Dziennikarstwo czy obca operacja wpływu? Ujawniono skalę medialnej nagonki na Karola Nawrockiego
Jeden zrzut ekranu wystarczył, by przypomnieć porażającą skalę skoordynowanej nagonki na Karola Nawrockiego. Gdy niemal cała strona główna wpływowego portalu została podporządkowana jednemu celowi – zniszczeniu kandydata prawicy – granica między dziennikarstwem a zewnętrzną operacją polityczną przestała istnieć.
W obliczu nowych faktów podważających ówczesne oskarżenia, wracają fundamentalne pytania o rolę zagranicznego wydawcy i bezkarność medialnych gigantów w Polsce.
Jeden z użytkowników platformy X opublikował zrzut ekranu, który dobitnie obrazuje skalę zjawiska. Niemal cała najważniejsza ekspozycja portalu - od wielkich nagłówków, przez komentarze redaktorów, aż po publicystykę i pasek boczny - została podporządkowana jednemu celowi: bezpardonowemu uderzeniu w kandydata prawicy, Karola Nawrockiego.
Pojawiły się sensacyjne tytuły, oskarżenia dotyczące sopockiego Grand Hotelu oraz natychmiastowe komentarze kreujące atmosferę skandalu. Dziś widzimy, jak poważne źródła stały za tym atakiem na ówczesnego kandydata na prezydenta.
Wolne media czy operacja na rzecz innego państwa?
Dzisiaj, gdy na jaw wychodzą nowe fakty i relacje świadków podważające wiarygodność ówczesnych oskarżeń, sprawa powraca ze zdwojoną siłą. W przestrzeni publicznej coraz głośniej wybrzmiewają pytania: Gdzie leży granica między relacjonowaniem faktów a zorganizowaną kampanią dyskredytacji? Czy skoordynowany atak na kandydata w kluczowej fazie wyborów to jeszcze dziennikarstwo, czy już operacja medialna prowadzona w interesie obcego państwa i zewnętrznych ośrodków siły?
Naiwnością byłoby sądzić, że skoordynowana akcja o takim zasięgu mogła powstać w próżni, bez aprobaty kierownictwa koncernu Ringier Axel Springer. W tym kontekście komentatorzy przypominają głośną sprawę z 2017 roku i słynny list ówczesnego szefa koncernu, Marka Dekana, który wprost instruował polskich pracowników w sprawach o charakterze ściśle politycznym. Mamy więc pełne prawo pytać o rzeczywistą rolę zagranicznej centrali.
Pytanie o odpowiedzialność: jak długo jeszcze?
Jeżeli dochodzi do sytuacji, w której potęga medialna - należąca do zagranicznego kapitału - jest świadomie wykorzystywana do narzucania jednostronnej narracji i manipulowania nastrojami milionów Polaków przed urnami wyborczymi, sprawa wykracza daleko poza spór o etykę dziennikarską.
W państwie prawa tego typu działania uderzają w same fundamenty suwerenności ustrojowej.
Pojawia się jasne żądanie: czas na wyciągnięcie bezwzględnych konsekwencji. Odpowiedzialność powinni ponieść nie tylko autorzy tekstów, ale również decydenci i menedżerowie nadzorujący linię redakcyjną. Coraz odważniej artykułowany jest postulat zbadania podstaw prawnych do zakończenia działalności struktur, które dopuszczają się rażących manipulacji na rynku medialnym w Polsce.
Jak długo jeszcze zagraniczne giganty medialne będą czuć się w Polsce całkowicie bezkarne, realizując obce interesy i traktując odbiorców jak obiekt inżynierii społecznej? Jak długo jeszcze międzynarodowy kapitał i wielkość korporacji będą parasolem ochronnym przed elementarną odpowiedzialnością prawną i konstytucyjną? Polacy zasługują na przejrzystość, rzetelność i suwerenność własnego procesu wyborczego.
Kto naprawdę zeznaje w procesie Karola Nawrockiego? Oto druga strona medalu w sprawie Onetu!
W procesie dotyczącym pomówień, który Karol Nawrocki wytoczył portalowi Onet przed Sądem Okręgowym w Warszawie, na jaw wychodzą kulisy zeznań kluczowego świadka. Zeznająca przed sądem Natasza Geldon wykazała się brakiem pewności co do wydarzeń sprzed dwóch dekad. Wątpliwość budzą także jej prywatne związki z lewicowo-liberalnym środowiskiem medialno-politycznym.
Sprawa dotyczy publikacji Onetu i rzekomych wydarzeń z gdańskiego Grand Hotelu sprzed 20 lat. Zeznania głównego świadka Onetu, Nataszy Geldon, wywołały kontrowersje z powodu braku spójności oraz widocznej zmiany narracji w czasie przesłuchania.
Podczas składania zeznań Geldon początkowo opisywała sytuację sprzed lat jedynie jako „bardzo nietypową” i „dziwną”. Dopiero w późniejszej części przesłuchania zmieniła wersję, twierdząc, że jej „pierwszą myślą” jako młodej dziewczyny było to, iż widzi prostytutkę wchodzącą do hotelu z alfonsem.
Co znaczące, stacje takie jak TVP Info w likwidacji wyemitowały dla widzów wyłącznie ten fragment, w którym świadek formułowała już kategoryczne wnioski, całkowicie przemilczając jej wcześniejszą niepewność oraz wahania.
Kim jest Natasza Geldon? Powiązania ze skrajną lewicą
Istotnym wątkiem są prywatne i zawodowe powiązania świadka. Natasza Geldon jest prywatnie związana właśnie z lewicowo-liberalną stroną sceny politycznej.
Po krótkim epizodzie pracy w ochronie Grand Hotelu, gdzie poznała Karola Nawrockiego, Geldon odnalazła się jako współpracowniczka Krytyki Politycznej. Występowała również w mediach w roli ekspertki.
„Zabieg redakcyjny” w trakcie kampanii wyborczej
Uderzenie w Karola Nawrockiego nastąpiło w trakcie kampanii wyborczej. W sądzie zeznawał także dziennikarz „Gazety Wyborczej”, który wprost przyznał przed sędzią, że wyciągnięcie wątku z Grand Hotelu na samym wstępie artykułu stanowiło jedynie „zabieg redakcyjny”, a nie tekst stricte oparty na rzetelnym śledztwie w tej sprawie.
Karol Nawrocki kategorycznie zaprzecza wszystkim zarzutom i zapowiada konsekwentną walkę przed sądem z kłamstwami na swój temat. Kolejna rozprawa w procesie z Onetem została wyznaczona na 18 stycznia, a zeznawać ma także sam prezydent.
za:wpolsce24.tv