Dziennikarz badający sprawę Giertycha z zarzutami. 3 miesiące aresztu
Dziennikarz Leszek Kraskowski miał usłyszeć zarzuty związane z kierowaniem gróźb karalnych oraz nielegalnym posiadaniem broni – wynika z nieoficjalnych informacji, do których dotarło Radio Wnet. Według naszych ustaleń - dziennikarz został aresztowany na okres 3 miesięcy.
Na razie nie ujawniono szczegółów postępowania. Nie wiadomo m.in. jakich konkretnie zdarzeń dotyczą zarzuty ani jakie dowody zgromadzili śledczy. Brakuje także informacji o stanowisku samego podejrzanego. Radio Wnet zaznacza, że nie jest w stanie zweryfikować zasadności przedstawionych oskarżeń.
Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Piasecznie. To właśnie ta jednostka, według informacji rozgłośni, przedstawiła dziennikarzowi zarzuty. Nie ma natomiast potwierdzenia, czy sąd zdążył już rozpatrzyć wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.
Leszek Kraskowski jest postacią znaną opinii publicznej przede wszystkim z publikacji dotyczących działalności adwokata i polityka Roman Giertych. W swoich materiałach wielokrotnie wracał do wątków związanych ze spółką Polnord, kwestionując decyzje procesowe podejmowane w tej sprawie. Tematy te pojawiały się również w jego wystąpieniach medialnych.
Jak podaje Radio Wnet, we wtorek rano nie udało się uzyskać komentarza od dziennikarza. Próby kontaktu telefonicznego kończyły się uruchomieniem automatycznej sekretarki.
Informacje o sprawie pochodzą z nieoficjalnych ustaleń Radia Wnet. Na obecnym etapie organy ścigania nie opublikowały szerszego komunikatu dotyczącego postępowania.
Redakcja TV Republika uzyskała potwierdzenie. Leszek Kraskowski został aresztowany na okres 3 miesięcy.
Dziennikarzowi postawiono zarzuty "posiadania bez wymaganego zezwolenia broni w postaci pistoletu gazowego oraz 54 sztuk amunicji".
"Ponadto, w tym samym dniu, kiedy posiadał broń, która została u niego zabezpieczona, groził za pośrednictwem poczty elektronicznej, kierował groźby pozbawienia życia wobec komendanta powiatowego policji w Piasecznie, zapowiadając jego zabójstwo przy użyciu broni" - dodano.
Gmyz alarmuje po aresztowaniu Kraskowskiego: dziennikarze muszą patrzeć sądom na ręce w tej sprawie
Sprawa dziennikarza Leszka Kraskowskiego nabiera coraz większego rozgłosu. Po decyzji o zastosowaniu wobec niego trzymiesięcznego tymczasowego aresztu głos zabrał publicysta i reporter śledczy Cezary Gmyz. W opublikowanym wpisie zwrócił uwagę na szereg okoliczności, które – jego zdaniem – mogą budzić w pełni uzasadnione wątpliwości dotyczące przebiegu postępowania.
Informację o zastosowaniu wobec Kraskowskiego trzymiesięcznego aresztu podało wcześniej Radio Wnet. Sam dziennikarz usłyszał zarzuty związane m.in. z kierowaniem gróźb karalnych oraz kwestiami dotyczącymi posiadania broni. Na obecnym etapie postępowania nie zapadł żaden wyrok, a podejrzanemu przysługuje domniemanie niewinności.
Do sprawy odniósł się Cezary Gmyz. „Mamy do czynienia ze skandalem. Postanowienie zapadło na posiedzeniu bez udziału ustanowionego przez Leszka Kraskowskiego obrońcy” – napisał na X.
Dziennikarz zwrócił uwagę, że obrońca miał przebywać poza Warszawą, a po otrzymaniu informacji o terminie posiedzenia ustanowił zastępstwo procesowe dla innego adwokata. Według relacji Gmyza pełnomocnik ten nie zdążył jednak dotrzeć na czas do sądu. „Substytucja została ustanowiona parę minut po rozpoczęciu posiedzenia” – podkreślił.
Publicysta wskazał również na inną okoliczność, która – jego zdaniem – może rodzić pytania o bezstronność postępowania. „Kraskowski pozwał jednego z sędziów tego sądu, co oznacza, że można mieć poważne wątpliwości co do bezstronności tego sądu” – napisał.
Jednocześnie Gmyz zaznaczył, że nie przesądza o winie lub niewinności zatrzymanego dziennikarza. „Nie przesądzam o winie lub niewinności podejrzanego, ale w tej sprawie całe środowisko dziennikarskie powinno patrzeć na ręce wymiarowi sprawiedliwości” – stwierdził.
W swoim wpisie nawiązał także do działalności publicystycznej Kraskowskiego związanej ze sprawą Polnordu i krytyką mecenasa Romana Giertycha. „Bo facet mocno nadepnął na odcisk mecenasowi Romanowi Giertychowi” – napisał Gmyz. Dodał również, powołując się na twierdzenia samego Kraskowskiego, że dziennikarz miał wcześniej informować o kierowanych wobec niego groźbach.
Co ustalił Kraskowski?
Według ustaleń Kraskowskiego:
Wartość gruntów (m.in. pole kukurydzy pod Poznaniem) była sztucznie windowana – kupowane za kilka milionów, odsprzedawane spółce Polnord za kilkukrotnie wyższą kwotę, a następnie wykorzystywane jako zabezpieczenie obligacji.
W transakcjach miały uczestniczyć osoby z otoczenia Giertycha (m.in. jego ochroniarz „Foka”).
Giertych miał świadczyć usługi prawne i brać udział w operacjach, które doprowadziły do wyprowadzenia dziesiątek milionów złotych ze spółki giełdowej, na szkodę obligatariuszy i akcjonariuszy.
Dziennikarz opublikował szereg materiałów, w tym głośny film „Jak Krauze i Giertych wyprali miliony”, w którym oskarżył Giertycha o udział w mechanizmie prania pieniędzy i działania na szkodę Polnordu. Sprawa doprowadziła do konfliktu sądowego – Giertych złożył przeciwko Kraskowskiemu prywatny akt oskarżenia.
Mimo że prokuratura umorzyła śledztwo wobec Giertycha (co Kraskowski nazwał skandalicznym i kompromitującym), dziennikarz konsekwentnie twierdzi, że afera Polnord to jedna z największych spraw gospodarczych III RP, a jej skala jest niedoceniana.
Bał się o swoje bezpieczeństwo
Kraskowski na pewien czas wyjechał do Albanii, gdzie obecnie mieszka (m.in. w Sarandzie). Jak sam podkreślał na swoim profilu na X, decyzję o wyjeździe podjął ze względów bezpieczeństwa, po incydentach takich, jak - ostrzelanie jego samochodu i samochodu żony z broni myśliwskiej - oraz w obliczu nasilających się procesów i nacisków związanych z prowadzonymi śledztwami.
Kraskowski podkreśla, że jego publikacje opierają się na dokumentach ze śledztwa i aktach sprawy. Jego materiały stały się przedmiotem zainteresowania sejmowych zespołów parlamentarnych i wywołały burzę w mediach społecznościowych.
Na obecnym etapie nie są znane szczegółowe motywy decyzji sądu o zastosowaniu tymczasowego aresztowania. Nie wiadomo również, czy obrona złoży zażalenie na to postanowienie. Sprawa pozostaje w toku.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba przekazał Radiu Wnet, że Leszek Kraskowski został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące przez Sąd Rejonowy w Piasecznie. W postępowaniu dziennikarz usłyszał zarzuty nielegalnego posiadania pistoletu gazowego oraz kierowania za pośrednictwem maila groźby pozbawienia życia komendanta policji.
Z informacji rzecznika wynika, że Prokuratura Rejonowa w Piasecznie postawiła dziennikarzowi zarzut nielegalnego posiadania włoskiego pistoletu gazowego oraz 54 sztuk amunicji oraz kierowania w dniu 6 czerwca br. za pośrednictwem maila groźby pozbawienia życia wobec Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie, a także znieważenie go słowami wulgarnymi.
W ocenie prokuratury za zastosowaniem tymczasowego aresztowania przemawiała między innymi groźba mataczenia oraz ukrywania się podejrzanego. Rzecznik podkreślił w tym kontekście, że z innym postępowaniu karnym wobec Kraskowskiego musiało ono zostać zawieszone z uwagi na niestawiennictwo.
Jak poinformował Piotr Antoni Skiba, sprawa ma zostać przekazana do innej jednostki, z uwagi na potrzebę zachowania obiektywizmu. Prokuratura Rejonowa w Piasecznie współpracuje bowiem z lokalną policją, którą kieruje komendant, posiadający status pokrzywdzonego.
Radio Wnet skontaktowało się z adwokatem Łukaszem Pawelskim, który otrzymał z Sądu Rejonowego w Piasecznie informację, że został wyznaczony jako obrońca Leszka Kraskowskiego. Do kontaktu tego doszło tuż przed posiedzeniem aresztowym, w związku z tym ani Pawelski, ani inny prawnik z jego kancelarii nie mógł wziąć udziału w posiedzeniu.
Prawnik przekazał nam, że podejmie się obrony dziennikarza, natomiast z punktu widzenia formalnego do tej pory nie otrzymał oficjalnego potwierdzenia, że jest wyznaczony jako obrońca. Nie miał również możliwości skontaktowania się z Leszkiem Kraskowskim.
– Wczoraj około 16:30 otrzymałem telefon, którego nie byłem w stanie odebrać. Zidentyfikowałem ten numer jako przypisany do prokuratury i niedługo później próbowałem na niego odzwonić, jednak bezskutecznie. Ponowiłem próbę dziś rano, również bez efektu – przekazał nam adwokat.
Z informacji przekazanych przez Łukasza Pawelskiego wynika, że do sądu udał się mecenas, któremu udzielił on substytucji, który ma zapoznać się ze sprawą.
Jak podkreślił Pawelski, wobec Leszka Kraskowskiego kierowano w ostatnim czasie groźby i był on obiektem bezpośredniej agresji z użyciem noża. Adwokat nie wierzy, by dziennikarz był zdolny do kierowania gróźb karalnych wobec policjanta i twierdzi, że mógł on paść ofiarą prowokacji.
Bez wątpienia nadepnął na odcisk wielu osobom"
- Patrząc na całokształt tej sprawy, budzi to szereg wątpliwości. Prokuratura powinna jak najszybciej opublikować obszerny komunikat dotyczący tej sprawy, bo jest to bez wątpienia dziennikarz, który w ostatnim czasie wielokrotnie nadepnął na odciski wielu osobom związanym z władzą, na czele z Romanem Giertychem - tak o zatrzymaniu Leszka Kraskowskiego mówił w TV Republika, Jakub Pilarek, który ujawnił informacje dotyczące dziennikarza.
- Nie znam akt tej sprawy, więc trudno coś szczegółowo komentować, jednak patrząc na całokształt tej sprawy, budzi to szereg wątpliwości. Prokuratura powinna jak najszybciej opublikować obszerny komunikat dotyczący tej sprawy, bo jest to bez wątpienia dziennikarz, który w ostatnim czasie wielokrotnie nadepnął na odciski wielu osobom związanym z władzą, na czele z Romanem Giertychem - przekazał na antenie TV Republika Jakub Pilarek, dziennikarz Radia Wnet, który ujawnił informacje o zatrzymaniu dziennikarza.
- Samo nielegalne posiadanie broni, o ile z tym mieliśmy do czynienia, nie jest w Polsce jakiś wielki zarzut, jest bardzo wiele takich spraw w prokuraturach, bo ludzie mają jakąś broń po dziadkach, pradziadkach etc. Ani posiadanie broni, ani groźby karalne, nie są przesłanką do stosowania tymczasowego aresztowania. Tylko i wyłącznie groźby połączone z posiadaniem broni, tylko, gdyby to był jakieś realne groźby mogłyby stanowić podstawę do skierowania takiego wniosku. Prokuratura musi wyjaśnić, jakie były okoliczności zajęcia się tą sprawą, czy było to z urzędu, czy było to zawiadomienie, jeśli tak, to kogo - dodał.
Prawnicy: Sprawa budzi zaniepokojenie
Sprawa budzi sporo emocji - także za sprawą zastosowanych środków zapobiegawczych.
- Nieprawdopodobne jest aby za tej treści zarzuty sąd orzekł bezwzględną karę pozbawienia wolności - stwierdzili prawnicy z Veritas et Ius.
Tymczasem, Kodeks postępowania karnego wskazuje wprost, że "tymczasowego aresztowania nie stosuje się, gdy na podstawie okoliczności sprawy można przewidywać, że sąd orzeknie w stosunku do oskarżonego karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania lub karę łagodniejszą albo że okres tymczasowego aresztowania przekroczy przewidywany wymiar kary pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia".
Już choćby z tych powodów sprawa ta budzi zaniepokojenie – piszą prawnicy.
Sprawa aresztowania Leszka Kraskowskiego budzi wiele emocji. "Chcą zastraszyć, zniszczyć, zaszczuć osoby, które są krytyczne wobec ich działań. Chcą zamknąć usta niezależnym, wolnym mediom" - stwierdził rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek.
Zbliżają się ostatnie momenty, kiedy mogą to zrobić. Kiedy ruszy kampania wyborcza, to będzie już za późno. Od września będzie już kampania wyborcza, może nie w sensie prawnym, ale każda partia będzie już tak funkcjonowała. Przedsmakiem będą wybory w Krakowie
– stwierdził Bochenek w rozmowie z TV Republika.
"Łukaszenka by się nie powstydził" - komentuje na X.com poseł Michał Woś. Mocnych słów nie szczędzi też Dariusz Matecki. "Podczas gdy władza ściga i zastrasza polskich dziennikarzy, obrońców granic oraz żołnierzy, zawiesza się postępowania wobec przestępców i sprawców najcięższych zbrodni, takich jak morderstwo polskiego żołnierza na granicy" - wskazuje poseł PiS.
za:wnet.fm