Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Szokujące doniesienia ws. Romana Giertycha. W tle Rosjanka, raje podatkowe i ogromne przelewy

Szymon Jadczak i Karolina Wysota ujawniają szokujące informacje na temat działalności posła KO Romana Giertycha. Wedle ustaleń dziennikarzy, jego kancelaria otrzymała w przeszłości blisko milion złotych z tajemniczego podmiotu zarejestrowanego w Liechtensteinie, w którym udział miała Rosjanka zajmująca się ukrywaniem w rajach podatkowych majątków rosyjskich biznesmenów.

Potężne kłopoty Giertycha. Publikacja dziennikarzy śledczych

W piątek rano dziennikarz śledczy Szymon Jadczak poinformował, że wraz z red. Karoliną Wysotą dotarli do pani Katarzyny – byłej pracowniczki kancelarii Romana Giertycha, na którą założono w Liechtensteinie podmiot, przez który przelano blisko milion złotych do spółki polityka. 

Szokującymi ustaleniami dziennikarze dzielą się na łamach portalu Money.pl.

- „Dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl dotarli do byłej pracowniczki kancelarii Romana Giertycha, na którą założono w Liechtensteinie podmiot, przez który przelano blisko milion złotych do spółki polityka. Wspólniczką była w nim Rosjanka z francuskim paszportem, obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych. Daty i kwoty przelewów pokrywają się z tymi opisanymi w aktach afery Polnordu”- czytamy.

- „Prokuratura nie przesłuchała tych kobiet. Nie wystąpiła też o dokumenty podmiotu z Liechtensteinu. Bez przyjrzenia się tym informacjom umorzyła zarzuty wobec Giertycha” - dodają autorzy.

Jak relacjonują Jadczak i Wysota, ich informatorka w kwietniu 2012 roku, po roku pracy w kancelarii mec. Romana Giertycha, znalazła się w zarządzie spółki zarejestrowanej w Liechtensteinie.

    Wspólniczką była w nim Rosjanka z francuskim paszportem, obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych. Daty i kwoty przelewów pokrywają się z tymi opisanymi w aktach afery Polnordu. Prokuratura nie przesłuchała tych kobiet. Nie wystąpiła też o dokumenty podmiotu z Liechtensteinu. Bez przyjrzenia się tym informacjom umorzyła zarzuty wobec Giertycha – twierdzą dziennikarze.

- „Obok niej we władzach Utriusque pojawiła się Victoria Beninger – urodzona jako Wiktoria Olegowna Kriażewa w rosyjskim Pietrozawodsku. W zarządzie reprezentowała firmę Swiss Protecta z Panamy, kolejnego raju podatkowego w tej historii” - podają dziennikarze.

- „Rosjanka to profesjonalistka, zawodowo zakładająca bogatym Rosjanom firmy w rajach podatkowych. Pracowniczka Giertychów prawdopodobnie nigdy jej nie poznała” - podkreślają.

Za pośrednictwem tej spółki do Romana Giertycha miało trafić ok. 900 tys. zł, a „20 dni po ostatnim przelewie podmiot w Liechtensteinie został postawiony w stan likwidacji”.

    Wspólniczką była w nim Rosjanka z francuskim paszportem, obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych. Daty i kwoty przelewów pokrywają się z tymi opisanymi w aktach afery Polnordu. Prokuratura nie przesłuchała tych kobiet. Nie wystąpiła też o dokumenty podmiotu z Liechtensteinu. Bez przyjrzenia się tym informacjom umorzyła zarzuty wobec Giertycha – twierdzą dziennikarze.

Przelewy na blisko milion złotych z raju podatkowego. Rosjanka w tle

W publikacji czytamy, że kancelaria posła KO Romana Giertycha regularnie otrzymywała pieniądze od podmiotu zarejestrowanego w raju podatkowym. Chodzi o kwotę w sumie blisko 1 mln zł.

    Pieniądze przeszły przez raj podatkowy w Liechtensteinie, a ich pochodzenie dodatkowo ukrywano przez powiązanie ze spółką w Panamie, innym raju podatkowym. Jako zarządcę podmiotu w Liechtensteinie, przez który płynęły setki tysięcy złotych, wpisano pracownicę kancelarii Giertycha [p. Katarzynę – red.]. Podmiot został postawiony w stan likwidacji 20 dni po ostatnim przelewie do kancelarii Giertycha. Podmiot reprezentowała Rosjanka obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych – czytamy w publikacji. 

Zbieżność z aferą Polnordu

Według dziennikarzy daty i kwoty przelewów mają pokrywać się z tymi, które pojawiają się w aktach sprawy dotyczącej spółki Polnord. Jak podano, środki miały być powiązane z pieniędzmi, które według prokuratury zostały wcześniej nielegalnie wyprowadzone z tej firmy.

    Za przelewami stał Sebastian J. ps. "Foka", czyli najbliższy współpracownik Romana Giertycha. A pieniądze pochodziły według prokuratury z przestępstwa. Przelewane kwoty pokrywają się z kwotami i datami przelewów ze środkami, które według prokuratury zostały nielegalnie wyprowadzone z firmy Polnord – czytamy.

Szokująca indolencja prokuratury

W publikacji zwrócono uwagę na zaskakujące działania prokuratury w tej sprawie. Według ustaleń dziennikarzy nie przesłuchano kluczowych osób – w tym kobiet powiązanych z podmiotem w Liechtensteinie – ani nawet nie zabezpieczono dokumentacji dotyczącej tej spółki. Zarzuty wobec Romana Giertycha zostały ostatecznie umorzone, gdy władzę objęła Koalicja Obywatelska.

    Prokuratura przez lata badała sprawę Polnordu, ale nigdy nie przesłuchała opisywanych przez nas kobiet i nie zbadała dokumentów z Liechtensteinu. Zarzuty dla Giertycha umorzono po przejęciu władzy przez rząd Donalda Tuska – podano w publikacji. Ponadto Szymon Jadczak informuje, że obecny minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek awansował niedawno prokuratura odpowiedzialnego za umorzenie zarzutów Romana Giertycha.


Stanowisko Romana Giertycha

Na zakończenie tekstu dziennikarze wskazują, że zapytano o sprawę Romana Giertycha. Polityk twierdzi, że wszystkie działania były zgodne z prawem i przejrzyste, a działalność w Liechtensteinie miała zostać założona przez jego żonę, Barbarę.

    Roman Giertych kilka godzin po otrzymaniu pytań zaczął publikować w swoich mediach społecznościowych serię wpisów atakujących współautora tego tekstu oraz Wirtualną Polskę. W jednym z nich, po długim wstępie, znalazły się odpowiedzi na część naszych pytań – podkreślają dziennikarze i dodają, że w oświadczeniu Roman Giertych przekazał, że sprawa dotyczy działalności sprzed 15 lat jako „adwokata kościelnego żony i założoną przez nią w tym celu spółkę w Lichtenstein”.

    Giertych tłumaczy, że jego żona "prowadzi od lat odrębną ode mnie działalność i nie ma w niej nic niejawnego. Założyła kiedyś (chyba w 2011 roku) spółkę poza Polską, bo miała pomysł przenieść działalność w sprawach sporów małżeńskich również na teren Roty Rzymskiej. Pomysł arbitrażu małżeńskiego w tej sprawie nie wypalił, a spółka przyniosła straty, bo koszt zbudowania ram prawnych dla międzynarodowego sądu arbitrażowego był bardzo wysoki i zdaje się w 2012 lub 2013 roku spółka została zlikwidowana". Sęk w tym, że jak już opisywaliśmy, Barbary Giertych formalnie w podmiocie Utriusque Iuris Anstalt w ogóle nie było. Dalej Giertych tłumaczy, że "zainwestowane pieniądze częściowo w trakcie likwidacji spółka zwróciła". "A czemu Basia wybrała Lichtenstein? (pisownia oryginalna – red.)" – pyta Giertych. I od razu odpowiada: "Bo wówczas przyjaźniliśmy się z członkiem rodziny książęcej, który takie spółki obsługiwał. Wszystko legalnie i transparentnie" – opisują oświadczenie Giertycha dziennikarze i podkreślają, że „dokumenty mówią co innego”, a „Giertych nie odpowiedział na pytania dotyczące Rosjanki Wiktorii Kriażewej/Victorii Beninger, okoliczności przelewów do jego kancelarii, roli Sebastiana J. oraz okoliczności powstania podmiotu w Liechtensteinie z udziałem pracowniczki jego kancelarii”. Na zadane pytania nie odpowiedziała również żona Romana Giertycha, Barbara Giertych.

za:www.fronda.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.