Publikacje polecane
Ks. prof. Bortkiewicz: Ekskomunika dla Hanny Gronkiewicz-Waltz? Niech biskupi zabiorą głos!
Portal Fronda.pl: Decyzja Hanny Gronkiewicz-Waltz, odwołująca prof. Bogdana Chazana z funkcji dyrektora szpitala im. św. Rodziny kończy zamieszanie wokół lekarza, który odmówił wykonania aborcji i nie wskazał innego miejsca, w którym można zabić dziecko?
Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr: Cała sprawa prof. Bogdana Chazana wymaga zaznaczenia kilku aspektów. Po pierwsze, trzeba powiedzieć, że prof. Chazan jawi się jako postać niezwykle prawego sumienia. To człowiek, który miał i wciąż ma odwagę oprzeć się złemu prawu stanowionemu. Przeczytałem gdzieś porównanie prof. Chazana do współczesnej Antygony i myślę, że to porównanie ze wszech miar trafne. Sprawa ta posiada jeszcze drugą strefę refleksji. Strefę tą Jan Paweł II nazywał kryzysem prawdy, związanym z kryzysem pojęć. Mamy bowiem do czynienia z sytuacją, w której kobieta, po dokonaniu reprodukcji in vitro, przychodzi z defektowanym dzieckiem, domagając się aborcji. Przedstawia się ją jako poszkodowaną pacjentkę, roztaczając ogromne rozżalanie nad jej losem, a przecież to jest to ewidentne przekłamanie, które manipuluje ludzkimi uczuciami, a przede wszystkim prawdą.
Jaka jest więc prawda? Jak Ksiądz Profesor ocenia decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz?
Przede wszystkim należy postawić pytanie, w jaki sposób można pogodzić taką postawę z jej, ponoć katolickim, sumieniem. Tym bardziej, że Jan Paweł II w „Evangelium Vitae” wskazując kręgi odpowiedzialności za aborcję, wskazał także osoby decydujące o prawie stanowionym. Wskazał także media, które niejednokrotnie przyczyniają się do nagonki pro-aborcyjnej. Wreszcie, wskazał na wszystkie osoby, które w jakikolwiek sposób wspierają lobby aborcyjne. Rodzi się więc pytanie, w jaki sposób można pogodzić sumienie katolickie z ewidentnym aktem współdziałania w złu. To jest sprawa, która moim zdaniem naprawdę zasługuje na miano prześladowania za poglądy i za wiarę, tym bardziej, że ściśle wiąże się z deklaracją wiary. Myślę, że my wszyscy, katolicy w Polsce (nie tylko ci, którzy są nimi nominalnie, ale rzeczywiście poważnie przeżywają swoją wiarę), jesteśmy zobowiązani do okazania w różny sposób solidarności z prof. Chazanem w chwili jego prześladowania.
Czy ta nagonka na prof. Chazana, która w końcu doprowadziła do jego odwołania z funkcji dyrektora szpitala na Madalińskiego powoduje, że na dalszy plan schodzi fakt, iż dziecko, którego on nie zabił poczęło się in vitro? Jakoś mało kto zauważa, że ogrom wad, jakie ma ten mały pacjent, jest najpewniej spowodowany tym, że doszło do sztucznego zapłodnienia...
Rzeczywiście, zgadzam się z tezą, że nagonka na prof. Chazana przysłania jeden z bardzo ważnych aspektów tej sprawy, czyli genezę dziecka. Warto przypomnieć, co kilka lat temu prof. Janusz Gadzinowski, wybitny neonatolog, powiedział na temat wad wrodzonych dzieci poczętych drogą in vitro. Kilka miesięcy temu przeżywaliśmy wielki szum medialny wokół wypowiedzi ks. Franciszka Longachmps de Berier, który także wskazywał na konsekwencje poczęć in vitro. Co więcej, dokument Episkopatu Polski na temat niektórych zagadnień bioetycznych, udokumentowany bogatą bibliografią dowodził, że dzieci poczęte drogą in vitro są znacznie bardziej narażone na ryzyko wad genetycznych, niż dzieci poczęte naturalnie. Faktycznie, cała nagonka na prof. Chazana przysłania jeden z aspektów sporu o in vitro, który był w ciągu ostatnich lat podejmowany. Spór ten dotyczył nie tylko konsekwencji etycznych, ale medycznych procederu in vitro. Atakując prof. Chazana, całkowicie pomija się – mówiąc bardzo brutalnie – fakt, że miał on podjąć decyzję nad życiem dziecka, które było zdefektowanym produktem reprodukcji in vitro.
Do tej pory Kościół dość powściągliwie wypowiadał się na temat prof. Chazana. Mieliśmy mocny apel abp Marka Jędraszewskiego, jeszcze kilka innych wystąpień, ale czy w obecnej sytuacji, kiedy znamy już decyzję prezydent Warszawy, głosu nie powinien zabrać Episkopat?
Zdecydowanie tak. Z wielkim uznaniem przyjąłem głos metropolity łódzkiego, ks. abp Marka Jędraszewskiego, dając wyraz mojego szacunku w liście do niego. Zdecydowanie uważam, że sytuacja, z którą mamy w tej chwili do czynienia, wbrew głosom niektórych polityków, jakoby Kościół sterował życiem tego kraju, ma charakter zupełnie odwrotny. Ludzie wierzący i żywy Kościół są obecnie prześladowani, w związku z tym bezwzględnie wymagany jest głos hierarchów Kościoła, stojących w obronie tegoż Kościoła, którego są pasterzami. Ponadto myślę, że warto byłoby naprawdę poważnie potraktować sprawę ekskomuniki, która nie jest orzeczeniem arbitralnym hierarchii Kościoła czy prawa kościelnego, ale jest konsekwencją faktu. Ludzie, którzy wspierają aborcję w sposób wymieniony przez Jana Pawła II w „Evangelium Vitae”, przyczyniają się do zła, które ma charakter ekskomunikowania, a więc wyłączenia ze wspólnoty Kościoła. Uważam, że byłoby dobrze, gdyby księża biskupi w sposób bardzo jednoznaczny przypomnieli o konsekwencji takich, a nie innych decyzji dotyczących walki z życiem poczętym.
Jak rozumiem, ma Ksiądz profesor na myśli ewentualną ekskomunikę dla Hanny Gronkiewicz-Waltz?
Taka jest konsekwencja pewnych decyzji. To nie jest mój wymysł, orzeczenie czy złe życzenie w stosunku do prezydent Warszawy, ale konsekwencja pewnego faktu. Ktoś, kto wyłącza się w sposób doktrynalny ze wspólnoty Kościoła, jest poza wspólnotą, jest ekskomunikowany.
Rozmawiała Marta Brzezińska-Waleszczyk
za:http://www.fronda.pl/a/ks-prof-bortkiewicz-ekskomunika-dla-hanny-gronkiewicz-waltz-niech-biskupi-zabiora-glos,39326.html
"To dziecko chciano rozszarpać tylko dlatego, że było chore". HGW i prof. Chazan
- Pani Gronkiewicz-Waltz znajduje się teraz w niewygodnym położeniu, ale na własne życzenie. Ponosi konsekwencje swojej decyzji. Wczoraj po jej decyzji dwaj pasterze Warszawy, kard. Nycz i abp Hoser, stanęli jednoznacznie w obronie prof. Chazara. Sytuacja jest więc klarowna. Oni popierają jego działania - mówi portalowi niezalezna.pl ks. Robert Skrzypczak.
Wczoraj wieczorem umarło dziecko uratowane przez prof. Chazara…
Umarło dzieciątko, które nie zostało poddane aborcji dzięki sile charakteru i sile wiary prof. Bogdana Chazana. Dla wszystkich, którzy odczuwają to w sposób ludzki, na najbardziej człowieczym poziomie, to jest pozytywne i naturalne, że dziecko umarło, a nie zostało zabite.
Zupełnie inaczej brzmi, jeśli człowiek umrze, a został zabity, zamordowany. Przecież każdy ma prawo umrzeć w sposób naturalny, także człowiek chory czy okaleczony. To dzieciątko było przez ostatni czas elementem wielu negatywnych emocji tych, którzy dorwali się do mikrofonu i życzyli dziecku jak najgorzej. Chciano je rozszarpać tylko dlatego, że było chore.
Dlaczego widzieliśmy takie postawy u polityków, komentatorów i wielu innych osób?
Bo człowiek syty i wygodny nie jest w stanie już więcej patrzeć na ludzkie cierpienie i gorszy się nim. Dotykamy tutaj przecież absurdu.
Dziecko jest już wolne od tej agresji starszych...
Patrząc po chrześcijańsku, jest już w rękach Boga, czuje się kochane i zaakceptowane. Nie podejmuję się żadnej oceny ani osądzania jego matki i jej decyzji. Człowiek w takich chwilach jest wystawiony na różnego rodzaju pokusy. Bogu dzięki, że znajdują się w pobliżu dobrzy ludzie jak aniołowie, którzy nie szepczą do ucha: zabij, pozbądź się go. Pomagają, żeby wszystko odbyło się przy zachowaniu najwyższych standardów człowieczeństwa. Współczuję rodzicom dziecka - łączymy się w bólu i żalu po jego stracie. Dziękuję też prof. Chazanowi, że okazał się prawdziwym człowiekiem i lekarzem, choć płaci za to dużą cenę.
Został właśnie za to publicznie i w blasku fleszy zwolniony ze swojego stanowiska przez panią Hannę Gronkiewicz-Waltz?
Jak to jest, że jeden praktykujący katolik jest gotowy pozbawić pracy i społecznego prestiżu drugiego katolika, tylko dlatego, że stanął w obronie życia nienarodzonego i okazał w najwyższy sposób lojalność i wierność nauczania Kościoła, do którego należy? Trudno zrozumieć, co się dzieje u ludzi, którzy być może obsadzani w małych rolach życiowych radzą sobie dobrze, ale postawieni na wysokich stanowiskach nie są w stanie sprostać najbardziej podstawowym zasadom. Być może jesteśmy pokoleniem, które zaniedbało sztukę walki duchowej. Ludzie, którzy mają łatwość o świadczeniu o Panu Bogu, nie są w stanie dochować wierności, kiedy potrzeba zdecydować i wybrać pomiędzy Chrystusem i Jego Kościołem a własną reputacją i koniunkturalizmem.
Prezydent Warszawy, niegdyś głośno mówiąca o swojej wierze, została poddana dużej próbie?
Święty Piotr też został jej poddany. Zawsze są próby i Pan Bóg mu pomógł - i oby pomagał pani Gronkiewicz-Waltz. Ona znajduje się teraz w niewygodnym położeniu, ale na własne życzenie. Ponosi konsekwencje swojej decyzji. Wczoraj po jej decyzji dwaj pasterze Warszawy, kard. Nycz i abp Hoser, stanęli jednoznacznie w obronie prof. Chazara. Sytuacja jest więc klarowna. Oni popierają jego działania. Zobaczmy w tym również wezwanie do własnego nawrócenia, przyjrzenia się swemu własnemu sumieniu. Ks. Twardowski w jednym z wierszy pytał: jak daleko odszedłeś od prostoty pierwszej lekcji religii, jasności I Komunii Świętej?
W jakim miejscu się dziś znajdujemy?
Między odrzuconym Chrystusem a pogaństwem, które powraca z wielkim hukiem.
za:niezalezna.pl/57181-dziecko-chciano-rozszarpac-tylko-dlatego-ze-bylo-chore-hgw-i-prof-chazan
Czarny dzień polskiej medycyny
Zwolnienie prof. Bogdana Chazana ze stanowiska dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie to czarny dzień dla polskiej medycyny. Ukarany bowiem został lekarz tylko za to, że pozostał wierny przysiędze Hipokratesa i że najwyższą wartością było dla niego życie człowieka i dobro pacjenta. Spotkał się z brutalnym atakiem, ponieważ miał odwagę powołać się na klauzulę sumienia i odmówić wykonania aborcji. W ten sposób rządzący wysyłają sygnał, że promowani będą lekarze bez sumienia, bez skrupułów i bez szacunku dla ludzkiego życia. To niedobry komunikat dla polskich pacjentów. Jednak nie zdziwię się, gdy ci, którzy dziś zwalniają prof. Chazana, już niedługo, podczas papieskiej pielgrzymki do Polski, będą się ustawiali w kolejce do papieża Franciszka i ostentacyjnie podkreślali swoją katolickość.
Grzegorz Górny
za:niezalezna.pl/57186-czarny-dzien-polskiej-medycyny
To walka ideologiczna
Z ks. bp. Stefanem Regmuntem, przewodniczącym Zespołu ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Sławomir Jagodziński
Profesor Bogdan Chazan stał się pierwszą ofiarą nagonki na lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary. O czym to świadczy?
– Przyznam, że nie spodziewałem się tak wielkiego ataku na lekarzy, którzy podpisali tzw. Deklarację Wiary. Warto przypomnieć genezę tej inicjatywy. Była ona formą dziękczynienia z racji kanonizacji Jana Pawła II wyrażonego przez środowiska lekarskie. Została złożona na Jasnej Górze podczas Ogólnopolskiej Pielgrzymki Służby Zdrowia w darach ofiarnych. Chodziło o to, żeby lekarze potwierdzili, że żyją tą nauką, którą zostawił im Jan Paweł II. Ten dokument podkreśla sprawy życia ludzkiego. Próbuje nam przybliżyć prawdę, że jeżeli przyjmujemy, że człowiek jest stworzeniem, a Bóg Stwórcą, to nikt nie ma prawa w nie ingerować i decydować o życiu czy śmierci innego człowieka.
Wracając do nagonki na lekarzy. Człowiek, który deklaruje się jako katolik, nie może być zmuszany do tego, żeby działał jak osoba nielicząca się z własnym sumieniem. I dlatego przy okazji tego ataku jako wierzący przypominamy społeczeństwu swoje prawa wynikające z Konstytucji RP, art. 53. Przypominamy też nauczanie św. Jana Pawła II zawarte chociażby w encyklice „Evangelium vitae”, w której nasz wielki rodak podkreśla bardzo mocno prawo ludzi wierzących do tego, aby nie traktować decyzji innych osób o zabijaniu dziecka poczętego jako wiążących. Przypominamy też rezolucję Rady Europy z 7 października 2010 r., która uznaje, że żaden szpital, żadna placówka czy osoba nie mogą być przedmiotem presji czy dyskryminacji ani ponosić żadnej odpowiedzialności, jeśli odmówi wykonania, asystowania bądź jakiegokolwiek zabiegu, który mógłby spowodować śmierć embrionu ludzkiego, bez względu na przyczynę takiego działania.
W tym ataku na lekarzy i profesora Chazana zauważamy pewne elementy walki ideologicznej. Dostrzegamy, że nie próbuje się chronić życia dziecka czy życia matki, ale po prostu chce się wdrażać pewne ludzkie prawa, które są sprzeczne z katolicką nauką.
Już wcześniej Szpital Świętej Rodziny został ukarany za obronę życia chorego dziecka. Co można powiedzieć o ministerstwie, urzędzie, w których są podejmowane tak skandaliczne decyzje?
– Dziecko, które poczęło się pod sercem matki, niezależnie, czy jest zdrowe, czy chore, ma prawo się narodzić. I trzeba zrobić wszystko, aby otrzymało właściwą opiekę medyczną i było otoczone troską personelu. Droga narodzin zarówno dziecka zdrowego, jak i chorego powinna być podobna. Finał tego oczekiwania na poród, okresu prenatalnego, może być różny. Jednak ogólna opieka lekarza, psychologa, troska o dziecko, również w trudnych momentach po narodzinach, są urzędowo zagwarantowane i nikt nie ma prawa traktować dziecka, czy to zdrowego, czy chorego, według własnych koncepcji. Nie ma prawa decydować, czy powinno żyć, czy nie. Na przykładzie prof. Chazana widać, że lekarze, którzy tak do tego podchodzą, którzy chronią życie, są dziś atakowani i zwalniani z pracy. Poprzez karę dla szpitala ci wszyscy, którzy należą do całego zespołu, zostali jakby napiętnowani społecznie przez ludzi, którzy nie zawsze mają odpowiednią wiedzę. Nie tak powinno działać ministerstwo. Ono powinno w sposób dojrzały, roztropny towarzyszyć temu zespołowi, by wyjaśnić wszystkie okoliczności sprawy. Pomóc w tym, aby społeczeństwo dowiedziało się całej prawdy o pewnych wydarzeniach, faktach, o prawodawstwie, o niebezpieczeństwach. Nie powinno być stroną. Wtedy kiedy staje się stroną, występuje jako partia polityczna, a nie urząd, który ma służyć dobru wspólnemu.
A przecież ministerstwo ma być przede wszystkim instytucją, która służy życiu ludzkiemu. Ono nie może stawiać siebie po stronie aborcji. Wszelkie kontrole, każde podjęcie decyzji, które utrwala pewien model zachowywania się ministerstwa, nie może prowadzić do deprecjonowania jednostki szpitalnej i pracujących tam lekarzy. Ministerstwo i szpital są dla pacjentów. Matka będąca w stanie błogosławionym powinna mieć godne warunki dla siebie i dziecka. Musi być otoczona opieką, musi być chroniona. I nikt nie powinien także pacjentom Szpitala Świętej Rodziny dodawać lęków, tylko wspierać placówkę w zapewnieniu odpowiedniej opieki, a nie zmuszać lekarzy do zabijania dzieci poczętych.
Z inicjatywy metropolity łódzkiego w archidiecezji łódzkiej pojawił się pomysł złożenia się po złotówce na zapłacenie tej kary nałożonej przez Ministerstwo Zdrowia na Szpital Świętej Rodziny. W ten sposób mówimy: pieniędzmi nas nie przestraszycie, tylko prawda może nas wyzwolić. Tylko prawda, która będzie podana konkretnie, właśnie odnośnie do lekarzy, odnośnie do matki, odnośnie do dziecka, może zmienić nasze myślenie. Dlatego też z wielkim podziwem, szacunkiem odnosimy się do inicjatywy ks. abp. Marka Jędraszewskiego, a także do wszystkich, którzy ją poparli.
Niestety, niektórzy uważają, że chore dziecko lepiej zabić, niż żeby cierpiało. Gdzie tkwi błąd takiego myślenia?
– Chciałbym zwrócić uwagę, że chore dziecko, niepełnosprawne, w świecie konsumpcji, pieniądza, władzy, przyjemności, jest bardzo często rozumiane jako życiowe ograniczenie dla rodziny, dla społeczeństwa, dla państwa. Na szczęście nie wszyscy tak uważają. Są rodziny, które nawet mając zdrowe dziecko, adoptują dziecko niepełnosprawne czy chore i z tego tytułu przeżywają wielką radość, że mogą zabezpieczyć to życie, które przyszło od Boga. My, wierzący, wiemy, że osoba chora, niepełnosprawna określana jest przez Kościół jako skarb Kościoła. Bo obecność dziecka chorego i niepełnosprawnego wnosi w życie społeczne pewien impuls do refleksji, do tego, byśmy spojrzeli na życie trochę inaczej. Cierpienie jest tajemnicą i darem, który choć jest trudny do przyjęcia, może zmieniać nasze środowisko. Uświadamia, że nie pieniądz, nie kariera, nie przyjemność, ale jeszcze coś innego decyduje o naszym szczęściu. Często ludzie chorzy, niepełnosprawni nadają sens życia wielu osobom. Wiele też osób niepełnosprawnych, chociaż niosą ciężar swego stanu, czuje się ludźmi szczęśliwymi.
Nikt z nas nie ma prawa przeprowadzać selekcji ludzi ze względu na jakieś kryteria i skazywać ich na zagładę. Wszędzie, gdzie podejmowano taką próbę, pozostały wyrzut sumienia, ból. Pamiętamy te wszystkie zbrodnie dokonywane w historii. Dokonywali ich ci, którzy uważali, że mają prawo do takiego decydowania, bo to było zgodne z prawem stanowionym. Ale to było prawo nieludzkie, co pokazała historia.
Księże Biskupie, czy ta bitwa o klauzulę sumienia lekarzy nie jest właśnie decydująca w ogólniejszej walce o prawo osób wierzących do kierowania się w życiu społecznym, zawodowym wiarą?
– To nie jest tak, że mamy dwie twarze. Jedna jest w domu, a druga tam, gdzie wykonuję swój zawód. Mamy być i w życiu społecznym, i zawodowym, i rodzinnym chrześcijanami. Wprowadzać wartości, którymi się kierujemy jako ludzie wierzący, w codzienne nasze posługiwanie. Ta sytuacja związana z atakiem na lekarzy pozwala przypomnieć pewne prawa, które obowiązują, a które jakby zostają przemilczane. „Każdy człowiek ma prawo do wolności myśli, sumienia i religii” – czytamy w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (art. 18). Konstytucja naszego państwa na ten temat też się wypowiada, wspomniana Rezolucja Rady Europy, Kodeks etyki lekarskiej czy sama przysięga Hipokratesa. To wszystko jest po stronie lekarzy, którzy uznają klauzulę sumienia, czyli uważają, że nie będą działali wbrew swojemu sumieniu. Obecny atak na sumienie lekarzy ma podłoże ideologiczne i może stanowić groźny precedens. Jako katolicy musimy bronić swych praw, które wynikają z powszechnych praw względem ludzi. To też wyzwanie dla społeczeństwa, które musi przebudować swoje myślenie w duchu poszanowania wolności sumienia innych.
Dziękuję za rozmowę.
Sławomir Jagodziński
za:www.naszdziennik.pl/polska-kraj/84681,to-walka-ideologiczna.html
Niesiołowski: Ksiądz Bortkiewicz powinien po prostu odejść z kapłaństwa
Stefan Niesiołowski nie ustaje w opluwaniu ludzi, którzy bronią życia ludzkiego. Dziś dostało się mnie, Kai Godek i ks. prof. Pawłowi Bortkiewiczowi. Za co? Za przypomnienie, że katolik broni życia.
U Moniki Olejnik, jak zwykle było wesoło. Zaczęło się od pytania, czy HGW zgrzeszyła zwalniając lekarza za to, że nie zabił on dziecka. - Nie, nie, to jest interpretacja pana Terlikowskiego, który bardzo szkodzi kościołowi. Bardzo źle, że w jakimś tam stopniu, bo to oczywiście część ludzi być może uważa, że Terlikowski i Rydzyk to są twarze kościoła, a nie, to jest karykatura kościoła, tak uważam, kłamie. Pani Gronkiewicz-Waltz przestrzega prawa i prawo obowiązuje, nie ma, o czym mówić. Pan Chazan złamał prawo. Na razie taka jest ustawa i trzeba jej przestrzegać. Jeżeli panu Chazanowi się to nie podoba, niech wyjedzie – oznajmił.
A później było tylko ostrzej. Niesiołowski wezwał bowiem ks. Bortkiewicza do porzucenia kapłaństwa. - Jeżeli komuś nie przeszkadza Terlikowski i pisuje do we Frondzie, to powinien raczej zdjąć kapłańską sutannę i zająć się czymś innym, bo jeżeli ktoś w czymś tak paskudnym pisuje, to parodiuje Katolicyzm, czyli ksiądz Bortkiewicz powinien po prostu odejść z kapłaństwa oznajmił.
Na koniec zaś oberwało się jeszcze Kai Godek. - Nie, nie boję się księdza Bortkiewicza ani pana Terlikowskiego, bo zdaje się, że takim ambasadorem Pana Boga coraz bardziej się mianuje pan Terlikowski. Pani Godek też się tam uaktywniła, ta z niesławnego występu w Sejmie. Nie boję się tych ludzi. To są ludzie, którzy bardzo szkodzą kościołowi. Bo kościół to jest miłość, wybaczenie, pochylenie się nad człowiekiem, a nie pogarda dla człowieka i wyzwiska – przekonywał znany arbiter mowy miłości.
za:www.fronda.pl/a/niesiolowski-ksiadz-bortkiewicz-powinien-po-prostu-odejsc-z-kaplanstwa,39356.html
Niesiołowski: "Biskupom pomyliły się role"
"Biskup nie może wzywać do łamania prawa.(...) Dlaczego teraz biskupi podejmują wojnę z kompromisem aborcyjnym?" - pyta Stefan Niesiołowski, współzałożyciel Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, dziś prominentny polityk Platformy Obywatelskiej.
Stefczyk.info: - Jak Pan ocenia decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz o zwolnieniu prof. Chazana?
Stefan Niesiołowski: - To oczywista decyzja, bo złamał prawo i nie powinien pracować na tym stanowisku. Z całą świadomością, z zimną krwią doprowadził do tragedii, bo to dziecko umarło.
On mówi, że słucha tylko Pana Boga - to jest samozwańcza deklaracja i złamanie przykazania: "Nie wzywaj imienia Pana Boga swego nadaremno".
Ale Kościół, jego hierarchowie - m.in. kardynał Kazimierz Nycz, czy abp Henryk Hoser protestują przeciw tej decyzji i uważają...
- Niech protestują, ale biskup nie może wzywać do łamania prawa. Bardzo przepraszam, ale im się trochę pomyliły role.
Czy mamy do czynienia z pierwszym od dawna dużym dysonansem między Kościołem i państwem?
- Nie, niedużym. Ja nie wiem, do tej pory go nie było. Nie wiem dlaczego zaostrza się tę wojnę. Kompromis aborcyjny istnieje 20 lat i nie było problemów. Dlaczego teraz biskupi podejmują wojnę o to, zupełnie niepotrzebnie? Chcą zniszczyć kompromis aborcyjny, ale to się nie uda. To jest polityczny błąd.
A czy teraz lekarze deklarujący klauzulę sumienia nie będą rugowani ze stanowisk kierowniczych w szpitalach?
- Nie, nic takiego nie ma. Muszą przestrzegać prawa. Niech sobie znajdą większość i uchwalą inne prawo. A teraz oni łamią kompromis aborcyjny. Ich stanowisko tak naprawdę jest takie: "Nas kompromis aborcyjny nie obowiązuje". A nie, to nieprawda. Jeśli lekarz to mówi, to niech zmieni zawód. Niech nie będzie ginekologiem, tylko okulistą. Wtedy nie będzie miał tego problemu.
za:www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/niesiolowski-biskupom-pomylily-sie-role,11115955636#ixzz376DUYMJP
k
„Dzięki bogini”, czyli HGW nową ikoną feministek
Decyzja Hanny Gronkiewicz-Waltz ws. odwołania prof. Chazana wywołała wielką euforię feministek, które piszcząc z radości przyszły pod ratusz, podziękować swojej nowej „bogini”.
To nie żart – przejeżdżając wczoraj przez pl. Bankowy napotkałam dwie, rozemocjonowane feministki, które przyszły pod ratusz, by podziękować Hannie Gronkiewicz-Waltz za odwołanie prof. Bogdana Chazana z funkcji dyrektora szpitala na Madalińskiego. Anna Dryjańska z Feminoteki i Aleksandra Magryta, popiskując z radości trzymały transparenty z dziwnymi hasłami, m.in. „Katoliczki dziękują Hannie Gronkiewicz-Waltz”. Serio? To zapytam - które, bo jakoś nie zauważyłam, by kobiety traktujące na serio swoją wiarę cieszyły się z szykanowania lekarza, który odmówił zabicia dziecka i kategorycznie nie chciał współuczestniczyć w tym procederze...
Panie miały jeszcze ze sobą transparent z hasłem „Opieka medyczna, a nie watykańska”. Feministki zachęcały wczoraj „osoby myślące podobnie”, by do nich dołączyły. „Będziemy robić zdjęcia osobom chętnym do pozowania z hasłami” - kusiły. Ale chyba mało kto dał się na te hasełka zwabić, bo prócz pani Dryjańskiej i jej koleżanki dzikich tłumów nie widziałam (czyli jednak katoliczki nie dziękują pani prezydent?).
„Tak, wyrzucenie Chazana było po prostu urzędniczym obowiązkiem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Oczywiście grała na czas zlecając kolejne kontrole. Ale ostatecznie podjęła dobrą decyzję pomimo nacisku specjalistów od prawa bożego. Dlatego postanowiłyśmy jej symbolicznie podziękować z pozycji wyznaniowych i niewyznaniowych” - argumentowała na Facebooku działaczka Feminoteki, jednocześnie dziękując "bogini".
W całej grozie sytuacji (prześladowania lekarza za to, że nie zabija), egzotyczny jest pewien paradoks, w ramach którego Gronkiewicz-Waltz (przedstawiająca się przecież jako katoliczka) wyrasta na nową ikonę feminizmu znad Wisły. Mało tego, pani prezydent Warszawy konsekwentnie odmawiała udzielenia patronatu Paradzie Równości, czym wielokrotnie powodowała wielki lament rodzimych działaczy spod znaku LGBT.
A tu proszę, wystarczyło odwołać prof. Chazana, by wynagrodzić te wszystkie wyrządzone lewakom krzywdy...
Marta Brzezińska-Waleszczyk
za:www.fronda.pl/a/dzieki-bogini-czyli-hgw-nowa-ikona-feministek,39351.html
Polscy studenci: Polskę niszczy nihilizm, dewastacja Konstytucji
„Kobieta rodzi i wychowuje dziecko, ale nie może go zabić” – czytamy w manifeście stowarzyszenia Studenci dla Rzeczypospolitej. List powstał w obronie decyzji prof. Chazana.
Studenci zapewniają, że dziś w Polsce wyjątkowo silny stał się nihilizm. Chodzi tu zwłaszcza o nihilizm moralny. „Osoby, które bezkompromisowo i zaciekle stają po stronie (życia), często poprzez (…) nieprzykładania ręki do aborcji, są szykanowane” – napisali studenci, wskazując na liberalne media i wpływowe kręgi, które chcą wyeliminować moralność chrześcijańską.
W liście stwierdzono, że lekarze przyrzekają „służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu”. Dodatkowo w Polsce „nie istnieje rejestr aborcjonistów, z atem na jakiej podstawie chce się wyciągać konsekwencje względem prof. Chazana, który jest przecież lekarzem, a nie wspólnikiem zabójców?”.
Studenci wskazują też, że dochodzi dziś do nihilizmu konstytucyjnego, do dewastacji znaczenia zapisów Konstytucji. W preambule mówi się przecież o obywatelach „wierzących w Boga, będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł”.
Wobec tego studenci protestują przeciwko dyskryminacji chrześcijan w imię „tolerancji” oraz przeciwko wprowadzaniu w Polsce „nowej eugeniki”.
za:www.fronda.pl/a/polscy-studenci-polske-niszczy-nihilizm-dewastacja-konstytucji,39373.html