Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

„Nasi chłopcy” i niemiecka narracja - Kaszubi żądają zamknięcia wystawy w Gdańsku

Silny głos sprzeciwu wobec wystawy „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy” wybrzmiał w liście otwartym, wystosowanym przez środowiska kaszubskie. Działacze Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, samorządowcy oraz obywatele Pomorza wskazują na manipulację, relatywizację historii i wpisywanie się w niemiecką politykę historyczną przez twórców ekspozycji. W liście otwartym

domagają się natychmiastowego zamknięcia wystawy, wskazując, że uderza ona w godność ofiar oraz zakłamuje dramat przymusowo wcielonych do Wehrmachtu.

Wystawa prezentowana w Ratuszu Głównego Miasta Gdańska pokazuje młodych Kaszubów w mundurach Wehrmachtu. Jej kuratorzy zapewniają, że celem było przywrócenie godności ludziom wplątanym w tragiczną historię II wojny światowej. Jednak zdaniem Kaszubów i znacznej części opinii publicznej, efekt jest odwrotny.

– To nie przywracanie godności, to jej odbieranie – mówi Kazimierz Klawiter, radny wojewódzki i działacz Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. – Ci chłopcy nosili niemieckie mundury z przymusu, często pod groźbą śmierci. Uśmiechnięte zdjęcia młodych żołnierzy Wehrmachtu to nie historia, to brutalna gra emocjami. Ta wystawa jest głęboką manipulacją.

W liście protestacyjnym podkreślono, że ekspozycja „zaburza proporcje” i „pomniejsza heroizm tych, którzy oddali życie za Polskę”, takich jak ks. Józef Wrycza, por. Józef Dambek czy obrońcy Poczty Polskiej. Krytycy podnoszą, że zamiast przypominać o ofiarach i bohaterach, wystawa eksponuje zdjęcia uśmiechniętych młodzieńców w mundurach hitlerowskiej armii, co budzi skojarzenia z niemieckimi próbami wybielania zbrodniczej historii tego kraju.

Protestujący wskazują, że wystawa doskonale wpisuje się w niemiecką politykę historyczną, której celem ma być rozmycie odpowiedzialności za wybuch II wojny światowej. Przykładem ma być m.in. przedstawianie Niemców jako „ofiar nazizmu” czy wyolbrzymianie rzekomego współudziału innych narodów w niemieckich zbrodniach wojennych.

Krytyka dotyczy również instytucji wspierających wystawę. W piśmie pojawiają się nazwiska odpowiedzialnych za ekspozycję: minister kultury Marta Cienkowska, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz oraz prezes PAN Marek Konarzewski. „Wystawa w tej formie szkaluje pamięć i godność naszych przodków” – czytamy w liście.

Oburzenie wystawą nie ogranicza się do środowisk kaszubskich. W sprawie wypowiedział się m.in. prezydent Andrzej Duda, który nazwał wystawę „moralną prowokacją”. Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, ocenił, że wystawa „nie służy polskiej polityce pamięci”, a rzecznik rządu Adam Szłapka skrytykował sam tytuł ekspozycji jako „nieakceptowalny”.

Karol Polejowski, wiceszef IPN, stwierdził wprost, że wystawa „niewiele tłumaczy, ale dobrze wygląda w Niemczech”. Także wielu odwiedzających ekspozycję miało mieszane odczucia. Jeden z głosów cytowany w liście brzmi: „Jeden z moich dziadków odmówił i trafił do obozu. Drugi zgodził się, by rodzina mogła przeżyć. Dumna jestem z postawy tego pierwszego. Wolałabym więcej wystaw o tych niezłomnych”.

W okresie okupacji niemieckiej wielu Kaszubów zostało siłą wcielonych do Wehrmachtu. Ich wybór był dramatyczny – odmowa oznaczała zesłanie do obozu lub egzekucję. Mundur z niemiecką gapą był symbolem upokorzenia, nie dumy. Wielu spośród wcielonych dezerterowało przy pierwszej możliwej okazji, by walczyć w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Dla nich powrót do polskiego munduru był formą odzyskiwania godności.

Z tego powodu środowiska regionalne domagają się wystawy prawdziwie historycznej – pokazującej dramatyzm tych decyzji i heroizm tych, którzy się nie poddali, a nie estetyzującej niemieckie mundury.

Pomimo rosnącego nacisku społecznego, organizatorzy dotąd nie wycofali się z ekspozycji. Coraz głośniej mówi się jednak o konieczności zamknięcia wystawy lub jej gruntownego przemodelowania. „Pozwólmy tym ciężko doświadczonym chłopcom spać spokojnie. Nie bawmy się ich dramatem” – apelują sygnatariusze listu.

za:www.fronda.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.