Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Premier Tusk ma świadomość, że jeśli wycofa się z tego, co zaczął, to czeka go sąd. Musi rozbudować swoją dyktaturę, bo innej drogi dla niego nie ma

Mamy dzisiaj „prezent” od premiera polskiego rządu. Czołówki praktycznie wszystkich największych gazet i liczących się stacji telewizyjnych pokazywały obraz Polski, gdzie uzbrojone po zęby formacje policyjne wkroczyły, spacyfikowały i rozpoczęły okupację Trybunału Konstytucyjnego, która trwa do dzisiaj.

To wszystko jest czynione z poczuciem absolutnej bezkarności, buty i ogromnej agresji. Premier Tusk, ma świadomość, że jeśli wycofa się z tego, co zaczął, to czeka go sąd, w związku z czym musi rozbudować swoją dyktaturę, bo innej drogi dla niego nie ma – mówił prof. Piotr Grochmalski, ekspert do spraw bezpieczeństwa, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Polska w dalszym ciągu zabiega o stałą obecność wojsk USA. Wydawać by się mogło, że wszystko zmierzało w dobrym kierunku, ale w zeszłym tygodniu doszło do siłowego zajęcia Trybunału Konstytucyjnego przez policję i uzurpatorów.

    – Mamy dzisiaj „prezent” od premiera polskiego rządu. Czołówki praktycznie wszystkich największych gazet i liczących się stacji telewizyjnych pokazywały obraz Polski, gdzie uzbrojone po zęby formacje policyjne wkroczyły, spacyfikowały i rozpoczęły okupację (Trybunału Konstytucyjnego – przyp. red.), która trwa do dzisiaj. Równocześnie gospodarz tego budynku nie został wpuszczony na jego teren (…). Mieliśmy też spektakularny obraz, gdzie prezydent – po zawróceniu maszyny zmierzającej do Senegalu – przybył do Trybunału na zaproszenie rzeczywistego gospodarza tego terenu i samego budynku – wskazał prof. Piotr Grochmalski.

Gość „Aktualności dnia” zwrócił uwagę, iż premier Donald Tusk obecnie jest dzisiaj „dyktatorkiem”, który sprawdza, na ile może sobie pozwolić.

    – Nie ma dzisiaj jakiejkolwiek bariery ochronnej dotyczącej jakiejkolwiek instytucji, jakiegokolwiek prywatnego domu. Mieliśmy całą serię najść policji pod szokującymi pretekstami, łącznie z prywatnym mieszkaniem prezydenta. To jest sprawa nękania. To wszystko jest czynione z poczuciem absolutnej bezkarności, buty i ogromnej agresji. Jak widzimy, co się dzisiaj dzieje, to premier Tusk, ma świadomość, że jeśli wycofa się z tego, co zaczął, to czeka go sąd, w związku z czym musi rozbudować swoją dyktaturę, bo innej drogi dla niego nie ma – zauważył ekspert do spraw bezpieczeństwa.

Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje kwestia stałej obecności wojsk USA w Polsce.

    – Kluczowym gwarantem relacji z prezydentem Trumpem jest prezydent Nawrocki, a on dzisiaj jest otwartym celem ataku rządu. Nie ma dzisiaj dnia, żeby nie przychodził jeden z jego (Donalda Tuska – przyp. red.) funkcjonariuszy do telewizji, która została przejęta i spacyfikowana na samym początku rządów Tuska, by wygłosić wredne ataki na prezydenta Nawrockiego. To już dzisiaj przekroczyło to, co działo się z atakiem na prezydenta Kaczyńskiego, gdzie mieliśmy do czynienia z wyjątkowym chamstwem. W tej chwili premier sam realizuje projekt niszczenia, zastraszenia prezydenta – stwierdził gość Radia Maryja.

Do opinii publicznej dotarły informacje o trwającej operacji specjalnej „Kordon”, polegającej na zgromadzeniu sił w okolicy granicy z rosyjskim obwodem królewieckim.

    – Problem polega na tym, że równie dobrze mogła to być operacja osłaniająca, czyli coś takiego, że jeśli dojdzie do wybuchu krwawego konfliktu, a Tusk rozpęta wojnę domową, to mamy przygotowane pewne elementy, jak rozwinięte dowództwo i zgromadzone siły, które można ewentualnie użyć. Część osób z otoczenia Tuska twierdzi, iż służby dostały informacje, że będzie próba dywersyjnych operacji przy granicy z Królewcem. Wiedząc, iż może istnieć tego typu zagrożenie, Tusk destabilizuje Polskę i przeprowadza operację, która może być wyjątkowo niebezpieczna – zaakcentował prof. Piotr Grochmalski.

„Zamach stanu w stylu sowieckim”. Amerykańscy eksperci ostro o metodach Tuska

Wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie odbiły się szerokim echem w amerykańskich mediach, skupiając uwagę najważniejszych waszyngtońskich ośrodków analitycznych. W oczach komentatorów zza oceanu konfrontacja ta wykracza poza lokalny spór i staje się testem stabilności państwa leżącego na wschodniej flance NATO.

Wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie odbiły się szerokim echem w amerykańskich mediach, skupiając uwagę najważniejszych waszyngtońskich ośrodków analitycznych. W oczach komentatorów zza oceanu konfrontacja ta wykracza poza lokalny spór i staje się testem stabilności państwa leżącego na wschodniej flance NATO.

Z kolei analitycy związani m.in. z Foundation for Defense of Democracies oraz środowiskami akademickimi przestrzegają przed jednostronnym spojrzeniem na konflikt. Simone Rodan-Benzaquen zauważa: „To nie jest po prostu przypadek, w którym Tusk decyduje się na obsadzenie swoimi ludźmi działającego, niezależnego sądu przed wyborami. Istnieje autentyczny kryzys instytucjonalny, który powstał przed jego rządem, i zasadne pytanie, jak go rozwiązać”. Równocześnie ekspertka stawia granicę dopuszczalnym metodom, zaznaczając: „Przywrócenie praworządności jest kluczowe, jednak legitymizacja tej naprawy zależy nie tylko od jej celów, ale także od legalności środków użytych do ich osiągnięcia”. Z kolei prof. Boštjan Udovič wskazuje, że polski premier dąży do wdrożenia standardów międzynarodowych, dodając: „Tusk chce przywrócić stan wymagany przez konstytucję i instytucje międzynarodowe. Myślę, że miał nadzieję, iż ta transformacja będzie łatwiejsza”.

Reakcje sojuszników i dyplomatyczne konsekwencje

Kryzys natychmiast przeniósł się na forum międzynarodowe za sprawą rezygnacji czołowych polskich dyplomatów, w tym ambasadora przy ONZ Krzysztofa Szczerskiego oraz przedstawicieli w Pekinie i Bukareszcie. W oficjalnych komunikatach strona amerykańska, za pośrednictwem ambasadora w Warszawie, zaapelowała o powściągliwość, akcentując, że nadrzędną wartością pozostaje stabilność, bezpieczeństwo i demokratyczna przyszłość sojusznika. Wydarzenia nad Wisłą unaoczniły zagranicznym obserwatorom, że instytucje powołane do rozstrzygania sporów same stały się osią politycznego konfliktu tuż przed zbliżającymi się wyborami.

Tusk sięgnął po von der Leyen? Kulisy dyplomatycznego spisku przeciwko Nawrockiemu

Podczas szczytu prezydentów Grupy Wyszehradzkiej na Słowacji doszło do poważnego incydentu dyplomatycznego. Jak wynika z doniesień agencji Bloomberg, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen odmówiła wystąpienia na wspólnej konferencji prasowej z przywódcami państw V4, w tym prezydentem Karolem Nawrockim. Kulisy tej decyzji wskazują na polityczne porozumienie z premierem Donaldem Tuskiem.

W słowackim Trenczynie spotkali się prezydenci Polski, Węgier, Czech oraz Słowacji. Głównymi tematami rozmów było zacieśnienie współpracy w obszarze bezpieczeństwa w kontekście zagrożenia ze strony Rosji oraz kwestie bezpieczeństwa energetycznego i starania o radykalną zmianę polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Przywódcy poruszyli także temat potencjalnego rozszerzenia wspólnoty m.in. o Ukrainę wraz z warunkami stawianymi przez stronę polską.

Ustalenia Bloomberga

Przebieg spotkania został jednak przyćmiony informacjami o zachowaniu szefowej Komisji Europejskiej, która była gościem specjalnym wydarzenia.

Z ustaleń agencji Bloomberg wynika, że Ursula von der Leyen początkowo rozważała całkowite odwołanie swojej obecności na szczycie w Trenczynie. Zrezygnowała z tego kroku z obawy przed wywołaniem fali negatywnego zainteresowania i ostatecznie pojawiła się na obradach, lecz zbojkotowała końcowy briefing z udziałem prezydentów.

Przysługa dla Donalda Tuska?

Obecność szefowej KE na wspólnej konferencji była wcześniej oficjalnie planowana – potwierdzał ją wstępny harmonogram opublikowany przez słowacką prezydencję. Według źródeł agencji Bloomberg decyzja o wycofaniu się z wystąpienia miała być przysługą wyświadczoną premierowi Donaldowi Tuskowi. Powodem była niechęć szefowej unijnej dyplomacji do legitymizowania swoją obecnością stanowiska prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.

Dojdzie do „pacyfikacji” Sądu Najwyższego? Prof. Zaradkiewicz: Przed okresem świątecznym

Sędzia Sądu Najwyższego prof. Kamil Zaradkiewicz przestrzega przed scenariuszem, w którym to właśnie Sąd Najwyższy będzie następną instytucją siłowo przejmowaną przez obóz władzy.

Wskazując na szokujący wpis posła KO Romana Giertycha, już kilka dni temu I prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński przestrzegł, iż rządzący mogą planować podjęcie wobec SN podobnych działań do tych, jakie podjęto wobec Trybunału Konstytucyjnego. Jego obawy potwierdza dzisiejsza wypowiedź ministra sprawiedliwości na antenie Polskiego Radia.

– „TK moim zdaniem powinien zająć się ustawą o Sądzie Najwyższym, tam było wiele nowelizacji, ale jeżeli my wiemy, że są osoby, które nie tworzą sądu, bo mamy całą linię orzecznictwa, że tam dalej w togach zasiadają osoby, które nie tworzą sądu, to one nie powinny zasiadać w tym budynku „– mówił Waldemar Żurek.
„Pacyfikacja” przed okresem świątecznym?

Do możliwych planów rządzących odniósł się za pośrednictwem mediów społecznościowych prof. Kamil Zaradkiewicz, sędzia Sądu Najwyższego.

– „Według pojawiających się spekulacji rysuje się taki scenariusz pacyfikacji Sądu Najwyższego: Senat ma jeszcze 2 tygodnie na rozpatrzenie ustawy o czystkach w sądownictwie, potem ewentualne poprawki trafią do Sejmu, a na końcu ustawa do Prezydenta do podpisu (21 dni). Można się spodziewać, że atak na demokratycznie nominowanych sędziów SN poprzez odpowiednie środki zastosowane przez pseudoTK czyli „zaskarżenie” obowiązujących ustaw o KRS i SN i próbę odsunięcia sędziów SN od orzekania nastąpi na etapie podejmowania decyzji przez Prezydenta - z wnioskiem o »zabezpieczenie« poprzez nakazanie zaniechania orzekania przez sędziów SN - przynajmniej z Izby Odpowiedzialności Zawodowej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych”– napisał.

– „Czyli w drugiej połowie grudnia może rozpocząć się operacja pacyfikacji. Z zaskoczenia przed okresem świątecznym. To jeden z trzech scenariuszy, wcale nie alternatywnych” – dodał.

„TUSK=DICTATOR”. Opozycja pokazała szefowej PE, co dzieje się w Polsce

W polskim Sejmie przemówienie wygłosiła dziś przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola. Opozycja wykorzystała to wydarzenie, by zwrócić uwagę maltańskiej polityk na działania rządu Donalda Tuska wokół Trybunału Konstytucyjnego.

W czasie wystąpienia Roberty Metsoli posłowie opozycji wznieśli w sali sejmowej ogromny transparent z napisem „TUSK=DICTATOR”. Pokazano też zdjęcia wydarzeń z ubiegłego piątku, kiedy doszło do próby siłowego przejęcia kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym. „W Polsce trwa zamach stanu, zainicjowany przez Donalda Tuska” – napisano na prezentowanym plakacie.

Pokolenie Karola Wojtyły 

W czasie swojego wystąpienia szefowa PE przywołał słowa polskiej noblistki.

– „Wisława Szymborska kiedyś napisała, że znamy się tylko na tyle, na ile nas sprawdzono” – mówiła.

– „Jeżeli można powiedzieć tak o ludziach, można tak powiedzieć również o narodach. A bardzo niewiele narodów było tak przetestowane, tak sprawdzonych jak Polska” – dodała

Podkreśliła, że Polska pokazywała i pokazuje, „co oznacza możliwość wyłonienia się z takiego testu silniejszą, bardziej sprawiedliwą i dumniejszą”.

– „Najtwardsza stal jest wykuwana w najgorętszym ogniu, a polska stal, tak jak polski duch, jest niezłomna” – stwierdziła. 

Roberta Metsola mówiła o łączeniu patriotyzmu z poczuciem wspólnotowości europejskiej, pokoleniu Karola Wojtyły i upadku komunizmu.

– „Prowadziły nas słowa kardynała z Krakowa, który został naszym papieżem i mówił do nas: »nie lękajcie się«”
– wspominała. 

Zaznaczyła, że choć Unia Europejska potrzebuje reform, to „ostatecznie świat z Unią Europejską jest miejscem lepszym dla nas wszystkich”.

Roberta Metsola w Polsce 

Przewodnicząca PE przybyła do Polski wczoraj. W Warszawie powitał ją premier Donald Tusk. Metsola spotkała się już z prezydentem Karolem Nawrockim, z którym rozmawiała m.in. o polityce klimatycznej, migracji, budżecie Unii Europejskiej oraz rozszerzeniu wspólnoty o nowych członków. 

Beata Szydło: Ursula von der Leyen się skompromitowała

„(…) tak naprawdę tylko sama się skompromitowała - i ujawniła swoje intencje” – pisze o zachowaniu przewodniczącej Komisji Europejskiej europoseł Beata Szydło.

W Trenczynie na Słowacji odbyło się wczoraj spotkanie przywódców państw Grupy Wyszehradzkiej, w którym poza prezydentem Polski Karolem Nawrockim, prezydentem Węgier Andrásem Bakim, prezydentem Czech Petrem Pavelem i prezydentem Słowacji Peterem Pellegrinim udział wzięła też przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Po sesji plenarnej wszyscy przywódcy mieli wziąć udział we wspólnej konferencji prasowej. Zrezygnowała z niej jednak von der Leyen. Z jakiego powodu? Obecny na miejscu dziennikarz TV Republika red. Adrian Borecki wskazuje, że powodem była sytuacja wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego.

„Przecież to jest skandal”

Wydarzenia te skomentowała za pośrednictwem mediów społecznościowych europoseł PiS Beata Szydło.

– „Ursula von der Leyen uciekła z konferencji prasowej po szczycie V4 na Słowacji, bo nie chciała występować obok prezydenta Polski Karola Nawrockiego. Wg mediów, współpracownicy von der Leyen twierdzą, że miał to być »wyraz wsparcia« dla Donalda Tuska” – wskazała była premier.

– „Przecież to jest skandal. Szefowa Komisji Europejskiej zachowująca się w taki sposób? Być może von der Leyen uważa, że w taki sposób „karci” prezydenta Polski. A tak naprawdę tylko sama się skompromitowała - i ujawniła swoje intencje” – dodała.

Éric Zemmour: „praworządność” według Brukseli to zmuszanie siłą do milczenia każdego, kto się jej sprzeciwi

Głos w sprawie próby siłowego zawładnięcia Trybunałem Konstytucyjnym przez ekipę Donalda Tuska zabrał Éric Zemmour, potencjalny ponowny kandydat na prezydenta Francji. Zemmour nie ma wątpliwości co do oceny postępowania Tuska: „Przez osiem lat Unia Europejska dyskryminowała Polskę z powodu ‘naruszenia praworządności’: zamrożone miliardy, postępowanie z artykułu 7, codzienne ‘lekcje moralności’... W ostatnim tygodniu Donald Tusk, pieszczoszek Brukseli, obstawił policją Trybunał Konstytucyjny i zainstalował w nim samozwańczą prezes. Sam Trybunał mówi, że to zamach stanu, a Komisja Europejska siedzi cicho. Teraz już rozumiecie, co to znaczy ‘praworządność’; z punktu widzenia Brukseli to nic innego jak zmuszanie siłą do milczenia każdego, kto się jej sprzeciwi”, napisał Zemmour na portalu X.

Wpis Zemmoura spotkał się z żywą reakcją francuskich internautów: „to samo będzie we Francji, jeśli wybory wypadną nie po myśli Brukseli. Oby tylko Francuzi wykazali się taką odwagą jak Polacy...”, pisze jeden z nich.   

Konstytucyjny paraliż? Sąd Najwyższy nie zajmie się sprawą przewrotu w TK

Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego oddaliła zażalenia prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego na „zawieszenie” ich w czynnościach służbowych przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską.

W ub. piątek sędzia Anna Korwin-Piotrowska (Sejm wybrał ją na sędziego TK, ale nie złożyła ślubowania w obecności prezydenta), powołując się na nieznany w polskim porządku prawnym… „stan wyższej konieczności konstytucyjnej” zarządziła „przerwę w czynnościach służbowych” prezesa i wiceprezesa TK oraz ogłosiła, że od teraz to ona kieruje pracami trybunału. Wydarzenia te odbywały się w asyście ogromnych sił policji, które rządzący skierowali pod TK. Działania sędzi Korwin-Piotrowskiej podważyli m.in. I prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego czy szef Naczelnej Rady Adwokackiej. Protestowała m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Sąd Najwyższy umywa ręce 

Chcąc przełamać próbę siłowego przejęcia kontroli nad TK przez nominatów rządzącej większości, prezes Święczkowski i wiceprezes Sochański skierowali zażalenia na „zawieszenie” ich w czynnościach służbowych do Sądu Najwyższego. Dziś media poinformowały, że orzekający w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej sędzia Zbigniew Korzeniowski zażalenia oddalił stwierdzając, iż Sąd Najwyższy nie posiada kompetencji do zajęcia się tą sprawą. Sprawę odesłał… do odgrodzonego kordonem policji TK. 

Za wcześnie obwieścili sukces! Co naprawdę oznacza decyzja SN?

Sąd Najwyższy nie chce zająć się skargą na bezprawne decyzje Anny Korwin-Piotrowskiej. Uznał dziś, że nie jest właściwy, by ją rozpoznać. Zwolennicy siłowego przejęcia TK już odtrąbili sukces, ale prawda jest o wiele bardziej złożona i niezwykle ciekawa. Mec. Michał Skwarzyński wskazuje, że decyzja SN oznacza, że podstawa prawna zawieszenia prezesa i wiceprezesa TK właśnie legła w gruzach. "Kwestionujemy ją jako sędziego w Trybunale Konstytucyjnym, twierdząc, że jest sędzią w sądzie okręgowym. Dlatego kwestionujemy istnienie tego dokumentu i żądamy stwierdzenia tzw. nieaktu" - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl mec. Skwarzyński. 

Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego rozpatrzyła zażalenie prezesa Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego na decyzję o zawieszeniu ich w wykonywaniu czynności służbowych przez Annę Korwin-Piotrowską. Sędzia Zbigniew Korzeniowski orzekł jednak, że Sąd Najwyższy... nie jest właściwy do rozpatrywania tego wniosku i przekazał sprawę z powrotem do Trybunału Konstytucyjnego. Na razie uzasadnienie do tej decyzji nie zostało wydane, a ona sama podlega zaskarżeniu. Co w właściwie oznacza taka decyzja Sądu Najwyższego.  

    Po pierwsze oznacza, że art. 130 Ustawy o ustroju sądów powszechnych nie jest stosowany w tej sprawie, a zatem Anna Korwin-Piotrowska nie ma podstawy prawnej (w prawie materialnym) by się na ten przepis powoływać. Sąd Najwyższy nie powiedział, że oddala naszą skargę, stwierdził jedynie, że ją przekazuje Trybunałowi Konstytucyjnemu. Spokojnie czekamy na uzasadnienie SN - mówi w rozmowie mec. Michał Skwarzyński, pełnomocnik prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.  To właśnie na t en przepis, nie wiadomo dlaczego powoła się uzurpująca sobie prawo kierowania TK Anna Korwin-Piotrowska, wydając pseudozarządzenie o zawieszeniu Święczkowskiego i Sochańskiego. 

30 października uzurpująca sobie prawo bycia p.o. prezesa Trybunału Konstytucyjnego Anna Korwin-Piotrowska napisała pismo, w którym oświadczyła, że zawiesza w czynnościach na 30 dni prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. To oczywiście decyzje bezprawne, ponieważ Korwin-Piotrowska nie tylko nie pełni funkcji kierowniczych w trybunale, ale nie jest nawet jego sędzią, nie złożyła wymaganego ustawą ślubowania wobec prezydenta. Mimo to zablokowała ona wejście do TK Święczkowskiemu i Sochańskiemu, a pilnujący trybunału funkcjonariusze policji do budynku wciąż ich nie wpuszczają. 

    Skarga na działania Anny Korwin Piotrowskiej, która poszła do Sądu Najwyższego nie była zażaleniem na jej jakieś jej zarządzenie. Wręcz odwrotnie. Myśmy napisali skargę do SN, bo moim zdaniem pani Anna Korwin Piotrowska jest nadal sędzią Sądu Okręgowego w Opolu i mogła takie zarządzenie wydać, ale tylko jako sędzia tego Sądu Okręgowego, a nie jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego w mojej ocenie właściwym do rozpatrzenia naszej skargi jest Sąd Najwyższy - podkreśla mec. Skwarzyński.

    Równie ważne jest tu to, że żądaliśmy stwierdzenia przez SN, że czynność, którą wykonała Korwin-Piotrowska jest aktem nieistniejącym, czyli tak zwanym nieaktem. Nigdy nie uznaliśmy tych jej decyzji za coś wiążącego i istniejącego w obrocie prawnym. Wręcz odwrotnie, kwestionujemy ją jako sędziego w Trybunale Konstytucyjnym, twierdząc, że jest sędzią w sądzie okręgowym. Dlatego kwestionujemy istnienie tego dokumentu i żądamy stwierdzenia "nieaktu" - wyjaśnia nasz rozmówca. 

Nie zwykle ważne będzie uzasadnienie orzeczenia Sądu Najwyższego, na podstawie którego będzie je można zaskarżyć. Otwarte pozostaje ponad to pytanie, co formalnie oznacza przekazanie skargi na Korwin-Piotrowską do Trybunału Konstytucyjnego. Czyżby miała się nią zająć uzurpatorka?

    W Sądzie Najwyższym złożyliśmy dokument wskazujący, że upoważnienie dla pana sędziego Stanisława Piotrowicza jest z kwietnia tego roku i mamy potwierdzenie, że ten dokument jest w systemie elektronicznym ewidencji zarządzeń prezesa TK, umieszczony w 28 kwietniu 2026 roku - mówi nam mec. Michał Skwarzyński. 

 Adam Borowski nie zostawił złudzeń! „Są tylko dwie partie: Polska i partia zdrady”

„Teraz są tylko dwie partie: partia Polska i partia zdrady!” – mówił Adam Borowski przed Trybunałem Konstytucyjnym. Społeczny Rzecznik Praw Obywatelskich odniósł się do propozycji resetu w TK i wezwał do politycznego przełomu. Zaapelował o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu Donalda Tuska i ostrzegł, że nie można czekać do 2027 roku. „Nie wolno nam czekać!” – podkreślał.

Wicepremier, szef MON i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w czwartek, że jego ugrupowanie proponuje „reset konstytucyjny” ws TK polegający na wygaszeniu kadencji obecnych sędziów TK i jednorazowym wyłonieniu nowego składu przez Zgromadzenie Narodowe. W związku z tym PSL przygotowało projekt zmiany konstytucji.

Nie wszyscy koalicjanci zgadzają się z propozycją PSL. Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości stwierdził: "wydaje mi się, że jak się jest w koalicji, jak się wybierało tych sędziów, to powinno się kibicować im".

Opozycja stanowczo odrzuca pomysł szefa ludowców, wskazując, że nie może być resetu bez rozliczenia bezprawnych działań obecnej koalicji rządzącej. Z podobnym przesłaniem pojawił się dziś na scenie miasteczka przed Trybunałem Konstytucyjnym, Adam Borowski.

Borowski: nie wolno nam czekać

Społeczny Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Borowski wskazał: "z terrorystami się rozmawia dopóki mają pistolet przy głowie. Dopóki mają. I błąd nasz w 89 roku nie był taki, że my zaczęliśmy z nimi rozmawiać. My w 88 roku byliśmy słabi. Wiecie jakie były strajki? Małe były strajki, małe. Jedyny wielki strajk to Stalowa Wola. Pięć tysięcy tych hutników strajkowało. I okrągły stół był wtedy dla nas, dla żołnierzy podziemia zbawieniem. Ale zdrada nastąpiła nie dlatego, że był okrągły stół, tylko dlatego, że dotrzymali "umowy magdalenkowej", że część Solidarności, część elit Solidarności nas zdradziła".

Jak podkreślił - "to była zdrada. Ale to ma analogię teraz... Gdyby znalazło się 15 sprawiedliwych. Ja nie wiem, czy się znajdzie. Ale jeżeli postawiony zostanie wniosek o konstruktywne wotum nieufności i Donald Tusk straci władzę, straci władzę, to jest ten moment, do którego się negocjuje. To jest ten moment, do którego się negocjuje. A potem jak tą władzę straci, to trzeba go zamknąć do pierdla i tyle. Ja się zgadzam, że reset - tak. To jest dobry pomysł, bo jeżeli tam w Sejmie nie znajdzie się tych piętnastu, to każdy, każdy poseł, który zagłosuje przeciwko konstruktywnemu wotum nieufności, on należy do partii zdrady".

    Teraz są tylko dwie partie: partia Polska i partia zdrady. Nie możemy dopuścić, żeby czekać do 2027 roku. Nie możemy czekać. Dlatego tu jesteśmy. Pan prezydent, który jest z nami, on dał czas. On dał czas do 11 listopada. Jeśli nie, to ten milion osób, który tutaj ma przyjechać, ma przyjechać i dać świadectwo, że my jesteśmy godni niepodległości, że my jesteśmy godni naszych przodków, że my jesteśmy godni naszej tradycji, kultury i wiary, że my jesteśmy godni suwerennej, niepodległej Polski. To tu musi być milion i który ten milion musi zmieść tą władzę, jeśli się nie opamięta, tak jak mówił pan prezydent do 11 listopada. To będę pierwszy, który ruszy tam na nich. Nie wolno nam czekać. Nie wolno! – powiedział Borowski.

Tusk straci władzę? Trwają rozmowy o rządzie technicznym!

Jak ustaliła telewizja wPolsce24, trwają rozmowy o powołaniu rządu technicznego, który odsunie Donalda Tuska od władzy i doprowadzi Polskę do wyborów (prawdopodobnie w terminie, czyli jesienią 2027 r.)!

Drugim krokiem byłoby przeprowadzenie resetu Trybunału Konstytucyjnego. Źródła telewizji wPolsce24 szanse na powodzenie operacji oceniają optymistycznie - podkreślił redaktor naczelny stacji Jacek Karnowski.

za:www.radiomaryja.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.