Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Jastrzębowski o Zondacrypto: wszystko jest rozpisane na role i akty

Sprawa Zondacrypto jest wykorzystywana do politycznego uderzenia w prawicę, a część informacji dotyczących Przemysława Krala pozostaje niejasna – ocenia Sławomir Jastrzębowski. Dziennikarz Telewizji Republika wskazuje na działania prokuratury, polityków i mediów, stawiając tezę, że wokół afery może być prowadzona skoordynowana operacja wymierzona w opozycję.

Jastrzębowski zwraca uwagę na brak jednoznacznych informacji dotyczących aktualnego statusu Przemysława Krala. Wskazuje, że przedstawiciele prokuratury przekazywali w tej sprawie niejednoznaczne komunikaty, a opinia publiczna nie wie również, w jakim charakterze Kral składał swoje wyjaśnienia lub zeznania.

– My do tej pory, środowisko dziennikarskie ani szeroko rozumiana opinia publiczna, nie mamy pojęcia, gdzie jest Przemysław Kral. Nie wiemy, czy Przemysław Kral na pewno przyznał się do winy, a jeżeli się przyznał, to do jakiej – mówił Jastrzębowski.

Publicysta podkreślił również, że nie ma jasności co do ewentualnego statusu tzw. małego świadka koronnego. Jego zdaniem brak pełnej informacji utrudnia ocenę wiarygodności materiałów pojawiających się w przestrzeni publicznej.

Tusk wykorzystuje sprawę politycznie

Zdaniem Jastrzębowskiego premier Donald Tusk wybiórczo wykorzystuje informacje związane z Zondacrypto w bieżącej walce politycznej. Dziennikarz zwraca uwagę, że działalność firmy nie ograniczała się do kontaktów ze środowiskami prawicowymi.

Zondacrypto współpracowała m.in. z Juventusem, Atalantą i AS Monaco, a w Polsce jej reklamy pojawiały się w różnych mediach. Jastrzębowski wskazał również na udział firmy w konferencjach oraz kontakty z instytucjami państwowymi.

– Przemysław Kral bardzo dbał o to, żeby się pojawiał nie tylko w środowiskach prawicowych, nie tylko w środowiskach lewicowych czy liberalnych, tylko żeby się pojawiał wszędzie – powiedział.

Pytania o działania mediów

Jastrzębowski krytycznie odniósł się także do publikacji dotyczących rzekomego zatrzymania marszałka województwa lubelskiego Jarosława Stawiarskiego. Informacja okazała się nieprawdziwa, a sam zainteresowany dowiedział się z mediów, że miał zostać zatrzymany.

Według Jastrzębowskiego istotne jest to, że część redakcji miała już przygotowane materiały dotyczące zatrzymania, które opublikowano natychmiast po pojawieniu się informacji.

– Oni mieli gotowe artykuły, których nie pisze się w minutę, pięć minut, dziesięć ani w pół godziny. Mieli gotowe artykuły na temat tego zatrzymania i natychmiast je opublikowali – mówił.

Wszystko rozpisane na role

Jastrzębowski stawia tezę, że sprawa Zondacrypto może być elementem szerszej operacji politycznej i medialnej. Zastrzega przy tym, że jest to jego ocena, a nie potwierdzona informacja o istnieniu skoordynowanych działań.

Dziennikarz wymienił w tym kontekście służby specjalne, prokuraturę, Romana Giertycha oraz część mediów. Jego zdaniem poszczególne elementy sprawy mogą służyć osłabieniu opozycji przed przyszłorocznymi wyborami.

– Myślę, że właśnie tam są służby specjalne, jest prokuratura, jest pan Giertych, są dziennikarze i że wszystko jest rozpisane na role i akty – powiedział Jastrzębowski.

Dudkiewicz o aferze Zondacrypto: obnaża słabość państwa i rodzi pytania o służby

Afera Zondacrypto to przede wszystkim sprawa kryminalna, która pokazuje słabość polskiego państwa – ocenia Rafał Dudkiewicz. Dziennikarz zwraca uwagę na wieloletnią bezczynność wokół sprawy, zaginięcie Sylwestra Suszka oraz powiązania ludzi związanych z giełdą ze światem polityki i byłymi funkcjonariuszami służb.

Dudkiewicz zwrócił uwagę, że pierwsze materiały dotyczące BitBay, z którego później wyrosła Zondacrypto, pojawiały się już w 2020 roku. Jego zdaniem zastanawiające jest przede wszystkim tempo działań organów ścigania.

Publicysta wskazał na Mariana W., ps. „Maniek”, który miał dorobić się ogromnego majątku na obrocie paliwami i oszustwach VAT. Jak mówił Dudkiewicz, straty Skarbu Państwa związane z jego działalnością szacowano na około 1,5 mld zł.

– Dziwi mnie tempo tego śledztwa, to znaczy, że pewne czynności prokuratorskie nie zostały podjęte dużo szybciej – mówił.

Dudkiewicz zwrócił również uwagę, że Marian W. otrzymał wcześniej od prokuratury list żelazny i gwarancję nietykalności.

– To oznacza, że ten człowiek musiał posiadać jakąś bardzo strategiczną wiedzę dla państwa polskiego, że otrzymał takie zabezpieczenie – ocenił.

Zaginięcie Sylwestra Suszka

Jednym z kluczowych momentów całej historii było zaginięcie Sylwestra Suszka w marcu 2022 roku. Ostatnim znanym miejscem jego pobytu miała być stacja paliwowa Mariana W. w Czeladzi, a materiały z monitoringu z tego czasu zniknęły.

Według Dudkiewicza po zaginięciu Suszka postępowanie praktycznie zamarło. Jednocześnie część jego majątku miała się „rozpłynąć”, a dopiero po ponad czterech latach doszło do zatrzymań osób podejrzewanych m.in. o przywłaszczenie należących do niego dóbr.

– Rodzi się pytanie, dlaczego wcześniej tych rzeczy śledczy nie wychwycili, dlaczego tych działań nikt wcześniej nie zauważył – mówił.

Pytania o kontrolę służb

Zdaniem Dudkiewicza sprawa Zondacrypto pokazuje również systemowy problem z kontrolą nad polskimi służbami specjalnymi. Wskazał m.in. na wykorzystywanie przez byłych funkcjonariuszy zdobytych wcześniej kontaktów, wiedzy i doświadczenia operacyjnego.

Dziennikarz postawił także pytanie o współpracę polskich służb z Estonią, gdzie wcześniej przeniesiono działalność BitBay. Jego zdaniem estońskie służby i regulatorzy mogą posiadać istotne informacje dotyczące funkcjonowania giełdy.

– Pytanie, czy na przykład generał Kujawa i Tomasz Siemoniak są w stałym kontakcie z Estonią i proszą o udostępnienie tych materiałów, czy współpracują przy tej sprawie – mówił.

Gdzie są pieniądze?

Wciąż nie jest jasne, jaka kwota może znajdować się w centrum całej sprawy. W rozmowie padały szacunki od około 350 mln zł do ponad miliarda złotych.

Dudkiewicz przywołał także informacje o 4,5 tys. bitcoinów, do których dostęp miał być związany z kluczem pozostającym w posiadaniu Sylwestra Suszka. Według wyliczeń przedstawionych podczas rozmowy ich wartość miała wynosić około 1,3 mld zł.

– Pytanie, co tam się działo na tym koncie, w ogóle na tej całej giełdzie – mówił Dudkiewicz.

Polityka weszła do afery

W sprawie pojawiają się również nazwiska polityków różnych ugrupowań. Dudkiewicz podkreślił jednak, że upolitycznienie afery może utrudnić dotarcie do jej rzeczywistego charakteru.

Według niego Zondacrypto powinna być traktowana przede wszystkim jako sprawa kryminalna i problem dotyczący sprawności instytucji państwowych.

– Upolitycznienie tej sprawy to jest coś najgorszego, co mogło się wydarzyć. To jest przede wszystkim sprawa kryminalna. Po drugie sprawa, która przede wszystkim obnaża słabość niestety państwa polskiego – podkreślił.

Kania: w sprawie Zondacrypto trzeba wyjaśnić rolę prokuratora Marka Wełny

Dorota Kania zwróciła w Poranku Wnet uwagę na pomijany – jej zdaniem – w publicznej dyskusji o Zondacrypto wątek prokuratora Marka Wełny, naczelnika Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej. Publicystka wskazała na wcześniejsze relacje Wełny z Romanem Giertychem, odwołanie sześciu prokuratorów z kierowanej przez niego jednostki oraz doniesienia o zagranicznym spotkaniu z Przemysławem Kralem.

Śledztwo Zondacrypto trafiło do jednostki Marka Wełny

Marek Wełna od lutego kieruje Śląskim Wydziałem Zamiejscowym Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Jednostka ta prowadzi śledztwo dotyczące zaginięcia Sylwestra Suszka, twórcy giełdy BitBay, która później zmieniła nazwę na Zondacrypto.

Osobne postępowanie dotyczące podejrzenia oszustwa na szkodę klientów Zondacrypto oraz prania pieniędzy wszczęła 17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach. 30 lipca oba śledztwa zostały połączone. Za zgodą Prokuratora Krajowego postępowanie dotyczące Zondacrypto zostało przekazane do śląskiego wydziału PK kierowanego przez Wełnę. Prokuratura uzasadniła decyzję „łącznością podmiotową i przedmiotową” obu spraw.

Kania zwróciła uwagę, że kilka miesięcy wcześniej z tej samej jednostki odwołano prokuratorów zajmujących się najpoważniejszymi śledztwami, w tym sprawą zaginięcia Suszka.

– Rodzi się pytanie, dlaczego prokurator Wełna odwołał prokuratora, który zajmował się Zondacrypto, który zajmował się zaginięciem Sylwestra Suszka – mówiła.

Formalnie to nie Wełna odwołał prokuratorów. W kwietniu złożył wnioski o cofnięcie delegacji sześciu śledczym: Karolowi Zokowi, Marcinowi Rodzajowi, Krzysztofowi Motylowi, Sebastianowi Głuchowi, Gabrieli Cichońskiej i Annie Hetmańczyk. Decyzje podpisał prokurator generalny Waldemar Żurek, według części krytyków wbrew przepisom ustawy Prawo o prokuraturze. Odwołani prowadzili m.in. postępowania dotyczące Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych oraz zaginięcia Suszka.

Sprawą zajmowała się później Krajowa Rada Prokuratorów. Po wysłuchaniu odwołanych śledczych oraz Marka Wełny Rada uznała, że nie doszło do naruszenia niezależności prokuratorów i nie uprawdopodobniono, aby Wełna naruszył zasady etyki zawodowej.

Giertych, partnerka Wełny i śledztwo w sprawie Polnordu

Drugim wątkiem wskazanym przez Kanię są wcześniejsze relacje Marka Wełny z adwokatem i posłem KO Romanem Giertychem.

Giertych był pełnomocnikiem prokurator Agnieszki Hejnold, partnerki życiowej Wełny, w postępowaniu dotyczącym możliwego przekroczenia uprawnień przez byłego Prokuratora Okręgowego w Krakowie Rafała Babińskiego. Informację tę Prokuratura Krajowa oficjalnie potwierdziła „Rzeczpospolitej”. Hejnold wypowiedziała Giertychowi pełnomocnictwo 25 marca 2024 roku. Sam Wełna zapewniał, że nigdy nie korzystał z usług kancelarii Giertycha, a PK podawała, że ich znajomość ograniczała się do kontaktów służbowych.

Później kierowany przez Wełnę Departament do spraw Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Krajowej sprawował zwierzchni nadzór nad śledztwem dotyczącym Polnordu, w którym prokuratura wcześniej chciała postawić zarzuty Giertychowi. Formalnie bezpośredni nadzór – według PK – należał do zastępcy dyrektora departamentu Krzysztofa Bukowieckiego, jednak niektóre pisma kierowane do prowadzącej sprawę Prokuratury Regionalnej w Lublinie podpisywał również Wełna. PK podkreślała, że nie zawierały one poleceń dotyczących czynności procesowych. W styczniu 2025 roku śledztwo w części dotyczącej Giertycha zostało umorzone.

– Później pan prokurator Wełna przychodzi do Prokuratury Krajowej i pod jego nadzorem jest umorzone śledztwo w sprawie Polnordu. To jest kolejna sprawa, która też jest do wyjaśnienia – mówiła Kania.

Spotkanie z Przemysławem Kralem

Kania odniosła się również do opisanej przez „Rzeczpospolitą” zagranicznej czynności z udziałem Przemysława Krala, prezesa Zondacrypto.

Według ustaleń dziennika w jednym z państw Zatoki Perskiej miało dojść do spotkania Krala z prokuratorem Markiem Wełną. „Rzeczpospolita” podała, że uczestniczyli w nim także adwokaci Jacek Dubois i Roman Giertych. Gazeta informowała ponadto, powołując się na swoje źródła, że ówczesny Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk nie wiedział o wyjeździe Wełny. Rola Giertycha i Dubois podczas spotkania nie została jednoznacznie wyjaśniona.

– Mecenasi z prokuratorem jadą na Bliski Wschód do podejrzanego i to jest jakaś nowa figura w historii polskiego prawa – komentował prowadzący rozmowę Łukasz Jankowski. Kania podkreśliła, że okoliczności tego spotkania wymagają wyjaśnienia.

Prokuratura Krajowa nie ujawnia szczegółów czynności podejmowanych w śledztwie Zondacrypto. W oświadczeniu z 25 sierpnia prokurator generalny Waldemar Żurek wskazał, że postępowanie ma charakter dynamiczny, a ujawnienie informacji o niektórych czynnościach mogłoby zagrozić jego prawidłowemu przebiegowi. Równocześnie jednak sam wskazał kilka badanych wątków sprawy, w tym dotyczący Telewizji Republika, która jest bardzo krytyczna wobec działań Żurka.

Kania: te pytania nie powinny być pomijane

Zdaniem Kani dyskusja o Zondacrypto została zdominowana przez wątki dotyczące finansowania i kontaktów giełdy ze środowiskami prawicowymi, podczas gdy znacznie mniej uwagi poświęca się działaniom prokuratury oraz wcześniejszym relacjom osób uczestniczących obecnie w sprawie.

– Mamy z drugiej strony te związki bardzo dziwne Romana Giertycha i prokuratora Wełny, bo te związki są i to również można znaleźć – mówiła publicystka.

Jak podkreśliła, sam fakt wcześniejszych kontaktów nie przesądza o nieprawidłowościach. Jej zdaniem wyjaśnienia wymagają jednak decyzje personalne podejmowane w śląskim wydziale PK, okoliczności zagranicznych kontaktów z Kralem oraz wcześniejsze związki zawodowe osób, które dziś występują w różnych rolach w postępowaniu dotyczącym Zondacrypto.

za:wnet.fm

Copyright © 2017. All Rights Reserved.