Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Kraje bałtyckie zagrożone? Możliwe naruszenie przestrzeni powietrznej na Litwie i Łotwie

W niedzielę 18 października Litwa i Łotwa ogłosiły alerty w związku z zagrożeniem w przestrzeni powietrznej, a do akcji skierowano myśliwce NATO. Alarmy odwołano po około 30 minutach, jednak łotewskie siły zbrojne kontynuowały poszukiwania obiektu, który naruszył bezpieczeństwo.

Kraje bałtyckie zagrożone przez drony

Od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę państwa bałtyckie mierzą się z zagrożeniami w przestrzeni powietrznej związanymi z atakami z użyciem dronów. Litwa, Łotwa i Estonia wielokrotnie oskarżały Rosję o doprowadzanie do takich incydentów. Moskwa rzecz jasna odrzuca te oskarżenia. Tak było także nad ranem 18 października 2026 roku. Niezidentyfikowany obiekt wleciał w przestrzeń powietrzną Litwy, stawiając siły NATO w stan najwyższej gotowości.

Ukraińskie drony również naruszały przestrzeń powietrzną

W ciągu czterech lat wojny dochodziło także do sporadycznych naruszeń przestrzeni powietrznej Litwy, Łotwy i Estonii przez ukraińskie bezzałogowce. Kijów przepraszał za te incydenty, zarzucając Rosji, że zakłóca sygnały naprowadzające i w ten sposób przekierowuje drony na terytorium państw bałtyckich.

Lotnisko w Kownie czasowo zamknięte

Drugie co do wielkości lotnisko na Litwie – w Kownie – zostało tymczasowo zamknięte w związku z zagrożeniem w przestrzeni powietrznej. Jak poinformowało litewskie Narodowe Centrum Zarządzania Kryzysowego, do zagrożonych regionów skierowano myśliwce uczestniczące w misji NATO.

Litwa odwołała alarm, Łotwa czuwa

Kilka minut przed godz. 8 czasu litewskiego (około godz. 7 w Polsce) litewskie siły zbrojne poinformowały na platformie X o odwołaniu alarmu we wszystkich wcześniej objętych nim regionach.

Około godz. 8.20 czasu lokalnego (7.20 w Polsce) Siły Zbrojne Łotwy przekazały, że zagrożenie minęło w jednym z dwóch regionów objętych alertem, graniczących z Litwą.

    Myśliwce kontynuują poszukiwania potencjalnego celu, szukając miejsca bez chmur w celu wizualnej identyfikacji

– poinformowało łotewskie wojsko we wpisie na Facebooku.

W obu krajach alarmy obowiązywały przez około 30 minut.

Dowódca wojsk Szwecji: NATO poprawiło kontrolę nad Bałtykiem, ale...
 
Gen. Michael Claesson, najwyższy dowódca szwedzkich sił zbrojnych, ocenił w rozmowie z PAP, że ostatnie działania NATO na Bałtyku, w tym misja Baltic Sentry pozwoliły m.in. na ograniczenie ataków na morską infrastrukturę krytyczną. Bałtyk wciąż ma kluczowe znaczenie dla Rosji - przestrzegł.

Gen. Claesson od 2024 roku pełni rolę głównego dowódcy sił zbrojnych Szwecji - odpowiednika polskiego szefa Sztabu Generalnego WP. W rozmowie z PAP nawiązał m.in. do niedawnego spotkania Komitetu Wojskowego NATO w Kopenhadze, w skład którego wchodzą najwyżsi rangą dowódcy z całego Sojuszu.

Szwedzki generał wskazał, że rozmowy w Kopenhadze poświęcone były m.in. zagrożeniom na Bałtyku oraz w coraz bardziej kluczowym - zarówno dla Szwecji, jak i innych sojuszników - regionie Arktyki. Według oficera region Bałtyku i dalekiej północy są ze sobą silnie powiązane, i ze strategicznego punktu widzenia należy patrzeć na nie jak na części jednej całości. 

- Nie jestem przy tym zwolennikiem nazywania Bałtyku „wewnętrznym jeziorem NATO”, bo to sugeruje, że mamy tu wszystko pod kontrolą, a tak nie jest. Na Bałtyku jest jednak duża strefa wód międzynarodowych, która pozostaje kluczowa dla Rosji - przypomniał, wskazując, że państwa Sojuszu mają do dyspozycji mniej narzędzi do zapewniania bezpieczeństwa na wodach międzynarodowych, niż na swoim terytorium.

Jak zauważył, Rosja jest w dużym stopniu uzależniona od Morza Bałtyckiego w zakresie handlu i transportu morskiego, zarówno eksportu, jak i importu. - Dlatego uważam, że ważne jest, aby zrozumieć, jak wielkie znaczenie ma Morze Bałtyckie dla Rosji. A skoro ma ono dla niej takie znaczenie, staje się to istotną kwestią bezpieczeństwa - wskazał generał. 

Podkreślił, że rozpoczęcie natowskiej misji Baltic Sentry, w ramach której państwa Sojuszu zintensyfikowały m.in. monitorowanie Bałtyku i podmorskiej infrastruktury, pozwoliły na wyraźne ograniczenie liczby incydentów, które były związane z atakami na podmorskiej instalacje, w tym zwłaszcza na położone na dnie kable telekomunikacyjne.



Gen. Michael Claesson, najwyższy dowódca szwedzkich sił zbrojnych, ocenił w rozmowie z PAP, że ostatnie działania NATO na Bałtyku, w tym misja Baltic Sentry pozwoliły m.in. na ograniczenie ataków na morską infrastrukturę krytyczną. Bałtyk wciąż ma kluczowe znaczenie dla Rosji - przestrzegł.
/.../

Gen. Claesson od 2024 roku pełni rolę głównego dowódcy sił zbrojnych Szwecji - odpowiednika polskiego szefa Sztabu Generalnego WP. W rozmowie z PAP nawiązał m.in. do niedawnego spotkania Komitetu Wojskowego NATO w Kopenhadze, w skład którego wchodzą najwyżsi rangą dowódcy z całego Sojuszu.

Szwedzki generał wskazał, że rozmowy w Kopenhadze poświęcone były m.in. zagrożeniom na Bałtyku oraz w coraz bardziej kluczowym - zarówno dla Szwecji, jak i innych sojuszników - regionie Arktyki. Według oficera region Bałtyku i dalekiej północy są ze sobą silnie powiązane, i ze strategicznego punktu widzenia należy patrzeć na nie jak na części jednej całości. 

- Nie jestem przy tym zwolennikiem nazywania Bałtyku „wewnętrznym jeziorem NATO”, bo to sugeruje, że mamy tu wszystko pod kontrolą, a tak nie jest. Na Bałtyku jest jednak duża strefa wód międzynarodowych, która pozostaje kluczowa dla Rosji - przypomniał, wskazując, że państwa Sojuszu mają do dyspozycji mniej narzędzi do zapewniania bezpieczeństwa na wodach międzynarodowych, niż na swoim terytorium.

Jak zauważył, Rosja jest w dużym stopniu uzależniona od Morza Bałtyckiego w zakresie handlu i transportu morskiego, zarówno eksportu, jak i importu. - Dlatego uważam, że ważne jest, aby zrozumieć, jak wielkie znaczenie ma Morze Bałtyckie dla Rosji. A skoro ma ono dla niej takie znaczenie, staje się to istotną kwestią bezpieczeństwa - wskazał generał. 

Podkreślił, że rozpoczęcie natowskiej misji Baltic Sentry, w ramach której państwa Sojuszu zintensyfikowały m.in. monitorowanie Bałtyku i podmorskiej infrastruktury, pozwoliły na wyraźne ograniczenie liczby incydentów, które były związane z atakami na podmorskiej instalacje, w tym zwłaszcza na położone na dnie kable telekomunikacyjne.
Reklama

Zwrócił uwagę, że niezwykle istotne dla możliwości monitorowania dna Bałtyku są okręty podwodne. Przypomniał, że w zakresie tego typu uzbrojenia Polska ściśle współpracuje ze Szwecją - w szwedzkich stoczniach zostały zamówione trzy okręty dla Marynarki Wojennej, z których pierwszy ma trafić do Polski w 2030 roku. Gen. Claesson powiedział też, że polscy marynarze rozpoczęli już szkolenia pod okiem szwedzkich kolegów. 

Jednakże - jak zaznaczył - poza Bałtykiem kluczowy dla bezpieczeństwa NATO pozostaje również region Arktyki. Oficer zwraca uwagę m.in. na znaczenie zmian klimatycznych, przez które na dalekiej Północy otwierają się nowe szlaki żeglugowe, a także fakt dużej wojskowej aktywności Rosji w tym regionie, w tym działanie baz rosyjskiej Floty Północnej na Półwyspie Kolskim. 

Zdaniem gen. Claessona, obszar dalekiej Północy będzie stawał się coraz istotniejszy dla regionalnego i globalnego bezpieczeństwa. Łatwiejsza żegluga, a także m.in. możliwy łatwiejszy dostęp do bogactw naturalnych Północy spowodują, jak przewiduje gen. Claesson, wyraźny wzrost zainteresowania regionem przez szereg państw, w tym Rosję i Chiny. 

Podkreślił przy tym, że region w dalszym ciągu pozostaje kluczowy dla bezpieczeństwa całej Ameryki Północnej; zwrócił m.in. uwagę na znaczenie rozmieszczonych w tym regionie już w czasach zimnej wojny instalacji wczesnego ostrzegania, których zadaniem było wykrycie i ostrzeżenie USA i całego NATO o ewentualnym ataku rakietami balistycznymi wystrzelonymi z terytorium Azji.

Gen. Claesson podkreślił też, że od momentu dołączenia Szwecji do Sojuszu w 2024 roku stała się ona integralną częścią wszystkich planów wojskowych, jakie NATO rozwija dla zapewnienia bezpieczeństwa w regionie. Obecnie, jak przypomniał, szwedzcy żołnierze są obecni w wielu miejscach wokół Bałtyku, w tym w Finlandii, Łotwie i Polsce, gdzie w grudniu rozmieszczona zostanie szwedzka bateria przeciwlotnicza Patriotów. Także szwedzkie lotnictwo - myśliwce JAS 39 Gripen - są zaangażowanie w misję obrony przestrzeni powietrznej NATO, w tym nad Polską. 

Dla Szwedów, jak wskazał, to fundamentalna zmiana w myśleniu o własnej obronności i bezpieczeństwie, gdyż przez ostatnie 200 lat szwedzkie wojsko przygotowywało się do ewentualnej obrony kraju wyłącznie na jego terytorium. Teraz, jak podkreślił, zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa Szwecji poprzez udział w przygotowaniach obronnych całego Sojuszu. 

Pytany, jakie zagrożenia dla regionu uważa obecnie za najbardziej prawdopodobne, generał wskazał na zagrożenia z powietrza i potrzebę rozbudowy wszelkiego rodzaju systemów obrony przeciwlotniczej. 

- Obecnie, gdy nasi ukraińscy przyjaciele utrzymują linię frontu, która angażuje 700 tys. rosyjskich żołnierzy, różnego rodzaju ataki i wtargnięcia w naszą przestrzeń powietrzną są najbardziej prawdopodobnym zagrożeniem - ocenił. 

Jak podkreślił, tego typu ataki wiążą się nie tylko z możliwymi fizycznymi zniszczeniami, ale również wpływają na tzw. sferę kognitywną społeczeństwa. - Widzicie to w Polsce, jak ludzie reagują na doniesienia o upadku rakiety czy wtargnięciu drona. Tego typu zdarzenie niejako wprowadzają umysły ludzie w stan wojny; podobnie byłoby w Skandynawii, gdyby takie wtargnięcia miały miejsce u nas - stwierdził generał. 

Jak podkreślił, Sojusz musi być gotowy na odparcie różnych zagrożeń, w tym nawet wtargnięcia obcych sił i zajęcia niewielkiej części terytorium, któregoś z państwa NATO. 

- Mogą to zrobić tylko po to, żeby sprawdzić, jak działa nasz system podejmowania decyzji. (...) Znalezienie słabego punktu przeciwnika i maksymalnego wykorzystanie to przecież stara, sprawdzona rosyjska tradycja - przestrzegł. 

Premier Litwy przedstawia nowe informacje ws. wybuchu drona. Dotyczą bezpieczeństwa Polski 

Premier Litwy Mindaugas Sinkeviczius poinformował, że ukraiński dron, który w niedzielę eksplodował na północy Litwy, wleciał w litewską przestrzeń powietrzną od strony Polski. 

Przyczyna eksplozji nie została ustalona

„Nie ma wątpliwości, że dron wleciał (...) od strony Polski” – powiedział szef rządu po posiedzeniu Komisji Bezpieczeństwa Narodowego. Podkreślił, że „litewskie urządzenia zarejestrowały moment, w którym dron wleciał od strony Polski”.  

Według szefa Sztabu Obrony Litewskich Sił Zbrojnych Giedriusa Premeneckasa, radary po raz pierwszy wykryły obiekt o godz. 5.47 (godz. 4.47 czasu polskiego) na terytorium Polski, 30–40 km od granicy z Litwą. Dron przekroczył granicę o godz. 6.02 (5.02 w Polsce). O godz. 6.40 (5.40 w Polsce) podjęto decyzję o poderwaniu myśliwców NATO. Piloci nie mogli jednak nawiązać kontaktu wzrokowego z obiektem z powodu złych warunków pogodowych.  

Sinkeviczius poinformował, że strona ukraińska potwierdziła utratę kontaktu z jednym ze swoich dronów podczas niedzielnych działań. Według litewskich władz jest wysoce prawdopodobne, że chodzi o maszynę, której szczątki znaleziono w rejonie poswolskim.  Przyczyna eksplozji nie została ustalona. Wśród możliwych scenariuszy wymieniono awarię, wyczerpanie paliwa lub uderzenie w ziemię bądź drzewa. W wyniku wybuchu uszkodzony został samochód cywilny, ale nikt nie doznał obrażeń. Ukraina przeprosiła za incydent.  

Premier wyjaśnił, że procedury ostrzegania mieszkańców tym razem różniły się od stosowanych w przypadku obiektów nadlatujących z Białorusi lub rosyjskiego obwodu królewieckiego. Ponieważ dron nadleciał od strony Polski, czyli państwa sojuszniczego należącego do NATO, UE i strefy Schengen, początkowo nie został automatycznie uznany za zagrożenie.  Szef sztabu Premeneckas podkreślił, że podjęcie decyzji o zniszczeniu celu bez jego wizualnej identyfikacji mogłoby mieć poważne konsekwencje, a działania służb przebiegały zgodnie z obowiązującymi procedurami.  Litewskie władze odrzuciły doniesienia polskich mediów, według których dron miał zostać wystrzelony z terytorium Litwy i nie naruszył polskiej przestrzeni powietrznej. 

za:idziemy.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.