Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Rosja znalazła „nazistów” w państwach bałtyckich. Kolejny raz

W mediach społecznościowych krąży nagranie urzędniczki rosyjskiej prokuratury, która oskarża kilkanaście historycznych postaci i organizacji z Litwy, Łotwy i Estonii o współpracę z nazistami. – Taka narracja towarzyszy niepodległym państwom bałtyckim od około trzydziestu lat

– tłumaczy Bartosz Chmielewski z Ośrodka Studiów Wschodnich i wyjaśnia, w co grają Rosjanie.

    Kuriozalne nagranie rosyjskiej Prokuratury Generalnej ma na celu wzmocnienie fałszywego przekazu o „nazistach” na Litwie, Łotwie i Estonii. Moskwa od lat forsuje podobną narrację.
    – Podejrzewam, że Rosja chce nas przestraszyć, wzbudzić panikę, żebyśmy się obawiali o wschodnią flankę. Chce dzielić państwa Europy Zachodniej, państwa NATO – ocenia Bartosz Chmielewski z Ośrodka Studiów Wschodnich.
    – W mojej opinii podbijanie narracji o zagrożeniu regionu może być ukierunkowane na budowanie podziałów w sojuszu, demobilizację – zauważa Chmielewski.

5 października w rosyjskich mediach państwowych i w mediach społecznościowych opublikowano wideo z wystąpieniem przedstawicielki Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej. Kobieta ogłosiła, że rosyjski sąd uznał łotewskich, litewskich i estońskich „nacjonalistów” z okresu II wojny światowej za wspólników nazistowskich Niemiec, którzy uczestniczyli w zbrodniach wojennych i zbrodniach przeciwko ludzkości wobec Związku Radzieckiego.Jak przekonywała, decyzja przysłuży się ochronie pamięci historycznej, przeciwdziałaniu fałszowaniu historii i ochronie interesów narodowych Rosji. 

Jak Rosjanie „nazistów” szukali?

Wideo szybko zyskało popularność w zachodnich mediach społecznościowych i wywołało konsternację – również w Polsce. „Rosja oskarży bałtyckie wersje Armii Krajowej o współpracę z Hitlerem a Litwę, Łotwę i Estonię o prześladowanie Rosjan. To samo zrobiła przeciwko uczciwym Polakom w 1945 roku. Historia się rymuje, ale imperium dziadów znów przegra” – komentował w serwisie X analityk rynku energii Wojciech Jakóbik.

„Kolejny etap ruszył.. rosja znalazła «nazistów» w krajach bałtyckich: pod egidą «walki z nazistami» Kreml przygotowuje grunt pod inwazję” – napisał inny użytkownik X (pisownia oryginalna).

Wypowiedź przedstawicielki prokuratury wpisuje się w znane rosyjskie narracje historyczne. Jednocześnie budzi niepokojące skojarzenia.

„Zaostrzająca się od kilkunastu miesięcy retoryka rosyjskich władz wobec państw bałtyckich i Finlandii, które są oskarżane m.in. o «nazyfikację», «rusofobię» czy «łamanie praw mniejszości rosyjskojęzycznych», powiela model kampanii dezinformacyjnych, jakie Rosja prowadziła wobec Ukrainy dla uzasadnienia zajęcia Krymu i wywołania wojny w Donbasie, a w końcu pełnoskalowej inwazji” – pisali w marcu tego roku eksperci Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.W ich ocenie, podobne narracje mogą zostać w przyszłości wykorzystane jako pretekst do działań zaczepnych wobec państw Sojuszu.

Polifonia narracji

Narracja o rzekomo odradzającym się nazizmie w Litwie, Łotwie i Estonii nie jest zaskoczeniem dla Bartosza Chmielewskiego, analityka ds. państw bałtyckich z Ośrodka Studiów Wschodnich. – Zostało to dobrze opisane w raportach służb specjalnych w okolicach 2012-2013 roku. Taka narracja towarzyszy niepodległym państwom bałtyckim od około trzydziestu lat – mówi.

Charakterystycznym materiałem, który cyklicznie przewija się w mediach jako ilustracja tej narracji są nagrania wideo z organizowanego co roku w Rydze dnia pamięci Legionu Łotewskiego, w którym byli między innymi żołnierze Waffen SS. – Obrazy z tych wydarzeń bywały przedstawiane jako rzekomy dowód na to, że nazizm panoszy się w regionie – podkreśla analityk.

Jak zauważa Chmielewski, forsowanie narracji o nazizmie współgra z kolejną narracją mającą przedstawiać państwa bałtyckie jako obszar szczególnego zagrożenia. – Podejrzewam, że Rosja chce nas przestraszyć, wzbudzić panikę, żebyśmy się obawiali o wschodnią flankę. Tak chce dzielić państwa Europy Zachodniej, państwa NATO – ocenia.

Chmielewski zwraca uwagę na potencjalne przyczyny zainteresowania tym regionem Europy. Jak zauważa, dla części zachodnioeuropejskich polityków, na przykład portugalskich, Litwa i pozostałe państwa bałtyckie to region trudny nawet do wskazania na mapie. – W mojej opinii podbijanie narracji o zagrożeniu regionu może być ukierunkowane na budowanie podziałów w sojuszu, demobilizację – zauważa.

Bartosz Chmielewski mówi o stałej presji, jaką Rosja stara się wywierać na kraje bałtyckie. – Alerty o możliwym zagrożeniu z powietrza w maju i czerwcu oraz we wrześniu były co kilka dni. Podobnie jak w Polsce i pozostałych krajach wschodniej flanki NATO – tłumaczy. Mówi również o zwiększonej presji migracyjnej, z jaką mierzy się Łotwa ze strony Białorusi.

Analityk zwraca również uwagę na napięcia wokół granicy estońsko-rosyjskiej i nierozwiązany od lat 90. problem prawny. – Traktat graniczny nie jest ratyfikowany przez żadną ze stron. Właśnie w tym regionie należy spodziewać się manifestacji obecności ze strony Rosjan – prognozuje.

– Spodziewam się gry w kotka i myszkę między Rygą, Tallinem i Wilnem a Moskwą i kolejnych naruszeń przestrzeni powietrznej, presji migracyjnej, naruszeń granicy estońskiej, wypuszczania balonów – mówi Chmielewski.

Rosjanie w państwach bałtyckich. Stały pretekst Moskwy

Kwestię sytuacji rosyjskojęzycznej mniejszości w państwach bałtyckich Moskwa podnosi od trzydziestu lat. W rozmowie z Zero.pl Bartosz Chmielewski wspomina o archiwalnej wypowiedzi Władimira Putina z okresu jego pierwszej kadencji prezydenckiej w 2002 r. – Putin mówił wówczas, że sytuacja Rosjan w państwach bałtyckich jest złożona. To była ostrzejsza retoryka od dzisiejszej. Jego zdaniem potrzebna była rosyjska interwencja w sprawy łotewskie – zauważa. Jak dodaje, po przeszło 20 latach sytuacja się nie zmienia. – Tyle że rosyjskie wpływy i możliwości z każdym rokiem są mniejsze – mówi Chmielewski.

Analityk ocenia, że większość rosyjskiej mniejszości nie deklaruje poparcia dla aktualnej polityki państwa rosyjskiego. – Istnieje pewien odsetek osób o poglądach prorosyjskich, ale sporo ludzi można nazwać patriotami Łotwy czy Estonii. Nikt w Tallinie ani w Rydze nie będzie witał rosyjskich czołgów kwiatami – mówi.

– Putin może oczywiście zapowiedzieć, że i tak będzie bronił ludności rosyjskojęzycznej, lecz takie próby musiałyby się rozbić o lokalną reakcję – dodaje. W tym kontekście Chmielewski przywołuje zamieszki na tle etnicznym, do których doszło w Tallinie w 2007 r. Były wspierane przez Rosję.

– Estońskie władze nie obawiały się użyć siły wobec protestujących. Na materiałach wideo z tamtych wydarzeń widać estońską policję, która pacyfikuję rozjuszony tłum. Jeżeli doszłoby do zamieszek na tle etnicznym, co jest bardzo mało prawdopodobne, to należy się spodziewać natychmiastowej reakcji ze strony władz w Tallinnie – prognozuje ekspert.

Zamaskowana grupa z Białorusi. Groźna prowokacja na granicy Łotwy

Groźny atak na Łotwie. Grupa uzbrojonych mężczyzn z Białorusi zniszczyła blokady na granicy i wypychała nielegalnych imigrantów na teren Łotwy. Szef MSW Łotwy zapowiedział już konsekwencje wobec napastników. – Nielegalna migracja przesuwa się na północ, gdzie łatwiej przekroczyć granicę – przekazał Tomasz Siemoniak i dodał, że cudzoziemcy są wykorzystywani jako broń. 

    Na granicy łotewsko-białoruskiej w nocy z poniedziałku na wtorek doszło do prowokacji, w których uczestniczyły uzbrojone i zamaskowane grupy z Białorusi. Sabotażyści próbowali wepchnąć nielegalnych imigrantów na teren Łotwy.
    Według łotewskich Narodowych Sił Zbrojnych (NBS) napastnicy grozili łotewskim żołnierzom.
    – Nielegalna migracja przesuwa się na północ, gdzie łatwiej przekroczyć granicę. Unia Europejska nazywa to zjawisko „weaponizacją migracji”. Oznacza to, że osoby, które chcą przekroczyć granicę, są wykorzystywane jak broń – mówił Tomasz Siemoniak, zapytany o hybrydowe ataki na granicy. 

Zamaskowani osobnicy wdarli się na terytorium Łotwy i zniszczyli elementy infrastruktury nadzorującej, w tym m.in. sprzęt monitorujący. Szef łotewskiej Straży Granicznej Guntis Pujāts przekazał, że agresorami mogły być osoby powiązane z grupami zorganizowanej przestępczości.

Łotewskie dowództwo określiło te wydarzenia jako „szczególnie demonstracyjną i agresywną prowokację” o charakterze zorganizowanym, stanowiącą bezpośrednie zagrożenie hybrydowe.

„Uzbrojona eskorta nielegalnych imigrantów groziła naszym żołnierzom. Żołnierze NBS udaremnili próbę przekroczenia granicy przez 20 nielegalnych imigrantów, ale w przeciwieństwie do wielu poprzednich incydentów, tym razem prowokacja była szczególnie demonstracyjna i agresywna. Kilka godzin po tym konflikcie osoby zamaskowane wkroczyły na terytorium Łotwy, uszkodziły szafkę dystrybucyjną i ukradły aparaty fotograficzne, zanim zdążył przybyć funkcjonariusz straży granicznej, po czym wróciły na terytorium Białorusi. Białoruś powinna zrozumieć, że takie incydenty mogą prowadzić do poważniejszych konsekwencji dla samej Białorusi” – napisał na X szef łotewskiego MSW Jānis Dombrava.

We wtorek łotewski rząd ogłosił również decyzję o przedłużeniu do końca grudnia specjalnej operacji wsparcia dla straży granicznej z udziałem wojska i policji.

Łotewskie służby po ataku hybrydowym zapowiedziały również wdrażanie nowych technologii nadzoru oraz dalsze wzmacnianie zabezpieczeń w celu skuteczniejszego przechwytywania osób organizujących i koordynujących przemyt ludzi na szlaku białorusko-łotewskim.

Długość lądowej granicy państwowej między Łotwą a Białorusią wynosi 172,9 km. Na całej długości granicy działa tylko jedno drogowe przejście graniczne: Pāternieki – Hryharowszczyna (Grigorowszczyna). Pozostałe przejścia zostały zamknięte ze względu na trwający od 2021 roku kryzys migracyjny i działania hybrydowe ze strony Białorusi. 

za:zero.pl


Copyright © 2017. All Rights Reserved.