Polecane
Grochmalski: Rosja prowadzi wobec Polski „fazę zero”. NATO odpowiada zbyt słabo
Polska znajduje się w centrum rosyjskich działań dywersyjnych i hybrydowych, które mogą być elementem przygotowania do potencjalnego konfliktu kinetycznego – ocenił w Radiu Wnet prof. Piotr Grochmalski. Jego zdaniem problem pogłębia słabość reakcji NATO oraz kryzys części instytucji państwa polskiego.
Grochmalski odwołał się do analiz Instytutu Studiów nad Wojną, który określa rosyjskie działania poprzedzające potencjalny konflikt z NATO jako „fazę zero”. Jego zdaniem obejmują one m.in. operacje dywersyjne, sabotażowe i działania służące badaniu reakcji państw Sojuszu.
– Na terytorium państwa polskiego toczy się już regularna wojna realizowana przez Federację Rosyjską – ocenił.
Profesor przypomniał także ubiegłoroczne wtargnięcie rosyjskich dronów nad Polskę, które doprowadziło do użycia środków NATO i uruchomienia konsultacji sojuszniczych. Według Grochmalskiego tego rodzaju incydenty pokazują, że Rosja stopniowo przesuwa granice dopuszczalnej eskalacji.
Grochmalski przekonywał, że szczególna intensywność rosyjskich operacji skierowana jest właśnie przeciw Polsce.
– Polska z punktu widzenia wszystkich operacji dywersyjno-terrorystycznych prowadzonych w ramach właśnie fazy zero kumuluje na swoim terytorium ponad połowę tego typu wydarzeń, które dotyczą agresji na NATO – mówił.
Jego zdaniem odpowiedzi Zachodu pozostają niewspółmierne do skali rosyjskich działań.
– Nie ma żadnej symetryczności, nie ma żadnej kary, którą Rosja ponosi za tego typu działania – podkreślił.
Profesor wskazywał, że ograniczanie reakcji do działań dyplomatycznych może być w Moskwie odbierane jako zachęta do dalszej eskalacji.
– NATO asymetrycznie odpowiada. Czyli istnieje radykalna różnica w tym, co Rosja robi i w tym, co NATO robi, jeśli chodzi o odstraszanie. NATO nie odstrasza tego typu działaniami – ocenił.
Grochmalski przywołał również doświadczenia II Rzeczypospolitej z sowiecką dywersją na wschodnim pograniczu w latach 20. XX wieku. Przypomniał, że odpowiedzią na serię zbrojnych incydentów było wówczas utworzenie Korpusu Ochrony Pogranicza.
Zdaniem Grochmalskiego zagrożenie zewnętrzne nakłada się dziś na osłabienie funkcjonowania państwa. Krytycznie ocenił m.in. politykę rządu w zakresie bezpieczeństwa, gospodarki i instytucji publicznych.
– My już dzisiaj jesteśmy w niedoczasie. Każdy dzień, każdy kolejny wybryk tego typu aberracji […] pogłębia chaos – mówił.
W jego ocenie szczególnie niebezpieczne jest jednoczesne ostrzeganie społeczeństwa przed możliwością wojny i osłabianie zaufania do zdolności państwa do reagowania.
– Kluczowe instytucje w tej chwili są w głębokim kryzysie i ta sytuacja się pogarsza – podsumował.
Ociepa: broń nuklearna w Polsce podniosłaby koszty ewentualnego ataku Rosji
Polska powinna uczestniczyć w programie Nuclear Sharing, a broń nuklearna rozmieszczona na jej terytorium zwiększyłaby bezpieczeństwo kraju – przekonuje Marcin Ociepa. Polityk PiS krytykuje jednocześnie komunikację kierownictwa MON i ocenia, że w tak fundamentalnej sprawie stanowisko państwa powinno być jednoznaczne.
Marcin Ociepa odniósł się do wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Obrony Narodowej dotyczących udziału Polski w Nuclear Sharing. Jego zdaniem sprzeczne komunikaty płynące z resortu mogą być niezrozumiałe także dla sojuszników.
Polityk wskazał na wypowiedź wiceministra Pawła Zalewskiego, który – jak relacjonował Ociepa – miał stwierdzić, że Polska nie chce rozmieszczenia na swoim terytorium broni nuklearnej.
– To jest sprzeczne z dotychczasową linią wszystkich polskich prezydentów i w gruncie rzeczy wszystkich polskich rządów – mówił.
Ociepa zwrócił uwagę, że późniejsze wypowiedzi innych przedstawicieli MON nie potwierdzały jednoznacznie takiego stanowiska.
– To jest dla mnie chaos informacyjny. Tutaj ta linia, jeśli chodzi o bezpieczeństwo i politykę zagraniczną, musi być jednoznaczna – podkreślił.
Według polityka PiS Polska od lat powinna zabiegać o włączenie do natowskiego systemu Nuclear Sharing. Ociepa uważa, że byłoby to kolejnym krokiem w zrównywaniu poziomu bezpieczeństwa wschodniej i zachodniej części NATO.
– Skoro państwa Europy Zachodniej, nasi sojusznicy z NATO, są w Nuclear Sharing, to my też chcemy być w Nuclear Sharing – powiedział.
Nuclear Sharing to mechanizm NATO, w ramach którego amerykańska broń jądrowa jest rozmieszczona w wybranych państwach Sojuszu, a państwa uczestniczące współtworzą system odstraszania nuklearnego.
Ociepa przekonywał, że znaczenie broni nuklearnej w Polsce polegałoby przede wszystkim na odstraszaniu Rosji. Jej obecność zmieniałaby – jego zdaniem – kalkulację Kremla nawet w przypadku rozważania konwencjonalnego ataku na Polskę.
Podobną rolę pełni obecność amerykańskich żołnierzy. Ociepa zaznaczył, że nie chodzi wyłącznie o ich liczebność, lecz o polityczne i militarne konsekwencje ewentualnego zaatakowania sił USA.
– Wojna jest wynikiem kalkulacji ryzyka, które pokazuje, że warto kogoś zaatakować, bo zyski są większe niż koszty. My chcemy podnieść koszty ewentualnego ataku na Polskę. Broń nuklearna na naszym terytorium podnosi koszty ataku na Polskę – argumentował.
Zdaniem polityka PiS wypowiedź wiceministra Zalewskiego była błędem komunikacyjnym. Ociepa wyraził przy tym nadzieję, że nie odzwierciedla ona rzeczywistego stanowiska polskiego rządu.
Według niego w polskiej klasie politycznej istnieje szerokie poparcie dla udziału Polski w sojuszniczym systemie odstraszania nuklearnego.
– Mam nadzieję, że jest po prostu też nieprawdą. Uważam, że po prostu popełnił błąd komunikacyjny, w ogóle mówiąc takie rzeczy. […] Myślę, że minister Zalewski po prostu pobłądził – stwierdził Ociepa.
Pieniądze z SAFE nie trafiły do służb. Grodecki: ani złotówki
Mimo zapowiedzi szybkiego finansowania służb mundurowych pieniądze z unijnego mechanizmu SAFE wciąż nie trafiły m.in. do policji, Straży Granicznej i SOP – wynika z ustaleń Tomasza Grodeckiego opublikowanych na portalu Niezależna.pl. Dziennikarz wskazuje, że z pierwszej transzy wynoszącej 28 mld zł do końca czerwca wydano jedynie 157 mln zł.
Środki miały służyć nie tylko modernizacji armii, ale również wyposażeniu formacji podległych MSWiA. W przypadku Straży Granicznej mowa była m.in. o zakupie dronów, a policja miała otrzymać pieniądze na podstawowe wyposażenie.
– Mamy wrzesień, nie ma ani złotówki z SAFE na policję, na Straż Graniczną, na SOP i na inne służby podległe MSWiA – powiedział Grodecki.
Jak wskazał, 15 maja przedstawiciele rządu zapowiadali szybkie przygotowanie rozporządzenia umożliwiającego finansowanie służb. Projekt pojawił się jednak na stronach rządowych dopiero w połowie lipca i nadal znajduje się na etapie opiniowania.
Grodecki zwrócił uwagę również na tempo wykorzystywania całej pierwszej transzy środków. Według przytoczonych przez niego danych Polska pozyskała w ramach SAFE 28 mld zł, podczas gdy do końca czerwca wydano z tej kwoty zaledwie 157 mln zł. – Te środki leżą na kontach rządowych – mówił dziennikarz.
Grodecki podkreślił, że SAFE jest instrumentem pożyczkowym, a nie bezzwrotną dotacją. Jak zaznaczył, dane dotyczące wydatkowania środków można znaleźć na stronach Banku Gospodarstwa Krajowego.
Opóźnienia mają dotyczyć również przedsiębiorstw z sektora obronnego, które podpisały już kontrakty. Grodecki twierdzi, że rozmawiał z przedstawicielami firm uczestniczących w programie, które zaplanowały swoje budżety, zakładając otrzymanie środków.
Dziennikarz ostrzega, że przedłużająca się sytuacja może zagrozić ich płynności finansowej.
– Rząd jest w najlepszej drodze, żeby załatwić trzy czwarte polskich firm zbrojeniowych. Sytuacja jest dramatyczna – ocenił.
Grodecki skierował pytania w tej sprawie do MON. Jego zdaniem przy obecnym tempie wydatkowania pieniędzy trudno mówić o sukcesie programu, którym wcześniej chwalili się przedstawiciele rządu.
– Co się dzieje z tymi pieniędzmi? Dlaczego one nie trafiają do tych firm, które miały być beneficjentami? Czy nie widzicie zagrożenia, że te firmy przez wasze działania zaczną upadać? – pytał.
– Na razie to jest wielowymiarowa klęska – podsumował.
za:wnet.fm