Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Sąd zwleka z rozpatrzeniem sprawy oszczerstwa o „polskich obozach”

„Mam wrażenie, że sąd czeka na moją śmierć” – mówi Stanisław Zalewski, który 1 października skończył 101 lat. Były więzień obozów koncentracyjnych Auschwitz, Mauthausen i Gusen pozwał niemieckie media za użycie przez nie kłamliwego sformułowania „polski obóz koncentracyjny” i od 9 lat czeka na sprawiedliwy wyrok stołecznego sądu.

Początek batalii o prawdę 

W 2017 roku pan Zalewski pozwał niemiecką gazetę „Mittelbayerische Zeitung” do Sądu Rejonowego w Warszawie, za określenie miejsca odosobnienia w Treblince „polskim obozem zagłady”. – Domaga się przed sądem zadośćuczynienia majątkowego w kwocie 50 tysięcy. Pieniądze mają być przeznaczone na działalność Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, który obecnie zrzesza 35 osób. Inne roszczenie było niematerialne, tj. przeprosiny – relacjonuje mecenas Lech Obara, który reprezentuje powoda w sądzie.

- Sprawa szła dobrze. Wygraliśmy w pierwszej i drugiej instancji. Wówczas niemiecka gazeta odwołała się do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. I wtedy sędzia, kierując zapytanie do Trybunału Sprawiedliwości UE, czy sprawy o używanie kłamliwych słów „polskie obozy zagłady” powinny rozpatrywać sądy polskie czy niemieckie, wcisnęła hamulec. Jak się można domyśleć, TSUE uznała, że te sprawy powinny rozpatrywać sądy niemieckie – dodaje prawnik.

Gdyby pełnomocnicy z Patria Nostra pogodzili się z tym werdyktem, byłby to koniec sprawy. Stowarzyszenia nie byłoby stać na bardzo kosztowne procesy w Niemczech. – Nie złożyliśmy broni. Skierowaliśmy kasację do TSUE i, o dziwo, bardzo wiele uzyskaliśmy. Trybunał uznał, że proces o roszczenie majątkowe można jednak prowadzić w Polsce. Pozostał jednak przy stanowisku, że przeprosin trzeba się domagać przed sądem niemieckim – relacjonuje mecenas.

Prawnicy reprezentujący byłego więźnia postanowili „kuć żelazo póki gorące”. Zaraz po werdykcie TSUE złożyli wniosek do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który wstrzymuje proces już ponad 5 lat. – Zabiegaliśmy o rozdzielenie roszczeń majątkowych i niemajątkowych, czyli przeprosin. Rozdzielenie spraw otworzyłoby drogę do wcześniejszego dochodzenia w Polsce roszczeń materialnych na korzyść Związku Byłych Więźniów KL, tak aby Stanisław Zalewski mógł doczekać sprawiedliwego wyroku i środków na prowadzenie działalności przez Związek Byłych Więźniów KL, którego jest prezesem. Jednak Sąd Apelacyjny w Warszawie na rozdzielenie roszczeń się nie zgodził – mówi mecenas Lech Obara.

Apelacja ponownie ostro hamuje

Tak więc warszawska apelacja ponownie spowolniła proces o „polskie obozy”, tak że może on trwać jeszcze długie lata. Tyle czasu, niestety, 101-letni Stanisław Zalewski może już nie mieć. – Wygląda na to, iż leciwy więzień niemieckich obozów koncentracyjnych nie doczeka się usłyszeć werdyktu sądu. Należy więc zapytać, jaka jest w naszym kraju ochrona sądowa, czyli konstytucyjne prawo do dochodzenia swoich praw i wolności przed niezależnym, bezstronnym i niezawisłym sądem? – wskazuje prezes Stowarzyszenia Patria Nostra.

Niemcy celowo zakłamują historię

Nasz rozmówca uważa, że używanie przez zachodnie media określenia głęboko raniącego każdego Polaka, nie jest dziełem przypadku, tylko zaplanowanego działania. – Uznaję za prawdziwą wiedzę historyczną upowszechnianą m.in. przez historyka dr. Leszka Pietrzaka. Podaje on konkretne fakty świadczące o zaplanowanej na lata akcji propagandowej, rozpoczętej przez niemiecki wywiad już w roku 1956. Wówczas to postanowiono podjąć działania, które miały na celu zdjęcie z Niemiec odium winy za zbrodnie popełnione przez ten naród podczas II wojny światowej. Wtedy też zaczęto propagować w niemieckich mediach kłamliwe określenie „polskie obozy zagłady”. Później te słowa przejęły media w USA i innych krajach Zachodu – podkreśla prawnik.

W latach komunistycznych rządów w Polsce nie było możliwości skutecznie protestować wobec jawnego zakłamywania historii poprzez tego rodzaju oszczercze sformułowania. Trwała zimna wojna i podobne zabiegi propagandowe komuniści traktowali jako jeden z elementów walki Zachodu ze Związkiem Sowieckim oraz jego satelitami. Ich zdaniem, nie warto było na te prowokacje odpowiadać. Władze PRL z polecenia Sowietów same „zmiękczały” winę Niemców, nazywając ich zbrodnie „faszystowskimi”, chociaż faszyzm to ideologia powstała przed wojną we Włoszech.

Stosowano ten zabieg propagandowy po to, aby nie stawiać w niekorzystnym świetle obywateli „bratniego”, socjalistycznego NRD. Prawda jednak jest taka, iż w najwyższym aparacie władzy i bezpieki (Stasi) Niemieckiej Republiki Demokratycznej pracowało wielu niemieckich zbrodniarzy z okresu II wojny światowej.

Pierwsze dwadzieścia lat „młodej polskiej demokracji” (okres po roku 1990) również nie sprzyjało walce z używaniem przez zachodnie media – a za nimi ludzi kultury, historyków czy polityków – kłamliwego pojęcia „polskie obozy”. Po prostu zachłyśnięto się demokracją, przyjmując bezkrytycznie wszystko, co szło do nas z Zachodu.

Nowa walka ze starym kłamstwem

Dopiero po roku 2010 problem załganego określenia „polskie obozy zagłady” zaczął być obecny w polskich mediach. Pierwszą ogólnopolską gazetą, która zainteresowała opinię publiczną oszczerstwem wymierzonym w Polaków, był prawicowy „Nasz Dziennik”. Relacjonował on działania powstałego w Olsztynie (woj. warmińsko-mazurskie) w roku 2013 Stowarzyszenia Patria Nostra. Organizacja skupia byłych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych oraz prawników i inne osoby zainteresowane przeciwdziałaniem zjawisku szerzenia przez zagraniczne media opinii o Polsce i Polakach jako współodpowiedzialnych za zbrodnie nazistowskie.

Prawnicy skupieni w Patria Nostra uznali, że najskuteczniejszym sposobem walki z fałszującymi historię sformułowaniami będzie wytaczanie mediom, które ich użyły, spraw sądowych. – W pierwszym procesie pozwana została niemiecka telewizja publiczna ZDF. W roku 2013 na swoim portalu zapowiedziała ona program dokumentalny, używając określenia „polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz”. Autorem pozwu był Karol Tendera, który uznał, że ten zwrot narusza jego godność, tożsamość narodową oraz prawdę historyczną. W sądzie reprezentowali go prawnicy z Patria Nostra. W grudniu 2016 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie wydał prawomocny wyrok, nakazujący telewizji ZDF opublikowanie na swojej głównej stronie internetowej przeprosin za użycie tego sformułowania. To był nasz pierwszy sukces. Później przyszły kolejne, w bataliach sądowych z Die Welt czy Bayerischer Rundfunk – powiedział dla PCh24.pl mecenas Lech Obara.

Instytucje i stowarzyszenia zwalczające antypolskie zakłamywanie historii nie mogą jednak spocząć na laurach, gdyż jak dobitnie pokazuje ostatnia skandaliczna wypowiedź amerykańskiego publicysty Tuckera Carlsona, wciąż jest wiele do zrobienia.

Adam Białous

za:pch24.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.