Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Lwów stawia na UPA i Szuchewycza.

Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 r. rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza. Decyzję uzasadniono przypadającymi w przyszłym roku rocznicami. UPA pozostaje jednak symbolem historycznym budzącym głębokie kontrowersje w Polsce ze względu na zbrodnie na polskiej ludności.

Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 r. rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza – poety i działacza ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Decyzje zapadły we wtorek, 20 października, podczas sesji plenarnej. Władze regionu zapowiadają wydarzenia upamiętniające te postacie i organizację. 

Jak poinformowała na swojej stronie internetowej Lwowska Rada Obwodowa, przyszłoroczne obchody mają upamiętnić 120. rocznicę urodzin Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza oraz 85. rocznicę powstania UPA. Radni przyjęli trzy odrębne uchwały. Według ukraińskich mediów za poszczególnymi decyzjami opowiedziało się odpowiednio 52, 52 i 49 deputowanych.

W regionie mają zostać zorganizowane wydarzenia memorialne, naukowe, kulturalne, edukacyjne i informacyjne. Ich przygotowanie ma pozwolić na szersze upamiętnienie postaci i organizacji, które w ukraińskiej narracji historycznej są wiązane z walką o niepodległość.

„Powinniśmy należycie czcić ich pamięć”

„To nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy należycie czcić ich pamięć” – powiedział Swiatosław Szeremeta, szef komisji kultury, informacji i promocji lwowskiej rady. Przypomniał, że podobny rok poświęcony UPA ogłoszono już w regionie na 2022 r., ale część zaplanowanych wydarzeń nie odbyła się z powodu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji.

Roman Szuchewycz (1907–1950) był przywódcą Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – frakcji banderowskiej – oraz głównym dowódcą UPA. Organizacja prowadziła walkę z władzą sowiecką, dążąc do utworzenia niepodległego państwa ukraińskiego.

Ołeh Olżycz (1907–1944), właściwie Ołeh Kandyba, był poetą, archeologiem i działaczem OUN. Zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen.

Decyzja lwowskich radnych dotyczy postaci i organizacji, których ocena historyczna pozostaje odmienna w Polsce i Ukrainie. W Polsce UPA jest przede wszystkim kojarzona ze zorganizowanymi mordami na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943–1945. W wyniku tych zbrodni zginęło około 100 tys. Polaków.

Tuskowi ludzie już uwierzyli Ukrainie ws. roku UPA we Lwowie

Najpierw ukraińscy samorządowcy postanowili uczcić organizację odpowiedzialną za ludobójstwo Polaków, a teraz polski rząd z nadzieją wypatruje zmiany ich stanowiska. Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki poinformował, że otoczenie Wołodymyra Zełenskiego obiecało zablokowanie uchwały ustanawiającej rok 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza. Problem w tym, że sam ukraiński prezydent jeszcze kilka miesięcy temu uhonorował banderowską formację, nadając jej imię jednostce wojskowej.

We wtorek 20 października Lwowska Rada Obwodowa przyjęła uchwały ustanawiające rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza OUN Ołeha Olżycza.

Decyzja wywołała oburzenie w Polsce. Sprzeciw zgłosili przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej, a minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz uznał ją za nieakceptowalną.

Tymczasem przedstawiciel lwowskiego samorządu Swiatosław Szeremeta nie pozostawił wątpliwości co do intencji autorów uchwały.

– To nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy należycie uczcić ich pamięć – przekonywał podczas posiedzenia rady.

Bosacki wierzy zapewnieniom Kijowa

W środę wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki przekazał w TVN24, że Warszawa otrzymała od najbliższych współpracowników ukraińskiego prezydenta zapewnienie o niewprowadzaniu kontrowersyjnej uchwały w życie.

– To bardzo zła decyzja, wręcz prowokacyjna – stwierdził wiceszef MSZ.

Posunął się nawet do sugestii, że uchwała wygląda na działanie rosyjskich agentów.

Bosacki uznał również za pozytywny sygnał usunięcie informacji o uchwale z oficjalnej strony władz obwodu lwowskiego.

– Trzymamy za słowo kancelarię prezydenta Zełenskiego – oznajmił.

Wygląda więc na to, że polska dyplomacja znalazła nowy sposób rozwiązywania historycznych sporów: wystarczy obietnica z Kijowa i zniknięcie informacji ze strony internetowej. Tyle że usunięcie komunikatu nie oznacza formalnego uchylenia decyzji.

Trudno też zapomnieć o wcześniejszej postawie samego Wołodymyra Zełenskiego.

Pod koniec maja 2026 roku ukraiński prezydent nadał jednej z jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA”. Decyzję uzasadniano potrzebą przywracania historycznych tradycji ukraińskiego wojska.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki nazwał wówczas ten gest „policzkiem w naszą stronę”. Było to szczególnie rażące wobec pamięci o dziesiątkach tysięcy Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów podczas II wojny światowej. Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że OUN-B i UPA odpowiadały za zaplanowaną eksterminację polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Roman Szuchewycz, którego postanowili uczcić lwowscy radni, był naczelnym dowódcą UPA w okresie, gdy formacja kontynuowała masowe mordy na Polakach.

W tej sytuacji optymizm przedstawicieli rządu Donalda Tuska może co najmniej budzić zdumienie. Warszawa otrzymała kolejne zapewnienie, ale – jak zwykle - nie przedstawiła informacji o formalnym uchyleniu uchwały.

Fogiel o roku UPA na Ukrainie: ambasador tego kraju powinien zostać wezwany do MSZ 

Politycy PiS Andrzej Śliwka i Radosław Fogiel krytykowali postawę rządu Donalda Tuska wobec kolejnego przykładu gloryfikowania UPA przez Ukrainę. Domagali się poważnej reakcji MSZ na decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej, by 2027 rok był rokiem tej zbrodniczej organizacji i Romana Szuchewycza. 

Radosław Fogiel oceniał, że "w obliczu takiej prowokacyjnej decyzji, tak antypolskiej decyzji, nie można milczeć."

     Ale nie wystarczy również werbalne potępienie. Oczekujemy bardzo twardych decyzji i bardzo twardych działań od przedstawicieli polskiego rządu. Oczekujemy, że wszystkie osoby, które były zaangażowane w stworzenie tego stanowiska i które głosowały za tym, żeby uhonorować morderców, ludobójców Polaków z Wołynia, żeby wszystkie zostały wpisane na listę osób niepożądanych w Polsce. Nie ma miejsca dla takich ludzi w Polsce. Co więcej, uważamy, że należy komunikować się z naszymi ukraińskimi partnerami w sposób bardzo dosadny, to znaczy MSZ powinien rozważyć sankcje – objęcie sankcjami personalnymi również tych wszystkich osób, które głosowały za tą haniebną uchwałą  - zwracał uwagę Radosław Fogiel.

Jego zdaniem sytuacja wojskowa i polityczna na Ukrainie w żaden sposób nie usprawiedliwia tego typu działań. 

    Co więcej, to nie jest żadne alibi dla braku działań ze strony polskiego rządu. W tym gmachu za nami dziś rano powinien już zjawić się wezwany ambasador Ukrainy, który powinien otrzymać od ministra Sikorskiego bardzo twarde stanowisko. Nic takiego jak dotąd się nie wydarzyło, dlatego apelujemy do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, do rządu o podjęcie niezbędnych działań tak, żeby nie tylko obronić pamięć tych, którzy na Wołyniu zostali zamordowani przez ukraińskich nacjonalistów, ale żeby również dać bardzo wyraźny sygnał, że państwo polskie nie pozwoli na tego typu działania - zaznaczył.

Z kolei Andrzej Śliwka przypominał, że wroga wobec Polski polityka Ukrainy trwa już od dłuższego czasu.

    A nie od kilku dni, nie tygodni, ale miesięcy, a nawet lat, można powiedzieć, mamy niestety, powtarzam to jeszcze raz – niestety, wrogą i konfrontacyjną postawę pana prezydenta Zełenskiego, jego rządu, ale także polityków samorządowych. I ta uchwała, która została podjęta, jest tego kolejnym przykładem, kolejnym dowodem tego, że niestety nasi partnerzy ze wschodu – mówię o Ukraińcach – podejmują działania, które ich wykluczają z państw cywilizowanych - wyjaśniał Śliwka.

Źródło: Republika screen





Copyright © 2017. All Rights Reserved.