Co niemiecka policja robiła w Polsce? Funkcjonariusze zza Odry się tłumaczą
Nie cichnie oburzenie na fakt, że podczas protestu przeciwko przyjmowaniu imigrantów 8 marca w Słubicach na terenie Polski obecni byli nie tylko polscy funkcjonariusze, ale i policjanci niemieccy.
Na sprawę zwrócił uwagę m.in. organizator protestu Robert Bąkiewicz, prezes partii Niepodległość, szef Rot Marszu Niepodległości oraz Straży Narodowej. Z kolei Aleksandra Fedorska, dziennikarka m.in. radia Wnet, opublikowała na swoim X odpowiedź, jaką otrzymała w tej sprawie od niemieckiej policji.
„Personel pomocniczy z Komendy Federalnej Policji we Frankfurcie nad Odrą był w Słubicach przez około dziesięć minut w dniu 8 marca 2025 r. przed rozpoczęciem spotkania, wyłącznie w celu nawiązania kontaktu z sąsiednią polską policją”, brzmi wiadomość ujawniona przez Fedorską.
Do oświadczenia odniósł się Robert Bąkiewicz, stwierdzając, że niemieccy policjanci byli na miejscu znacznie dłużej niż 10 minut.
„Niemieccy funkcjonariusze zachowywali się tak, jakby brali lub mieli brać udział w zabezpieczaniu protestu polskich patriotów w Słubicach. Rozchodzili się w różnych kierunkach, co wyglądało na działanie rozpoznawcze wokół zgromadzenia, a nie – jak twierdzą Niemcy – próbę ‘nawiązania kontaktu z polską policją’”, napisał Bąkiewicz na X i przypomniał, że również dziennikarze obecnej TVP informowali na bieżąco, że uzbrojeni policjanci niemieccy zabezpieczali protest.
„Twierdzenie, że niemieccy funkcjonariusze weszli na teren Polski jedynie w celu ‘nawiązania kontaktu’ z polską policją, jest absurdalne – w dzisiejszych czasach istnieje wiele środków komunikacji, które to umożliwiają bez potrzeby fizycznej obecności”, zauważył Bąkiewicz.
„Podsumowując, należy wnioskować, że niemieccy funkcjonariusze bezprawnie i rutynowo poruszają się po polskim terytorium oraz podejmują tu działania operacyjne. Swoboda ich działania oraz brak reakcji polskich służb sprawiły, że czują się bezkarni. Tym razem, dzięki redaktor Fedorskiej i wywołanej przez nią presji, Niemcy wpadli w popłoch i zaczęli publikować fałszywe wyjaśnienia”, napisał Robert Bąkiewicz.
za:bialykruk.pl