Polecane
Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr-Naruszono granice
2 czerwca 1979 roku Jan Paweł II powiedział na Placu Zwycięstwa: „Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus-Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu”.
Chrystus z Krakowskiego Przedmieścia został potraktowany jako klucz interpretacyjny do dziejów Warszawy, ale ostatecznie także i Polski. Przypominam te słowa, przypominam ten symbol w chwili, w której z trudem zbieram myśli i słowa. Dokonano potwornego aktu profanacji tego symbolu. Przy okazji także innych cennych znaków naszej tożsamości narodowej.
Jest cechą rewolucji, w tym a może przede wszystkim rewolucji bolszewickiej, to, że usiłuje zbezcześcić to, co wartościowe, święte, bezcenne. Dlatego Sowieci wkraczając do Polski jako „wyzwoliciele” gwałcili polskie kobiety. Dlatego bolszewicy zamieniali świątynie na skłądy zboża czy stajnie. Dlatego teraz neobolszewicy dokonują profanacji. Oczywiście, oni także idą, by „wyzwalać” z przemocy… Neobolszewicy usiłują teraz wprowadzić zamiast krzyża i orła pokraczną, sfałszowaną tęczę. Przykrywają, zasłaniają, dewastują… I zapowiadają, że to początek marszu.
Pamiętam słowa pana prezydenta tuż po jego reelekcji. Słowa wzywające do szacunku wobec oponentów, wobec myślących inaczej, kierujących się innymi wartościami.
Ale jak postępować wobec tych, którzy nie mając żadnych wartości, dewastują to, co dla mnie, co dla nas jest święte? Jak postępować wobec tych, którzy odrzucają realne wartości, a głoszą hasła propagandowe? Jak pisał kiedyś prof. Jan Strzelecki o totalitaryzmie: „bezbrzeżna wolność przybrała kształt bezbrzeżnej tyranii (do równości obywateli odwołali się rzecznicy totalnego wyrównania przekonań; braterstwo odsłoniło się w swej najłatwiejszej potencji, wyrażającej się w nienawiści do tych, którym odmówi się tytułu brata”.
Oto bezbrzeżna wolność przybiera postać tyranii dewiantów, tolerancja oznacza nienawiść dla zdrowo myślących, braterstwo jest adresowane tylko do podobnych sobie…
Nie, nie mam żadnego szacunku dla tych, którzy reprezentuję takie poglądy i wyrażają je poprzez swoje postawy. To nie są ludzie z mojego kręgu kulturowego, z ojczyzny mojej. To są ludzie, którym nie godzi się podać ręki.
Przekroczone zostały pewne granice. W sposób radykalny, barbarzyński. Zostaliśmy wprowadzeni w stan wojny. Jest agresor i jest potrzebna obrona. Nie dialog, bo on jest niemożliwy. Nie budowanie wspólnoty, bo nie ma nawet punktów zaczepnych do elementarnego porozumienia.
Zostaliśmy wprowadzeni w stan wojny. Jan Paweł II uczył nas, także w Warszawie w 1983 r., czasie stanu wojennego: „Chrześcijanin bowiem powołany jest w Jezusie Chrystusie do zwycięstwa. Zwycięstwo takie jest nieodłączne od trudu, a nawet cierpienia, tak jak zmartwychwstanie Chrystusa jest nieodłączne od krzyża”.