Polecane
,,75 lat temu zakończyła się wojna, ale nie cała Europa stała się wolna"
W 2020 roku obchodzimy 75. rocznicę zakończenia II wojny światowej, składając hołd jej ofiarom i wszystkim żołnierzom, którzy walczyli z nazistowskimi Niemcami i położyli kres Holokaustowi.
W maju 1945 roku zakończyła się w Europie II wojna światowa, co nie oznaczało jednak, że cała Europa stała się wolna.
Przez blisko 50 lat środkowa i wschodnia część naszego kontynentu pozostawały pod rządami reżimów komunistycznych. Kraje bałtyckie były nielegalnie okupowane i zaanektowane, a pozostałe zniewolone narody znalazły się w żelaznym uścisku Związku Radzieckiego, który wymuszał posłuszeństwo przy użyciu przytłaczających sił wojskowych, represji i kontroli ideologicznej.
Przez długie dziesięciolecia, wielu mieszkańców środkowej i wschodniej Europy poświęciło swoje życie walcząc o wolność, podczas gdy miliony osób pozbawiono praw i podstawowych wolności, poddano torturom i przymusowym przesiedleniom. Społeczeństwa żyjące za Żelazną Kurtyną rozpaczliwie poszukiwały drogi do demokracji i niepodległości.
Przełomowe wydarzenia, takie jak rok 1956 powstanie i działalność Karty 77, Solidarność, Bałtycki Łańcuch, Jesień Ludów 1989 i upadek Muru Berlińskiego miały decydujące znaczenie dla przywrócenia wolności i demokracji w Europie.
Dziś wspólnie budujemy silną i wolną Europę, w której obowiązują prawa człowieka, demokracja i praworządność. Przyszłość powinna opierać się na faktach historycznych i sprawiedliwości dla ofiar reżimów totalitarnych. Jesteśmy gotowi prowadzić dialog ze wszystkimi, którzy pragną przestrzegać tych zasad. Manipulowanie historycznymi wydarzeniami, które doprowadziły do wybuchu II wojny światowej i podziału Europy w jej następstwie to godna pożałowania próba fałszowania historii.
Pragniemy przypomnieć wszystkim członkom społeczności międzynarodowej, że trwałe bezpieczeństwo, stabilność i pokój na świecie nieustannie wymagają wiernego przestrzegania międzynarodowych praw i zasad, w tym suwerenności i integralności terytorialnej wszystkich państw.
za:www.fronda.pl
***
"Zaraz usłyszymy, że "polskie obozy" są OK, bo napędzają nam turystykę". Oburzenie po wpadce Onetu
8 maja w rocznicę zwycięstwa nad III Rzeszą w artykule "Mija 75 lat od zakończenia II wojny światowej. Najważniejsze wydarzenia [Infografika]", portal Onet należący do Ringier Axel Springer, publikuje mapę z niemieckimi obozami koncentracyjnymi i zagłady... naniesionymi na aktualną mapę Polski. Biorąc pod uwagę fakt, że Polski podczas istnienia obozów zwyczajnie nie było na mapie, takie działania uznaje się za manipulację, mającą utrwalać w światowej opinii publicznej przekonanie, że obozy były "polskie". - Taka mapka pozwala się zorientować, które z b. obozów można zwiedzać - tłumaczy na Twitterze red. naczelny Onetu Bartosz Węglarczyk. Mało kogo przekonuje jednak ta argumentacja.
- Ręce opadają! Na dzień 8 V Onet publikuje grafikę, w której niemieckie nazistowskie obozy zagłady są naniesione na aktualną mapę. MSZ walczy na całym świecie właśnie z takimi manipulacjami. Panie Red. Węglarczyk, obozy zagłady funkcjonowały na terytorium okup. przez III Rzeszę.
- komentuje podsekretarz stanu w MSZ Marcin Przydacz. Do tego komentarza odniósł się na Twitterze Bartosz Węglarczyk.
Panie podsekretarzu, trzeba mieć w sobie olbrzymią dawkę złej woli, żeby nie rozumieć, że taka mapka pozwala się zorientować, które z b. obozów można zwiedzać w którym kraju. I mieć bardzo złe zdanie o Polakach, że nie wiedzą, że Auschwitz nie zbudowała współczesna Polska - odpowiedział redaktor. Mało kogo przekonało jednak to tłumaczenie...
Panie Redaktorze, zapewniam Pana o braku złej woli. Proszę nie mierzyć wszystkich jedną, Panu znaną, miarą. Grafika jest fałszywa. Granice z innych czasów i niż obozy. Mapa wprowadza w błąd, a podskórnie przemyca fałszywe treści. A argument z turystyki słaby. Stać Pana na wiecej.
- odpowiada Węglarczykowi Marcin Przydacz.
Zaraz usłyszymy, ze sformułowanie "polskie obozy" jest OK, bo napędza nam turystykę... Ręce nie mają gdzie opadać.
Naprawdę panie red. @bweglarczyk – miejcie odwagę przyznać się do błędu, przeprosić, wycofać się i poprawić tę kłamliwą map
- komentuje Paweł Jabłoński, podsekretarz Stanu w MSZ.
za:www.tysol.pl
***
Rosja kontynuuje próbę zakłamywania historii
Z dawnego gmachu NKWD w Twerze zdjęto tablicę upamiętniającą ofiary zbrodni katyńskiej. W sprawie już protestuje Instytut Pamięci Narodowej. Sprzeciw wobec rosyjskiej działalności zapowiedział także wicepremier Piotr Gliński.
„Pamięci jeńców obozu w Ostaszkowie zamordowanych przez NKWD w Kalininie, światu ku przestrodze – Rodzina Katyńska” – taki napis widniał na dwujęzycznej tablicy w Twerze w środkowej Rosji, która dotąd wisiała na dawnym gmachu NKWD, gdzie dziś mieści się uczelnia medyczna. Według rosyjskiej prokuratury tablicę zamontowano z naruszeniem przepisów, dlatego została zdjęta. Trudno jednak nie dopatrywać się w tej sprawie kolejnych działań Moskwy na rzecz zakłamywania historii.
– Ściągnięcie tablicy w Twerze poświęconej polskim bohaterom zamordowanym NKWD jest naruszeniem nie tylko relacji polsko-rosyjskich, ale również prawdy historycznej – oznajmił dr Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.
O tym, jak wyglądała prawda historyczna, pisze w swoim proteście Instytut Pamięci Narodowej.
„Wiosną 1940 roku Związek Sowiecki, wbrew najbardziej elementarnym zasadom cywilizowanej ludzkości, wymordował niemal 22 tysiące oficerów Wojska Polskiego. Byli oni jeńcami wojennymi, pojmanymi przez sowieckich agresorów w czasie inwazji na Polskę, dokonanej przez ZSRS wspólnie z Rzeszą Niemiecką we wrześniu 1939 roku. Wśród miejsc, gdzie dokonywano zbrodni, objętych później wspólną nazwą Zbrodnia Katyńska, były obiekty należące do zarządu NKWD-MGB obwodu kalinińskiego w obecnym Twerze” – napisał Instytut Pamięci Narodowej.
– Jeżeli my chcemy kontynuować naszą politykę niepodległego państwa, którego kwiat narodu został zgładzony przez Rosjan czy też sowietów w 1940, musimy zdecydowanie reagować – dodał dr Jerzy Bukowski.
Jak wskazał rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, w tej sprawie potrzebne jest pilne działanie polskiej dyplomacji.
– Polskie władze za każdym razem, kiedy są atakowane w zakresie polityki historycznej przez Federację Rosyjską, powinny ostro reagować – powiedział dr Jerzy Bukowski.
Dlatego z apelem do ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza zwrócił się Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Policjantów. Związek domaga się wyrażenia jednoznacznego sprzeciwu wobec działań, które skazują ofiary mordów w Kalininie na powtórne unicestwienie.
– Jesteśmy zbulwersowani zaistniałym zdarzeniem, które nie tylko pozostaje w sprzeczności z dowodami zbrodni popełnionej w tym miejscu przez funkcjonariuszy NKWD na polecenie najwyższych władz Związku Sowieckiego, potwierdzonymi także przez historyków rosyjskich, a które wpisuje się w bolesne doświadczenie kłamstwa katyńskiego – poinformował Rafał Jankowski, przewodniczący Zarządu Głównego NSZZ Policjantów
Do zaistniałej sytuacji odniósł się dziś wicepremier Piotr Gliński.
„To są bardzo smutne sprawy, jeżeli chodzi o relacje polsko-rosyjskie (…). Tam była presja, by zdemontować tablicę, która mówi o sprawach oczywistych i prawdziwych – poświęconą pamięci pomordowanych Polaków, która znajdowała się w Twerze” – powiedział Piotr Gliński w programie III Polskiego Radia.
Dowodów na wykonanie w gmachu NKWD w Twerze egzekucji polskich jeńców z obozu w Ostaszkowie jest wiele. To m.in. protokoły przesłuchań byłego naczelnika zarządu NKWD obwodu kalinińskiego.
za:www.radiomaryja.pl
***
Protest IPN przeciwko zakłamywaniu przez władze Rosji zbrodni katyńskiej
Instytut Pamięci Narodowej zaprotestował w piątek przeciwko zacieraniu przez władze Rosji śladów o zbrodni katyńskiej. Odnosząc się do sprawy demontażu w Twerze w Rosji tablic poświęconych polskim ofiarom NKWD z 1940 r. podkreślił, że działanie to wpisuje się w tradycje sowieckiego totalitaryzmu.
„Instytut Pamięci Narodowej stanowczo protestuje przeciwko nowej fali zakłamywania Zbrodni Katyńskiej. Takie praktyki oznaczają wpisywanie się dzisiejszego państwa rosyjskiego w tradycje propagandowych manipulacji i zbrodni sowieckiego, stalinowskiego totalitaryzmu” – czytamy w oświadczeniu IPN, które odnosi się do sprawy demontażu w Twerze (dawniej Kalinin) tablic poświęconych zamordowanym tam ofiarom zbrodni katyńskiej – jeńcom obozu w Ostaszkowie.
„Wiosną 1940 roku Związek Sowiecki, wbrew najbardziej elementarnym zasadom cywilizowanej ludzkości, wymordował niemal 22 tysiące oficerów Wojska Polskiego. Byli oni jeńcami wojennymi, pojmanymi przez sowieckich agresorów w czasie inwazji na Polskę, dokonanej przez ZSRS wspólnie z Rzeszą Niemiecką we wrześniu 1939 roku. Wśród miejsc, gdzie dokonywano zbrodni, objętych później wspólną nazwą Zbrodnia Katyńska, były obiekty należące do zarządu NKWD-MGB obwodu kalinińskiego w obecnym Twerze” – przypomina Instytut.
IPN zaznaczył, że w późniejszych latach władze sowieckie zakłamywały tę zbrodnię, przypisując ją innym sprawcom i „cynicznie wykorzystując kłamstwo katyńskie do uderzeń w państwo polskie wewnątrz koalicji antyniemieckiej”.
„W 1946 roku ZSRS podjął nieudaną próbę skazania za tę zbrodnię przed Trybunałem w Norymberdze zupełnie innych ludzi, nazywając ją ludobójstwem. Aby zatrzeć fakty na temat zbrodni, zbudowano w Katyniu pomnik ukrywający prawdziwych sowieckich sprawców oraz przez dekady prześladowano ludzi świadczących prawdę o Katyniu (…). Dopiero w latach 90. władze ZSRS uznały, że nie da się dłużej utrzymać w tej sprawie zakłamania, a podtrzymywanie fałszu przynosi ZSRS szkody polityczne. Przyznały się do sprawstwa zbrodni, publikując stosowne, utajnione wcześniej dokumenty. Jednocześnie w kolejnych latach władze Rosji wciąż odmawiały ujawnienia pełnej dokumentacji śledztwa w tej sprawie, a z czasem zaczęły powracać do różnych form zakłamywania Zbrodni Katyńskiej” – dodano w oświadczeniu.
Instytut Pamięci Narodowej przypomniał też, że inskrypcja na jednej ze zdemontowanych tablic, które zawieszone były na budynku dawnej siedziby obwodowego zarządu NKWD-MGB w dzisiejszym Twerze, brzmiała: „Pamięci jeńców z obozu w Ostaszkowie zamordowanych przez NKWD w Kalininie. Światu ku przestrodze”.
O demontażu tablic, o którym wie Ambasada RP w Moskwie, poinformowało radio Swoboda, powołując się na aktywistów z Tweru. Informację o zdjęciu tablic potwierdził Igor Korpusow zajmujący się miejscami pamięci o ofiarach represji w Twerze.
Nie jest jasne, czemu tablice zostały zdjęte, ani co się z nimi stanie. Twerski portal internetowy Tvernews.ru podał, że aktywista organizacji NOD Maksim Kormuszkin, który brał udział w demontażu tablic, powiedział, że będą one u niego w domu, ale gotów jest przekazać je organizacjom społecznym. NOD (Ruch Narodowo-Wyzwoleńczy) to ruch demonstrujący poglądy prorządowe; media niezależne wielokrotnie zarzucały jego aktywistom ataki i prowokacje wymierzone w działaczy opozycji.
Pod koniec 2019 r. z wnioskiem o zdemontowanie obu tablic zwróciła się do władz miejskich prokuratura rejonu centralnego w Twerze, według której tablice zostały umieszczone na gmachu z naruszeniem przepisów. P.o. prokuratora rejonu Elwin Bajdin powołał się m.in. na błędnie podany numer budynku w decyzji komitetu wykonawczego Rady Miejskiej Tweru z 9 września 1991 r. W odniesieniu do tablicy mówiącej o więźniach obozu ostaszkowskiego prokurator stwierdził, że jej treść nie jest oparta na faktach potwierdzonych dokumentami.
Jak mówił wówczas Aleksandr Gurjanow, przedstawiciel Stowarzyszenia Memoriał badającego represje polityczne w Związku Sowieckim, dokumentami świadczącymi o dokonaniu w tym gmachu wiosną 1940 r. egzekucji polskich jeńców z obozu w Ostaszkowie są m.in. protokoły dwóch przesłuchań byłego naczelnika Zarządu NKWD obwodu kalinińskiego (Kalinin to dawna nazwa Tweru) Dmitrija Tokariewa. W zeznaniu z 1991 r. dokładnie opisał on los ok. 6,3 tys. jeńców obozu w Ostaszkowie. Zapewniał, że sam nie uczestniczył w egzekucjach, organizowanych przez funkcjonariuszy NKWD przybyłych z Moskwy. Wyjaśnił jednak, że polskich jeńców przewożono z Ostaszkowa do wewnętrznego więzienia NKWD w Kalininie i tam nocą rozstrzeliwano. Ciała ukrywano w dołach w pobliskim Miednoje.
za:www.radiomaryja.pl
***
Protest polskiego MSZ po skandalu w Twerze. "Zacierania pamięci o okresie terroru w Rosji"
Protestujemy przeciwko praktyce usuwania z przestrzeni publicznej upamiętnień dotyczących zbrodni katyńskiej i zacierania pamięci o okresie terroru w Rosji. Na próby relatywizacji historii II wojny światowej i tragicznego okresu stalinowskiego nie ma naszej zgody - głosi komunikat Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
W piątkowym komunikacie MSZ wskazało, że w rosyjskich środkach masowego przekazu pojawiła się informacja o demontażu tablic upamiętniających zamordowanych przez NKWD polskich oficerów oraz ofiary NKWD. Były one umieszczone na budynku Twerskiego Uniwersytetu Medycznego, który w latach 1935-1953 służył jako siedziba Zarządu Obwodowego NKWD w Kalininie (obecnie Twer). Jak przypomniano, pierwsza z tablic, poświęcona pamięci jeńców z obozu w Ostaszkowie zamordowanych w piwnicach wspomnianego budynku została odsłonięta w czerwcu 1992 r. z inicjatywy Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Opolu. Druga z tablic umieszczona została nieco wcześniej z inicjatywy rosyjskiego stowarzyszenia Memoriał.
Resort dyplomacji wskazał, że z inicjatywą demontażu tablic wyszedł miejscowy oddział Partii Komunistycznej Rosji powołując się na nowe ustalenia historyczne. W komunikacie przypomniano, że w październiku 2019 r. Prokurator Centralnego Rejonu w Twerze zwrócił się do rektora uczelni z pismem, w którym poddana została w wątpliwość legalność obu tablic.
"Tymczasem siedzibę twerskiego NKWD, jako miejsce mordu polskich jeńców z obozu w Ostaszkowie, w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości wskazał w swojej relacji złożonej w 1991 r. były szef miejscowego NKWD Dmitrij Tokariew. Szacuje się, że w piwnicach budynku, na którym umieszczone były tablice wymordowano ponad 6300 polskich jeńców wśród których byli m.in. funkcjonariusze Korpusu Obrony Pogranicza, Policji Państwowej, Straży Więziennej, a także żołnierze Żandarmerii Wojskowej" - wskazuje MSZ.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśla, że władze RP od wielu lat konsekwentnie dopominają się o upamiętnienie osób represjonowanych w czasach reżimu komunistycznego. "Protestujemy przeciwko praktyce usuwania z przestrzeni publicznej upamiętnień dotyczących zbrodni katyńskiej i zacierania pamięci o okresie terroru w Rosji. Na próby relatywizacji historii II wojny światowej i tragicznego okresu stalinowskiego nie ma naszej zgody" - głosi oświadczenie MSZ.
W Twerze w centralnej Rosji z gmachu, który był siedzibą sowieckiego NKWD, zdemontowano tablicę poświęconą zamordowanym tam ofiarom zbrodni katyńskiej - jeńcom obozu w Ostaszkowie - podało w czwartek radio Swoboda, powołując się na aktywistów z Tweru. Aktywista Artiom Ważenkow opublikował na swoim Facebooku zdjęcie, na którym widać mężczyzn zdejmujących z fasady budynku dwujęzyczną, polsko-rosyjską tablicę. Aktywista dodał, że zdjęta została także druga tablica w języku rosyjskim.
Nie jest oczywiste, czemu tablice zostały zdjęte, ani co się z nimi stanie. Twerski portal internetowy Tvernews.ru podał, że aktywista organizacji NOD Maksim Kormuszkin, który brał udział w demontażu tablic powiedział, że będą one u niego w domu, ale gotów jest przekazać je organizacjom społecznym. NOD (Ruch Narodowo-Wyzwoleńczy) to ruch demonstrujący poglądy prorządowe; media niezależne wielokrotnie zarzucały jego aktywistom ataki i prowokacje wymierzone w działaczy opozycji.
Zdemontowana w czwartek tablica upamiętniająca ofiary zbrodni katyńskiej była dwujęzyczna, polsko-rosyjska. Polski napis na niej brzmi: "Pamięci jeńców obozu w Ostaszkowie zamordowanych przez NKWD w Kalininie, światu ku przestrodze - Rodzina Katyńska". Napisy polski i rosyjski umieszczone są pod rysunkiem krzyża, u którego podstawy znajduje się wizerunek wyciągniętych dłoni spętanych drutem kolczastym. Druga tablica ze zdemontowanych tablic, w języku rosyjskim, głosiła: "Pamięci zamęczonych. Tu w latach 1930-50 znajdował się zarząd NKWD-MGB obwodu kalinińskiego i wewnętrzne więzienie".
Pod koniec zeszłego roku z wnioskiem o zdemontowanie obu tablic zwróciła się do władz miejskich prokuratura rejonu centralnego w Twerze. P.o. prokuratora rejonu Elwin Bajdin argumentował, że tablice zostały umieszczone na gmachu z naruszeniem przepisów. Bajdin powołał się m.in. na błędnie podany numer budynku w decyzji komitetu wykonawczego Rady Miejskiej Tweru z 9 września 1991 r. W odniesieniu do tablicy mówiącej o więźniach obozu ostaszkowskiego prokurator stwierdzał, że jej treść nie jest oparta na faktach potwierdzonych dokumentami.
Od lat 30. do 50. XX wieku w gmachu przy ulicy Sowieckiej 4. w Twerze (noszącym nazwę Kalinin) mieścił się Zarząd NKWD obwodu kalinińskiego.
za:niezalezna.pl
***
Rosyjskie Stowarzyszenie Memoriał o zdjęciu tablic w Twerze: To zbrodnia wobec historii!
W Twerze z fasady dawnej siedziby sowieckiego NKWD usunięta została tablica upamiętniająca ofiary terroru stalinowskiego, w tym zabitych w tym miejscu polskich jeńców z obozu w Ostaszkowie. Rosyjskie Stowarzyszenie Memoriał oceniło jasno, że mamy do czynienia ze „zbrodnią wobec historii”.
W oświadczeniu, które zostało opublikowane na stronie internetowej Stowarzyszenia, napisano między innymi:
„Zdemontowanie tych tablic nie jest zwykłym wandalizmem. Jest to zbrodnia wobec historii, zbezczeszczenie pamięci o naszych współobywatelach i polskich jeńcach, zabitych w podziemiach tego budynku”.
Podkreślono, że mamy do czynienia z kolejną próbą:
„[…] negowania zbrodni reżimu stalinowskiego, powszechnie znanych i wielokrotnie udowodnionych na podstawie dokumentów”.
„Memoriał” od lat bada oraz dokumentuje represje polityczne z czasów ZSRR. Ocenia, że usunięcie tablic tuż przed przypadającą dziś 75. rocznicą zakończenia w Europie II wojny światowej jest postępkiem prowokacyjnym. Dodano: „Jeśli rząd Federacji Rosyjskiej nie podejmie bezzwłocznych i zdecydowanych kroków, to na łamach gazet na całym świecie artykuły o jubileuszu zwycięstwa będą sąsiadować z informacjami o zniszczeniu w Rosji pamięci o jednej z najcięższych zbrodni II wojny”.
za:www.fronda.pl
***
Jan Kasprzyk: Usunięcie tablic w Twerze to absolutna hańba! "Nie ma słów na to, co się stało"
Usunięcie tablic w Twerze to absolutna hańba (...) Czynią to Rosjanie, którzy zamordowali naszą elitę. Czynią to potomkowie tych, którzy rozstrzeliwali polskich oficerów w ramach zbrodniczej, ludobójczej akcji katyńskiej. Nie ma słów, aby ocenić w sposób kulturalny i wyważony to, co się stało - mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Kasprzyk.
W Twerze w centralnej Rosji z gmachu, który był siedzibą sowieckiego NKWD, zdemontowano wczoraj na zlecenie prokuratury tablicę poświęconą zamordowanym tam ofiarom zbrodni katyńskiej - jeńcom obozu w Ostaszkowie.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jana Kasprzyka.
Usunięcie tablic w Twerze to absolutna hańba. Czynią to Rosjanie w momencie, kiedy obchodzimy kolejną rocznicę zakończenia II wojny światowej. Czynią to Rosjanie, którzy są współodpowiedzialni, wraz z Niemcami, za wybuch II wojny światowej. Czynią to Rosjanie, którzy zamordowali naszą elitę. Czynią to potomkowie tych, którzy rozstrzeliwali polskich oficerów w ramach zbrodniczej, ludobójczej akcji katyńskiej. Nie ma słów, aby ocenić w sposób kulturalny i wyważony to, co stało się w Twerze - mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl.
Jak podkreśla, Rosjanie od samego początku próbowali najpierw tuszować zbrodnię katyńską, potem ją przekłamywać i na kłamstwie katyńskim budować również swoją pozycję międzynarodową.
Próbują, niestety, nawiązywać do tej niechlubnej tradycji lat 40., 50. i następnych. Co nas jeszcze czeka? Trudno powiedzieć, ale na pewno trzeba się temu bardzo mocno przeciwstawiać. Dobrze też, że są Rosjanie, którzy widzą, że istnieje problem, że Rosja musi zderzyć się ze swoją haniebną przeszłością, jaką był okres sowiecki, czas mordowania w sposób okrutny jeńców wojennych- wykazuje Kasprzyk.
To jest również historia Rosji. Jeżeli Rosja chce się odwoływać do dziedzictwa Związku Sowieckiego, a czyni to mniej więcej od 20 lat pod rządami Putina, to musi mieć pełną świadomość, że historii nie zakłamie. Że to, co stało się w Katyniu i w wielu innych miejscach, jest elementem jej historii. I za to należy przepraszać - dodaje.
za:niezalezna.pl