Waldemar Żurek chce odebrać immunitet Patrykowi Jakiemu
Prokurator Generalny Waldemar Żurek skierował do Parlamentu Europejskiego wniosek o uchylenie immunitetu europosłowi PiS Patrykowi Jakiemu.
Prokuratura zarzuca politykowi
przekroczenie uprawnień oraz niedopełnienie obowiązków funkcjonariusza publicznego. Sprawa dotyczy nadzoru nad Służbą Więzienną w okresie, gdy pełnił funkcję wiceministra sprawiedliwości. Nie jest to pierwszy wniosek o uchylenie immunitetu skierowany przez prokuraturę wobec europosła opozycji. Śledczy prowadzą postępowania także wobec m.in. europosłów Daniela Obajtka, Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika i Michała Dworczyka.
- Ta władza, kiedy traci grunt pod nogami, jest gotowa popełniać wizerunkowe samobójstwo. Gdyby przyjąć za dobrą monetę tą argumentację, która leży u podstaw wniosku skierowanego wobec posła Patryka Jakiego, należałoby uznać, że niemal każdego dnia przedstawiciele tej władzy dopuszczają się ciężkich przestępstw - powiedział Zbigniew Ziobro.
Jego zdaniem "ta władza radzi sobie nie tylko z bieżącym zarządzaniem państwem, ale także z zarządzaniem przekazem wizerunkowym".
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że mamy do czynienia z sytuacją, w której ta władza popełnia seppuku wizerunkowe. To wpisuje się w pewien ciąg zdarzeń. Przykładem jest chociażby powołanie przez Żurka zespołu prokuratorów ds. chodzenia dziennikarzy Republiki po Prokuraturze Krajowej – podsumował Ziobro.
Jaki o wniosku Żurka: Jeden z najgłupszych w historii. „Równie dobrze Tusk popełnił przestępstwo”
- Przeniesienie funkcjonariusza z miejsca "A" do miejsca "B" to jest powód, żeby zakuć polityka konkurencyjnej partii w kajdanki i to jest "źle", a stworzenie stanowiska dla żony ministra obecnej koalicji rządzącej za pół miliona złotych to jest świetnie - stwierdził europoseł Patryk Jaki, odnosząc się do argumentów we wniosku prokuratury do Parlamentu Europejskiego, w którym Waldemar Żurek domaga się uchylenie immunitetu polityka opozycji.Jak stwierdził, jest to "jeden z najśmieszniejszych, jeden z najgłupszych wniosków w historii III Rzeczpospolitej". Wykazał m.in., że skoro prokuratura ściga go za to, że mianował jednego z funkcjonariuszy na inne stanowisko, to również "Donald Tusk, który mianował Waldemara Żurka na ministra sprawiedliwości, popełnił przestępstwo mianowania".
"Dalej czytamy, cytuję: "przy czym decyzje awansowe dotyczące funkcjonariusza podejmowane były podczas prowadzonego wobec niego postępowania dyscyplinarnego" [...] Ja sprawdziłem, o jakiego to funkcjonariusza chodzi. Wiecie państwo, że akurat jeżeli chodzi o postępowanie dyscyplinarne wobec tego funkcjonariusza, to ono zakończyło się prawomocnie, prawomocnie z kontrolą sądową dla niego w sposób korzystny. Jak sądzicie, czy instytucja państwowa pisząc o tym, powinna zawrzeć taką informację w oficjalnym komunikacie, czy nie? Przecież to jest szczyt bezczelności"– powiedział.
Przytoczył jeszcze jeden zapis z komunikatu, "z ustaleń śledztwa wynika, że decyzje kadrowe podejmowane przez kierownictwo Centralnego Zarządu Służby Więziennej na polecenie Sekretarza Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Patryka Jakiego wobec ustalonego funkcjonariusza Służby Więziennej zostały wydane bez spełnienia ustawowych przesłanek warunkujących zarówno zastosowanie rozwiązań kadrowych przewidzianych dla przypadków uzasadnionych ważnymi potrzebami służby, jak i przyznanie awansu".
"Czyli tak naprawdę cały ten zarzut sprowadza się do tego, że jeden funkcjonariusz został przeniesiony z miejsca "a" do miejsca "b" i ich zdaniem nie było to ważne dla służby i dlatego chcą postawić zarzuty i zatrzymać jednego z liderów konkurencyjnej partii. No proszę państwa, czy to nie jest żałosne? Pracując w ministerstwie, minister każdy, nie tylko ja, codziennie podejmuje jakieś decyzje kadrowe, każdego dnia. Idąc tym tokiem rozumowania, to taki zarzut będzie można postawić każdemu, bo to kryterium jest bardzo subiektywne" – wskazał.
Jak wskazał, "idąc tym tokiem tego rozumowania", skoro decyzja dotycząca tego funkcjonariusza była niesłuszna i odpowiedzialnego za nią trzeba zakłuć w kajdanki". - A czy decyzja o przyznaniu funkcji żonie ministra Kierwińskiego za pół miliona już była słuszna? - pytał.
za:www.radiomaryja.pl