Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr-Spór o odpowiedzialność

Od czasu do czasu rozgrzewa nas dyskusja na temat tzw. „polskich obozów zagłady”. Fakt, że niemieckie obozy zagłady istniały na terenach okupowanej Polski, skreślonej z mapy Europy nie daje żadnych podstaw do przypisywania odpowiedzialności ani nie istniejącemu państwu, ani narodowi odpowiedzialności za zagładę. Nie zmienia tego faktu to, że

z okupantem niemieckim mogli współpracować w tej zagładzie jacyś Polacy. Byli oni traktowani powszechnie jako zdrajcy, niegodni nazywania ich Polakami. Byli piętnowani moralnie, a niekiedy w jakimś sensie – fizycznie. Jeśli nie uznamy tych faktów, będziemy musieli wciąż zmagać się z problemem rzekomej odpowiedzialności Polski i Polaków za zbrodnie nie popełnione przez naród polski ani państwo polskie.

Wiem, ze to co dalej napiszę jest ułomną analogią. Bo analogie tak mają to do siebie. Ale warto, mimo tych ułomności, porównywać pewne sprawy. Pedofilia jest swoistą zbrodnią na młodym człowieku, na dziecku. Jest zjawiskiem karygodnym i godnym potępienia. Jest zjawiskiem, które ma rozległe miejsce w naszej cywilizacji, bo jest to cywilizacja moralnej schizofrenii – piętnuje to, co sama promuje. Kościół jest jedyną bodaj instytucją, która głosi sprzeciw wobec tej cywilizacji panseksualizmu i użycia człowieka, potraktowania go jako przedmiotu.
To, że w Kościele są ludzie, którzy poddali się trendom tej cywilizacji, a sprzeciwiają się normom Kościoła może znaczyć tylko jedno – to są ludzie, którzy zdradzili Boga i Kościół. Niezależnie od formalnej strony prawa kanonicznego, są to faktycznie ludzie, którzy mocą swoich czynów dokonali eks-komuniki, a więc wyłączenia się z Kościoła. Nie można być poza Kościołem i w  Kościele. Owszem, można funkcjonować w nim formalnie, urzędowo, na zasadzie wirusa infekującego zdrowy organizm, ale ta obecność jest patologią. Jest zdradą, która szkodzi Kościołowi.

Wierzę, chcę wierzyć, że wszystkim nam, katolikom, zależy na oczyszczeniu Kościoła. Ale wszelka terapia musi uwzględniać stan faktyczny. Pytanie, które nasuwa się w związku z obecnymi działaniami terapeutycznymi brzmi – czy Kościół jest miejscem zranień, czy to zdrajcy Kościoła, dokonują tych zranień? Jeśli więc głosi się, że są „zranieni w Kościele”, to można to uznać jako stwierdzenie patologii Kościoła jako takiego. I taki tok myślenie może budzić sprzeciw. Piszę te słowa jako kapłan i członek zgromadzenia, w którym jeden z byłych zakonników dokonał czynów haniebnych i karalnych. W momencie ujawnienia sprawy, nikt z nas  tego nie kwestionował. Sprawca został wydalony ze zgromadzenia, odsiedział wyrok, a potem… My wszyscy jako członkowie zgromadzenia zostaliśmy obarczeni odpowiedzialnością finansową, zbiorową za jego czyny. Sprawca został ukarany kilkuletnim wyrokiem, my kilkudziesięcioletnim (spłata dożywotniej renty dla ofiary). To są skutki myślenia, że zamiast odpowiedzialności zdrajcy, jest odpowiedzialność zdradzonej wspólnoty. Nie zranił pedofil, który swoim czynem wykluczył się z Kościoła, ale zranienie dokonało się w Kościele!  Zważmy ciężar słów.

Copyright © 2017. All Rights Reserved.