Zamach na kolejny organ konstytucyjny? Świrski: Widać jasny cel polityczny, chcą usunąć KRRiT
Charakter zadawanych pytań i przebieg posiedzenia wskazuje na jasny cel polityczny - żeby po prostu usunąć organ konstytucyjny, jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji - ocenił po posiedzeniu Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej przewodniczący KRRiT Maciej Świrski.
Gremium zebrało się w środę, aby kontynuować postępowanie w sprawie postawienia Świrskiego przed Trybunałem Stanu. Atakowany nie ma wątpliwości, że w Polsce łamane są prawa człowieka.
Koalicja rządząca złożyła wniosek o pociągnięcie przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Macieja Świrskiego do odpowiedzialności konstytucyjnej przed Trybunałem Stanu. W środę złożył on wyjaśnienia przed Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Po posiedzeniu Świrski udzielił wypowiedzi dla mediów.
"Mamy do czynienia z białoruską-kafkowską tragifarsą - w dokładnym rozumieniu tego słowa. Ludzie, którzy nie mają pojęcia o prawie medialnym, zabrali się za sądzenie człowieka, który stara się to prawo medialne chronić" – powiedział.
Świrski zaznaczył, że nie może zdradzić szczegółów posiedzenia, jednak po krótce podsumował jego przebieg. - To, z czym mieliśmy tutaj do czynienia, wskazuje na to, że - po pierwsze - w mojej opinii, jest to skrajnie stronniczy zbiór ludzi, którzy chcą upolować Świrskiego [...] po drugie, charakter zadawanych pytań i przebieg posiedzenia wskazuje na jasny cel polityczny - żeby po prostu usunąć organ konstytucyjny, jakim jest Krajowa Rada. Po trzecie - podczas tego posiedzenia powtórzyło się to, co mówiłem rano - łamane są podstawowe prawa człowieka: prawo do obrony, prawo do uczciwego procesu - ocenił.
Odniósł się też do stawianych mu zarzutów. W ocenie przewodniczącego, osoba, która pisała wniosek o postawienie go przed Trybunałem "po prostu nie zna prawa". - Tak samo można powiedzieć o pozostałych zarzutach. To jest całkowity bełkot i głupota ludzi, którzy to pisali - dodał.
Ponownie podkreślił, że zgodnie z prawem, całe postępowanie prowadzone wobec niego jest nielegalne, ponieważ osoby je prowadzące ignorują postanowienie Trybunału Konstytucyjnego. Zaznaczył, że niektórzy posłowie, którzy je prowadzą "wręcz pałają nienawiścią" do jego osoby.
„Ten proces jest farsą w białoruskim stylu”. Świrski o komisji, która chce postawić go przed Trybunałem Stanu
- Ja się niczego nie boję oprócz Pana Boga. Mam czyste sumienie, działam zgodnie z prawem. Bronię wolności słowa - powiedział Maciej Świrski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przed przesłuchaniem przez Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej, która chca postawić go przed Trybunałem Stanu.
Chcą go postawić przed Trybunałem Stanu. Świrski: "To farsa w białoruskim stylu"
Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej ma dziś odebrać wyjaśnienia od szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Macieja Świrskiego. Koalicja 13 grudnia złożyła wniosek o pociągnięcie go do odpowiedzialności konstytucyjnej przed Trybunałem Stanu.
Świrski podkreślił, że "nie uznaje prac tej komisji, natomiast zjawił się tutaj tylko dlatego, że szanuję Sejm".
"Jest to ciało sejmowe. Całe to postępowanie jest bezprawne od początku do końca. Nie wchodząc w szczegóły postępowania mogę powiedzieć, że wszystkie moje prawa obywatelskie i prawa człowieka, które mi przysługują z natury rzeczy i są zapisane w konstytucji, zostały przez tą komisję połamane. Począwszy od prawa do obrony, a skończywszy na tym, że na przykład moje zażalenia na postępowanie tej komisji w związku ze złamaniem procedur nie są przekazywane do organu nadzorczego, jakim jest Trybunał Stanu. [...] Cały ten proces jest farsą w białoruskim stylu. Po pierwsze, komisja nie pozwala mi zadać pytania świadkom oskarżenia, po drugie łamie procedurę karną, która obowiązuje prokuratora, a ta komisja jest zbiorowym prokuratorem" – oświadczył.
"Mam czyste sumienie"
Swirski przypomniał, że "wystąpił do prokuratury z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa zamachu na organ konstytucyjny przez członków tej komisji, którzy głosowali za procedowaniem dalej mimo mojego wniosku o umorzenie z powodu braku podstaw".
"Będę ścigał także tych posłów, którzy podpisali wniosek o powołanie mnie przed tą komisją. Ten wniosek wstępny, który był nieudolnie napisany, później został poprawiony, ale też nie wiadomo, czy posłowie, który go podpisywali, widzieli poprawiony wniosek" – poinformował.
"Ja się niczego nie boję oprócz Pana Boga. Mam czyste sumienie, działam zgodnie z prawem. Bronię wolności słowa" - dodał.
Świrski mówił też o konsekwencjach postawienia go przed Trybunałem Stanu dla rynku medialnego w Polsce.
"Ta procedura wiąże się także z zatrzymaniem rynku medialnego. Chyba o to chodzi tym ludziom, ponieważ postawienie mnie przed Trybunałem Stanu jest decyzją, która uniemożliwi działanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ponieważ te decyzje, które są podejmowane, nawet techniczne, związane z koncesjami czy zmianą wysokości anteny, zostaną wstrzymane. Jeżeli chodzi na przykład o nabycie TVN-u, który jest w dość ciężkiej sytuacji finansowej, także stoi pod znakiem zapytania w tym momencie, dlatego, że KRRiT musi wyrazić zgodę na taką transakcję zgodnie z przepisami prawa" – powiedział.
za:niezalezna.pl