Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Publikacje członków OŁ KSD

Tomasz Bieszczad: Dzisiaj zamiast felietonu – wyjątkowo – krótka powiastka Opowieść wigilijna 2.0

 Zapach nowego auta, który Mariusz zawsze uwielbiał.


Na zakup hybrydowego modelu Mazdy pozwoliły mu honoraria za cykl programów telewizyjnych „W świecie wiary i niewiary”.
Zapewniały alibi stacji, która – światopoglądowo do bólu neutralna – zwiększała dzięki nim oglądalność w kręgach konserwatystów otwartych.
Jutro, w samą Wigilię, nada kolejny odcinek pt. „Horoskop Jezusa”.
Po dwóch godzinach zjechał z autostrady na drogę do nieodległej wioski w powiecie sieradzkim.
Był umówiony z niejakim Malachiaszem – badaczem proroctw, teologiem amatorem i popularnym jasnowidzem.
Ostatnio na swoim blogu „Wieczność bez tajemnic” napisał, że „lada moment na Ziemi zdarzy się coś niezwykłego.”
Co i kiedy – nie ujawnił.
Najbardziej sensacyjnych i wiarygodnych przepowiedni zdradzać nie chciał, jednak krążyły słuchy, że za godziwą zapłatę zrobi wyjątek...


Usiedli w salonie, popijając kompot z suszonych owoców kukaras. Gospodarz milczał jak zaklęty.
Wreszcie redaktor zadał pytanie: – Przede wszystkim interesuje mnie termin: Kiedy to ma się stać… znaczy ten koniec świata...
– To nie będzie koniec świata – jasnowidz uśmiechnął się:
– Raczej… uroczyste zakończenie obecnego stanu rzeczy.
Pan chyba widzi, że ontologicznie ten świat całkiem się zużył, wyczerpał i przejadł. Że już nic nie trzyma się kupy.
Nic.
Globalna wojna atomowa wisi na włosku, wszyscy się nienawidzą i zdradzają.
Do głosu doszli perfidni szaleńcy.
A diabeł bardzo się spieszy, zwodząc bez trudu całą zamieszkałą Ziemię, świadom, że ma coraz mniej czasu…
– Właśnie, ile nam zostało czasu? – wtrącił Mariusz, lecz jasnowidz nie zwrócił na to uwagi.
Podszedł do wielkiej planszy na ścianie.
Przedstawiała układ współrzędnych, na którym – w ujęciu chronologicznym – były zapisane dziesiątki proroctw:
Od mitologii Sumerów, poprzez całą Biblię, centurie Nostradamusa i wizję papieża Leona XIII,
po przepowiednię z Tęgoborzy i ostatnie objawienia prywatne z Itapirangi…
Pozioma oś czasu, zaczynała się w punkcie Zero, a kończyła w połowie roku 2024.
Potem był już tylko wielokropek.

Jasnowidz dotknął palcem końca osi:
– Nawet w „tym kraju”, tak sielskim i anielskim, wygrywa perfidia…
durni ludkowie dają się podpuszczać i, z małą pomocą sąsiadów, chcą się powybijać.  
Po tej sarkastycznej uwadze nastąpił długi i pełen erudycyjnych odniesień wykład na temat różnych proroctw,
które – już przed tysiącami lat – zapowiadały wielką zmianę i Oczyszczenie.
Malachiasz zakończył go konkluzją:
– Dlatego będzie „interwencja z Góry”: ten upadły świat będzie wkrótce zastąpiony nowym i pięknym.
Bo gdyby dni ucisku nie zostały  skrócone, nie ocalałby nikt. Lecz ze względu na wybranych będą one skrócone...
– Ale kiedy?! I kto to zrobi?! – w oczach Mariusza pojawił się lęk.
– Ktoś, kto puścił w ruch ten cały interes, jego budowniczy, Istota Najwyższa. Jeśli pan chce, może pan ją nazywać „Bogiem”.
Nie wnikam, jakie ma pan w tej mierze preferencje.   
Czas wizyty dobiegł końca.
Redaktor wstał, milczał zakłopotany...
– Pan przez telefon wspominał o honorarium… – rzekł gospodarz.
– Wie pan, ja nie robię tego dla kasy, ale pan sam zaproponował, a ja powiedziałem wszystko, co wiem
i jestem pewien, że ta wielka naprawa Ziemi lada moment nastąpi…

Mariusz wyjął z portfela trzy banknoty po 100 euro:
– Czy tyle wystarczy?
– Tak, dziękuję. Myślę, że wzbudziłem w panu nadzieję… – Malachiasz znów uśmiechnął się cierpko.
– Tak, oczywiście… – nie zabrzmiało to przekonywująco.
Redaktor pożegnał się i wyszedł.
Wyprowadził auto z podwórza i wjechał na drogę.
Malachiasz odprowadził go spojrzeniem bez wyrazu.


Myśli Mariusza nie były wesołe.
Wiara dodawała mu pewności, że jest na dobrej drodze i – chroniony przez Siłę Wyższą – da sobie w życiu radę:
„Ale czy akurat teraz musi być ten koniec czasów i ta wielka zmiana, teraz, kiedy naprawdę zaczęło mi się układać?
Nowy dom na działce z lasem.
Nowe auto.
Własna firma producencka, nowe zlecenia...
Agata... chyba weźmiemy ślub, chociaż z dzieckiem jeszcze poczekamy...
Co teraz stanie się z tym wszystkim?”    
Zrobiło mu się żal: „Czemu Bóg nie poczeka chociaż parę lat z tym swoim końcem czasów, żebym mógł się moimi sukcesami nacieszyć…?”


(24.12.2023.)

Copyright © 2017. All Rights Reserved.