Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Nagroda za hejt? Z "Soku z Buraka" na wiceprezesa w Totalizatorze Sportowym

Portal Wirtualna Polska ujawnił, że Szymon Gawryszczak, wiceprezes państwowego Totalizatora Sportowego, jest udziałowcem i do niedawna kontrolował spółkę powiązaną z hejterskim Sokiem z Buraka. Jest blisko związany z wiceministrem aktywów państwowych Robertem Kropiwnickim.

Sok z Buraka powstał w 2014 roku. Zdobył ogromną popularność w czasach rządów PiS, dziś śledzi go ok. miliona użytkowników Facebooka. Przedstawia się jako „największa polska społeczność satyryczna o lekkim zabarwieniu politycznym”. W rzeczywistości publikuje jednak dwa typy treści: te, które promują Platformę Obywatelską i te, które atakują – zwykle w wulgarny i prymitywny sposób – polityków PiS i szeroko rozumianą prawicę. Jak zauważa WP, do tych ataków wykorzystuje też ordynarne kłamstwa, np. o rzekomym rozwodzie prezydenta Andrzeja Dudy czy o aborcji, jaką miała przeprowadzić żona Tomasza Terlikowskiego.

Założyciel SzB pracował dla Trzaskowskiego

O tym, że SzB jest powiązany z PO, spekulowano od dawna. W końcu Tygodnik Sieci ujawnił, że właścicielem domeny był Mariusz Kozak-Zagozda. Dziennikarze tygodnika ustalili, że Kozak-Zagozda był zatrudniony w PO, a także w warszawskim ratuszu, w biurze marketingu. Wykonywał też zlecenia dla KKW Platforma Nowoczesna Koalicja Obywatelska przed wyborami samorządowymi i KKW Koalicja Europejska PO-PSL przed wyborami do PE. Trzaskowski w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną tłumaczył, że ratusz go zatrudnił, bo ma jedne z lepszych kwalifikacji na rynku, by zarządzać profilami w internecie.

W 2021 roku dziennikarz Samuel Pereyra, wówczas związany z TVP Info, opublikował prywatną korespondencję między Kozakiem-Zagozdą i Romanem Giertychem. Wynikało z niej, że Giertych wpływał na narrację SzB i wspierał jego twórców. Gdy mleko się wylało, ogłoszono zmiany. Prowadzenie SzB przejęła fundacja Otwarty Dialog. Zrezygnowała z tego po niespełna ośmiu miesiącach. W oświadczeniu napisała, że nie mogła akceptować postów służących bezpośredniemu promowaniu opozycyjnych polityków, w tym związanych z Platformą Obywatelską. Wiceprezes zarządu i dyrektor wykonawczy tej fundacji Marcin Mycielski powiedział WP, że wycofali się, bo nie można było opanować publikowanych na nim treści. Trudno było utrzymać linię redakcyjną, musieliśmy kasować pewne rzeczy, które się pojawiały, a były niezgodne z tym, na co się umawialiśmy. Potem ktoś je znowu przywracał- stwierdził.

Mycielski powiedział, że przed i po przejęciu SzB przez fundację był on kontrolowany przez osoby związane z portalem Crowd Media. W listopadzie międzynarodowa organizacha DFRLab, która bada m.in. dezinformację w internecie i działa przy słynnym think-tanku Atlantic Council, opublikowała raport Givi Gigitashviliego. Badacz opisał w nim nieprzejrzystą sieć stron na Facebooku, która w skoordynowany sposób wspierała PO i atakowała PiS. Znalazł co najmniej 29 stron, które zawierały te same treści, publikowane dosłownie w tym samym czasie, co sugerowało, że stoi za nimi ta sama osoba. Zbudowano ją wokół SzB, ale należały do niej także strony bezpośrednio powiązane z PO. Dochodzenie ujawniło, że wiele profili tej sieci regularnie rozpowszechniało treści z Crowd Media. Gigitashvili powiedział WP, że od czasu publikacji raportu nie przyglądał się tej sieci, ale w październiku 2023 roku zauważył, że te strony przestały publikować posty z SzB. Jak zauważa WP, obecnie ta sieć działa według dawnych mechanizmów, a jej centralnym punktem znowu jest SzB i treści z Crowd Media.

Naczelny został wiceprezesem

Prezesem firmy Mediana, do której należał portal Crowd Media, i jego redaktorem naczelnym był Szymon Gawryszczak, obecny wiceprezes Totalizatora Sportowego. Naczelnym przestał być w marcu 2024 roku, a w maju został wykreślony z KRS jako prezes Mediany. WP ustaliła także, że czyścił swoje powiązania z Crowd Media. Jego nazwisko zniknęło z portalu, a artykuły, pod którymi się podpisał, albo wykasowano, albo usunięto go jako autora i zmieniono na anonimowe.
WP zauważyła jednak, że Gawryszczak nadal figurował jako beneficjent rzeczywisty w Centralnym Rejestrze Beneficjentów Rzeczywistych. Według danych z CRBR posiadał 32,4% akcji oraz prawo wyboru prezesa i członka rady nadzorczej w spółce. Byłoby to złamaniem ustawy antykorupcyjnej, ta bowiem zabrania członkom zarządów jednoosobowych spółek skarbu państwa posiadania więcej niż 10% akcji w spółkach prawa handlowego.

Wiceprezes Totalizatora powiedział w końcu dziennikarzom WP, że dane w CRBR są nieaktualne, a on posiada 9,4% udziałów w Medianie i od marca zeszłego roku nie ma już prawa wyznaczania prezesa i członka rady nadzorczej. Nie chciał jednak zdradzić komu sprzedał pozostałe udziały. Zapytany o związki Crowd Media z SzB odparł, że prowadził przedsięwzięcie biznesowe, jakim był portal Crowd Media, który z kolei miał wpływ na inne przedsięwzięcia medialne. Stwierdził także, że nie miał żadnego wpływu na redakcyjną zawartość profilu, a współpraca z nim polegała na wymianie niektórych treści i zajmowali się tym dziennikarze <sic!> co wydaje się naturalną, żeby nie powiedzieć standardową praktyką. Podkreślił, że on sam nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem, bo funkcję redaktora naczelnego sprawował nominalnie, a jego faktyczne działania ograniczały się do strony finansowej tego przedsięwzięcia. Zapytany o 790 artykułów podpisanych jego nazwiskiem stwierdził, że z mojego konta dostępu do portalu korzystali okazjonalni współpracownicy tworzący materiały dla Crowd Media.

Zaufany człowiek wiceministra

WP zauważa, że Gawryszczak jest blisko powiązany z wiceministrem aktywów państwowych Robertem Kropiwnickim. Pierwsze kroki w polityce stawiali w dolnośląskiej Unii Wolności, a w 2007 roku założyli wspólnie fundację Instytut Rozwoju Społecznego, który od sierpnia zeszłego roku jest w likwidacji. Ostatecznie Kropiwnicki został przy polityce, a Gawryszczak zajął się działalnością biznesową.

O tym duecie zrobiło się głośno w 2014 roku. "Gazeta Wyborcza" ujawniła wtedy, że politycy Platformy Obywatelskiej w Legnicy stworzyli układ służący finansowaniu prywatnych przedsięwzięć z pieniędzy publicznych. Jak przypomina WP, afera polegała m.in. na tym, że z należącej do samorządu województwa dolnośląskiego Agencji Rozwoju Regionalnego „Arleg” wytransferowano 655 tys złotych (z VAT prawie milion) do prywatnej Agencji Rozwoju Innowacji. Dyrektorem zarządzającym Arlegu był wtedy Kropiwnicki, a prezesem ARI Gawryszczak. W efekcie tej afery legnickie struktury PO, którym szefował Kropiwnicki, postawiono w stan likwidacji. Sąd Koleżeński PO uznał jednak po kilku miesiącach, że Kropiwnicki nie poniesie odpowiedzialności za tę sprawę.

Ponownie zrobiło się o nich głośno w zeszłym roku. Kropiwnicki był już wtedy wiceministrem aktywów państwowych, a w Totalizatorze Sportowym zaczęto przyjmować na stanowiska powiązanych z nim ludzi i działaczy partyjnych. Onet informował wtedy, że dostawali posady bez konkursów. To wtedy Gawryszczak objął stanowisko jego wiceprezesa. Jak zauważa WP, z dokumentów wynika, że wtedy kontrolował jeszcze spółkę powiązaną z SzB. Po ujawnieniu tych szokujących nominacji przez media stanowisko stracił prezes Totalizatora i grono dyrektorów, ale Gawryszczakowi nie spadł włos z głowy.

Mają siedzibę w tym samym lokalu

WP ustaliła, że dziś siedziba Mediany i portalu Crowd Media mieści się w lokalu, który Gawryszczak w 2022 roku przepisał na swoją żonę Martę. Do listopada zeszłego roku była też członkiem rady nadzorczej Mediany. Nie odpowiedziała na pytania dziennikarzy. WP zauważyła także, że w tym samym lokalu mieści się siedziba Instytutu Rozwoju Społecznego, który Gawryszczak założył z Kropiwnickim. Od sierpnia 2024 Gawryszczak jest jego likwidatorem, a razem z Kropiwnickim nadal figuruje w dokumentach rejestrowych jako zgromadzenie fundatorów fundacji. WP spytała Kropiwnickiego czy wiedział o działalności, która była prowadzona w lokalu, gdzie znajduje się jego fundacja, i czy wiedział na czym polega współpraca Crowd Media z SzB, ale nie dostali na nie odpowiedzi.

Dziennikarzom nie udało się też znaleźć jakichkolwiek śladów działalności tef fundacji. Z dokumentów wynika, że do ubiegłego roku jej wiceprezes była Katarzyna Sapa. Onet ustalił, że to bliska współpracownica Gawryszczaka, a w 2024 roku zatrudniono ją – z pominięciem procedury otwartej rekrutacji – jako główny specjalista we wrocławskim oddziale Totalizatora Sportowego.

Gdy WP pracowała nad swoim artykułem, Gawryszczak przekazał im, że w CRBR doszło do aktualizacji i już nie figuruje tam jako właściciel akcji, ale nadal nie chciał zdradzić kto je przejął. Za to jako beneficjent rzeczywisty posiadający uprawnienia osobiste pojawiła się żona polityka PO, który do niedawna był radnym klubu prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Wcześniej, jeszcze przed Gawryszczakiem, była też prezesem Mediany. Zapytana o to przez dziennikarzy, była mocno zaskoczona i zapytała ich co to znaczy „beneficjent osobisty”. Powiedziała też, że nie wie, ile ma akcji Mediany, bo po złożeniu w 2019 r. rezygnacji z funkcji prezes niespecjalnie się nią interesowała. Nie wie też, kim jest jej obecny prezes i nic nie wie o współpracy z SzB. Podczas następnej rozmowy poinformowała, że ustaliła, że ma 12,5% akcji. Dodała, że nie wie komu Gawryszczak sprzedał swoje udziały, ale wie, że to on powołał obecnego prezesa.

WP informuje, że ani osoby figurujące jako dziennikarze Crowd Media, ani sam portal, nie odpowiedzieli na ich pytania. Tak samo zachował się SzB. Totalizator stwierdził, że nie ma wiedzy o działalności SzB, ale według ich wiedzy Gawryszczak dokonał zbycia akcji w Medianie przed objęciem stanowiska i obecnie posiada je w ilości, która nie przekracza dopuszczalnego poziomu.

Ministerstwo Aktywów Państwowych opowiedziało, że pytania, które za jego pośrednictwem dziennikarze chcieli zadać Kropiwnickiemu, odbiegają od działalności Ministra Aktywów Państwowych i na tym skończył się kontakt. Sam Kropiwnicki również im nie odpowiedział. Kancelaria premiera odpisała, że nie kontroluje prywatnych profili w mediach społecznościowych ani rejestru beneficjentów rzeczywistych spółek. Dodała, że potępia każde szkalujące zachowanie i zachęcanie do hejtu oraz mowy nienawiści.

za:wpolsce24.tv

***

Po Republice, teraz WP. Cenzurą ekonomiczną w niezależne media!

Cenzura ekonomiczna, która od dawna stosowana jest wobec Telewizji Republika, pod rządami Donalda Tuska zaczyna dotykać również media dotychczas będące poza jej zasięgiem. Wirtualna Polska, po opublikowaniu materiału o powiązaniach Roberta Kropiwnickiego z „Sokiem z Buraka”, stała się celem wycofania budżetów reklamowych przez państwowe spółki. To kolejny dowód na to, że „koalicja 13 grudnia” wykorzystuje finansową presję, aby zdusić wolność słowa.

Dziś Wirtualna Polska opublikowała tekst, który ujawnia powiązania wiceministra aktywów państwowych Roberta Kropiwnickiego z „Sokiem z Buraka” — kontrowersyjnym profilem, który przez lata pełnił rolę medialnego zaplecza Platformy Obywatelskiej. Publikacja oparta na twardych dowodach, dokumentująca te powiązania, szybko spotkała się z reakcją Totalizatora Sportowego, który po kilku godzinach wycofał swoje budżety reklamowe z WP.

Takie działanie jest klasycznym przykładem cenzury ekonomicznej, którą stosuje się wobec niezależnych mediów, aby wymusić na nich określone działanie. Dzieje się tak, gdy ujawniają one niewygodne dla władzy fakty. Co więcej, przykład Wirtualnej Polski jest kolejnym sygnałem, że Polska weszła na drogę dyktatury, a rządzący biorą się również za tych, którzy bywali w miarę przychylni.

Reakcja władzy na ujawnioną prawdę

Paweł Kapusta, redaktor naczelny Wirtualnej Polski, odniósł się do tych działań w swoim artykule. Po wycofaniu budżetów reklamowych, nie pozostawił wątpliwości, że mamy do czynienia z próbą cenzury ekonomicznej. Kapusta w mocnych słowach podkreślił, że „nie chodzi o pieniądze. Tu chodzi o zasadę”.

    - Chcę to powiedzieć bardzo wyraźnie: nie chodzi o pieniądze. Nie chodzi o budżety, "żale" ani o "płacz redakcji", jak zapewne będą próbowali to przedstawiać ludzie, którzy dobrze wiedzą, że fakty są po naszej stronie. Tu chodzi o zasadę - napisał redaktor naczelny Wirtualnej Polski.

W dalszej części swojego artykułu redaktor Kapusta nie pozostawia wątpliwości, że takie działania, to po prostu cenzura.

    - Kiedy państwowa spółka wykorzystuje swoją siłę finansową, by ukarać media za publikację rzetelnego materiału śledczego, to nie jest zwykła decyzja biznesowa. To cenzura ekonomiczna  - skonstatował.

Republikę cenzurują od dawna

Co ciekawe, to nie pierwszy raz, kiedy w Polsce stosuje się cenzurę ekonomiczną. Telewizja Republika jest jej poddawana tym bezprawnym działaniom od dawna i konsekwentnie.

Rządzący nawet nie udają, że chodzi im o zniszczenie jedynej i największej tego typu stacji konserwatywnej w Europie. To co spotkało Wirtualną Polską jest tym samym, co Republikę spotyka od dawna i ze wszystkich stron.

Hipokryzja Platformy Obywatelskiej

To, co spotkało dzisiaj WP, a jest codzienną praktyką wobec Telewizji Republika od 13 grudnia 2023 roku, to pełna kontynuacja praktyk stosowanych przez partie liberalno-lewicowe na całym świecie. Choć Platforma Obywatelska w kampaniach wyborczych obiecywała nowe standardy i wiele mówiła o wolności słowa, w rzeczywistości wraca do praktyk charakterystycznych dla państw niedemokratycznych.

     - Ta historia jest nie tylko o hipokryzji władzy. Jest też o tym, jak łatwo ci, którzy obiecywali "nową jakość" w polityce, sięgają po stare, brudne metody, gdy tylko staną się dla nich wygodne  - napisał Kapusta.

Cenzura ekonomiczna nie ma granic

Cenzura ekonomiczna, której ofiarą padła dziś Wirtualna Polska, to kolejny dowód na to, że w Polsce media, które nie będą zgodne z linią polityczną władzy, będą systematycznie pozbawiane środków finansowych.

Paweł Kapusta kończy swój artykuł mocnym wezwaniem o lepsze standardy, ale na to jest już zbyt późno - mamy "demokrację walczącą", która nie bierze jeńców. Można ją tylko wspierać, albo liczyć się z prześladowaniem.

- Media nie mogą być karane za ujawnianie faktów, za to, że pokazują prawdę  - napisał dziennikarz.

Rzecz w tym, że Republika jest karana za prawdę każdego dnia. Niestety, niewiele mediów upomina się o jej prawo do udziału w konferencjach prasowych premiera RP. Nie zawsze też stoją po stronie prawdy, gdy nasza stacja jest przez polityków brutalnie atakowana i grozi się jej likwidacją.

W takiej sytuacji rządzący tracą wszelkie zahamowania. Zastraszają kolejne redakcje, wiedząc, że dziennikarze często pozostają podzieleni i niesolidarni. Zgodzili się na represje wobec Telewizji Republika, a teraz będą biernymi świadkami finansowego prześladowania innych mediów.

za:tvrepublika.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.