Publikacje polecane
Położne nie chcą zabijać
Dokument trafił wczoraj na biurko dyrektora szpitala.
– Panie położne złożyły taki dokument. O tym, czy spełnia on wymogi prawne, ma się wypowiedzieć prawnik – mówi „Naszemu Dziennikowi” Janusz Kidacki, dyrektor medyczny szpitala Pro-Familia. Jak zaznacza, chodzi o doprecyzowanie pewnych sformułowań użytych w oświadczeniu – jest tam m.in. mowa o wywoływaniu porodu przedwczesnego, który tak naprawdę jest sposobem leczenia i dziecka, i matki poprzez wykonywanie cesarskiego cięcia na przykład w trakcie tzw. gestozy (zatrucia ciążowego), a nie poronieniem indukowanym.
Położne rzeszowskiej placówki są zdecydowane: nie chcą uczestniczyć przy zabijaniu dzieci. – Jesteśmy położnymi, mamy pomagać przyjść nowemu życiu na świat – tłumaczą. Z reguły indukowanie poronienia polega na podaniu kobiecie środków naskurczowych, których skutkiem jest poronienie lub przedwczesny poród. Dziecko umiera w trakcie procedury lub krótko po niej.
– Zabiegi przerywania ciąży są dla położnych traumą, z którą nie mogą sobie poradzić. Ja mam dwoje dzieci. Przy każdej aborcji miałam wrażenie, że to one są zabijane – mówiła na środowej konferencji prasowej Agata Rejman, jedna z położnych rzeszowskiego szpitala. Położne nie kryją zaskoczenia, że władze szpitala zdecydowały się na przeprowadzanie tego typu zabiegów, których dotąd w placówce nie robiono. – Dopiero niedawno dowiedziałyśmy się, że coś takiego będzie podejmowane. Szpital zakontraktował takie „usługi” i mamy się do tego przymierzać – mówią.
Polskie prawo (ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) depenalizuje aborcję w trzech przypadkach: czynu zabronionego, zagrożenia życia matki lub podejrzenia ciężkiej i nieuleczalnej choroby dziecka. Z kolei ustawa o zawodach pielęgniarki i położnej umożliwia korzystanie z klauzuli sumienia. Oznacza to, że jeżeli przekonania położnej nie pozwalają jej na asystowanie przy aborcji, ma prawo tego odmówić, uzasadniając to na piśmie. Ale w praktyce te przepisy to martwe prawo. Bywa, że jeśli położna odmawia asysty przy aborcji, często sugeruje się jej odejście z pracy, wywiera presję, by poszukała sobie innego zatrudnienia. A o to nie jest łatwo, dlatego wiele pielęgniarek decyduje się mimo wszystko na pracę w takich właśnie, a nie innych warunkach.
W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dyrektor Kidacki zdecydowanie zaprzecza, by w szpitalu dochodziło w tym zakresie do jakichkolwiek wymuszeń. W placówce do tej pory przeprowadzono trzy aborcje: dwie w ubiegłym roku i jedną w styczniu tego roku. Przesłanką była każdorazowo choroba dziecka (m.in. bezczaszkowie).
Rzeszowska placówka jest jednym z dwóch ośrodków na Podkarpaciu, które wykonują badania prenatalne. Miesięcznie badanych jest tu kilkaset kobiet.
– Dzieci z ciężkimi wadami nie mają szans na przeżycie po urodzeniu. Ale w naszym szpitalu odbywają się też porody pań, które nie chcą poddać się terminacji ciąży, mimo że mają świadomość, że urodzą takie dziecko – mówi Kidacki. – Takie dziecko żyje godzinę, dwie, czasem trzy dni. Zawsze jednak ostateczna decyzja należy do matki. Lekarze i położne mogą zgodnie z polskim prawem odmówić udziału w takim zabiegu – dodaje.
Dyrektor szpitala zaznacza, że indukowane poronienie jest zawsze ujęte w kontrakcie, jakie szpital ginekologiczno-położniczy zawiera z NFZ. Tłumaczy, że jego placówka zgodziła się na wykonywanie aborcji, „by rodzice nie musieli jechać w tym celu do Warszawy i ponosić kosztów związanych z przejazdem czy transportem zwłok dziecka”.
Argumentacji szpitala nie podziela Kazimierz Jaworski, senator Solidarnej Polski. – Jestem pełen podziwu dla tych pań położnych, które nie boją się mówić o tych strasznych przeżyciach i zdecydowały się wystąpić z pismem do dyrekcji szpitala, w którym podnoszą sprawę klauzuli sumienia. To jest dla nich prawdziwy dramat. W placówce, która cieszy się dużym uznaniem zarówno kobiet w ciąży, jak i mam nowo narodzonych dzieci, nie powinny mieć miejsca takie zabiegi – przypomina senator. – Jestem zaskoczony, że w szpitalu, gdzie urodziło się tyle dzieci, w którym pracują wspaniali lekarze i który był poświęcony przy otwarciu, wykonuje się aborcje. Zrobimy wszystko, żeby zaprzestano tych zabiegów – zapowiada Jaworski, informując, że będzie w tej sprawie rozmawiał z dyrekcją szpitala.
Anna Ambroziak
za:www.naszdziennik.pl/wp/65547,polozne-nie-chca-zabijac.html