Polecane
Jarosław Kaczyński: Zwrócę przyznany mi ukraiński Order Księcia Jarosława Mądrego
Prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że zwróci przyznany mu w 2022 r. ukraiński Order Księcia Jarosława Mądrego. To wyraz mojego stosunku do elit ukraińskich i lojalności wobec prezydenta Karola Nawrockiego – tłumaczył swoją decyzję.
Podczas czwartkowej konferencji prasowej Kaczyński, pytany o trwającą w Gdańsku Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy, przekazał, że zwróci przyznany mu ukraiński Order Księcia Jarosława Mądrego.
Zwrócę ten order. To będzie wyraz mojego stosunku do elit ukraińskich i to będzie akt lojalności wobec prezydenta Karola Nawrockiego, bo takie akty są dzisiaj potrzebne – podkreślił Kaczyński. Dodał, że był zwolennikiem, aby „nie eskalować tego konfliktu”.
Ale ten konflikt jest eskalowany gwałtownie przez drugą stronę. Coraz bardziej widzę, że chodzi o zabieg bardzo szkodliwy – ocenił.
W jego przekonaniu – jak podkreślił – Polska powinna rozpocząć blokowanie otwarcia przez UE kolejnych tzw. klastrów negocjacyjnych Unii Europejskiej z Ukrainą. Dodał, że jest to jednak jego osobiste zdanie, a nie stanowisko partii.
Pierwszy klaster negocjacyjny z Kijowem Bruksela otworzyła 15 czerwca. Nastąpiło to cztery lata po nadaniu Ukrainie przez Wspólnotę statusu kandydata. Dwa lata temu zaczęły się rozmowy akcesyjne UE–Ukraina.
Jak mówił Kaczyński, warunkami m.in. dobrych relacji Polski z Ukrainą jest „przyznanie się Ukrainy do winy (ws. wydarzeń z 1943 r. na Wołyniu), przeprosiny, pochowanie wszystkich ofiar”.
Mimo wszystko w Niemczech nie stawiano na piedestale Hitlera, Himmlera czy Goebbelsa, czy kogokolwiek z tych zbrodniarzy. A oni (Ukraińcy) coś takiego robią – ocenił prezes PiS.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odznaczył Jarosława Kaczyńskiego ukraińskim Orderem Księcia Jarosława Mądrego II klasy w czerwcu 2022 r. w Kijowie. Zełenski odznaczył wtedy tym samym orderem również ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego. Ówczesny szef ukraińskiego rządu Denys Szmyhal mówił podczas uroczystości, że Zełenski odznaczył „naszych prawdziwych przyjaciół, naszych braci za nieustanną pomoc zarówno przed rozpoczęciem wojny, jak i po jej rozpoczęciu”.
Order Księcia Jarosława Mądrego to wysokie państwowe odznaczenie Ukrainy; nadawane jest obywatelom Ukrainy i cudzoziemcom za wybitne zasługi na rzecz państwa ukraińskiego, w tym za umacnianie jego pozycji międzynarodowej.
Głośny protest w Gdańsku. „Otworzyliśmy serca, a w zamian dostajemy kult Bandery”
W Gdańsku fundacja „Łączy nas Polska” zorganizowała manifestację pod hasłem „Nie dla banderyzacji Ukrainy”. Uczestnicy, wśród których znaleźli się m.in. parlamentarzyści oraz lokalni działacze społeczni, ostro skrytykowali politykę historyczną Kijowa. Wydarzenie zbiegło się w czasie z międzynarodową konferencją na rzecz odbudowy Ukrainy.
Za organizację protestu odpowiada fundacja „Łączy nas Polska” z prezes Natalią Nitek-Płażyńską na czele. Zgromadzeni na miejscu Polacy podkreślali, że choć nasz kraj okazał bezprecedensowe wsparcie ukraińskim uchodźcom i armii w obliczu rosyjskiej agresji, relacje obu państw nie mogą być budowane na kłamstwie historycznym i gloryfikacji zbrodniarzy z OUN-UPA.
Otworzyliśmy serca, domy dla milionów ukraińskich uchodźców, przekazywaliśmy czołgi, kiedy inne kraje chciały przekazywać hełmy – w zamian, jak już sytuacja na froncie się ustabilizowała, ukraińskie władze zdecydowały na regularną gloryfikację bestii z OUN-UPA, odpowiedzialnych za tortury i zamęczenie ponad 100 tysięcy polskich cywilów, głównie kobiet i dzieci” – piszą w oświadczeniu organizatorzy.
Kacper Płażyński: „Ukraińcy muszą to zrozumieć”
Obecny na manifestacji poseł PiS Kacper Płażyński odniósł się do faktu, że protest odbywa się w trakcie trwania dwudniowej konferencji poświęconej powojennej odbudowie Ukrainy, na którą zjechali goście z całego świata.
To był bardzo dobry pomysł fundacji »Łączy nas Polska«, żeby wyrazić oczywisty sprzeciw. Przy takim wydarzeniu zjeżdżają się goście i z Ukrainy, ale też spoza Polski, z innych części świata. Oni muszą dowiedzieć się, czym była rzeź wołyńska. Wobec tego, że od wielu lat, niestety, Ukraińcy stosują zasadę przywracania na sztandary bestii z UPA, zamiast wymazywania ich ze swojej martyrologii, to w naszym interesie polskim, ale też pewnym obowiązku wobec ponad 100 tysięcy Polaków bestialsko zamordowanych, czy raczej zamęczonych przez Ukraińców, jest być tutaj i przypomnieć, co się wtedy wydarzyło - mówił parlamentarzysta.
Płażyński odniósł się też do kwestii budowania relacji z państwem ukraińskim:
Dla Ukraińców musi być jasne, że Polska nie zgodzi się na to, żeby do naszego kręgu cywilizacyjnego zaliczyć państwo, które przywraca na sztandary ludzi, którzy dokonali ludobójstwa na naszych obywatelach. Po prostu nie ma takiej możliwości. Ukraińcy muszą to zrozumieć.”
Brak politycznego konsensusu w Polsce?
Zapytany o to, czy w Polsce istnieje zgoda polityczna co do tak twardego stawiania sprawy, Płażyński wyraził głęboki sceptycyzm wobec działań obecnego rządu:
Niestety chyba jest tylko pozorna [zgoda]. Z tego względu, że Donald Tusk – widzimy, jak się zachowuje. Kiedy prezydent Nawrocki podjął dość stanowczą decyzję w sprawie odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu, co ma po prostu wymiar symboliczny i co wywołało zresztą bardzo dobry skutek, bo na Zachodzie zaczęto o tym mówić, ludzie na świecie dowiedzieli się, o co w tym sporze. Na tym tle jak się zachował premier Tusk? Zaczął rozgrywać i udawać, że jest jakimś mediatorem, rozjemcą. Pojawia sie pytanie, czyją władzę przedstawia i prezentuje? Polskę, czy Ukrainę, czy jakąś, nie wiem, organizację międzynarodową? Nie zachował się jak polski premier, to jest na pewno - podsumował Płażyński.
Poseł skrytykował również pominięcie przedstawicieli Pałacu Prezydenckiego przy organizacji gdańskiego wydarzenia, porównując sytuację do mechanizmów dzielenia Polaków znanych z przeszłości.
Głos uczestników: „Tu nie chodzi o zemstę, tylko o prawdę”
W tłumie protestujących, wyposażonych w polskie flagi i transparenty z napisami „Ukraina bez Bandery i Putina” czy „Wobec ofiar Wołynia wymagamy prawdy”, spotkać można było przedstawicieli wielu pokoleń. Jeden ze starszych uczestników, ubrany w kibicowski szalik reprezentacji Polski, w rozmowie z naszym reporterem nie krył emocji.
Przyszedłem tu z protestem wobec tego, co robią Ukraińcy, a konkretnie władze Ukrainy. Tego nie wiem, czy wszyscy obywatele, ale politycznie podchodzą do tego tak, że to wyraża mój opór - mówił mężczyzna. Oceniłem to jako błąd ze strony ukraińskiej i powiem tak: nie powinni dostawać tych orderów. To był błąd, polityczny błąd. Cały czas pod górkę, teraz się jeszcze okazuje, że te powroty do tradycji Banderowców… to jest nieporozumienie, to jest zła wola. Trzeba z nienawiścią walczyć, a nie ją podsycać - mówił.
Uczestnik pozytywnie ocenił natomiast twarde stanowisko prezydenta Nawrockiego, podkreślając, że państwowe odznaczenia dla zagranicznych przywódców powinny być przyznawane z uwzględnieniem szacunku dla polskiej pamięci narodowej.
Organizatorzy manifestacji wielokrotnie zaznaczali, że ich celem nie jest uderzenie w samą Ukrainę jako państwo walczące z Rosją, lecz zmuszenie tamtejszych elit do refleksji.
Przesłanie z Gdańska jest jednoznaczne: albo ukraińskie władze porzucą haniebną politykę historyczną opartą na kulcie zbrodniarzy, albo stracą część sympatii swojego najważniejszego sojusznika. Relacje międzynarodowe w Europie Środkowo-Wschodniej nie mogą być budowane kosztem pamięci o ofiarach Wołynia.
Więcej niż kłamstwo
Pamiętam, mimo że było to dawno, bo uczęszczałem jeszcze do podstawówki, kiedy dowiedziałem się, co w 1943 r. wydarzyło się na Wołyniu. Nie mogłem słuchać spokojnie opowieści wujka, który z dokładnością opisywał okrucieństwo Ukraińskiej Powstańczej Armii. I nie mogłem zrozumieć tego, że tak bestialsko mogli postąpić dawni sąsiedzi.
Kiedy w 2004 r. otwarto długo wyczekiwane Muzeum Powstania Warszawskiego, pamiętam wzruszenie i dumę, jakie czuli nie tylko powstańcy i ich rodziny, ale także miliony Polaków. Trudno było zrozumieć, jak III RP mogła kazać tak długo czekać na zadośćuczynienie i powrót wielkiej legendy Polski Podziemnej do powszechnej świadomości Polaków. To był przełom i trwała zmiana paradygmatu.
A dziś… kiedy w państwowej telewizji pojawił się ekspert, który zrównał z przekonaniem UPA z AK, zapewne nie tylko ja poczułem się, jakby ktoś napluł mi w twarz. Kazimierz Wóycicki – bo o nim mowa – doskonale wiedział, co mówi i do kogo, i w jakim momencie. Słowa mają swoją wagę i konsekwencje. Władze TVP Info wydały oświadczenie, że poproszono dziennikarzy i wydawców, aby do programów nie zapraszali więcej tego pana. Dlatego zasadne pytanie brzmi: kto i w jakim celu go zaprosił? Bo Wóycicki to historyk, który już kilka lat temu sugerował Polakom, że czerwono-czarne flagi nie są symbolem banderyzmu, a Szuchewycz może być i dla nas wzorem patrioty-bohatera!
Wypadałoby przeprosić, przede wszystkim żyjących jeszcze żołnierzy AK… A potem przestać zapraszać do publicznej debaty takich czy innych „ekspertów”, którzy wedle ćwiczonej od lat 90. XX w. pedagogiki wstydu celowo zakłamują naszą historię. Nie jest ona jednoznaczna. Ale jest piękna i chwalebna. Świadczy o tym choćby najwięcej medali Sprawiedliwych wśród Narodów Świata czy fakt, że nie było w II wojnie żadnej polskiej jednostki kolaborującej z Niemcami.
Usprawiedliwianie obcych nacjonalizmów i zarazem potępianie jakiegokolwiek odcienia nacjonalizmu polskiego to więcej niż kłamstwo. Ci ludzie Ogniowi i Kurasiowi policzą ostatnią ofiarę, Brygadzie Świętokrzyskiej wypalą swastyki na czołach, ale jak Polacy zechcą się upomnieć o swoje ofiary, to nie wolno, bo jeszcze ktoś się obrazi. My też mamy swoje winy, ale przez zakłamywanie nigdy i z nikim nie zbudujemy trwałego pojednania. Bo wybaczyć to nie to samo, co zakłamać.
Krzysztof Ziemiec
za:idziemy.pl