Ostatnia chrześcijańska wioska na Zachodnim Brzegu żyje w strachu
Mieszkańcy Taybeh, ostatniej w pełni chrześcijańskiej miejscowości na Zachodnim Brzegu, już czwarty rok z rzędu nie mogą zebrać oliwek z większości swoich pól. Wieś została ogłoszona przez izraelską armię „zamkniętą strefą wojskową”. Palestyński chrześcijański działacz Ihab Hassan mówi Vatican News, że mieszkańcy żyją w strachu, podczas gdy izraelscy osadnicy nadal swobodnie poruszają się po okolicy.
Ziemia poza zasięgiem
„Większość ziemi jest poza naszym zasięgiem. Jednocześnie izraelscy osadnicy swobodnie się przemieszczają” – mówi Hassan, który dorastał w pobliżu Taybeh i utrzymuje bliski kontakt z jej mieszkańcami.
W sierpniu, po miesiącach ataków osadników, izraelska armia ogłosiła Taybeh „zamkniętą strefą wojskową”. Według Izraela decyzja miała chronić mieszkańców przed kolejnymi aktami przemocy. Zdaniem Hassana w praktyce ograniczenia „dotyczą tylko Palestyńczyków, podczas gdy osadnicy nadal chodzą, gdzie chcą”.
Status strefy wojskowej odcina mieszkańców nie tylko od gajów oliwnych. Jak relacjonuje rozmówca Vatican News, do miejscowości nie mogą przyjeżdżać także pielgrzymi, dziennikarze i inni goście, co ogranicza ważne dla Taybeh kontakty ze światem zewnętrznym.
„Żyją w strachu”
Hassan wskazuje, że ataki osadników trwają. Część mieszkańców już wyemigrowała. Spośród około 1200 osób, które pozostały w Taybeh, około 200 rozważa wyjazd.
„Żyją w strachu” – mówi działacz. Podkreśla, że przemoc nie dotyczy wyłącznie chrześcijan. Do ataków dochodzi także w innych miejscowościach Zachodniego Brzegu. „Ci napastnicy nie rozróżniają. Muzułmanin czy chrześcijanin – jeśli mieszkasz w pobliżu jednego z ich osiedli, jesteś zagrożony”.
Dwa tysiące lat
Hassan współpracuje z kampanią Save West Bank Christians, która zwraca uwagę na „egzystencjalne” zagrożenie dla chrześcijańskich wspólnot Ziemi Świętej związane z izraelskimi osiedlami.
„Chcemy, żeby ludzie wiedzieli, jaka jest stawka. Te wspólnoty są tam od dwóch tysięcy lat. Jeśli znikną, będzie to tragedia nie tylko dla chrześcijan, ale dla całego regionu” – podkreśla Hassan.