Policja stoi na straży niepraworządności. Skandal podczas miesięcznicy smoleńskiej
Dziś odbyła się kolejna miesięcznica katastrofy smoleńskiej. I kolejny już raz – tym razem jednak dość brutalniej – odezwali się prowokatorzy, którzy przybyli pod pomnik smoleński na placu Piłsudskiego w Warszawie tylko po to, by w sposób wulgarny i urągający ofiarom tej tragedii dać wyraz swoim proputinowskim emocjom.
Podczas gdy Jarosław Kaczyński wraz z przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości składał kwiaty przed pomnikiem upamiętniającym śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a także pomnikiem ofiar tragedii smoleńskiej 2010 roku, w ich stronę padały bardzo wulgarne, wręcz szatańskie słowa. Pojawiły się banery, które zgodnie z polskim prawem nie powinny być umieszczane w przestrzeni publicznej, np. nawołujące do zabicia Kaczyńskiego, Suskiego czy Macierewicza.
Również brutalnie i wulgarnie potraktowano dziennikarzy prawicowych mediów, Republiki i telewizji wpolsce24.
Jeden z uczestników pikiety, starszy mężczyzna, trzymał transparent z hasłem „Kłamstwo smoleńskie”; w pewnym momencie podszedł do niego reporter Republiki i chciał dowiedzieć się, dlaczego tak uważa. Ten mu odpowiedział: „Kocham Rafała i sp...j stąd”. Na tym się nie skończyło. „Spieprzaj stąd, łobuzie jeden... Łobuzie” – powiedział uczestnik pikiety. „Do Moskwy, to ci rubla dadzą”, dodał.
Do zachowania uczestników protestu odniósł się podczas swojego przemówienia prezes PiS Jarosław Kaczyński. „Jak zwykle mamy tutaj, na placu Piłsudskiego, do czynienia z obrzydliwym atakiem, oszczerstwami, powtarzaniem putinowskich tez. Wrogowie polskiej niepodległości z pełną determinacją działają – bez żadnej reakcji ze strony policji i wbrew prawu”, powiedział prezes PiS.
Z przykrością należy stwierdzić, że policja w tym dniu w ogóle nie interweniowała. Stała w dalekiej odległości, nawet nie wylegitymowała człowieka z banerem nawołującym do zabicia polityków opozycji. „Policja nie wykonuje swoich obowiązków, bo takie ma polecenie. Ten reżim długo nie potrwa, a policja nie wykonując swoich obowiązków, łamie prawo. Taka jest prawda o naszej rzeczywistości i takiej rzeczywistości przeciwstawiał się mój Brat śp. Lech Kaczyński”, zaznaczył były premier Jarosław Kaczyński.
Dzisiejsze zachowanie – mocno wulgarne, wręcz zwierzęce – ludzi popierających obecną władzę Donalda Tuska świadczy o tym, że zbliżamy się już do muru, miejsca które może spowodować lawinę fizycznej agresji w kierunku dzisiejszej opozycji, ludzi mających krytyczne spojrzenie na to, co wyczynia obecny rząd w Polsce. To wszystko dąży do tego, żeby takie osoby wykluczyć z przestrzeni publicznej. A to już nie miękka dyktatura, ale prawdziwa.
za:bialykruk.pl