Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Sąd umarza polski wątek korupcyjnej afery Nowaka. Chciał tego... prokurator, który przejął śledztwo po 2023 r.

Zdumiewająca decyzja Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów. Postanowił on umorzyć tzw. wątek polski w głośnej aferze korupcyjnej, której głównym bohaterem jest Sławomir Nowak, były minister transportu w rządzie Donalda Tuska. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że

do wniosku obrony o umorzenie postępowania przyłączył się... prokurator, który niedawno, już po zmianie władzy, zastąpił poprzedniego śledczego prowadzącego sprawę.

Sąd podjął decyzję o umorzeniu "wątku polskiego"... jeszcze przed formalnym rozpoczęciem procesu, powołując się na przepisy o "oczywistym braku faktycznych podstaw oskarżenia". Chodzi o zarzuty dotyczące przyjmowania przez Nowaka łapówek w zamian za załatwianie intratnych stanowisk w spółkach Skarbu Państwa. Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do sądu w grudniu 2021 roku.

Największe kontrowersje budzi postawa prokuratury. Do wniosku obrońców o umorzenie sprawy przyłączył się bowiem... sam prokurator. Skąd taka wolta oskarżyciela publicznego? Wszystko staje się jasne, gdy uświadomimy sobie, że prokurator referent sprawy Nowaka zmienił się po przejęciu władzy przez Koalicję 13 Grudnia. 

"Sąd wyraźnie podkreślił, że nie ma żadnych dowodów świadczących o popełnieniu jakiegokolwiek przestępstwa przez mojego klienta" – triumfowała w rozmowie z mediami Joanna Broniszewska, pełnomocniczka Sławomira Nowaka. Sam Nowak skomentował decyzję, mówiąc o "gorzkiej satysfakcji".

"Daleki jestem od triumfalizmu, ale to przywraca wiarę w wymiar sprawiedliwości. Mam gorzką satysfakcję, że to na moim przypadku wymiar sprawiedliwości wstaje z kolan" – stwierdził. 

Należy jednak podkreślić, że piątkowa decyzja sądu nie oznacza całkowitego oczyszczenia Sławomira Nowaka z zarzutów. Umorzenie dotyczy jedynie wątków krajowych. Wciąż toczy się główny i znacznie poważniejszy proces przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Dotyczy on w dużej mierze zarzutów o charakterze korupcyjnym z okresu, gdy Nowak pełnił funkcję szefa Ukrawtodoru, ukraińskiej państwowej agencji drogowej.

Były minister jest tam podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, żądanie i przyjmowanie wielomilionowych korzyści majątkowych (mowa o kwocie ponad 6,1 mln zł) w zamian za przyznawanie prywatnym firmom kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie brudnych pieniędzy. Sam Nowak komentuje to słowami: "Przede mną jeszcze długa droga, by udowodnić swoją niewinność". 

 Sąd nawet nie chciał słuchać świadków! Umorzył sprawę przeciwko „złotemu chłopcu” Platformy

Sytuacja absolutnie kuriozalna! Wreszcie miał ruszyć proces Sławomira Nowaka w „wątku polskim” dotyczącym zarzutów przyjmowania gigantycznych łapówek. W czasie, gdy był on ministrem w rządzie Donalda Tuska i szefem jego gabinetu politycznego. Sąd jednak – bez analizy materiału dowodowego na rozprawie – sprawę umorzył. Po wniosku obrony, do którego przychylił się… prokurator. „To tym bardziej absurdalne, że niektóre osoby zamieszane w aferę przyznały się do winy i zostały prawomocnie skazane” – słyszymy od jednego z prawników.

Wydarzeniami, do których doszło w miniony piątek w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów, zdumieni są doświadczeni prawnicy. „Nie przypominam sobie podobnej sytuacji. I nie sądzę, aby prokurator podjął taką decyzję bez uzgodnienia ze swoimi przełożonymi” – stwierdził Robert Hernand, zastępca prokuratora generalnego. „W znacznie drobniejszych sprawach prokurator zazwyczaj walczy, aby sprawa została rozpoznana przez sąd na rozprawie głównej”.

    „Decyzja o umorzeniu na etapie posiedzenia wstępnego to rozwiązanie wyjątkowe, wykraczające poza standardowy tok procedowania w sprawach karnych. Zasadą jest bowiem, że tego rodzaju rozstrzygnięcia zapadają dopiero po przeprowadzeniu postępowania dowodowego, gdy sąd ma możliwość wszechstronnej oceny materiału” – tłumaczy sędzia Anna Gąsior-Majchrowska z Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim, od wielu lat orzekająca w procesach karnych.

Skrytka z milionami w gotówce

Zanim o szczegółach decyzji mokotowskiego sądu, warto przypomnieć konferencję w Prokuraturze Krajowej sprzed ponad czterech lat, gdy w lipcu 2021 r. zaprezentowano – jeszcze w trakcie śledztwa – część zgromadzonego materiału dowodowego.

Pokazano m.in. nagranie, jak wyciągnięto ze skrytki w szafce w mieszkaniu w Sopocie pakunki z banknotami, a w nich było ponad pół miliona dolarów i nieco więcej euro. Łącznie równowartość ok. 4 mln zł. Gotówka została poddana szczegółowym badaniom. „Na przedmiotach służących do spięcia banknotów znajduje się materiał genetyczny Sławomira N. Jest również na innych przedmiotach, które służyły do przechowania gotówki” – ujawniła prokuratura.

Z kolei prok. Mariusz Dubowski, ówczesny szef warszawskiej prokuratury, podkreślił, że potwierdziła to opinia biegłego z zakresu genetyki sądowej. „Można się pokusić o konkluzję, że Sławomir N. miał kontakt z dowodową gotówką” – dodał.

Zaprezentowano też odręczne zapiski, które nazwano „notatnikiem z rozliczeniami członków grupy przestępczej”. „Była to swoista buchalteria prowadzona w ramach ich działalności i stanowiąca wyraz ilościowych kwot przyjętej gotówki. Biegły z zakresu pisma ręcznego, który analizował odręczne zapisy, nie miał wątpliwości i w efekcie poczynionych badań sformułował kategoryczny wniosek, że dowodowe zapisy odręczne naniesione w tym notatniku zostały nakreślone przez Sławomira N.” – zaznaczył prok. Dubowski.

Wyroki skazujące. Prawomocne!

Śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, a pod koniec lipca 2020 r. funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali trzy osoby. Oprócz Sławomira Nowaka (zgadza się na podawanie pełnego nazwiska) – także jego bliskiego znajomego Jacka P. oraz pułkownika Dariusza Z., byłego dowódcę jednostki Grom. Decyzją sądu w komplecie zostali tymczasowo aresztowani. Później zatrzymano jeszcze kilkunastu podejrzanych, w tym obywateli Ukrainy.

Jacek P. dość szybko poszedł na współpracę ze śledczymi, a miał ogromną wiedzę, bo zajmował się chociażby „inwestowaniem” środków uzyskanych z przestępczej działalności. Kupował m.in. nieruchomości i dzieła sztuki. To właśnie głównie dzięki jego wyjaśnieniom rozpracowano funkcjonowanie grupy. Jacek P. nie tylko przyznał się do winy, lecz także złożył wniosek o dobrowolne poddanie karze. Wyrok zapadł we wrześniu 2022 r.: trzy lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat, 120 tys. zł grzywny, przepadek korzyści pochodzących z przestępstwa.

„Początkowo oskarżony nie przyznawał się do winy, ale później opisał cały proceder, w którym uczestniczył. Opisał, w jakim celu zakładane były spółki, opowiadał o przepływie środków, gdzie były ukrywane, jak były legalizowane” – stwierdziła sędzia Izabela Ledzion z Sądu Okręgowego w Warszawie.

„I to jest właśnie paradoks obecnej sytuacji. Mamy prawomocny wyrok skazujący Jacka P., którego wyjaśnienia obciążały Nowaka, także w „wątku polskim”, a teraz sprawa Nowaka zostaje umorzona. To może wznowią proces Jacka P. albo postawią mu zarzut składania fałszywych zeznań?” – ironizuje jeden z prawników.

Jeszcze wcześniej, bo w kwietniu 2022 r., wyrok skazujący usłyszał płk Dariusz Z., który również przyznał się do winy i złożył podobny wniosek. W jego przypadku wyrok brzmiał: trzy lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat oraz grzywna 60 tys. zł.

Milion kaucji

Sądy – i to różnych instancji – kilka razy przedłużały stosowanie wobec Nowaka tymczasowego aresztowania. Dopiero w kwietniu 2021 r. wyszedł na wolność, ale najpierw musiał wpłacić milion złotych poręczenia majątkowego. Skąd pochodziły pieniądze?

    „To nie była zbiórka, to była pożyczka udzielona przez osoby prywatne córce pana Sławomira Nowaka. To jest wszystko pożyczka. Na każdą kwotę była podpisywana umowa, od każdej kwoty był odprowadzany podatek, czyli zgodnie z prawem obowiązującym w naszym kraju” – przyznała wówczas senator Małgorzata Kidawa-Błońska w Programie Trzecim Polskiego Radia.

Akt oskarżenia

W grudniu 2021 r. prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Nowakowi i 14 innym osobom. Na liście zarzutów znalazły się działania mające miejsce w Polsce, jak i na Ukrainie. Dlatego w śledztwie uczestniczyły ukraińskie służby.

„Sławomir N. został oskarżony o popełnienie 17 przestępstw o charakterze kryminalnym, obejmujących założenie oraz kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze międzynarodowym, mającą na celu popełnianie przestępstw korupcyjnych i płatnej protekcji” – podała prokuratura.

Kwoty pojawiające się w tej sprawie szokują. Nowak miał przyjąć lub ich żądać – jako szef Państwowej Służby Dróg Samochodowych „Ukravtodor” – korzyści majątkowe przekraczające 6 mln zł. Do tego doszedł zarzut prania brudnych pieniędzy – blisko 8 mln zł.

Gdy był ministrem Tuska…

Zarzuty postawione Nowakowi obejmowały również wydarzenia z czasu, gdy pełnił ważną rolę w rządzie Donalda Tuska. Zacytujemy fragment komunikatu, który ma ścisły związek z ostatnimi wydarzeniami: „Ponadto, jak ustalono, Sławomir N. pełniąc funkcję Szefa Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów oraz ministra transportu i gospodarki morskiej, przyjmował korzyści majątkowe w zamian za pomoc w uzyskaniu intratnych stanowisk i kontraktów w państwowych spółkach. W tym wątku postępowania kwota przyjętych łapówek opiewa na nie mniej niż 320 000 zł. Ustalenia postępowania wskazują również, że oskarżony Sławomir N. w zamian za korzyść majątkową w wysokości około 760 000 zł miał podjąć się załatwienia sprawy poprzez zorganizowanie spotkania przedstawicieli spółki deweloperskiej z władzami miasta Gdańska”.

Sprawa podzielona

Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie, ale proceduralne przepychanki i problemy z rozpoczęciem postępowania trwały długo, aż w końcu akt oskarżenia został poszatkowany. W „okręgu” pozostały zarzuty dotyczące wydarzeń na Ukrainie; ten proces ruszył, ale zapewne szybko się nie zakończy.

Z kolei „wątek polski” wyłączono do odrębnego postępowania, a akta w tym zakresie przekazano do Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów. Miesiącami w sprawie nic się nie działo. Do minionego piątku 19 września, gdy odbyło się posiedzenie wstępne, na którym z reguły omawiane są jedynie kwestie organizacyjne. Tym razem jednak sąd podjął decyzję o umorzeniu postępowania! Z powodu rzekomego „braku faktycznych podstaw oskarżenia”. Takiej oceny dokonano bez przesłuchania świadków, biegłych, analizy materiału dowodowego podczas rozprawy głównej.

Ale miało miejsce coś chyba jeszcze bardziej bulwersującego. Wniosek o umorzenie złożyli obrońcy Nowaka – to akurat nie zaskakuje. Problem w tym, że został poparty przez… prokuratora. Nowego referenta, bo poprzedni został jakiś czas temu odsunięty od sprawy, choć znał ją doskonale. „Postanowienie niby jest nieprawomocne, ale trudno się spodziewać zaskarżenia ze strony prokuratury, skoro poparli propozycję obrony” – słyszymy od jednego z prawników.

Bezprecedensowe!

Sędzia Gąsior-Majchrowska tłumaczy, że posiedzenie wstępne „ma charakter organizacyjny i nie służy do merytorycznej analizy wiarygodności dowodów”. „Dlatego też tak szybkie i kategoryczne stwierdzenie oczywistego braku faktycznych podstaw oskarżenia w sprawie wielowątkowej, gdzie akt oskarżenia został wniesiony kilka lat temu, a proces toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie w głównych zarzutach, budzi poważne wątpliwości co do prawidłowości zastosowania procedury” – podkreśla karnistka. „Również przyłączenie się prokuratora do wniosku obrony o umorzenie należy uznać za absolutnie bezprecedensowe” – dodaje s. Gąsior-Majchrowska.

Z kolei prok. Hernand uważa, że przełożeni referenta powinni jeszcze raz przeanalizować sprawę pod kątem ewentualnego złożenia zażalenia. „Dla dobra sprawy, a ta sprawa jest bardzo poważna, nieraz warto posypać głowę popiołem i rzetelnie zbadać podstawę do umorzenia postępowania” – tłumaczy zastępca prokuratora generalnego. „Sąd tutaj nie przesądził o winie czy braku winy. Nie można poprzestać na badaniu aktu oskarżenia bez przeprowadzenia postępowania dowodowego. To jest najbardziej istotne”.

 Kuriozum prokuratury w sprawie Nowaka. Doświadczony karnista: Nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją

Nigdy w ponad 20-letniej praktyce nie spotkałem się z sytuacją, żeby prokurator przychylił się do wniosku o umorzenie postępowania z uwagi na brak faktycznych podstaw aktu oskarżenia. To coś niebywałego - tak o postawie prokuratury w sprawie Sławomira Nowaka mówi w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie" doktor nauk prawnych Jarosław Tekliński, sędzia orzekający w sprawach karnych, przez wiele lat również wykładowca w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury.

Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów w miniony piątek umorzył postępowanie przeciwko m.in. Sławomirowi Nowakowi. Chodzi o tzw. wątek polski, w którym oskarżony został on o przyjmowanie łapówek w czasie, gdy był członkiem rządu Donalda Tuska i szefem gabinetu politycznego premiera. 

Sąd podjął decyzję w kuriozalnych okolicznościach. Po pierwsze stało się to na posiedzeniu wstępnym, które zazwyczaj poświęcone jest sprawom organizacyjnym przed rozpoczęciem procesu. Po drugie wniosek obrony o umorzenie poparł prokurator z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która wcześniej prowadziła wielowątkowe śledztwo

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że o umorzeniu sprawy z zarzutami dla prominentnego swego czasu polityka Platformy Obywatelskiej i bliskiego współpracownika Donalda Tuska nie zdecydował zawodowy sędzia. Postanowienie wydał 29-letni asesor sądowy Arkadiusz Domasat. Co więcej, do sądu wysłano prokuratora „z łapanki”.

Karnista: Coś niebywałego

Te wydarzenia zdumiały prawników. Cytowaliśmy karnistów mówiących o „rozwiązaniu wykraczającym poza standardowy tok procedowania w sprawach karnych”. Podobnych głosów jest znacznie więcej.

„Rola prokuratora jest kontradyktoryjna: powinien bronić aktu oskarżenia. Poparcie umorzenia przed przewodem wymaga publicznego uzasadnienia i – po stronie przełożonych – przynajmniej sprawdzenia, czy nie doszło do błędu oceny – mówi „Codziennej” sędzia Franciszek Michera, karnista i, co w tej sytuacji równie ważne, były prokurator Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. - Dla zaufania do wymiaru sprawiedliwości kluczowe jest szybkie ujawnienie (w granicach prawa) pisemnego uzasadnienia postanowienia oraz przedstawienie przez prokuraturę pełnych motywów stanowiska”.

„Decyzja na etapie posiedzenia wstępnego należy do rozwiązań najbardziej wyjątkowych, jakie przewiduje Kodeks postępowania karnego” – podkreśla sędzia Michera.

„Pozwala na takie rozstrzygnięcie wyłącznie wtedy, gdy brak faktycznych podstaw oskarżenia jest oczywisty. »Oczywistość« rozumiemy restrykcyjnie: wynika ona z ewidentnej luki dowodowej lub przeszkody prawnej widocznej bez pogłębionej oceny wiarygodności zeznań, opinii czy wyjaśnień. Jeżeli trzeba prowadzić spór o ocenę dowodów, to, mówiąc z lekką ironią, »oczywistość« przestaje być oczywista i sprawa należy do rozprawy głównej” – dodaje.

„Nigdy w ponad 20-letniej praktyce nie spotkałem się z sytuacją, żeby prokurator przychylił się do wniosku o umorzenie postępowania z uwagi na brak faktycznych podstaw aktu oskarżenia. To coś niebywałego” – kategorycznie stwierdził doktor nauk prawnych Jarosław Tekliński, sędzia orzekający w sprawach karnych, przez wiele lat również wykładowca w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, gdzie analizowano akta postępowań w całej Polski. „I również nie było takiego przypadku” – dodaje.

Z kolei sędzia Anna Ptaszek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie, podkreśla, że prawo przewiduje taką możliwość, ale… „Nie spotkałam się z sytuacją, aby prokurator poparł wniosek obrony o umorzenie na posiedzeniu wstępnym” – stwierdziła.

Bez orzekania o winie czy niewinności

Dr Tekliński tłumaczy, że umorzenie skutkuje tym, że sąd nie prowadzi postępowania dowodowego. Tym samym nie orzeka o czyjejś winie lub niewinności. Po prostu zakończył sprawę bez merytorycznej oceny zgromadzonych dowodów.

„Ale to powinno się wydarzyć tylko w sytuacji, gdy nie ma jakiegokolwiek dowodu na popełnienie przestępstwa, gdy sprawa jest jednoznaczna i oczywista. Natomiast jakikolwiek cień wątpliwości powinien spowodować, że sprawa trafi na rozprawę główną” – podkreśla. Zastrzega, że nie zna akt sprawy przeciwko Nowakowi, ale była ona szeroko przedstawiana przez prokuraturę i media. Czyli mamy nagranie, opinie biegłych, wyjaśnienia innych podejrzanych. 

„Powszechnie również wiadomo, że sąd decydował o tymczasowym aresztowaniu, które było później przedłużane. A ten środek zapobiegawczy, zresztą podobnie jak inne, jest stosowany, gdy istnieje uzasadnione prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa” – zaznacza dr Tekliński ze stowarzyszenia Prawnicy dla Polski. „Czyli mogą istnieć uzasadnione wątpliwości, które sąd powinien wyjaśnić. Zrezygnował z tej możliwości”. 

„Zakończono sprawę, zanim ją merytorycznie rozpoznano. Tak to wygląda. Sąd nie badał, czy ktoś jest winny, czy niewinny, bo nie mógł. Do tego służy postępowanie dowodowe, a ono jest prowadzone na rozprawie, a nie na tego typu posiedzeniach” – wyjaśnia doświadczony karnista.

 Młody asesor umorzył sprawę Nowaka. Co się działo na posiedzeniu? Sąd odmówił udzielania informacji

Nie poznamy przebiegu posiedzenia, na którym umorzono sprawę Sławomira Nowaka? Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa odmówił udzielania informacji. "Posiedzenie odbyło się z wyłączeniem jawności" - przekazała wiceprezes mokotowskiego sądu.

- Nigdy w ponad 20-letniej praktyce nie spotkałem się z sytuacją, żeby prokurator przychylił się do wniosku o umorzenie postępowania z uwagi na brak faktycznych podstaw aktu oskarżenia. To coś niebywałego - tak o postawie prokuratury w sprawie Sławomira Nowaka mówi w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie" doktor nauk prawnych Jarosław Tekliński, sędzia orzekający w sprawach karnych.

Dziennikarze portalu Niezalezna.pl ustalili, że piątkowe postanowienie Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów o umorzeniu "polskiego wątku" postępowania przeciwko m.in. Sławomirowi Nowakowi, wydał 29-letni asesor SR, Arkadiusz Domasat. Wcześniej sprawa była w referacie sędzi Katarzyny Kruk-Kalinowskiej, która jednak wkrótce awansowała i trafiła na delegację do warszawskiego Sądu Okręgowego, a jej referat rozlosowano na pozostałych orzekających.

Jak przebiegło posiedzenie? "Sąd nie udziela informacji"

Do sądu skierowaliśmy pytania również dotyczące przebiegu posiedzenia, na którym umorzona została sprawa Sławomira Nowaka. Ale, jak się okazało, opinia publiczna nie może poznać szczegółów.

    Z uwagi na fakt, iż posiedzenie odbyło się z wyłączeniem jawności zgodnie z art. 95b § 1 k.p.k., na obecnym etapie Sąd nie udziela informacji zarówno w zakresie osób biorących udział w posiedzeniu w dniu 19 września 2025 roku, jak i stanowisk stron przedstawionych w jego toku. Nie ma również możliwości udostępnienia protokołu z przedmiotowego posiedzenia – przekazała nam sędzia Agata Pomianowska, wiceprezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa.

 W jaki sposób sprawa Sławomira Nowaka trafiła do 29-letniego asesora? Mamy nowe informacje

Jak wielowątkowa sprawa z zarzutami korupcyjnymi przeciwko Sławomirowi Nowakowi i trzem innym oskarżonym trafiła do referatu 29-letniego asesora Arkadiusza Domasata? Tym bardziej, że wcześniej miała w niej orzekać doświadczona sędzia. Nowe fakty ustalił portal Niezalezna.pl.

Dziennikarze portalu Niezalezna.pl ustalili, że piątkowe postanowienie Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów o umorzeniu "polskiego wątku" postępowania przeciwko m.in. Sławomirowi Nowakowi, wydał 29-letni asesor SR, Arkadiusz Domasat. Wczoraj podaliśmy jako pierwsi nieoficjalną informację. Dzisiaj ją potwierdziliśmy w mokotowskim sądzie.

Co wiemy o Arkadiuszu Domasacie? 26 czerwca 2024 r. Krajowa Rada Sądownictwa wydała uchwałę o przedstawieniu wniosku jego mianowanie na stanowisko asesora sądowego. Urodzony w 1996 r. Domasat ukończył w 2020 r. studia prawnicze i od 2021 do 2024 r. odbywał aplikację sędziowską w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. 9 sierpnia 2024 r. otrzymał nominację od prezydenta Andrzeja Dudy. Na co dzień zatrudniony jest na stanowisku asesora sądowego w VIII Wydziale Karnym Sądu Rejonowego dla Warszawy- Mokotowa.

W jaki sposób sprawa dotycząca ważnego polityka związanego z obecnym obozem rządzącym trafiła do asesora, który orzeka dopiero od roku? Udało nam się prześledzić "wędrówkę" akt.

Początkowo trafiły do III wydziału karnego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa i sprawa została zarejestrowana 24 maja 2024 r. (Domasat nie był jeszcze wówczas nawet asesorem).

Wskutek losowania znalazła się w referacie sędzi Katarzyny Kruk-Kalinowskiej, która jednak wkrótce awansowała i trafiła na delegację do warszawskiego Sądu Okręgowego. Przewodniczący wydziału s. Łukasz Malinowski podjął wówczas decyzję o podziale jej referatu wśród innych sędziów z wydziałów karnych.

I tak 5 lutego 2025 r. sprawa trafiła do asesora Arkadiusza Domasata - potwierdziła to w rozmowie z niezalezna.pl Anna Fedorczyk z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. 

Domasat był wówczas asesorem zaledwie kilka miesięcy.

Na razie nie uzyskaliśmy odpowiedzi na nasze pytania dotyczące przebiegu piątkowego posiedzenia. Jak usłyszeliśmy, udzielić ich ma prezes mokotowskiego sądu.

 Sprawa Nowaka umorzona. Ziobro: "Po to właśnie mafia Tuska nielegalnie przejęła wymiar sprawiedliwości"

Zmieniła się władza, zmienił się prokurator i również postawa procesowa. Oskarżyciel publiczny przyłączył się do wniosku o... umorzenie sprawy związanego z Platformą Obywatelską Sławomira Nowaka. Sąd sprawę umorzył, a były minister sprawiedliwości nie gryzie się w język. Zbigniew Ziobro zamieścił emocjonalny komentarz.

Sławomir Nowak to były minister transportu w drugim rządzie Donalda Tuska, który w 2013 roku zrezygnował ze stanowiska po aferze z niewpisanym do oświadczenia majątkowego zegarkiem. Od 2016 roku pełnił funkcję szefa ukraińskiej agencji drogowej Ukravtodor. W 2021 roku prokuratura postawiła Nowakowi kilkanaście zarzutów, głównie o charakterze korupcyjnym. Podobne zarzuty otrzymał również od strony ukraińskiej. Proces rozpoczął się w ubiegłym roku i został podzielony na kilka wątków.

Tzw. "wątek polski" dotyczył zarzutów przyjmowania łapówek w zamian za pomoc w uzyskaniu intratnych stanowisk w państwowych spółkach. Tą częścią sprawy zajmował się Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów, który... umorzył w piątek sprawę.

Po zmianie władzy w kraju zmieniony został również prokurator referent tej sprawy. I doszło do sytuacji, w której oskarżyciel publiczny przyłączył się do wniosku o umorzenie sprawy. Sąd ostatecznie przychylił się do wniosku i Nowak nie zasiądzie w tym wątku na ławie oskarżonych.

Ziobro: Unia teraz milczy, bo praworządność to był tylko fałszywy pretekst

Decyzję sądu skrytykował były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który w obszernym komentarzu zarzucił obecnej władzy "nielegalnie przejmowanie prokuratury i sądów".

    Najbliższy przyjaciel Tuska Sławomir N. dostał 22 prokuratorskie zarzuty korupcyjne a nawet kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Ścigali go także śledczy na Ukrainie. Wiele różnych składów sądów nie miało żadnych wątpliwości, by stosować wobec niego wielomiesięczny areszt. Wyszedł zza krat dopiero za milionową kaucją. Nie po to Tusk z Bodnarem, a teraz Żurek, przejmowali nielegalnie prokuraturę i sądy, by ludzie tej władzy nic z tego nie mieli. Bez procesu, bez wysłuchania świadków, bez rozpoznania dowodów sąd sprawę wielkich łapówek umarza a zmieniony na „zaufanego”prokurator, o zgrozo to popiera. Po to właśnie mafia Tuska nielegalnie przejęła wymiar sprawiedliwości. Ordynarne skręcanie oczywistych kryminalnych, korupcyjnych afer - Grodzkiego, Giertycha czy teraz Nowaka i wielu innych ich koleżków - staje się w prokuraturach i sądach normą. Chełpienie się przez Żurka łamaniem ustaw przy nielegalnym przejmowaniu sądów, to symboliczny koniec niezależności trzeciej władzy. Unia teraz milczy, bo praworządność to był tylko fałszywy pretekst, by obalić prawicowy rząd w Polsce, a Bruksela sama aż kipi od korupcyjnych afer. Więc tym bardziej swój swego kryje – napisał Ziobro.

Umorzenie dotyczy jedynie "polskiego wątku" sprawy Nowaka. Główny proces Nowaka wciąż toczy się przed sądem w stolicy.

 Nowak się wywinął. Wildstein wprost: To spazmatyczny, ale i konieczny ruch Tuska

"Dla mnie ten gest, sytuacja, w której prokuratura tak ostentacyjnie występuje o umorzenie, gdzie mamy do czynienia z dowodami, pokazuje na jakim etapie jesteśmy. Wydaje mi się, że to jest taki spazmatyczny, ale też konieczny ruch Donalda Tuska, żeby pokazać: nie, ja nadal jestem silny" - tak sprawę umorzenia "wątku polskiego" ws. Sławomira Nowaka, skomentował na antenie Republiki publicysta Dawid Wildstein.

Sławomir Nowak to były minister transportu w drugim rządzie Donalda Tuska, który w 2013 roku zrezygnował ze stanowiska po aferze z niewpisanym do oświadczenia majątkowego zegarkiem. Od 2016 roku pełnił funkcję szefa ukraińskiej agencji drogowej Ukravtodor. W 2021 roku prokuratura postawiła Nowakowi kilkanaście zarzutów, głównie o charakterze korupcyjnym. Podobne zarzuty otrzymał również od strony ukraińskiej. Proces rozpoczął się w ubiegłym roku i został podzielony na kilka wątków.

Tzw. "wątek polski" dotyczył zarzutów przyjmowania łapówek w zamian za pomoc w uzyskaniu intratnych stanowisk w państwowych spółkach. Tą częścią sprawy zajmował się Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów, który... umorzył w piątek sprawę.

Po zmianie władzy w kraju zmieniony został również prokurator referent tej sprawy. I doszło do sytuacji, w której oskarżyciel publiczny przyłączył się do wniosku o umorzenie sprawy. Sąd ostatecznie przychylił się do wniosku i Nowak nie zasiądzie w tym wątku na ławie oskarżonych.

"Sąd wyraźnie podkreślił, że nie ma żadnych dowodów świadczących o popełnieniu jakiegokolwiek przestępstwa przez mojego klienta" – triumfowała w rozmowie z mediami Joanna Broniszewska, pełnomocniczka Sławomira Nowaka. Sam Nowak skomentował decyzję, mówiąc o "gorzkiej satysfakcji".

Wildstein: to jest uderzające

Sprawa jest głośno komentowana przez opozycję, środowiska prawnicze oraz media. Na antenie Republiki mówił o niej dziś publicysta Dawid Wildstein.

    Mamy tu do czynienia z dwoma elementami. Dobrze skomentował to Piotr Nisztor, mówiąc, że tak naprawdę jest to też gra o Orlen. O ludzi, którzy gdyby Nowak został skazany, pociągnąłby ich za sobą. Tak stałoby się z konieczności. W tym momencie, są oni prawdopodobnie szykowani na bardzo ważne stanowiska w państwie
– wskazał na początku swojego komentarza.

Jak dodał: "patrząc jednak z pewnego dystansu, jest to dla mnie uderzające. Sprawa Nowaka jest tak ostentacyjna, jak sprawa Polnordu, to po pierwsze. Druga kwestia - nawet tak skorumpowane państwo jak Ukraina uznało, że to, co wyczynia Nowak, jest przesadą i go „capnęli”, a ta „wspaniała, nowoczesna i uśmiechnięta Polska” uniewinniła go. Wspaniałe memento pokazujące stan naszego państwa".

Wildstein uważa jednak, iż "w pewnym momencie ta władza oberwała". "Chociażby przegrywając wybory prezydenckie. Były symptomy pewnego rozkładu, odwrócenia się środowiska prawniczego, nawet sympatyzującego z tą władzą, które uznało, że ta władza jest za słaba, że trzeba patrzeć na to z dystansem. O tym świadczy chociażby sprawa Gawłowskiego" - doprecyzował.

    Dla mnie ten gest, sytuacja, w której prokuratura tak ostentacyjnie występuje o umorzenie, gdzie mamy do czynienia z dowodami, pokazuje na jakim etapie jesteśmy. Wydaje mi się, że to jest taki spazmatyczny, ale też konieczny ruch Donalda Tuska, żeby pokazać: nie, ja nadal jestem silny – ocenił publicysta.

 Postępowanie wobec Nowaka umorzone. Piotr Nisztor: "To jest demoralizacja"

Ja tą sprawą zajmuję się od samego początku, czyli od momentu zatrzymania Sławomira Nowaka przez CBA. Ta cała historia była wstrząsem dla Platformy Obywatelskiej. Wówczas przedstawiciele tego ugrupowania obawiali się, że to jest dopiero początek, że po Sławomirze Nowaku będą kolejni bardzo wpływowi politycy PO zatrzymani. To, co stało się z tą sprawą, jest niebywałe. To, w mojej ocenie, jest demoralizacja polityków, demoralizacja całego życia publicznego, bo to pokazuje, że można wiele spraw załatwić tak, aby kolegów z problemu wybawić - mówił dziennikarz śledczy "Gazety Polskiej" Piotr Nisztor, komentując umorzenie postępowania, w którym na ławie oskarżonych zasiadał prominentny polityk Platformy Obywatelskiej Sławomir Nowak.

Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów postanowił umorzyć tzw. wątek polski w głośnej aferze korupcyjnej, której głównym bohaterem jest Sławomir Nowak, były minister transportu w rządzie Donalda Tuska. Decyzja zapadła jeszcze przed formalnym rozpoczęciem procesu, powołując się na przepisy o "oczywistym braku faktycznych podstaw oskarżenia". 

Chodzi o zarzuty dotyczące przyjmowania przez Nowaka łapówek w zamian za załatwianie intratnych stanowisk w spółkach Skarbu Państwa. Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do sądu w grudniu 2021 roku.

Do wniosku obrońców o umorzenie sprawy przyłączył się prokurator, który zajął się sprawą po przejęciu władzy przez Koalicję 13 Grudnia. 

O tym, co oznacza umorzenie "wątku polskiego" w aferze korupcyjnej, mówił w Telewizji Republika Piotr Nisztor.

Przede wszystkim to pokazuje, że za chwilę dojdzie do zmiany prezesa Orlenu. Ireneusza Fąfarę zastąpi Jacek Krawiec, który razem ze Sławomirem Nowakiem zasiadał na ławie oskarżonych. Według prokuratury, to Jacek Krawiec miał przekazywać pieniądze Sławomirowi Nowakowi, wówczas zaufanemu człowiekowi Donalda Tuska, za to, aby mieć lepszy kontrakt menadżerski właśnie w tej spółce. Okazuje się że dziś sąd zmiótł całość problemu Jacka Krawca, Sławomira Nowaka i jeszcze kilku osób, które zasiadały na ławie oskarżonych Ja mam wrażenie, że kluczową postacią nie jest Sławomir Nowak, tylko Jacek Krawiec - podkreślił dziennikarz śledczy.

    Ja tą sprawą zajmuję się od samego początku, czyli od momentu zatrzymania Sławomira Nowaka przez CBA. Ta cała historia była wstrząsem dla Platformy Obywatelskiej. Wówczas przedstawiciele tego ugrupowania obawiali się, że to jest dopiero początek, że po Sławomirze Nowaku będą kolejni bardzo wpływowi politycy PO zatrzymani. To, co stało się z tą sprawą jest niebywałe. To, w mojej ocenie, jest demoralizacja polityków, demoralizacja całego życia publicznego, bo to pokazuje, że można wiele spraw załatwić tak, aby kolegów z problemu wybawić – podkreślił Piotr Nisztor.

- To umorzenie jest skandaliczne, zwłaszcza że prokura się do tego dołączyła, bo to prokurator wnioskował o to, żeby tak właśnie tą sprawę zakończyć. Ale w tej historii ważne jest jeszcze coś. Jednym z kluczowych dowodów w tej sprawie, były zeznania najlepszego przyjaciela Sławomira Nowaka, Jacka P. On opowiedział o tym, jak wyglądało funkcjonowanie byłego polityka PO, i to jego zeznania były przełomem, który doprowadził do tego, że ten wątek polski pojawił się w śledztwie - dodał Nisztor.


za:niezalezna.pl


***

W czasach "słusznie minionych" było hasło: "Tak czy owak Zenon Nowak". Teraz brzmi ono "Tak czy owak Sławek Nowak". Czasy się zmieniają Nowaki zostają. /p/

Copyright © 2017. All Rights Reserved.