Agenci ABW przed byłą siedzibą Republiki. Podniesiono poziom bezpieczeństwa
Agenci ABW próbowali wejść do studia, które wynajmowała telewizja Republika. Funkcjonariusz zapewniał właścicielkę studia, że ich wizyta nie jest związana z wyborami, ale nie życzył sobie, aby kobieta nagrywała interwencję.
W czwartek około godziny 14:20 do studia Kakadu przy ul. Dzielnej, z którego jeszcze na początku roku nadawała telewizja Republika, przyjechało dwóch funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nagrywająca interwencję właścicielka obiektu została poproszona przez agenta o schowanie telefonu.
- My tu nie przyjechaliśmy w sprawie wyborów – zapewnił funkcjonariusz i zapewniał, że „nie ma potrzeby nagrywania”. Kobieta nie przerwała nagrywania i po krótkiej wymianie zdań funkcjonariusze wsiedli do samochodu i odjechali.
Prezes telewizji Republika Tomasz Sakiewicz poinformował w mediach społecznościowych, że w związku z akcją ABW podniesiono poziom bezpieczeństwa w stacji.
ABW szykuje się do unieważnienia wyborów w Polsce? Doradca prezydenta Dudy ujawnia szokujące informacje ze służb
Szefostwo ABW kazało agentom wypytać przedstawicieli służb Rumunii, jakie dokumenty musieli zgromadzić, by sąd konstytucyjny unieważnił wybory prezydenckie w tym kraju – informuje doradca prezydenta Andrzeja Dudy Stanisław Żaryn.
Szokujące wieści Stanisław Żaryn przekazał w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem na kanale Otwarta Konserwa. Dziennikarz dopytywał, czy pochodzą one z pewnych źródeł. Żaryn zapewniał że tak – warto przypomnieć, że przez wiele lat rządów PiS był on rzecznikiem koordynatora służb specjalnych a także pełnomocnikiem rządu ds. Bezpieczeństwa Przestrzeni Informacyjnej Rzeczypospolitej Polskiej.
Dziwne działania zespołu ABW ds. wyborów
Według Żaryna wiadomości o co najmniej dziwnej aktywności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotarły do niego „ze środka służb specjalnych”. Chodzi o działania zespołu do spraw wyborów.
- Zgodnie z praktyką w służbach, w ABW, został powołany taki specjalny zespół, który zawsze na czas wyborów był powoływany i miał w sposób specjalny podchodzić do zabezpieczenia Polski w czasie wyborczym – powiedział Żaryn.
Według doradcy prezydenta zespół dostaje jednak „dziwne zlecenia”, polegające m.in. na odpytaniu rumuńskich służb o to, „jakie materiały były wystarczające dla sądu konstytucyjnego w Rumunii, że on podjął decyzję o unieważnieniu wyborów”.
Wygląda, jakby przygotowywali argumentację, żeby unieważnić wybory w Polsce
- Wygląda to dziwnie, bo ABW na polecenie jednego z wiceszefów nie pytała Rumunów o to, jakie zagrożenia zidentyfikowano, co się de facto działo. Ona konkretnie pytała o to, jakie dokumenty przedstawiono sądowi konstytucyjnemu w Rumunii, które pozwoliły sądowi na unieważnienie wyborów – stwierdził Żaryn.
- Wygląda na to, jakby zespół w ABW się przygotowywał do tego, jak przygotować argumentację, dokumentację, żeby ewentualnie podważyć wynik wyborów – dodał doradca prezydenta.
Prezydent Duda: Istnieje obawa, że w Polsce powtórzy się „scenariusz rumuński”
Prezydent Andrzej Duda uważa, że potencjalnie istnieje obawa, iż przy okazji wyborów prezydenckich w Polsce powtórzy się scenariusz z Rumunii, gdzie unieważniono wyniki głosowania. W ostatnim czasie pokazano nam, że podważyć można wszystko – ocenił.
W środowej rozmowie w Kanale Zero prezydent Andrzej Duda pytany był m.in. o stan polskiego sądownictwa i związane z nim wątpliwości dotyczące orzekania o ważności wyborów. Pytany, kto będzie decydował o ważności nadchodzących wyborów prezydenckich, Duda nie odpowiedział wprost, ale podkreślił, że jego zdaniem mamy do czynienia z czymś, co w jego osobistym przekonaniu jest „ewidentnym bezprawiem”.
– Dopuszczają się tego ci wszyscy, którzy używają takiego określenie jak „neosędziowie”, którzy kwestionują mandat sędziowski osób powołanych zgodnie (…) ze wszystkimi obowiązującymi przepisami – powiedział.
Według prezydenta, mamy też do czynienia z „różnymi piętrowymi interpretacjami konstytucji” w zależności od tego, „jak wygodnie jest panom, którzy tej interpretacji dokonują”. Jak wskazał, w konstytucji nigdzie nie jest napisane, jak mają być wybierani sędziowie do Krajowej Rady Sądownictwa. Dopytywany o obecny skład Trybunału Konstytucyjnego, ocenił, że jest „tak samo dobry jak poprzedni”, tyle że został wybrany przez „inną stronę”.
Jeden z prowadzących rozmowę zapytał prezydenta, czy w kontekście wyborów może dojść do powtórki „scenariusza rumuńskiego”. – Wygra (…) ktoś, kto nie zostanie zaakceptowany, w związku z tym uznamy, że nie ma sądu, rozpiszemy wybory – wskazywał dziennikarz.
– Potencjalnie istnieje taka obawa, ponieważ w ostatnim czasie pokazano nam w Polsce, że podważyć można wszystko. Można podważyć, że siłowe wejście do telewizji jest legalne, że praktycznie siłowe obalenie Prokuratora Krajowego (…) jest w porządku – stwierdził prezydent.
– To się dzieje na oczach przedstawicieli UE, na oczach europejskich komisarzy, na oczach szefowej KE, oni się odwracają tyłem i udają, że tego nie widzą, albo wprost mówią: „tak, takimi metodami trzeba przywrócić praworządność”. Mamy niestety bardzo trudny czas – ocenił prezydent.
Decyzję o unieważnieniu I tury listopadowych wyborów prezydenckich w Rumunii podjął tamtejszy sąd konstytucyjny, powołując się na wiarygodne dowody zagranicznej ingerencji na korzyść zwycięzcy tego głosowania, nieznanego wcześniej szerszej publiczności prorosyjskiego radykała Calina Georgescu. II turę powtórzonych wyborów prezydenckich w Rumunii wygrał proeuropejski burmistrz Bukaresztu Nicusor Dan, pokonując lidera radykalnie prawicowej AUR George’a Simiona.
Funkcjonariusze ABW wchodzą do siedziby Republiki. Jest komentarz na gorąco prezesa PiS
Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma to związku z wyborami, to jest to w bardzo niskim stopniu prawdopodobne - ocenił prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, pytany o najście funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na wynajmowane przez Telewizję Republika studio.
Dziś około godziny 14:20 dwoje funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przybyli do Studia Kakadu, z którego nadawała tymczasowo Telewizja Republika, przed przeniesieniem do nowej siedziby. Wbrew prawu, funkcjonariusz nakazywał właścicielce wyłączenie nagrywania. Nie podał też podstawy prawnej interwencji.
"Dojeżdżam do domu, podobno czekają na mnie panowie z ABW. Dziecko dało znać że czekają pod bramą" - relacjonowała Beata Szron, właścicielka studia Kakadu, w którym tymczasową siedzibę miała Telewizja Republika.
Przy włączonej kamerze Szron relacjonowała na żywo, co dzieje się przed jej domem. Faktycznie byli tam mężczyzna i kobieta z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. "My tu nie przyjechaliśmy w sprawie wyborów" - tłumaczył agent ABW, domagając się wyłączenia kamery. "Nie ma potrzeby nagrywania. To nie jest skierowane w pani kierunku" - dodawał. "Nie jest w kierunku wyborów, ani nic. Proszę to wyłączyć" - dodał.
O najście funkcjonariuszy zapytano prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
- To bardzo niedobre wydarzenie, bardzo niedobry symptom - i to jeszcze tuż przed wyborami. Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma to związku z wyborami, to jest to w bardzo niskim stopniu prawdopodobne. Oczywiście nie wiem, o co chodzi konkretnie - wskazał polityk.
Zarzucił politycznym rywalom, że za ich poprzednich rządów „represje wobec ludzi krytycznie odnoszących się wobec konkretnych osób – jak prezydent Bronisław Komorowski – czy wobec większych grup były na porządku dziennym”.
- Ta władza nie jest w stanie się przy tej władzy utrzymać bez tego rodzaju akcji, bo po prostu taka jest. Musi ograniczać wolność, bo taki jest jej charakter - ocenił Kaczyński.
za:www.fronda.pl