Promowanie zabijania narodzonych dzieci za pieniądze podatników
Promowanie zabijania narodzonych dzieci w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
Miejsce to, zamiast wspierać prawdziwą sztukę, postanowiło zająć się rozpowszechnianiem antywartości, na co dowodem jest prezentowana tam skandaliczna wystawa.
W sercu Warszawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej opłacanym z naszych podatków zaprezentowano wystawę pt. „Miasto Kobiet”. Odnosi się ona do manifestacji przeciwko życiu, a popierająca tzw. aborcję z 2020 roku. Wystawą zszokowany jest radny sejmiku mazowieckiego Paweł Lisiecki.
– Muzeum Sztuki Nowoczesnej zostało zaprojektowane jako muzeum w sumie dla wszystkich, a wygląda na to, że będzie to muzeum tylko dla wybranych artystów, artystów lewicowo-liberalnych, takich, którzy promują rzeczy uderzające w podstawę naszej cywilizacji, czyli na przykład promowanie kultury śmierci – podkreślił Paweł Lisiecki, rady sejmiku mazowieckiego.
Na wystawie zgromadzono obrazy, rzeźby i instalacje przedstawiające w sposób naturalistyczny kobiety rodzące dzieci. Są też obrazy przedstawiające zabójstwo dzieci poczętych. To promowanie destrukcji i patologii – zauważa Magdalena Guziak-Nowak z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka.
– Jeżeli sztuka miała do tej pory przez całe stulecia wyrażać to, co dla ludzi jest ważne, to ta wystawa jest nie tylko zaprzeczeniem tej ciągłości w sztuce, ale też fatalną diagnozą kondycji moralnej człowieka – akcentowała.
Decyzję, której skutkiem jest śmierć dziecka, na wystawie przedstawiono jako przynoszącą ulgę. Mottem jest hasło jednej z aktywistek: „My robimy aborcję teraz i będziemy ją robić jutro”. Muzeum podaje numer do organizacji pośredniczącej w wykonywaniu tzw. aborcji. Michał Nieznański z Konfederacji zaznacza, że trwa próba przyzwyczajania przede wszystkim kobiet, że tzw. aborcja to nic złego.
– W żadnym dokumencie, które wyciągają na świat feministki, nie ma żadnej informacji o tym, jakie są skutki dla kobiet zamordowania własnego dziecka. Nikt nie mówi o tym, ile potem jest problemów psychicznych – przypomniał Michał Nieznański.
Proaborcyjną wystawę w Muzeum Sztuki Nowoczesnej odwiedza warszawska młodzież. „Mam poważne wątpliwości, czy obrazy, które zobaczą młodzi ludzie zachęcą ich do założenia rodziny” – mówi Aneta Przysiężniuk- Parys z „Naszego Dziennika”, który opisał cały skandal.
– Na pewno po takich obrazach nikt nie czuje się zachęcony, więc myślę, że to niestety jest celowe działanie i niestety będzie to skutkowało tym, że w Polsce wciąż będzie się rodziło coraz mniej dzieci, nie będzie trwałych rodzin, małżeństw. Taki naród jest wówczas bez przyszłości – wskazała Aneta Przysiężniuk- Parys.
W promocje wystawy zaangażowała się Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marta Cienkowska, która była na jej otwarciu.
za:www.radiomaryja.pl
***
Kolejny raz przychodzi ulga, że już nie mieszkam w Warszawie....
k