Skandal w Berlinie! Policja spacyfikowała Polaków, którzy chcieli uczcić polskie ofiary
Członkowie Ruchu Obrony Granic chcieli dziś ustawić krzyż przy głazie upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej. Wobec Polaków w szokujący sposób interweniowała jednak niemiecka policja, nie tylko uniemożliwiając postawienie krzyża, ale również naruszając nietykalność cielesną działaczy.Robertowi Bąkiewiczowi połamali żebra.
Wedle relacji portalu Niezależna.pl, „funkcjonariusze zaczęli kopać i uderzać pięściami” polskich działaczy. Polacy zostali brutalnie obaleni na ziemię.
- „To gigantyczny, międzynarodowy skandal, że Niemcy zatrzymują nas z krzyżem, który chcemy ustawić dla upamiętnienia ofiar zbrodni ich przodków. To niewyobrażalne” - podkreślił w rozmowie z TV Republika lider ROG Robert Bąkiewicz.
Podkreślił, że na miejsce skierowano duże siły policji.
- „Sposób, w jaki podjęto wobec nas działania, był wyjątkowo brutalny i przerażający. Staramy się obecnie dojść z policjantami do porozumienia” - powiedział.
Działacz jest przekonany, że nie było podstaw do zatrzymania Polaków, chcących uczcić pamięć o przodkach.
- „Niemcy boją się tego, co jest napisane na tabliczkach. Jest tam napisana prawda: porwali 200 tysięcy dzieci, zamordowali 6 mln Polaków, ograbili Polskę. Wzywamy polskiego ambasadora. To jest zamach na naszą wolność. My nic tutaj w Niemczech nie zrobiliśmy bezprawnego. Nie dokonaliśmy żadnego przestępstwa. Jesteśmy pozbawiani w tej chwili prawa do tego, żeby przejść pod kamień hańby”
- stwierdził.
Działacze ROG w szpitalu
Jak przekazała Blanka Bąkiewicz, córka lidera ROG, do szpitala trafili pobici przez Niemców działacze Ruchu. Jest źle. Zabiera ich karetka. Jacek, Paweł i Tata w ciężkim stanie. Tata wymiotuje. Ma połamane żebra — przekazała Blanka Bąkiewicz.
Polski konsul w Berlinie działa w sprawie interwencji niemieckiej policji wobec członków Ruchu Obrony Granic; ustala w tej chwili okoliczności zdarzenia i powody ich zatrzymania — poinformował we wtorek na X rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór.
Protest przed ambasadą RFN. Czarnek: "Żądamy wezwania ambasadora Niemiec do MSZ"
Żądamy natychmiastowego złożenia wyjaśnień przez ambasadora Republiki Federalnej Niemiec w związku z tym, co się stało. Żądamy natychmiastowego wyjaśnienia całej sytuacji przez władze Republiki Federalnej Niemiec w Berlinie - powiedział prof. Przemysław Czarnek, poseł PiS, w trakcie demonstracji zorganizowanej przed ambasadą Niemiec w Warszawie.
Pod ambasadą Niemiec odbyła się dziś demonstracja będąca wyrazem sprzeciwu wobec pobicia wolontariuszy Ruchu Obrony Granic przez policjantów niemieckich w Berlinie. Głos w trakcie protestu zabrał m.in. prof. Przemysław Czarnek.
To jest bardzo ważny dzień. Nasza obecność tutaj, pod ambasadą Republiki Federalnej Niemiec, ma również ogromne znaczenie. Oto dziś, po latach, a także po wielu miesiącach dyskusji prowadzonych w różnych miejscach, okazuje się, kto miał rację. Czy rację mają ci, którzy domagają się jedynie kolejnego „przepraszam” przy okazji rozmaitych obchodów? Przedstawiciele państwa niemieckiego przyjeżdżali tu przecież wielokrotnie - czy to na uroczystości związane z rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego, czy na inne wydarzenia - i mówili: „przepraszamy”. Ale tu nie chodzi o słowo „przepraszamy” wypowiedziane przez jakiegoś wysokiego urzędnika państwa niemieckiego – powiedział.
Polityk podkreślił, że "chodzi o to, byśmy przede wszystkim w Polsce odpowiedzieli sobie na pytanie, kto ma rację - czy ci, którzy bezwzględnie domagają się reparacji i odszkodowań za ogromne zniszczenia, jakie Niemcy wyrządzili Polsce oraz temu miastu, temu miejscu, w którym stoimy, czy też ci, którzy mówią: 'nic się nie stało, to już nie ma znaczenia, nie żyjmy historią, żyjmy przyszłością'.
Dziś, po wydarzeniach sprzed kilku godzin i po tym, co obecnie dzieje się w Berlinie, jest to ostateczny test dla władz dzisiejszego państwa polskiego. Co zrobi z tym premier Tusk? Co zrobi z tym minister Sikorski? Jak zareaguje polski minister spraw zagranicznych na niebywałą bezczelność i ohydne zachowanie funkcjonariuszy państwa niemieckiego wobec polskich patriotów, którzy nie chcieli niczego więcej, jak tylko uczcić pamięć milionów Polaków pomordowanych przez Niemców? Nie przez jakichś nazistowskich kosmitów, tylko przez Niemców – wskazywał.
Przypomniał, że "tu nie chodzi wyłącznie o reparacje - teparacje mają wymiar materialny, bardzo ważny, ale reparacje to również stanięcie w prawdzie wobec historii, teraźniejszości i przyszłości".
Bez uregulowania spraw historycznych, i to spraw wciąż świeżych, bo przecież nie mówimy o czasach państwa krzyżackiego, tylko o XX wieku, trudno jest utrzymywać dobre relacje w teraźniejszości i bardzo trudno będzie utrzymywać dobre relacje w przyszłości. A przecież wszystkim nam zależy na dobrych relacjach w przyszłości. Wszyscy, jak tu jesteśmy, chcemy mieć normalne i dobre relacje ze wszystkimi naszymi sąsiadami. Ale one tylko wtedy będą normalne i będą leżały w interesie naszego państwa, gdy będą uwzględniały nasz interes narodowy, interes państwa polskiego i narodu polskiego – podkreślał prof. Czarnek.
W jego opinii "dzisiejsze zachowanie funkcjonariuszy w Berlinie stoi w sprzeczności z budowaniem takich relacji".
Dlatego żądamy natychmiastowego wezwania do MSZ ambasadora Republiki Federalnej Niemiec. Żądamy natychmiastowego złożenia wyjaśnień przez ambasadora Republiki Federalnej Niemiec w związku z tym, co się stało. Żądamy natychmiastowego wyjaśnienia całej sytuacji przez władze Republiki Federalnej Niemiec w Berlinie - przez kanclerza, przez ministra spraw wewnętrznych nadzorującego działania funkcjonariuszy - oraz wyjaśnienia stronie polskiej, dlaczego polscy patrioci, którzy z krzyżem w ręku chcieli uczcić pamięć bestialsko pomordowanych milionów Polaków, zostali dziś brutalnie spacyfikowani przez państwo niemieckie – kontynuował.
Poseł PiS zwrócił się też "do wszystkich Polaków, którzy mówią, że nie ma sensu zajmować się przeszłością i rozliczeniami, że należy żyć wyłącznie przyszłością".
To jest dzień, w którym również wy musicie otworzyć oczy. Tak jak otwieracie oczy w sprawie relacji z Ukrainą, z którą także chcemy mieć dobre stosunki, ale w oparciu o rozliczenie przeszłości - dla teraźniejszości i przyszłości - dokładnie tak samo powinno być w relacjach z Niemcami - apelował.
To jest precedens, który jest niezwykle niebezpieczny w relacjach polsko-niemieckich. Niemcy muszą wiedzieć, że na to nie ma zgody. Rząd musi natychmiast podjąć działania zmierzające do uwolnienia tych, których zatrzymano oraz przywiezienia do polskich szpitali tych, których poturbowano – dodał.
“Niemcy to naród barbarzyński”. Poseł Matecki po skandalu w Berlinie: "Boją się swoich zbrodni"
Boją się swoich zbrodni. Starają się zmyć z siebie piętno morderców, które na zawsze przy nich zostanie – tak poseł Dariusz Matecki skomentował w rozmowie z portalem Niezależna.pl działania niemieckiej policji wobec działaczy Ruchu Obrony Granic. Polityk dodał, że w jego ocenie “Niemcy to naród barbarzyński”.
Komentując zajścia w Berlinie poseł Dariusz Matecki podkreślił, że “ludzie, którzy szli z krzyżem oddać hołd pomordowanym przez Niemcom Polaków, zostali bestialsko brutalnie zaatakowani i pobici".
- Ta scena jednocześnie przypomina, że Niemcy nie mają u siebie żadnego upamiętnienia kilku milionów Polaków, których wymordowali. Boją się swoich zbrodni. Starają się zmyć z siebie piętno morderców, które na zawsze przy nich zostanie i postawili “kamyk” hańby. Niemcy to naród barbarzyński - powiedział.
- Każdy polski minister, który przykładał do tego rękę, czy oddawał tam hołd, czy składał tam kwiaty, niech ma świadomość tego, że uczestniczy w hańbie naszego narodu. Cienkowska czy inni ministrowie, czy obecny ambasador Polski w Niemczech. To jest kamień hańby i polscy patrioci chcieli tam postawić chociaż krzyż i tablice informujące o tym, w jaki sposób niemieckie państwo zarabiało na niewolniczej pracy Polaków. Okazuje się, że nawet tego nie mogli zrobić - tłumaczył.
Poseł Matecki wskazał, że członkowie ROG zostali pobici “w państwie, które wszędzie, na każdym rogu buduje minarety meczety. - A krzyż został rzucony jak jakiś śmieć przez niemiecką policję w czasie, kiedy biła Polaków - dodał.
Wyraził opinię, że w tej sytuacji polskich obywateli powinien wspomóc ambasador, ale jest świadomy tego “kto dzisiaj rządzi Polską”. - De facto rządzą Niemcy, więc o ile sami Polacy nie wyciągną tych ludzi za aresztu to polski rząd nic z tym nie zrobi - podsumował .
Policja próbowała też uniemożliwić relacjonowanie zajścia obecnemu na miejscu dziennikarzowi Republiki.
za:www.fronda.pl