TVP bez kary za "Arcydzieło Rydzyka". Sąd uchylił decyzję KRRiT
Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił decyzję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o nałożeniu kary w wysokości 145 tys. zł na Telewizję Polską.
Kara została nałożona na TVP za emisję reportażu "Arcydzieło Rydzyka". Dzisiejsza decyzja sądu oznacza uchylenie wcześniejszego stanowiska przewodniczącego KRRiT, Macieja Świrskiego, który uznał materiał TVP za naruszający przepisy ustawy o radiofonii i telewizji.
W ocenie sądu reportaż "mieści się w granicach dopuszczalnej debaty publicznej i nie narusza przepisów".
Reportaż, który wywołał spór
Materiał zatytułowany "Arcydzieło Rydzyka" został wyemitowany 13 grudnia 2024 roku na antenie TVP1 w ramach programu "Raport specjalny". Autorami reportażu byli dziennikarze śledczy – Bianka Mikołajewska oraz Paweł Gregorowicz. Reportaż dotyczył kulis finansowania Muzeum "Pamięć i Tożsamość" im. św. Jana Pawła II w Toruniu. Dziennikarze przedstawili w nim rzekomo "nieznane wcześniej szczegóły" oraz "kontrowersje związane z budową muzeum, w tym niejasności finansowe".
Według oficjalnych komunikatów TVP ustalenia zawarte w materiale miały zostać potwierdzone przez Najwyższą Izbę Kontroli, co nadawca podkreślał w swojej argumentacji.
Skargi i zarzuty wobec TVP
Po emisji reportażu do KRRiT wpłynęło 98 skarg podpisanych przez 312 osób. Krytycy materiału zarzucali Telewizji Polskiej m.in. podawanie nieprawdziwych informacji oraz naruszenie dóbr osobistych. Zastrzeżenia dotyczyły m.in. twierdzenia, że w przypadku likwidacji muzeum, jego majątek miałby trafić do fundacji powiązanej z o. Rydzykiem. Przedstawiciele fundacji Lux Veritatis wskazywali, że takie ujęcie sprawy jest niezgodne ze stanem prawnym.
Przewodniczący KRRiT argumentował decyzję tym, że skargi "pokazywały, że mamy do czynienia z łamaniem prawa w postaci oszczerstw i nawoływania do nienawiści na gruncie uprzedzeń do religii". Dodał również, że w materiale "w całkowicie fałszywy sposób przedstawiono dzieło ojca Tadeusza Rydzyka".
Sąd Okręgowy w Warszawie nie podzielił tej oceny. W uzasadnieniu wskazano, że nie było podstaw do nałożenia sankcji na nadawcę publicznego, a sam reportaż stanowił dopuszczalną formę debaty publicznej.
Afera w TVP. Sensacyjne informacje o ważnym polityku władzy ocenzurowane, dziennikarz odchodzi
Robert Jałocha odszedł Telewizji Polskiej w likwidacji, bo stacja zablokowała emisję jego materiału o prezydencie Wrocławia. - Metody jak za komuny – skomentował inny wrocławski dziennikarz Marcin Torz.
Chodzi o przestępstwa, jakie zdaniem prokuratury miał popełnić prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Polityk związany z obozem władzy jest zamieszany w aferę Collegium Humanum.
Co prokuratura zarzuca Jackowi Sutrykowi?
Prokuratura Krajowa zarzuca Sutrykowi w akcie oskarżenia, skierowanym do Sądu Okręgowego w Katowicach w listopadzie 2025 r. cztery przestępstwa.
Zarzuty to:
jeden zarzut o charakterze korupcyjnym – wręczenie korzyści majątkowej byłemu rektorowi Collegium Humanum, Pawłowi Cz., w zamian za wystawienie poświadczającego nieprawdę świadectwa ukończenia studiów podyplomowych „Executive Master of Business Administration” (MBA) bez faktycznego odbycia tych studiów (w czerwcu 2020 r.). Korzyść majątkowa to 75 tys. zł z tytułu fikcyjnej umowy doradztwa we Wrocławskim Parku Technologicznym S.A. oraz korzyść osobista w postaci członkostwa w Radzie ds. Aktywności Akademickiej tej spółki.
trzy zarzuty oszustwa – użycie fałszywego dyplomu MBA do wprowadzenia w błąd przedstawicieli trzech spółek samorządowych, co umożliwiło Sutrykowi zasiadanie w ich radach nadzorczych i pobieranie nienależnego wynagrodzenia. Łączna kwota wyłudzonych środków to ponad 495 tys. zł. Niektórzy śledczy kwalifikują to również jako uczynienie z przestępstwa stałego źródła dochodu.
Dlaczego Telewizja Polska zablokowała emisję materiału?
Dziennikarz TVP3 Wrocław Robert Jałocha uzyskał od prokuratury wgląd w akta sprawy. Przygotował materiał, w którym przedstawiał ustalenia śledczych. Stacja nie wyemitowała reportażu. Dziennikarz rzucił więc papierami.
- Dziennikarz TVP jako jedyny (!) uzyskał dostęp do aktu oskarżenia Jacka Sutryka. Przygotował materiał, który został... zablokowany! Zabroniono jego emisji! Obrzydliwa, skandaliczna sytuacja! Wstyd – skomentował na X inny dziennikarz z Wrocławia Marcin Torz.
Stacja w likwidacji nie ma sobie nic do zarzucenia. Jej przedstawiciele tłumaczą, że poprosili jedynie o poprawki w materiale o Sutryku, tak, żeby „nie wprowadzał widza w błąd poprzez stawianie znaku równości między zarzutami z aktu oskarżenia a wyrokiem sądowym”.
Jałocha nie zgodził się na cenzurę i zrezygnował z pracy.
za:dorzeczy.pl