Polecane
Ks. Łukasz Piotrowski-Cena wolności
Dwa razy w naszej historii Niemcy i Rosja skazały Polskę na śmierć. Pierwszy wyrok zapadł w XVIII w., kiedy Prusy i Rosja postanowiły rozerwać i wymazać z mapy świata Rzeczpospolitą. Drugi raz w 1939 r. wyrok na nią wydały III Rzesza i Rosja sowiecka. Powstanie Warszawskie, które wybuchło w sierpniu 1944 r., stanowiło kulminacyjny punkt tego egzystencjalnego zagrożenia. Od 1 sierpnia w Warszawie szalały oddziały niemieckie, na prawym brzegu Wisły zaś wojska radzieckie czekały na krwawy koniec powstańców i ludności cywilnej.
Nastawienie okupantów wobec Polski i jej najlepszych dzieci oddają słowa, które Heinrich Himmler skierował do Adolfa Hitlera w dniu wybuchu powstania. Reichsführer-SS stwierdził wtedy: „Mein Führer, moment jest niesympatyczny. Z punktu widzenia historycznego jest jednak błogosławieństwem, że ci Polacy to robią. W ciągu pięciu-sześciu tygodni pokonamy ich. Ale wtedy Warszawa – stolica, głowa, inteligencja tego niegdyś szesnasto-, siedemnastomilionowego narodu Polaków – będzie starta. Tego narodu, którzy od siedmiuset lat blokuje nam Wschód i od pierwszej bitwy pod Tannenbergiem ciągle nam staje na drodze. Wtedy polski problem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, a nawet już dla nas – nie będzie dłużej żadnym wielkim problemem historycznym”. Hitler przyklasnął, co pociągnęło za sobą rozkazy o bezwzględnej pacyfikacji Warszawy.
Są takie chwile w dziejach narodów i państw, w czasie których zza kotary dziejów odsłania się coś głębszego niż krzątanina codziennych spraw i rzeczy. Można by powiedzieć, że objawia się wtedy prawda o tych państwach i narodach. Patrząc na losy Powstania Warszawskiego, nie sposób wątpić w to, że Polacy prawdziwie kochają wolność. Im bardziej zostają dotknięci jarzmem niewoli, tym mocniej tęsknią za tą wolnością. „Nasz naród jak lawa, / Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa; / Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi, / Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi!” – pisał Mickiewicz w III części „Dziadów”. Tego „wewnętrznego ognia” nie wyziębił czas zaborów. Nie wyziębił także terror niemieckiej okupacji w czasie II wojny światowej. Dlatego w 1944 r. ludzie chwycili za broń.
Zbyt dobrze znamy smak utraconej wolności. Historia uczy, że zanim wolność została utracona, nieraz była konsekwentnie deptana przez nas samych. Być może będzie to najlepszy hołd, jaki złożymy ofiarom Powstania Warszawskiego i wszystkich innych walk o wolność Polski, kiedy uszanujemy wolność, którą mamy. O wolności mówił Jan Paweł II – nie tylko papież Polak, ale też reprezentant XX w. i pokoleń, które zmagały się z totalitaryzmami. Doskonale rozumiał, że wolność zaczyna się w każdym człowieku. Nie jest to w żadnym wypadku jakaś abstrakcyjna kategoria. Wolność „zamieszkuje” w ludzkiej duszy. Rośnie w tych z nas, którzy nie pozwalają sobie na lekkomyślne oddawanie siebie w niewolę. Wolność narodów i państw jest konsekwencją tej ludzkiej. Powstańcy warszawscy złożyli zbyt wielką daninę krwi i cierpienia. Razem z nimi gros ludności Warszawy. Obojętność wobec tej ofiary dziś, kiedy jesteśmy wolni, jest głęboko niemoralna.
Pamięć o tym, co wydarzyło się w Warszawie w 1944 r., jest wymogiem naszego istnienia w wolności. Tym bardziej, że ostatnie lata pokazały wyraźnie, iż historia, której po 1989 r. wróżono słodki koniec, nie rozpłynęła się w magmie dobrobytu i politycznych projektów uniwersalistycznych. Przyspieszyła raczej, odsłaniając swoje złowrogie oblicze z poprzednich wieków.
ks. Łukasz Piotrowski
Redaktor Naczelny tygodnika "Idziemy"
za:idziemy.pl