Mało im było ataku na Republikę? Prowokacja dosięgła już Prezydenta!
W sobotę doszło do incydentu, który pokazuje, jak poważne zagrożenie w Polsce stanowią prowokacje wymierzone w wolne media i osoby publiczne.
Jak informuje Rafał Leśkiewicz, rzecznik prasowy Prezydenta RP, sobotnie zgłoszenie dotyczyło rodzinnego domu Karola Nawrockiego w Gdańsku. Służby otrzymały informacje o pożarze w domu i pod nieobecność domowników wyważyły drzwi, wchodząc do mieszkania.
To kolejny przykład, pokazujący, jak służby kierowane przez Donalda Tuska nie radzą sobie z zagrożeniem powodowanym przez fałszywe alarmy.
- Dziś doszło do kolejnego fałszywego zgłoszenia przez numer 112. Tym razem dotyczyło to rodzinnego domu Prezydenta RP w Gdańsku. Służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania. Od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia uderzające w dziennikarzy oraz osoby publiczne związane z prawicą. Przez kilkanaście dni rządzący nie potrafią odpowiednio zareagować. Dziś atakowane są osoby znane publicznie, za chwile to zagrożenie może dopaść każdego. Dlatego potrzeba zdecydowanej reakcji. Wszystkie te przypadki muszą zostać wyjaśnione. W ostatni poniedziałek interwencję w tej sprawie podjął szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Minister Bartosz Grodecki- czytamy we wpisie rzecznika prezydetna.
Od kilkunastu dni tego typu działania uderzają w dziennikarzy oraz osoby związane z prawicą, a rządzący nadal nie potrafią odpowiednio zareagować. Tym razem mamy jednak do czynienia z rzeczą bardzo niewyobrażalną w państwie prawa. Służby weszły do domu prezydenta!
Już wcześniej było jasne, iż fałszywe zgłoszenia blokują pracę służb, wywołują chaos i podważają poczucie bezpieczeństwa obywateli.
To ostrzeżenie dla całego społeczeństwa. Ataki na wolne media i osoby publiczne nie mogą pozostać bez konsekwencji. Polska potrzebuje pełnego wyjaśnienia tych działań oraz skutecznej ochrony praw obywatelskich, bezpieczeństwa Prezydenta RP i wszystkich dziennikarzy.
"Kolejna czerwona granica przekroczona"
Współpracownicy Karola Nawrockiego nie kryją oburzenia sytuacją i domagają się od rządu wypracowania systemowych rozwiązań. Politycy podkreślają, że nie jest to odosobniony przypadek tylko część szerszego, niepokojącego zjawiska.
– Przedstawiliśmy oczekiwania pana prezydenta związane z wyjaśnieniem całej sytuacji, z którą mamy do czynienia od ponad tygodnia. Najpierw sytuacja i kaskadowe zgłoszenia dotyczyły środowiska Republiki, innych redakcji. Dzisiaj dotknęło to domu rodzinnego pana prezydenta – stwierdził Paweł Szefernaker.
Jego zdanie przekroczona została "kolejna czerwona granica została". – Silne państwo musi takie sprawy umieć rozwiązywać. Dziś, za rządów koalicji 13 grudnia, mamy państwo, które ma z tym problem. Państwo, które jest słabe – ocenia.
"Służby pod rządami premiera Donalda Tuska i ministra Marcina Kierwińskiego wyłamały drzwi w prywatnym domu Prezydenta RP po fałszywym alarmie. To najbardziej czytelny dowód totalnej kompromitacji rządzących po serii fałszywych zgłoszeń" – napisał szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
Polityk dodaje, że w interesie samej władzy jest to, żeby wyjaśnić powtarzające się zgłoszenia. – Pytanie jest takie, co dalej z Centralnym Biurem Zwalczania Cyberprzestępczości? Ono zostało powołane jeszcze za rządów Zjednoczonej Prawicy. W tej chwili słyszymy, że ono ma zostać zlikwidowane. Więc nasze stanowisko jest jasne. Narzędzia, które posiadają wyspecjalizowane jednostki, powinny być wzmacniane i finansowane – stwierdził w rozmowie z dziennikarzami szef BBN Bartosz Grodecki.
Fala komentarzy
Wczorajsze wydarzenia wywołują olbrzymie emocje, gdyż wpisują się w ciąg prowokacji. Do tej pory zagadkowe telefony dotyczyły głównie prawicowych redakcji, teraz jednak sprawa dotknęła samego prezydenta.
"Heheszki polityków z wjazdu do nielubianych dziennikarzy kończą się wstydem z powodu wjazdu do prezydenta. I już nie ma tekstów, że "powinniście dziękować, że o was dbamy". Odwińcie taśmę o tydzień, żeby wskazać debili" – napisał Krzysztof Stanowski, szef Kanału Zero.
"Nie łudźmy się, zgoda na wejście do mieszkania prezydenta, musiała zapaść na samej górze. Przecież już wszyscy wiedzą, że to są prowokacje, a Policja jeszcze nie wie? Fajnie się robi!" – napisał na portalu X Ryszard Makowski.
"Czy przy okazji akcji sprawdzania czy w mieszkaniu prezydenta nie ma dżihadysty, dziecka samobójcy lub unabombera, za 3 dni okaże się, że któryś z 2 panów z Wyborczej z sobie tylko wiadomych źródeł otrzymał prywatne zdjęcia państwa Nawrockich, listy albo listę leków, które były w domu?" – dodaje dziennikarz Witold Świetlik.
"Przypominam, że prezydent nie zgodził się na odwołanie gen. Radosława Jaworskiego z funkcji szefa SOP. Minister Szefernaker podkreślał wtedy, że »pełną odpowiedzialność za funkcjonowanie formacji i bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie bierze na siebie minister Kierwiński«" – napisała Lidia Lemaniak z "Do Rzeczy".
Sakiewicz: „Mogli skuć małżonkę prezydenta”. Mocne oskarżenia pod adresem Kierwińskiego
Szef Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz ostro skomentował interwencję służb w domu rodziny Karola Nawrockiego. Na antenie stacji mówił, że gdyby w mieszkaniu znajdowała się małżonka prezydenta, „mogłoby dojść do jej skucia”, tak jak stało się wcześniej w jego domu wobec asystentki. Sakiewicz zarzucił ministrowi spraw wewnętrznych Marcinowi Kierwińskiemu odpowiedzialność za chaos i działania służb. Odniósł się również do ustaleń portalu NIezalezna.pl. – Co tam policja robiła przez kilkanaście minut? Jeżeli to ma być pożar, to pożar stwierdza się w ciągu 30 sekund. Jakim prawem tam była? Jakim prawem penetrowała to mieszkanie? – pytał.
Szef Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz, komentując interwencji służb w domu rodziny Karola Nawrockiego w Gdańsku, wielokrotnie nawiązywał do wcześniejszych działań wobec dziennikarzy i osób związanych ze środowiskiem stacji.
Na antenie Republiki ocenił, że seria fałszywych zgłoszeń i interwencji służb trwa od około dziesięciu dni i nie jest przypadkowa.
– Nie należy zakładać, że to jest tylko nieudolność. Nie ma systemu koordynującego tę akcję, która się zaczęła 10 dni temu. My jesteśmy ofiarami. Odnotowaliśmy 16 gorących, czyli bezpośrednich incydentów dotyczących Republiki i osób z nią związanych
– powiedział.
Jak dodał, do tej pory nikt ze służb nie kontaktował się ze stacją w celu koordynacji działań lub ostrzeżenia przed kolejnymi fałszywymi zgłoszeniami.
Sakiewicz wrócił również do sytuacji związanej z interwencją służb w jego domu. Przypomniał, że funkcjonariusze, którzy pojawili się na miejscu, nie mieli odpowiednich oznaczeń i nie legitymowali się w sposób umożliwiający ich identyfikację.
– Policjanci, którzy napadli na mój dom lub osoby podające się za policjantów, nie mieli łączności z nikim, kto mógłby im potwierdzić, że 12 godzin wcześniej było identyczne zawiadomienie
– mówił.
Według szefa Republiki podobna sytuacja mogła wydarzyć się także podczas interwencji pod domem rodziny prezydenta.
– Gdyby w domu pana prezydenta była jego małżonka lub dzieci i gdyby się tam wdarły służby tak jak do mnie, to przecież by skuli małżonkę prezydenta. Na tej samej zasadzie co u mnie
– stwierdził Sakiewicz.
W jego ocenie działania służb są efektem decyzji politycznych podejmowanych przez kierownictwo Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
– Mamy do czynienia z akcją, którą rozpętał Kierwiński. Rozpętał w ten sposób, że zdemontował centralny system koordynacji
– mówił.
Szef Republiki sugerował również, że funkcjonariusze mieli otrzymywać polecenia dotyczące sposobu przeprowadzania interwencji.
– Policja dostaje takie instrukcje: wchodzić na siłę, rozwalać drzwi. Nie ma możliwości, żeby oni nie złamali prawa, żeby nie napadli na dom, żeby go nie spenetrowali, a jak ktoś jest w domu, to żeby go nie skuli– powiedział.
„Wypowiedź Tuska jest typowa dla premiera państwa totalitarnego: mówi o ochronie służb i ani słowa o ochronie ofiar” – skomentował Tomasz Sakiewicz kompromitującą dla służb masową akcję związaną z fałszywymi alarmami. Dodał, że w tej sytuacji sprawcami przestępstw są też funkcjonariusze.
Nie dość, że pozbawiono wolności jedną z ofiar to członkowie jego rządu i obozu politycznego publicznie poniżali i siali insynuacje wobec ofiar. I oczywiście typowo dla kultury tej formacji nie padło słowo przepraszam – zauważył prezes Republiki, którego indolencja władz dotknęła bezpośrednio.
Tomasz Sakiewicz podkreślił, że sprawcą przestępstw są tu nie tylko cyberterroryści, ale też funkcjonariusze.
Funkcjonariusze i ich nadzorcy łamiący procedury i nakłaniający do nadgorliwości, niszczący dowody i poniżający ofiary
– dodał.
Rachoń po akcji służb u rodziny prezydenta Nawrockiego: „To element tej samej operacji”
Michał Rachoń odniósł się do sprawy interwencji służb w domu rodziny prezydenta Karola Nawrockiego. We wpisie opublikowanym w serwisie X ocenił, że fałszywe zawiadomienia dotyczące osób związanych z prawicą są elementem „tej samej operacji”, a brak efektów działań służb nazwał „kompromitacją” ministra spraw wewnętrznych Tomasza Siemoniaka. Rachoń stwierdził również, że cała sytuacja powinna doprowadzić do dymisji kierownictwa SOP i MSWiA.
Michał Rachoń skomentował w mediach społecznościowych sprawę fałszywych zgłoszeń alarmowych, które dotyczą dziennikarzy, polityków oraz osób związanych ze środowiskami prawicowymi. Wpis dziennikarza pojawił się po ujawnieniu informacji o sobotniej interwencji służb w domu rodziny Prezydenta RP Karola Nawrockiego w Gdańsku. Jak ustalił portal Niezalezna.pl, do mieszkania weszli nie tylko strażacy, ale również policjanci. Interwencja była skutkiem fałszywego zgłoszenia dotyczącego możliwego pożaru i zagrożenia życia.
We wpisie opublikowanym w serwisie X Rachoń przypomniał, że podobne prowokacje pojawiały się już znacznie wcześniej, jednak „państwo polskie od 3 lat nie potrafi wykryć sprawców tych prowokacji”.
Skrytykował również działania służb oraz ministra spraw wewnętrznych Tomasza Siemoniaka.
„Fakt, że w tej sprawie nie mamy żadnych informacji od służb jest kolejną już kompromitacją Tomasza Siemoniaka” — ocenił Rachoń.
Rachoń odniósł się także do komunikatu służb po interwencji.
„Ten komunikat jest dowodem na to, że to co się wydarzyło już teraz powinno spowodować dymisję całego kierownictwa SOP i MSWiA”
— napisał.
Dziennikarz zwrócił uwagę, że służby podległe resortowi spraw wewnętrznych weszły do domu prezydenta, tłumacząc później, że nie wiedziały, do kogo należy mieszkanie.
„Czy mam rozumieć, że do tego mieszkania dowolny włamywacz może wejść i zostawić urządzenia podsłuchowe, jakąś kontrabandę albo dowolny trefny towar?”
— pytał Rachoń.
„Po 10 kwietnia 2010 r. takie rzeczy nie mają prawa się wydarzyć” — napisał dziennikarz, domagając się dymisji ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego oraz Tomasza Siemoniaka.
Czy służby chronią prezydenta Nawrockiego? Ciekawa teza Cenckiewicza
Negocjowanie z Marcinem Kierwińskim kwestii bezpieczeństwa osobistego Pana Prezydenta Karola Nawrockiego jest nie tylko błędem, ale i stratą czasu!” – uważa Sławomir Cenckiewicz. I podkreśla, że szef MSWiA daje sygnał, że prezydent „nie zasługuje na skuteczną ochronę”.
Szanowni Państwo, szef MSWiA ogłaszał publicznie, że Prezydent Polski jest „zdrajcą” i jest na „kursie kolizyjnym z polskim interesem narodowym”!
– przypomniał we wpisie na platformie X były szef BBN.
I dodał, że jeśli ktoś ma taki pogląd na temat prezydenta, to „nie może skutecznie dbać o bezpieczeństwo Głowy Państwa”.
Wysyła służbom podległym sygnał, że Prezydent nie zasługuje na skuteczną ochronę skoro jest „zdrajcą” wojska i służb oraz działa niezgodnie z interesem narodowym! Przed chwilą przeglądałem jego wpisy! Przerażające
– podsumowuje prof. Cenckiewicz.
za:tvrepublika.pl