Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

W Polsce zamachów nie było, w Niemczech giną Polacy. Niemiecka polityka migracyjna zbiera krwawe żniwo

W sobotnim zamachu terrorystycznym podczas Parady Równości w Berlinie zginęła 65-letnia obywatelka Polski. Jej córka trafiła jest wśród 31 hospitalizowanych rannych. To kolejna polska ofiara islamistycznej przemocy w Niemczech, które – jak wynika z danych – są dla Polaków bardziej niebezpieczne niż Polska.

Do tragedii doszło w sobotni wieczór w berlińskim Tiergarten. Sprawca, islamista wjechał minivanem w grupę uczestników CSD, zabijając 65-letnią Polkę z Warszawy i raniąc 31 innych osób. Kobieta przyjechała do Berlina z córką, by świętować – córka również trafiła do szpitala.

To nie pierwszy raz, gdy polscy obywatele padają ofiarą ataków w Niemczech. Rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewior wyraził „głęboką traumę i smutek”, ale jego słowa nie ukoją gniewu, który narasta w polskim społeczeństwie.

W Niemczech ginie więcej Polaków niż w Polsce

Jak pisze niemiecki dziennik „Die Welt”, w Niemczech w wyniku islamistycznych zamachów terrorystycznych zginęło więcej Polaków niż w samej Polsce. Pierwszą ofiarą był Łukasz Urban, polski kierowca ciężarówki, zamordowany w 2016 roku przez Anisa Amriego na berlińskim jarmarku bożonarodzeniowym. Dziś dołączyła do niego kolejna Polka.

Niemiecka polityka migracyjna zbiera krwawe żniwo

W polskich mediach społecznościowych zawrzało. Internauci ironicznie nazywają sprawcę „kulturbereicherer” (wzbogacającym kulturę) lub „inżynierem” – złośliwie podkreślając, że Niemcy sprowadzają sobie problemy, które w końcu uderzają także w Polaków. I mają rację. Niemcy od lat prowadzą politykę otwartych drzwi, która dziś owocuje falą przemocy, której ofiarami padają także nasi rodacy. Polska, która w przeciwieństwie do Berlina konsekwentnie broni swoich granic i nie ulega naciskom ideologicznym, pozostaje jednym z najbezpieczniejszych krajów w Europie.

Polska bezpieczna, Niemcy – coraz mniej

Dane nie kłamią. Polska od lat znajduje się w czołówce najbezpieczniejszych państw UE. Współczynnik zabójstw na 100 tys. mieszkańców wynosi w Polsce zaledwie 0,66–0,8 – w niemieckich miastach jest kilkukrotnie wyższy. W samej sprawie bezpieczeństwa Polska bije Niemcy na głowę. Tymczasem w Niemczech przestępczość, zwłaszcza z udziałem migrantów, rośnie. 2025 rok przyniósł wzrost liczby morderstw, a przemoc na ulicach niemieckich miast stała się codziennością. Od bójek w basenach po zamachy terrorystyczne – Niemcy tracą kontrolę nad bezpieczeństwem.
Polacy odwracają się od Niemiec

Po raz pierwszy w historii więcej Niemców przeprowadziło się do Polski niż Polaków do Niemiec – to wymowny znak, że nasi zachodni sąsiedzi przestają być postrzegani jako kraj lepszego życia. Coraz więcej Polaków nie czuje się już w Niemczech bezpiecznie.

A co na to polski rząd? Donald Tusk, który sam deklaruje twardą politykę migracyjną, tym razem zareagował zdawkowo. Jego poprzednicy z PiS nie mieliby wątpliwości, jak wykorzystać tę sytuację do uświadomienia Polakom zagrożeń płynących z niemieckiej polityki otwartych granic.

Niemcy stworzyli sobie problem – my płacimy za to cenę

Ofiara z Berlina to nie przypadek. To efekt lat zaniedbań, politycznej poprawności i lekceważenia realnego zagrożenia ze strony islamskiego ekstremizmu. Niemcy stworzyli atmosferę, w której terroryści czują się bezkarnie – a Polacy giną na ich ulicach. Polska musi wyciągnąć wnioski. Twarda polityka migracyjna, ochrona granic i zero tolerancji dla radykalizmu – to jedyna droga, by uniknąć scenariusza, który dziś oglądamy za Odrą.

Szokujące słowa po zamachu w Berlinie. "Miałam nadzieję, że to biały chrześcijanin"

Po zamachu w Berlinie, w którym zginęli niewinni ludzie, część środowiska LGBT i lewicy nie kryła rozczarowania. „Miałam nadzieję, że to biały chrześcijanin” – takie słowa padły podczas „czuwania” po ataku. To nie jest lapsus. To jest jawne przyznanie, że dla niektórych ważniejsza od prawdy i ludzkich istnień jest polityczna narracja.

Liczyli na to, że sprawcą będzie „biały chrześcijanin”, bo pasowałoby to do ich światopoglądu. Gdy okazało się, że był to radykalny islamista – rozczarowanie.

Kogo nienawidzicie? Samych siebie nienawidzicie

To nie jest pojedynczy przypadek. To symptom głębokiej choroby części lewicy – nienawiści do własnej cywilizacji. Biały, chrześcijański Europejczyk jest dla nich wrogiem numer jeden, nawet jeśli fakty wskazują na zupełnie inne zagrożenie. Islamista może być tylko „ofiarą”, „traumatycznym produktem kolonializmu” czy „wykluczonym”. Biały chrześcijanin – nigdy.

To nie jest już zwykła głupota. To jest niebezpieczne. Bo gdy ideologia staje się ważniejsza od faktów, gdy życzy się, żeby zamachowiec pasował do obrazu "naszego wroga", to znaczy, że człowiek przestał się liczyć. Liczy się tylko narracja.
Zapamiętajmy słowa z Berlina

Polacy powinni to zapamiętać. Bo taka postawa nie dotyczy tylko Niemiec. Ona jest obecna także w Polsce – w mediach, w części polityków i aktywistów. Zawsze gotowych bronić „innego”, nawet kosztem prawdy i bezpieczeństwa własnych obywateli. To nie jest lewica, która chce dialogu. To jest lewica, która chce zwycięstwa swojej ideologii – nawet jeśli miałoby to oznaczać, że „biały chrześcijanin” musi być winny, nawet gdy nie jest. Szokujące. I niebezpiecznie nienormalne.

Bąkiewicz obrońcą parad równości

21-letni islamista, pochodzący z Libanu Abdul Ballout, wjechał furgonetką w paradę równości w Berlinie, a potem dźgał nożem jej uczestników. Jedna osoba zginęła, 16 zostało rannych. Jak widać, fakt, że głoszą oni proimigracyjne poglądy, nie zachęcił napastnika do tolerancji dla homoseksualizmu, który w jego Libanie karany jest więzieniem. 

To i tak nienajgorzej, bo w Iranie, Mauretanii, Somalii, północnej Nigerii, Arabii Saudyjskiej, Katarze, Jemenie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich (z wyjątkiem emiratu Dubaj), Afganistanie, Pakistanie i Brunei homoseksualnym uczestnikom parady grozi kara śmierci. Czy zwolennicy takich parad zrozumieją kiedyś, że jadą z mordowanymi w wielu krajach islamskich katolikami na jednym wózku? Katarzyna Kotula z Lewicy napisała po zamachu: „Nie możemy dać się podzielić i nie pozwólmy, by nienawiść i radykalizacja zwyciężyły nad solidarnością. Naszą odpowiedzią musi być jeszcze silniejsze zaangażowanie w politykę przeciwdziałania przemocy motywowanej uprzedzeniami”.

Wychodzi na to, że homoseksualiści powinni kibicować Robertowi Bąkiewiczowi i Ruchowi Obrony Granic, bo jest oczywiste, że polityka obecnej władzy przybliża nas do scenariusza z Berlina.

Olgierd Jarosz

za:wpolsce24.tv/swiat/niemiecka-polityka-migracyjna-zbiera-krwawe-zniwo,222240

Copyright © 2017. All Rights Reserved.