Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Komuniści wracają do władzy. Szok w sercu Europy.

Wyobraźmy sobie, że w samym sercu Europy, w kraju uznawanym za stabilny, bogaty i zachodni, do władzy wracają komuniści. Nie w książkach historycznych, nie w nostalgicznych wspomnieniach, ale realnie – w polityce, samorządach, strukturach władzy. To nie jest scenariusz dystopijnego serialu. To wydarzyło się właśnie wczoraj. I to powinno nas bardzo zaniepokoić. Bo komunizm w XXI wieku nie wraca z czołgami i rewolucyjnymi pieśniami. Wraca pod płaszczykiem programów socjalnych, kryzysu mieszkaniowego i frustracji młodych ludzi. Co się stało?

Wczoraj, 25 stycznia 2026 roku, odbyły się wybory do rady miejskiej w St. Pölten – stolicy Dolnej Austrii. To miasto liczy około 50 tysięcy mieszkańców, ale ma ogromne znaczenie symboliczne jako centrum administracyjne i polityczne regionu, największego w Austrii i położonego wokół Wiednia. To część kraju, która przez dekady uchodziła za matecznik chadeków – oprócz oczywiście samej stolicy. W dużych miastach, podobnie jak w Polsce, przeważa opcja liberalno-lewicowa. Tak więc w St. Pölten przez ponad sześćdziesiąt lat rządzili socjaldemokraci z SPÖ – umiarkowana lewica, typowa zachodnia socjaldemokracja. Tym razem jednak wyborcy powiedzieli „dość”. Austriaccy socjaldemokraci stracili dominację, a elektorat przesunął się daleko w lewo. Do Zielonych i, co szczególnie niebezpieczne, do Komunistycznej Partii Austrii, czyli KPÖ.

Tak, komuniści zdobyli mandaty i stali się częścią realnej gry o władzę. To nie jest tylko lokalna ciekawostka. To symptom głębszego trendu, tym bardziej że socjaldemokracja musi szukać koalicjanta – i bardzo możliwe, że staną się nim komuniści.

St. Pölten nie jest wyjątkiem. W Grazu, drugim co do wielkości mieście Austrii, komuniści rządzą od 2021 roku. Tak, rządzą. Są największą partią miasta, a komunistyczna burmistrz Elke Kahr zdobyła niemal 29 procent głosów i stworzyła koalicję – właśnie z socjaldemokracją. Natomiast w Salzburgu, historycznym i arcyważnym austriackim mieście, KPÖ od lat wchodzi do rad miejskich i przekracza dziesięć procent poparcia. Jest jeszcze jedna ważna kwestia, która wpływa na wyniki: w Austrii do wyborów można przystąpić od 16. roku życia, a na poziomie samorządu w wyborach biorą udział także migranci.

To nie są marginalne studenckie kluby dyskusyjne. To realne struktury władzy w jednym z najbogatszych regionów świata. W kraju, który kojarzymy z Mozartem, Alpami, porządkiem i stabilnością.

Dlaczego młodzi Europejczycy, nastolatkowie w Austrii, zaczynają głosować na komunistów? Nie dlatego, że czytali Marksa i Lenina. Najprawdopodobniej nie mają nawet pojęcia, kim był Marks. Głosują tak, bo czują, że system działa dla elit, a komuniści wykorzystują to nastawienie antysystemowe młodych ludzi, doprawiając je skrajnymi hasłami rodem z ideologii gender. Trafia to na podatny grunt gniewu, protestu, naiwności i braku oparcia w tradycyjnej rodzinie czy Kościele.

Komunizm wraca więc jako bunt przeciwko kapitalizmowi elit i taran ideologiczny. To ogromna zmiana psychologiczna Zachodu. Dla pokolenia Z komunizm to nie Gułag – zwłaszcza na Zachodzie nie mają takich skojarzeń jak my.

Nie łudźmy się jednak. Dzisiejsza radykalna lewica nie kończy się na czynszach i socjalu. To radykalna i nieludzka polityka klimatyczna, agresywna ideologia gender, rozbijanie tradycyjnej rodziny i rosnąca rola państwa w każdej sferze życia. To miękka wersja totalizmu – z uśmiechem, ale z regulacjami, które dławią wolność. Zresztą w Polsce koalicja 13 grudnia próbuje wprowadzić coś podobnego – nie pod nazwą komunizmu, bo ta nazwa w Polsce jest (przynajmniej na razie) spalona – ale w postaci unijnego kołchozu brukselsko-berlińskiego.

Wracając do Austrii. Niektórzy mówią: to tylko kilka procent, lokalne wybory, jedno miasto, nic wielkiego. Ale przypomnijmy sobie rok 1917. Bolszewicy byli mniejszością. Mieli kilkanaście procent poparcia, ale byli zorganizowani, ideologiczni i bezwzględni. Historia pokazuje, że radykalne mniejszości potrafią przejąć ster cywilizacji, gdy większość jest zmęczona, obojętna i zdezorientowana. Nie musimy się cofać do 1917 roku, żeby zaobserwować ten mechanizm. Wystarczy rozejrzeć się wokół nas.

Austria jest sygnałem ostrzegawczym. To, co dziś dzieje się w Grazu czy St. Pölten, jutro może wydarzyć się w Berlinie, Paryżu, a pojutrze – w Warszawie. Jeśli konserwatyści i centrum nie odpowiedzą realnymi rozwiązaniami, młodzi wybiorą radykałów. Jeśli PiS dalej będzie się żarł wewnętrznie, nie ogłosi sensownego programu, nie postawi na młode i zdolne pokolenie we własnych szeregach, a zamiast tego będzie publicznie ogłaszał, z kim to na pewno nie wejdzie w koalicję, to okaże się, że za półtora roku w Polsce będą rządzić Platforma z Lewicą i Razem.

Czas zrozumieć, że komunizm XXI wieku nie wraca z karabinami. Wraca z grantami, manifestami i TikTokiem. Kształtuje się na Twitchu, komunikuje na Discordzie. Czy politycy 60+ znają te narzędzia? Bo przecież cel nowego komunizmu pozostaje ten sam: przebudować społeczeństwo według utopijnej wizji, w której państwo zastępuje rodzinę, tradycję i wolny rynek, a Bóg zostanie usunięty raz na zawsze.

Dlatego to, co wydarzyło się w Austrii, nie jest lokalną ciekawostką. To sygnał ostrzegawczy dla całego Zachodu. Bo cywilizacje nie upadają od razu. Upadają wtedy, gdy ich dzieci przestają wierzyć w ich wartości.

Adam Sosnowski

za:bialykruk.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.