Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Duch ślubowań i duch szyderstwa

Siedemdziesiąt lat temu, 26 sierpnia 1956 r., na jasnogórskich wałach bp Michał Klepacz odczytał ślubowanie, którego autor – kard. Stefan Wyszyński – był w tym czasie internowany w Komańczy, odizolowany od swojego narodu przez komunistyczną władzę. Udało się jednak tekst Ślubów przemycić. Kurierka Janina Michalska, wioząc maszynopis do Częstochowy, na wszelki wypadek nauczyła się go na pamięć, bo tekst mógł nie dotrzeć do celu. Dotarł. I milion wiernych – w 300. rocznicę Ślubów Lwowskich Jana Kazimierza – ślubowało wierność Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i Ojczyźnie. 

Śluby Jasnogórskie nigdy nie były pomnikiem ku czci przeszłości – były programem odnowy moralnej i duchowej narodu żyjącego w realiach powojennego zniewolenia. Przyrzeczenia dotykały spraw, które wydają się napisane nie w 1956 r., ale dziś: obrony budzącego się życia, nierozerwalności małżeństwa, troski o serca i umysły dzieci, walki z pijaństwem, rozwiązłością i marnotrawstwem, troski o głodnych i bezdomnych. Prymas Wyszyński widział złego ducha, który wtedy nosił imię materializmu i ateizmu państwowego. Dziś nosi inne imiona, ale zmierza do tego samego: do wyzucia człowieka z sacrum i do zredukowania narodu do zbioru konsumentów bez pamięci. 

Abp Tadeusz Wojda SAC, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, przypomniał niedawno, że Śluby „spowodowały odnowę naszego Narodu, odnowę naszej wiary, a przede wszystkim odnowę naszego ducha narodowego” i przyczyniły się do wielkich przemian. Zapewne ruch Solidarności był zakorzeniony w Jasnogórskich Ślubach. To nie jest retoryka rocznicowa. To diagnoza, że duchowa odnowa nigdy nie jest jednorazowym aktem – musi być aktualizowana, bo naprzeciw niej stoi siła, która nie odpoczywa. 

Duchowi Wyszyńskiego i Wojtyły, duchowi ofiarnej wierności, cierpliwej pracy i zawierzenia Maryi przeciwstawia się dziś duch zakłamania i szyderstwa. Nie jest to już prosta, brutalna wrogość PRL-owskiego aparatu, który zamykał kapłanów w więzieniach, a niekiedy mordował. Diabeł przyjął inny sposób działania. Nie zabrania wiary, tylko ją ośmiesza; nie zamyka kościołów, tylko czyni z nich temat kabaretowego numeru; nie internuje, tylko izoluje kulturowo – tak, by wierność Ewangelii wydawała się czymś anachronicznym, wstydliwym, niewartym poważnej debaty. 

To zjawisko nie jest wyłącznie polskie. W całej Europie i na Zachodzie widzimy tę samą logikę: sekularyzację, która przestała być tylko odejściem od praktyk religijnych, ale stała się aktywnym projektem wypierania chrześcijańskiego rozumienia człowieka, rodziny i wspólnoty z przestrzeni publicznej. Polska jest w tym starciu polem szczególnie eksponowanym, bo dziedzictwo Wyszyńskiego i Wojtyły wciąż tu żyje. 

Co zostało ze ślubowania w 1956 r.? Zostały słowa, które można dziś odczytać na nowo – jako rachunek sumienia, nie jako muzealny dokument. Zostały miejsca, które wołają o nowe przebudzenie narodu: Komańcza, Jasna Góra… Zostało pytanie, czy naród, który złożył te Śluby w komunistycznym zniewoleniu, umie je podjąć w sytuacji, w której wszyscy deklarują umiłowanie wolności i demokracji, a nie brakuje sił, które tworzą nowe, bardziej podstępne, zniewolenie. 

Po 70 latach nie ma powodu do głębokiej satysfakcji, ale nie ma też do rozpaczy. Polska się wzbogaciła, Polacy żyją wygodniej, a jednocześnie trudno nie dostrzec, że dotykają nas jakieś ogłupienie i duchowo-moralne skarłowacenie. Duchowa walka, którą Prymas prowadził z celi internowania, nie skończyła się w 1989 r., ona tylko zmieniła front. Jubileusz nie jest okazją do sentymentalnego wspomnienia, lecz wezwaniem, by na nowo powiedzieć, komu i czemu chcemy być wierni. Kiedy duch szyderstwa staje się coraz głośniejszy, tym bardziej potrzeba odważnego umiłowania Kościoła i Ojczyzny. 

Dariusz Kowalczyk SJ

za:idziemy.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.