Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Temida Stankiewicz-Podhorecka: Protęczowy i antywychowawczy

Teatr jest dzisiaj forum dla jednej ideologii – lewicowo-liberalnej.
Zacznijmy od pytania: czy kultura – a w niej teatr – może wychowywać i uczyć życia, kształtować światopogląd, formować mentalność? Krótko mówiąc, czy teatr może być nauczycielem życia, czy ma po temu narzędzia? Oczywiście może. Zależy tylko

, jakiego życia, w którą stronę kierującego swoich „uczniów”, czyli widzów. Pisząc o kulturze, koncentruję się głównie na teatrze. Jest to bowiem ta dziedzina sztuki, a szerzej kultury, którą można określić jako syntezę różnych sztuk, albowiem na scenie teatralnej spotykają się literatura, muzyka, sztuki plastyczne, taniec, wiele różnych segmentów tworzących obraz kultury danego czasu, epoki.

Ponadto w teatrze spotykają się „na żywo” dwie grupy społeczne, z których jedna jest nadawcą, bo nadaje komunikat (scena, aktorzy), a druga jest odbiorcą, bo ów komunikat odbiera (widownia). Teatr jest właściwie jedyną dziedziną sztuki i w ogóle kultury, która najskuteczniej oddziałuje na odbiorcę, czyli na nas – publiczność na widowni. W tym samym bowiem czasie odbywa się proces formowania postaw światopoglądowych, estetycznych, etycznych widzów. Formujący (scena, aktorzy) i formowani (publiczność) znajdują się w tym samym czasie i w tym samym pomieszczeniu. A więc jedność miejsca, czasu i akcji, by odnieść się do znanej antycznej zasady trzech jedności (tutaj „akcję” rozumiem jako proces formowania widza).

Zdradzona misja

Żyjemy w okresie wojny kulturowej, czy jak kto woli – cywilizacyjnej. To czasy chaosu i to nie przypadkowego, lecz zaprogramowanego. Wyraźnie pokazuje to obecnie teatr. Także inne sztuki, ale teatr najbardziej wyraziście. Chaos jest jednym z narzędzi, którym posługuje się dziś cała kultura w celu dezorganizacji życia zarówno w przestrzeni artystycznej czy intelektualnej, jak i edukacyjnej (szkolnictwo, uczelnie wyższe) oraz społecznej. Teatr dziś (i szerzej kultura) nie ma nic wspólnego z misją, którą powinien realizować, bo po to przecież istnieje od wieków. Mieści się w niej element wychowawczy. Zadaniem przynależnej teatrowi misji jest budzenie świadomości narodowej, kształtowanie naszej tożsamości, wychowywanie. I nie tylko młodzieży, choć o nią najbardziej chodzi i ona też stanowi główny trzon publiczności teatralnej. I nie tylko teatralnej, bo to także najszerszy odbiorca innych sztuk. W tej sytuacji odpowiedź na pytanie, czy teatr poprzez środki artystyczne realizuje dziś swoją misję w takim właśnie wymiarze, jest niestety negatywna (dotyczy to też ogólnie kultury). Teatr (poza nielicznymi wyjątkami) kształtuje dziś tożsamość antynarodową i oddziałuje antywychowawczo. Zarówno ze względu na treści, jakie przekazuje (celowo dobierany repertuar), jak i formę: kształt inscenizacyjny spektaklu, sposób gry aktorów, scenografia, dobór muzyki itp.

Zasłanianie się twórców teatru wolnością artystycznej ekspresji jest fałszywym usprawiedliwieniem. Bo absolutyzowana wolność oderwana od prawdy jest zaprzeczeniem sztuki i działa niszcząco na samą sztukę, a przede wszystkim na człowieka, formując go w złym kierunku. A ponieważ teatr (poza nielicznymi wyjątkami) jest dziś silnie zideologizowany, pozostając pod ogromnym wpływem środowisk neomarksistowsko-liberalnych, toteż przekaz, jaki płynie ze sceny, jest podporządkowany tejże ideologii. Można powiedzieć, że teatr jest dzisiaj forum dla jednej ideologii – lewicowo-liberalnej, w ramach której realizuje ideologię gender, LGBT itd. Obecnie w rzadko którym przedstawieniu nie ma elementów propagujących owe tęczowe ideologie – czy to wprost w obrzydliwych obscenach, niedwuznacznych zachowaniach aktorów na scenie, czy poprzez tęczowe rekwizyty.

Zresztą, cóż powiedzieć, kiedy sama pani rektor Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie, Dorota Segda, zawiesiła na budynku Akademii tęczową flagę, propagując w ten sposób tę niszczycielską i nieludzką ideologię.
Jawi się zatem pytanie: w jakim kierunku jest dziś wychowywana i uczona młodzież aktorska i reżyserska? Jakie wartości będzie wdrażać w swojej przyszłej pracy artystycznej? Czy pani Segda ma prawo narzucać tym młodym ludziom, jeszcze nie do końca przecież ukształtowanym artystycznie, wchodzącym dopiero w tę dziedzinę, swoje polityczne poglądy? A gdzie neutralność światopoglądowa, do której studenci uczelni mają pełne prawo? O ile wiem, pani Segdzie włos z głowy nie spadł za indoktrynowanie młodzieży w podległej sobie uczelni.

Narzędzie destrukcji

Teatr kiedyś poszukiwał prawdy o człowieku, pokazywał go jako istotę integralną pod względem duchowym, emocjonalnym i fizyczno-cielesnym. Dziś odjął człowiekowi jego wymiar transcendentalny i zredukował go wyłącznie do biologii. Ponadto bierze udział jako strona czynna w rewolucji homoseksualnej, propagując bluźniercze akty tejże rewolucji, ataki na wartości fundamentalne, na Kościół, na rodzinę. Ta rewolucja to właściwie już wojna cywilizacyjna. Presja aktywistów LGBT, lobby homoseksualnego na kształt teatru, a tym samym kultury jest silna, bo ma nie tylko wsparcie międzynarodowe i płynące stamtąd pieniądze (vide fundacje George’a Sorosa), ale niestety także przyzwolenie państwowe i społeczne u nas.

Co teatr oferuje dziś młodym ludziom jako swoim widzom, swojej publiczności? Czy pomaga młodzieży poznawać życie w prawdzie, uczyć właściwych postaw? Czy uwrażliwia tych młodych ludzi na piękno, dobro, prawdę, czyli triadę, która jest warunkiem sine qua non dzieła sztuki? Przy czym piękno należy tu rozważać nie tylko w kategoriach estetycznych, ale chodzi też o piękno w wymiarze transcendentalnym, moralnym – jako piękno sumienia. Dzieło tworzone w oderwaniu od prawdy nie przynosi żadnego pożytku, jedynie szkody. A demoralizujące akty twórcze niszczą dobro i nie rozwijają w artyście człowieczeństwa. Zatem, czy teatr może być dla tych młodych ludzi nauczycielem moralności, nauczycielem życia? Czy obecny teatr poprzez swoje przedstawienia spełnia wychowawczą misję – nie w sensie nachalnego dydaktyzmu, lecz w szerokim tego słowa znaczeniu, bo taka misja przecież była od zarania wpisana w funkcję teatru jako sztuki.

Odpowiedź na wszystkie pytania pozostaje tylko negatywna. Bo czego ci młodzi ludzie mogą nauczyć się dziś w teatrze? Nienawiści do własnej Ojczyzny, do Kościoła, a nawet do rodziców (wszak normalna rodzina w przedstawieniach pokazywana jest wyłącznie w skrzywieniu, jako toksyczna, natomiast pozytywnie ukazywane są związki homoseksualne). Mogą mieć problemy z własną tożsamością, w tym płciową, oswoić się z zachowaniami dewiacyjnymi, homoseksualnymi itd.

Trwamy w Roku Świętego Jana Pawła II, który postrzegał sztukę jako jedną z przestrzeni, która może wpłynąć na odrodzenie człowieka, bo jak pisał: „piękno zbawi świat”. Godzi się tu przypomnieć stanowisko św. Jana Pawła II w kwestii sztuki i misji artystów. Papież w słynnym liście do artystów pisał: „Społeczeństwo potrzebuje artystów, którzy zabezpieczają wzrastanie człowieka i rozwój społeczeństwa poprzez ową wzniosłą formę sztuki, jaką jest sztuka wychowania”.

https://www.e-teatr.pl/proteczowy-i-antywychowawczy-1954

Copyright © 2017. All Rights Reserved.