Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

TSUE wydał wyrok w sprawie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

 "Sąd krajowy jest zobowiązany"


Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że "sąd krajowy jest zobowiązany uznać za niebyły wyrok sądu wyższej instancji, który nie jest niezawisłym i bezstronnym sądem". - Sąd krajowy nie może pominąć faktu, że TSUE odmówił statusu sądu Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych polskiego Sądu Najwyższego - przekazał TSUE.

TSUE wydało decyzję stanowiącą odpowiedź na pytanie Sądu Apelacyjnego w Krakowie, dotyczące spełnienia przez skład orzekający Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego unijnego wymogu sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy.

Chodzi o uchylenie w 2021 r. przez IKNiSP wyroku z 2006 r. i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi cywilnemu. Sąd ten uznał, że "ze względu na nieprawidłowości w procedurze powołania sędziów (…) skład orzekający, który wydał wyrok 20 X 2021 nie jest sądem w rozumienia prawa UE".

"W konsekwencji, jego zdaniem, nie ma potrzeby badania skutków, jakie wywołuje ten wyrok".

"W odpowiedzi Trybunał wskazał, że sąd krajowy nie może pominąć faktu, iż Trybunał odmówił Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych polskiego Sądu Najwyższego statusu sądu, ponieważ izba ta nie spełnia ustanowionych w prawie Unii wymogów dotyczących niezawisłości, bezstronności i uprzedniego ustanowienia na mocy ustawy. Do sądu krajowego będzie zatem należało zbadanie prawidłowości powołania sędziów zasiadających w składzie orzekającym, który wydał wyrok z 20 października 2021 r. Obecność w odnośnym składzie choćby jednego sędziego, którego powołanie nie spełnia wskazanych wymogów, wystarczy, aby pozbawić ten skład statusu niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy w rozumieniu prawa Unii"

- czytamy w komunikacie TSUE.

"Jeżeli sąd krajowy ustali, że orzeczenie o przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania zostało wydane przez skład orzekający, który nie spełnia wymogów prawa Unii, orzeczenie to trzeba będzie uznać za niebyłe, jeżeli jest to nieodzowne dla zagwarantowania pierwszeństwa prawa Unii" - dodano.

- W którym przepisie Traktatów i Konstytucji RP przyznano TSUE uprawnienie do oceny ustroju sądów w Polsce? W szczególności w sprawach karnych, w których sądy orzekają na podstawie prawa polskiego, a nie europejskiego? - pyta adwokat, mec. Bartosz Lewandowski, komentując decyzję TSUE. Dodał, że wiele krajów w UE krytykuje "rozpychanie się" trybunału w swoich kompetencjach.

 Konstytucjonalista o kolejnym wyroku TSUE dotyczącym Polski: absolutnie nie jesteśmy nim związani

Komentując czwartkowe orzeczenie TSUE stwierdzające, że "sąd krajowy jest zobowiązany uznać za niebyły wyrok sądu wyższej instancji, który nie jest niezawisłym i bezstronnym sądem", konstytucjonalista dr Oskar Kida podkreślił w rozmowie z portalem Niezależna.pl, że wyrok ten “nas w ogóle nie wiąże i możemy sobie go traktować co najwyżej jako pogląd składu orzekającego, który go wydał”. Odnosząc się do pomysłu min. Żurka, który chce karać finansowo sędziów powołanych po 2018 r. nasz rozmówca stwierdził, że jest to “bzdura, która świadczy o poziomie naszej klasy politycznej”.

Prawo Unii 

Konstytucjonalista dr Oskar Kida w rozmowie z portalem Niezależna.pl podkreślił na wstępie, że dzisiejszy wyrok, “jak każdy inny wyrok TSUE wydany w sprawach dotyczących polskiego wymiaru sprawiedliwości, zgodnie z konstytucją i zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego jest tzw. wyrokiem >>ultra vires<< - poza kompetencjami”. - On nas w ogóle nie wiąże i możemy sobie go traktować co najwyżej jako pogląd tego składu orzekającego, który go wydał. Natomiast absolutnie nie jesteśmy takim wyrokiem związani - powiedział. 

Zaznaczył, że zapoznał się z treścią tego wyroku i gdyby nawet ktoś chciał uznawać go za obowiązujący, to “nie ma w nim takich treści, jakie po raz kolejny się podaje i to niestety nawet w polskiej wersji komunikatu na stronie TSUE.” 

- On nie zdelegalizował nam wcale Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, bo on wcale nie dotyczy Izby jako całości. Jest w nim wprost napisane, że TSUE odwołując się do wyroku z grudnia 2023 r. wskazał po raz kolejny, że skład orzekający nie ma statusu sądu - nie Izba jako całość. Nie stwierdzono też, że nie ma statusu sądu jako takiego, tylko sądu w rozumieniu prawa Unii Europejskiej. Zresztą na wstępie rozważań merytorycznych napisano, że dotyczy to tylko spraw, które objęte są zakresem prawa Unii. Więc nie dotyczy wszystkich spraw, które są rozpoznawane przez te sądy, tylko tych, gdzie zastosowanie ma prawo unijne. Nie dotyczy więc spraw związanych z wyborami, nie dotyczy spraw karnych, nie dotyczy też np. spraw z zakresu mandatu posła albo senatora, bo tam po prostu n prawo Unii ie ma zastosowania - tłumaczył dr Kida. 

Przypomniał, że “sąd w rozumieniu prawa Unii to jest zupełnie co innego niż sąd w rozumieniu polskiej konstytucji”. - Są takie organy, które w polskiej konstytucji nie mają statusu sądu, a w prawie unijnym mają, mimo, że sądem oczywiście nie są. I są takie organy, które według unijnego prawa nie mają statusu sądu, a według polskiego, jak widać mają. Izba Kontroli nadzwyczajnej i Spraw Publicznych jest tego przykładem - wyjaśnił. 

Efekt kumulacji 

- TSUE mówi, że jeżeli polski sąd ma wątpliwości może stwierdzić, że dany skład nie spełnia tych przymiotów. A oczywiście wiemy, że na podstawie orzecznictwa TSUE, mimo, że TSUE twierdzi inaczej, nie może tego stwierdzać, bo naruszyłby w ten sposób polską konstytucję. Trybunał Konstytucyjny już się w tej sprawie wypowiadał; to jest w ogóle o ile dobrze pamiętam, delikt dyscyplinarny zagrożony zgodnie z ustawą kar dyscyplinarną. I to, że TSUE twierdzi, że takie przepisy i wyroki można pomijać, to pamiętajmy, że każdy sędzia jest związany konstytucją i ustawami i na podstawie wyroku TSUE, który nie jest źródłem prawa nie ma prawa do pomijania tego typu orzeczeń. Ustalenia, które by dokonał sąd krajowy i w ten sposób podważyłby status sądu na podstawie tego orzecznictwa po prostu byłoby deliktem dyscyplinarnym i powinno skutkować wymierzeniem kary dyscyplinarnej. Dodatkowo, te ustalenia TSUE nie dotyczą sędziów powołanych po 2018 roku. One dotyczą konkretnie tylko tych sędziów, w stosunku do których występuje tzw. efekt kumulacji. W tym wypadku chodziło o to, że po pierwsze, byli rekomendowani przez nową Krajową Radę Sądownictwa, po drugie, że wszyscy naraz byli powoływani od zera i po trzecie i najważniejsze, że NSA wstrzymał wykonalność uchwał, a prezydent mimo wszystko ich powołał. I dopiero łącznie te wszystkie czynniki spowodowały podważenie tego statusu - wyjaśnił. 

Dodał, że to “do wszystkich pozostałych sędziów poza Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych zastosowania już nie ma”. - Tam taki szereg czynników już nie występuje. Więc rozciąganie tego na wszystkich sędziów powołanych po 2018 roku jest czystą manipulacją albo ignorancją - ocenił. 

Zaznaczył, że nawet gdyby sąd doszedł do przekonania, że skład orzekający IKNiSP “nie jest niezawisłym i bezstronnym sądem”, to może to mieć miejsce “tylko w zakresie skarg nadzwyczajnych, bo tylko wtedy się stosuje prawo Unii, jeżeli chodzi o jej właściwość”.  

- Nawet jeżeli sąd doszedłby do takiego wniosku, to ma on uznać takie orzeczenie za niebyłe tylko w przypadku, gdyby było to konieczne ze względu na zapewnienie prawidłowego stosowania tego prawa Unii. Czyli jeżeli da się je uznać za takie, które pozostaje jakby w naszym ustroju i dzięki temu to prawo Unii i taj jest zapewnione, to oczywiście może uznać. Ale to absolutnie nie oznacza, że nagle cała działalność orzecznicza IKNiSP idzie do kosza. I powtarzam: pod warunkiem, że przyjmowalibyśmy, że TSUE w ogóle mógł się tu wiążąco wypowiedzieć, bo ja uważam, że nie - tłumaczył konstytucjonalista. 

Żurek “współgeneruje koszty” 

Pytany o stanowisko ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który powołując się na treść dzisiejszego wyroku TSUE ponowił swój postulat dotyczący obciążania sędziów kosztami odszkodowań dla rzekomo pokrzywdzonych poprzez ich rzekomo bezprawnie wydane orzeczenia, dr. Oskar Kida stwierdził, że “to jest niestety bzdura, która świadczy o poziomie tej naszej klasy politycznej”. - Ja myślę, że pan minister Żurek, który ma takie pomysły prawne może naprawdę wierzyć w to, co mówi. Natomiast jestem przekonany, że dopóki tego typu ludzie będą zasiadali u steru państwa albo na przykład będą wysyłani na szczebel unijny, to ja się nie dziwię, że takie kwiatki, jak ten dzisiejszy wyrok TSUE powstają. Dopóki do TSUE nie zacznie wysyłać się ludzi, którzy się znają na tym co robią, to tak to będzie wyglądać - ocenił. 

Odnosząc się do postulatu min. Żurka, nasz rozmówca przypomniał, że “absolutna większość z tych odszkodowań, które płaci państwo polskie jest płacona ze względu na to, że państwo zawiera ugody z ludźmi, którzy wnieśli skargi do ETPCz. Państwo polskie po prostu idzie na ugodę z tymi ludźmi i płaci im odszkodowania bez wyroków, bez nakazu ze strony Trybunału - zaznaczył. 

- Jak więc ma państwo się bronić, skoro samo skapitulowało w tych sprawach. Minister sprawiedliwości współgeneruje te koszty, nie mówiąc o tym, że podejmuje działania, które też się będą kończyły takimi odszkodowaniami

- ocenił konstytucjonalista. 

Dr Kida zapewnił, że “nie ma takiej możliwości, żeby sędziowie powołani po 2018 roku ze względu na jakieś straszenie ministra Żurka przestali orzekać”. - Ja wiem, że niektórzy tak robią (to pojedyńcze, bardzo niechlubne przypadki) ale sędzia jest powołany do tego, żeby orzekać, to jest jego ustawowy i konstytucyjny obowiązek. I to, że sędziowie są straszeni, a mimo to wychodzą na salę rozpraw, to właśnie potwierdza ich niezawisłość. I władza wykonawcza ani ustawodawcza nie ma na to wpływu. Mam nadzieję, że to naprawdę się wkrótce skończy, bo na tym chaosie w sądownictwie cierpią obywatele - podsumował rozmówca portalu Niezależna.pl. 

Dr Kida: TSUE przekroczył kompetencje. „Wyrok trzeba ignorować”

TSUE przekroczył swoje kompetencje. Ten wyrok nie odbiera statusu sędziom, to absurd – mówi dr Oskar Kida. Dodaje, że pomysły ministra Żurka są antypolskie i antypaństwowe.

W czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że polski sąd krajowy nie może pominąć faktu, iż Trybunał odmówił Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych polskiego Sądu Najwyższego statusu sądu, ponieważ izba ta nie spełnia ustanowionych w prawie Unii wymogów dotyczących niezawisłości, bezstronności i uprzedniego ustanowienia na mocy ustawy.

Sprawę komentował w Poranku Radia Wnet dr Okar Kida:

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, który – zdaniem ministra sprawiedliwości Adama Żurka – daje sędziom prawo do kwestionowania statusu swoich kolegów w Sądzie Najwyższym.

    To bzdura i przekłamanie

– ocenia konstytucjonalista dr Oskar Kida.

    TSUE orzekając o ustroju wymiaru sprawiedliwości w Polsce przekroczył swoje kompetencje. To wyrok ultra vires, czyli poza zakresem uprawnień. Polska konstytucja jasno wskazuje, że status sędziego nie może być podważany

– podkreśla.

Chodzi o skład a nie Izbę

Jak zaznacza, TSUE wcale nie odebrał statusu całej Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, lecz odnosił się do jednego konkretnego składu orzekającego, w wyjątkowej sprawie dotyczącej prawa Unii.

    To nie jest delegalizacja sędziów, a twierdzenia, że prezydent Karol Nawrocki nie jest prezydentem, są kompletnym absurdem

– mówi Kida.

Jego zdaniem część sędziów „aktywistów” użyje wyroku TSUE jako oręża politycznego.

    To oni wprowadzają chaos, a nie sam Trybunał. TSUE daje opcję, ale nigdy nie stwierdził, że wszyscy sędziowie powołani po 2018 r. nie są sędziami

– zaznacza.

Ignorować, to nie są kompetencje TSUE

Kida ostro krytykuje plany ministra Żurka: „Próba wygaszenia Izby Kontroli czy odtworzenia KRS uchwałą Sejmu to pomysły antypolskie i antypaństwowe. Na szczęście w samej koalicji nie ma do tego większości”

Na pytanie, jak Polska powinna traktować takie wyroki, odpowiada krótko:

    Powinniśmy je ignorować. TSUE nie może ingerować w ustrój sądownictwa w Polsce. Sędziowie mają konstytucyjny zakaz podważania statusu innych sędziów

– pokreśla.

Robert Hernand o wyroku TSUE: Poprzez takie orzecznictwo atakuje się nie sędziów, ale polskich obywateli

Zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernand komentuje dla Radia Wnet nowy wyrok TSUE, wpisujący się w krucjatę przeciwko rzekomym „neosędziom”, powołanym zgodnie z ustawą przez Prezydenta RP.

W czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że polski sąd krajowy nie może pominąć faktu, iż Trybunał odmówił Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych polskiego Sądu Najwyższego statusu sądu, ponieważ izba ta nie spełnia ustanowionych w prawie Unii wymogów dotyczących niezawisłości, bezstronności i uprzedniego ustanowienia na
mocy ustawy.

    Do sądu krajowego będzie zatem należało zbadanie prawidłowości powołania sędziów zasiadających w składzie
    orzekającym, który wydał wyrok z 20 października 2021 r. Obecność w odnośnym składzie choćby jednego sędziego,
    którego powołanie nie spełnia wskazanych wymogów, wystarczy, aby pozbawić ten skład statusu niezawisłego i
    bezstronnego sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy w rozumieniu prawa Unii

– podał TSUE w komunikacie prasowym.

Wywrócenie skargi nadzwyczajnej

W rozmowie z Jakubem Pilarkiem najnowsze orzeczenie TSUE dotyczące sporu o wymiar sprawiedliwości w Polsce komentuje Zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernand, który w Prokuraturze Krajowej nadzorował pion przygotowujący dla Prokuratora Generalnego skargi nadzwyczajne, kierowane do IKNiSP SN.

Obok argumentów formalnoprawnych, podważających wyrok TSUE, prokurator opisuje samą instytucję skargi nadzwyczajnej, dowodząc, że kwestionowanie Izby Kontroli Nadzwyczajnej, która rozpoznawała te środki odwoławcze, może przynieść tragiczne skutki dla obywateli.

    Staraliśmy się chronić prawa obywateli, na przykład w sprawie pożyczki lichwiarskiej w kwocie 500 zł. Proszę sobie wyobrazić, że łączna kwota do spłaty wynosiła 200 tys. złoty! Proszę sobie wyobrazić, jaka to była skala naruszenia praw obywatelskich! Pomagaliśmy też osobom, które zaciągnęły kredyt frankowy. Sprawy te były wygrywane przez Prokuratora Generalnego przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która jest teraz tak atakowana

– mówi Robert Hernand.

Zastępca Prokuratora Generalnego podkreśla, że izba SN zwracała tym samym obywatelom ich prawa i chroniła ich m.in. w aspekcie finansowym.

    Zapomina się w tym ataku, że sądy działają dla obywateli. Nie można z punktu widzenia jakiejś doktrynalnej „czystości”, której nikt nie rozumie, atakować nie tylko sędziów, ale i obywateli, którzy przez sądami utracili swoje prawa. Nie mogę zrozumieć tego ataku, tym bardziej, że dotyczy on często sędziów, którzy orzekali przez lata dla Rzeczypospolitej Polskiej

– zwraca uwagę prawnik.

Ślepi na „czerwonych” sędziów

Hernand wskazuje również na zdumiewające sprzeczności w orzecznictwie trybunałów europejskich. Przytacza w tym kontekście skargę, którą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka skierowała I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska.

    ETPCz odpowiedział „o co chodzi, jest pani sędzią Sądu Najwyższego”. Więc proszę zobaczyć, jaka jest tu sprzeczność! Dlaczego Komisja Europejska zakończyła procedurę naruszeniową w 2024 r.? Sytuacja w systemie prawnym się nie zmieniła. Obywatele są więc wprowadzani w błąd!

– twierdzi ZPG, który zaznacza, że de facto atakowani przez instytucję europejskie są nie „nowi” sędziowie, tylko polscy obywatele.

Punktując absurdy orzecznictwa TSUE Robert Hernand przypomina również, że trybunałowi nie przeszkadza orzekanie przez sędziów powołanych przez komunistyczną Radę Państwa.

    Przypominam, to organ, który w sposób nielegalny wprowadził stan wojenny. Orzekł o tym Trybunał Konstytucyjny 

– mówi prokurator.

Dr Jarosław Duś: „Neosędziowie” mają być traktowani gorzej, niż żydowscy urzędnicy w latach 30. w III Rzeszy

Sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku dr Jarosław Duś mówi o niepokojących analogiach na poziomie myśli prawniczej między działaniem ludzi Adama Bodnara, a legislatorami w III Rzeszy przed wojną.

Jarosław Duś przez wiele lat był prokuratorem. Nominację prezydencką do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego otrzymał 6 maja 2020 r. Orzekał w niej do likwidacji Izby. Następnie dostał propozycję przejścia do Izby Karnej SN, której prezesem był wówczas SSN Michał Laskowski. Sędzia ten tolerował podział na sędziów „starych” i „nowych” i tak kształtował składy orzekające, by sędziowie „nowi” nie orzekali ze „starymi”.

    Zaprotestowałem. Sytuacja w Izbie Karnej przypominała mi tzw. getto ławkowe z Polski lat 30. Domagałem się, żeby znieść tą praktykę, która w pewien sposób upadlała część sędziów. Niestety moja prośba nie została uwzględniona i w tej sytuacji nie byłem w stanie się podjąć pracy w swoistym getcie

– wspomina prawnik.

Od tamtego czasu dr Jarosław Duś pozostaje w stanie spoczynku, a także wykłada historię prawa. To właśnie w toku pracy nad zagadnieniami tej dziedziny zwrócił uwagę na szokujące analogie między działaniami w obszarze legislacji w latach 30. w III Rzeszy niemieckiej, a tym, co szykują dzisiejsi „obrońcy praworządności” w Polsce. Chodzi tu o projekty ustaw przygotowane w Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, działającej przy Ministrze Sprawiedliwości.

Radykalizm bez hamulców

Na stronie wnet.fm sędzia opublikował tekst „Neofaszyści legislacji?”, poświęcony temu zagadnieniu. W „Prawodajni” rozwija swoje przemyślenia na ten temat, jak również szerzej, na temat ślepego zaułka, w którym znalazł się polski wymiar sprawiedliwości.

    W 1935 roku, czyli dokładnie 90 lat temu, w III Rzeszy wyodrębniono kategorię Żyda i mischlinga. Implikowało to pewne konsekwencje. Przede wszystkim to, że ci ludzie zostali pozbawieni obywatelstwa Rzeszy. A to z kolei stanowiło kolejny krok do tego, żeby urzędników pochodzenia żydowskiego, narodowości żydowskiej, wykluczyć z korpusu urzędniczego. I w ten sposób nie tylko sędziowie z dnia na dzień zostali przesunięci w stan spoczynku

– mówi Jarosław Duś.

Sędzia zwraca uwagę na fakt, że nawet legislator niemiecki (mówimy tu o czasach poprzedzających masowe państwowe zbrodnie, których symbolem są niemieckie obozy zagłady) zagwarantował usuniętym prawnikom stan spoczynku.

    Polski projektodawca w ramach tzw. komisji kodyfikacyjnej pewną część sędziów, w tym kategorię, do której chyba ja się zaliczam, w ogóle wyrzuca poza nawias czegokolwiek. Czyli de facto sprowadza nas do statusu „zaraz po studiach prawniczych”

– wskazuje.

Parlament Europejski na tropie faszyzmu

Sędzia informuje, że tekst zamieszczony na wnet.fm spotkał się z zainteresowaniem Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski:

    Wyraziłem zgodę, żeby w wersji angielskiej znalazł się na ich stronie internetowej. Dostaje sygnały, że zaczął już krążyć po Europie, a projekt [komisji kodyfikacyjnej] przyjmowany jest z niedowierzaniem.

Jarosław Duś cytuje w tym kontekście wpis zamieszczony na stronie internetowej Parlamentu Europejskiego. W jego ocenie, pasuje on idealnie do tego, co dzieje się dziś w polskim Ministerstwie Sprawiedliwości.

    Parlament Europejski chce zakazu działalności grup neofaszystowskich i neonazistowskich w Unii Europejskiej. Posłowie przestrzegają przed skutkami bezkarności, z jaką neofaszyści działają w niektórych państwach członkowskich. Wskazują na doniesienia o współdziałaniu polityków i organów ścigania z neofaszystami. Parlament Europejski wzywa do przeciwdziałania pladze faszyzmu. Parlament Europejski jest zaniepokojony banalizacją faszyzmu. Parlament jest zaniepokojony ponadto doniesieniami o niejawnych powiązaniach przywódców politycznych, partii politycznych i organów wcigania ze środowiskami neofaszystów

– cytuje dr Duś.

Chłopcy w krótkich spodenkach

Rozmówca Jakuba Pilarka deklaruje niewiarę w możliwość wejścia projektowanych przepisów w życie.

    Nie wierzę w to, że ktoś pozwoli przyjąć prawo, które pozostaje w analogii z ustawami norymberskimi. Dzisiaj obchodzimy Dzień Mężczyzny [rozmowa ma miejsce 10 marc], a tak naprawdę rozmawiamy o projektach, które implikują pytanie, czy oby nie zostały one napisane przez chłopców w krótkich spodenkach? I obawiam się, że profesor Markiewicz [dr hab. Krystian Markiewicz jest Przewodniczącym komisji – WNET] nie zapisze się w historii jak profesor Makarewicz [prof. Juliusz Makarewicz, główny autor kodyfikacji polskiego Kodeksu karnego z 1932 r. – WNET]. Ale życzę mu by znalazł czas, by pójść na wykład z historii prawa i nadrobić zaległości

– stwierdza Duś, który nie podejrzewa, by autorzy „reformy” świadomie czerpali wzorce z legislacji lat 30. w III Rzeszy.

Prawnik przypomina starą maksymę, że historia jest nauczycielką życia. Dlatego uważa właśnie, że warto mówić o analogiach między chwilą obecną, a czasami III Rzeszy.

    Zwróćcie Państwo uwagę, jakie są symptomy zagrożenia demokracji. To przerobiono w III Rzeszy. Był zamach na sądy i sędziów. Między innymi w 1935 roku z korpusu usunięto setki sędziów pochodzenia lub narodowości żydowskiej. Kolejnym elementem były aresztowania przeciwników politycznych. Jeszcze kolejnym atak na Kościół. No i jeszcze cenzura mediów. Każdy z Państwa może sobie taką „checklistę” odhaczyć i zobaczyć , czy już coś w Polsce się dzieje, czy już jakieś elementy zagrożenia czerwonej lampki nam się tu włączają

– ostrzega dr Jarosław Duś.

Postawa wyprostowana

Pytany o swoją sytuację zawodową i obawy związane z możliwym zamachem na konstytucyjną zasadę nieusuwalności sędziów, rozmówca Jakub Pilarka stwierdza, że nie martwi o przyszłość, „bo życie jest tak bogate, że trzeba każdego dnia cieszyć się, że się obudziło, i każdego dnia wieczorem dziękować Panu Bogu, że ten dzień jakoś udało się przeżyć”.

    I zawsze trzeba też pamiętać – tutaj apeluję do reprezentantów zawodów, w których pracowałem, czyli sędziów i prokuratorów – żeby ten dzień przeżyć z godnością i idąc spać, zmywając twarz, móc popatrzeć w lustro

– zwraca się do innych prawników sędzia.

Bodnar do tablicy

Mówiąc o możliwych konsekwencjach radykalnego rozliczenia rzekomo nieprawidłowo powołanych sędziów, Jarosław Duś wskazuje na brak logiki ekipy Adama Bodnara.

    Przygotowując się do rozmowy bezskutecznie przeszukałem internet i nie znalazłem informacji na temat postępowania przygotowawczego w sprawie pomocnictwa do poświadczenia nieprawdy. Skoro powołanie mnie na urząd sędziego Sądu Najwyższego przez prezydenta ma być uznane mocą ustawy za nieistniejące, gdyby te projekty zostały upalone, to należałoby to odkodowywać, że w 2020 roku ktoś poświadczył nieprawdę

– zauważa prawnik.

Duś tłumaczy, że pod dokumentem widnieje podpis Andrzeja Dudy, ale przecież on sam tego aktu nie przygotowywał.

    Zrobili to jego urzędnicy z kancelarii prezydenta. Ci ludzie nie mają immunitetu. Zatem pytam teraz Prokuratora Generalnego Adama Bodnara: czy toczy się postępowanie w tej sprawie? A jeżeli nie, to dlaczego się nie toczy? I jeżeli ono się nie toczy, to jak pan na studiach zaliczył logikę? Mam nadzieję, że pan minister, mimo wielu ciążących na nim obowiązków, do tego pytanie się w jakiś sposób ustosunkuje. Ma bardzo aktywne biuro prasowe, czy to w strukturze Prokuratury Krajowej, czy też w Ministerstwie Sprawiedliwości

– wywołuje Adama Bodnara do tablicy sędzia.

O „Prokuratorze Krajowym” Dariuszu Korneluku

Pytany o hipotetyczną możliwość powrotu do prokuratury, gdyby projekty weszły w życie, Jarosław Duś podkreśla, że nie wie, czy chciałby w ogóle pracować w instytucji kierowanej przez Dariusza Korneluka.

    To człowiek, który na pytanie, ilu prokuratorów z 6 tys. ocenia jako w pełni sprawnych i kompetentych, odpowiedział, że maksymalnie 400. Pracowałem przez wiele lat jako prokurator i w tej grupie zawodowej prawników mam licznych znajomych. Zapytałem ich o tę wypowiedź, dlaczego dają się w ten sposób traktować, odzierać z godności

– mówi były prokurator.

Dodaje, że gdyby nadal pełnił tę funkcję, napisałby do Dariusza Korneluka pismo z pytaniem, czy zalicza go do grupy 400 uczciwych prokuratorów.

    W ostatnim zdaniu takiego pisma zawarłbym informację, że do czasu otrzymania odpowiedzi od Korneluka, wstrzymam się z wykonywaniem jakichkolwiek czynności służbowych. Prokurator niemoralny nie powinien bowiem pełnić funkcji. Proszę sobie wyobrazić reakcję Prokuratora Generalnego, gdyby tysiące prokuratorów postąpiło w ten sposób. To byłby paraliż. Postępowania przygotowawcze stanęłyby w miejscu, podobnie jak sprawy karne w sądach

– kreśli scenariusz odważnej reakcji prokuratorów Jarosław Duś.

Neofaszyści legislacji?

Sędzia SN w stanie spoczynku dr Jarosław Duś pisze o niebezpiecznych analogiach między działaniami narodowych socjalistów w latach 30. XX wieku a działaniami obecnych „obrońców praworządności”.

Ten tekst nie ma na celu deprecjonowania tragedii Narodu Żydowskiego. Pamięć o Shoah, które zaczęło się na „praworządnym” fundamencie ustawodawstwa norymberskiego, napawa niepokojem, gdy XXI-wieczny ustawodawca sięga po techniki legislacji nazistowskiej.
Tekst niniejszy poświęcam pamięci sędziów – ofiar totalitaryzmów.

Rasizm, który stał się prawem

15 września 1935 r. niemiecki Reichstag uchwalił trzy ustawy: ustawę o ochronie krwi niemieckiej i honoru niemieckiego, ustawę o fladze Rzeszy oraz ustawę o obywatelstwie Rzeszy. Ta ostatnia pozbawiała Żydów nie tylko obywatelstwa, ale w konsekwencji usuwała z korpusu sędziowskiego setki prawników żydowskiego pochodzenia. Zgodnie z tą ustawą obywatelem Rzeszy jest jedynie niemiecki poddany krwi niemieckiej albo pokrewnej, którego zachowanie świadczy o chęci oraz zdolności do wiernego służenia Narodowi Niemieckiemu i Rzeszy. 14 listopada 1935 r. zostało wydane rozporządzenie wykonawcze do ustawy o obywatelstwie Rzeszy, które precyzowało, że Żydem jest osoba posiadająca wśród krewnych wstępnych drugiego stopnia ( dziadkowie ) co najmniej trzech przodków pochodzenia rasowego żydowskiego. Za Żyda uznano również niemieckiego poddanego określanego jako mieszaniec – wnuk dwóch przodków pochodzenia żydowskiego:

    – jeżeli w czasie wydania ustawy o obywatelstwie Rzeszy osoba taka należała do gminy wyznaniowej żydowskiej, względnie później została do niej przyjęta;
    – jeżeli pozostawała w związku małżeńskim z Żydem;
    – jeżeli pochodziła z małżeństwa z Żydem;
    – jeżeli została poczęta w wyniku pozamałżeńskiego stosunku z Żydem.

Osobną kategorią byli mieszańcy żydowscy, mowa tu o osobach, które wśród krewnych wstępnych drugiego stopnia posiadali jednego lub dwóch przodków pochodzenia rasowego żydowskiego. Zgodnie z przyjętymi wówczas w Niemczech przepisami, za przodka pochodzenia żydowskiego uważano dziadka lub babkę na podstawie samej ich przynależności do gminy wyznaniowej żydowskiej. Zgodnie z § 4 rozporządzenia wykonawczego, Żyd nie może być obywatelem Rzeszy, nie przysługują mu prawa wyborcze oraz nie może piastować urzędu publicznego. Z dniem 31 grudnia 1935 r. urzędnicy Żydzi mieli przejść w stan spoczynku. Setki sędziów zostało odsuniętych od pracy, jedną ustawą zakwestionowano w obliczu prawa z ideologicznym uzasadnieniem konieczności oczyszczenia państwa, status prawny tysięcy niemieckich jurystów. Ustawy norymberskie były prawem, nikt tego prawa nie podważał, zostało ono uchwalone przez Reichstag, odbyło się to z iście niemiecką praworządnością, której braku u nas tak bardzo się dopatrywano.


Epigoni

Na stronie internetowej Sejmu znaleźć można informacje dotyczące terminów posiedzeń tego organu do letnich wakacji. 15 września w tym roku przypada w dzień powszedni. Oby ustawa o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa podjętych w latach 2018-2025 oraz zmianie niektórych innych ustaw nie została uchwalona tego dnia, dokładnie 90 lat po przyjęciu przez Reichstag ustaw norymberskich. Podobieństw byłoby zbyt wiele.

W 1935 r. uchwalono prawo zgodnie z którym określeni obywatele przestali nimi być, a w dalszej konsekwencji niemieckich sędziów pozbawiono prawa pełnienia powierzonego im urzędu. Wystarczyło, że tak chciał ustawodawca, a tak naprawdę stanowiło to skalane poczęcie dyktatury, gdyż pierwszym krokiem do ustanowienia dyktatury jest usunięcie reprezentantów trzeciej władzy. W 2025 r. w Polsce stoimy wobec możliwości by ustawodawca, równie praworządnie jak Reichstag kiedyś, uznał część sędziów za niesędziów.

Zaprezentowane opinii publicznej projekty wyodrębniają kilka kategorii sędziów (jeszcze 10 lat temu byli w Polsce po prostu sędziowie, później niektórych zaczęto nazywać „neosędziami”, sugerując, że nie są sędziami, czynili to głównie pozostali sędziowie, czyli według nich samych prawdziwi sędziowie, potocznie można by ich zatem nazywać „prawdziwkami” i wyraźnie zaznaczam, że nie uważam ich za prawników lekkich obyczajów). Trzeba by zapytać autorów projektów, w jakim stopniu wzorowali się na ustawie o obywatelstwie Rzeszy i przepisach wykonawczych, gdzie wyodrębniono równie precyzyjnie jak współcześnie w Polsce odnośnie sędziów, kategorie Żyda i mieszańca żydowskiego.


Nie wiedzą, kogo naśladują..?

3 200 polskich sędziów podzielono na trzy grupy. Każdą grupę czeka inny los. W ten sposób w Polsce w 2025 r. stworzono kategorię „prawniczych miszlingów oraz Żydów”. Sędzia Krystian Markiewicz miał powiedzieć publicznie w obecności Ministra Sprawiedliwości „neosędziowie to sędziowie ustawowi, a nie konstytucyjni, więc nie przysługuje im ochrona konstytucyjna”. To już było; nie wolno mi nawet pomyśleć, że profesor może tego nie wiedzieć. Zgodnie z ustawą o obywatelstwie Rzeszy, tylko obywatelom przysługiwały w narodowosocjalistycznych Niemczech prawa. Ochrona prawna nie przysługiwała od 1935 r. Żydom. Na mocy ustawy o obywatelstwie Rzeszy i przepisów wykonawczych pozbawiono ich m.in. prawa wykonywania zawodu. Przecież nie uwierzę, że wiedza profesora Krystiana Markiewicza oscyluje na poziomie odpornego na postępy edukacyjne studenta pierwszego roku prawa, więc czy wypowiadając takie słowa, nie powtarza rozwiązań przyjętych w ustawach norymberskich? Powiedzieć, że komuś nie przysługuje ochrona konstytucyjna, to krok do odhumanizowania, znający historię wiedzą dokąd to prowadzi, a nieznającym przypomnę, że były to metody stosowane przez nazistów w stosunku do Żydów właśnie. Ochrona konstytucyjna przysługuje każdemu! Prezentowane przez The Bodnaros projekty ustaw sprowadzają los mianowanych przez Prezydenta RP sędziów, do poziomu niemieckich Żydów w 1935 r. w zakresie prawa do wykonywania zawodu. Nawet pomysł uczynienia z części z nich referendarzy sądowych do złudzenia przypomina konsulentów w III Rzeszy (upodleni adwokaci żydowscy, którym zabroniono wykonywania zawodu, sprowadzając tylko do roli doradcy prawnego dla Żydów).

7 lat po uchwaleniu ustaw norymberskich, Reichstag przyjął w dniu 26 kwietnia 1942 r. przepisy o wyposażeniu Adolfa Hitlera w pełnię władzy sądowej bez jakichkolwiek ograniczeń wynikających z obowiązujących przepisów prawnych. Po 90 latach od uchwalenia ustaw norymberskich, w Ministerstwie Sprawiedliwości kierunek został obrany, na niemieckim know how rozpoczął się marsz ku czystości sędziowskiej. Tylko nasuwa się jeszcze pytanie, czy autorzy projektów wraz z Ministrem Sprawiedliwości są neofaszystami, skoro tyle podobieństw w sztuce prawodawczej? Mam nadzieję, że autorzy projektów nie mieli świadomości kogo naśladują, że jeszcze przyjdzie refleksja.

Dr Jarosław Duś jest sędzią Sądu Najwyższego w stanie spoczynku.

za:wnet.fm




Copyright © 2017. All Rights Reserved.