Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Nikaragua - dyktatura, która nie interesuje świata i prześladowania Kościoła jak za Stalina

„Już sam udział w proteście to ryzyko utraty życia” – tymi słowami Edgardo Pinell, nikaraguański dziennikarz i prawnik żyjący na uchodźstwie w Hiszpanii, podsumował dramatyczną sytuację swojego kraju w rozmowie z Álvaro Peñasem dla portalu European Conservative.

Podczas gdy świat skupia się na kryzysach w Wenezueli czy na Kubie, dramat Nikaragui zdaje się pozostawać w cieniu. Tymczasem, jak podkreśla Pinell, od 2018 roku kraj znajduje się pod represyjną dyktaturą Daniela Ortegi, która kosztowała życie co najmniej 350 osób i wypędziła z ojczyzny ponad 600 tysięcy obywateli. Dla państwa liczącego zaledwie 6 milionów mieszkańców to dramatyczna liczba. Większość uchodźców znalazła schronienie w Kostaryce, częściowo również w USA i Europie.

Daniel Ortega sięgnął po znany sobie mechanizm represji z lat 80. – brutalny aparat wywiadowczy i paramilitarne bojówki, które pod osłoną nocy i bez oznaczeń dokonywały zbrojnych napaści na demonstrantów. Co istotne, armia oficjalnie nie brała udziału w tych działaniach – odpowiedzialność spoczywała na grupach uznanych przez organizacje międzynarodowe za „parapolicyjne” lub „paramilitarne”.

Jednak to nie tylko brutalna siła pozwoliła Ortedze utrzymać władzę. W ciągu ostatnich kilkunastu lat zawłaszczył on wszystkie instytucje państwowe, w tym sądownictwo. Wybory fałszowano, a opozycja została zduszona. Reżim miał też układ z sektorem prywatnym i potajemnie inwigilował Kościół katolicki. Dodatkowo korzystał z pomocy służb specjalnych Kuby – słynnego G2 – oraz z pieniędzy z korupcyjnych układów z Wenezuelą.

Jak czytamy, Ortega mocno związał się z Rosją i Chinami. Jego syn, Laureano Ortega Murillo, odpowiada za relacje dyplomatyczne z tymi krajami i forsuje projekt kanału międzyoceanicznego, który miałby konkurować z Kanałem Panamskim. Choć projekt wydaje się nieopłacalny, jego celem może być geopolityczne wzmocnienie Nikaragui — i jej patronów.

Wewnętrznie reżim stosuje metody propagandowe rodem z Wenezueli. Codzienne przemówienia do narodu — w stylu „Aló Presidente” Hugo Chaveza — prowadzi żona Ortegi, Rosario Murillo, która przejęła całkowitą kontrolę nad przekazem medialnym.

Choć w latach 80. Kościół w Nikaragui pozostawał neutralny, w 2018 roku odegrał kluczową rolę jako mediator między protestującymi studentami a rządem. Ortega wykorzystał jednak to zaufanie, by zyskać na czasie i rozprawić się z opozycją z jeszcze większą brutalnością. Kiedy duchowni zorientowali się, że zostali zmanipulowani, rozpoczęli otwartą krytykę władzy.

Najbardziej znane ofiary to biskupi Silvio Báez i Rolando Álvarez – dziś na emigracji. Jednak represje dotknęły szerokiego grona duchownych – ponad 150 księży zmuszono do opuszczenia kraju. Reżim skonfiskował również własność kościelną, w tym prestiżowy uniwersytet jezuicki w Managui.

Zdaniem Pinella, reżim Ortegi czuje się bezkarny. Nie musi się tłumaczyć przed nikim wewnątrz kraju, a sankcje zewnętrzne — czy to ze strony USA, czy UE — nie robią na nim wrażenia. Wspierany przez sojusz z Rosją, Chinami, Kubą i Wenezuelą, traktuje Nikaraguę jak własne lenno.

Zmiana wydaje się niemal niemożliwa. Reżim ma monopol na przemoc i bezwzględnie ją wykorzystuje. – „W Nikaragui już sam udział w proteście oznacza ryzyko utraty życia” – podsumowuje Pinell.

za:www.fronda.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.