Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Seryjny morderca

Badania FBI przeprowadzone na seryjnych mordercach wykazały, że większość z nich była wychowywana przez samotne matki, w rodzinach, gdzie nadużywano alkoholu; prawie wszyscy w dzieciństwie doświadczali przemocy fizycznej i psychicznej, stykali się jedynie z pogardą. Ojciec odszedł lub siedział w więzieniu. Jeśli sięgniemy do biografii Władimira Putina,

dowiemy się, że był porzuconym przez matkę, bitym chłopcem.

Przed wyborami prezydenckimi w 1999 r. rosyjskie służby zadbały, żeby nikt nie poznał prawdy o jego dzieciństwie. Gdy dziennikarz Artiom Borowik dotarł w gruzińskiej wiosce do prawdziwej matki Putina i ludzi, którzy pamiętali małego Wowę, nie zdążył opublikować artykułu, bo zginął w katastrofie lotniczej, a z wraku samolotu zniknęły wszystkie dokumenty. Także włoski dziennikarz Antonio Russo, który zamierzał przeprowadzić wywiad z Wierą Putiną, kobietą, która twierdziła, że Władimir jest jej synem, został zamordowany w niejasnych okolicznościach. Seryjni mordercy działają z pobudek emocjonalnych – odczuwają satysfakcję, mają poczucie władzy – a spełnienie osiągają wtedy, gdy ofiara jest martwa. Putin spełniał się w Czeczenii, Gruzji, w Smoleńsku i teraz na Ukrainie. Miał satysfakcję? Oczywiście!

Ryszard Kapuściński

za:niezalezna.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.