Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Patryk Jaki w Aktualnościach Dnia

Winę za obecną wojnę kulturową ponosi lewica, która wmawia społeczeństwu, że nie ma ideologii gender i jest to jedynie wymysł prawicy i Kościoła

Nasza cywilizacja składa się z religii chrześcijańskiej, prawa rzymskiego i dziedzictwa filozofii greckiej. Te trzy komponenty razem, pod przewodnictwem Chrystusa, powodowały, że Europa przez wiele lat była motorem napędowym dla całego świata. Winę za obecną wojnę kulturową ponosi lewica, która stara się wmówić społeczeństwu, że nie ma ideologii gender i że jest ona jedynie wymysłem prawicy orz Kościoła – powiedział Patryk Jaki, poseł do Parlamentu Europejskiego, podczas audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Od wielu lat w Europie Zachodniej szerzy się ideologia gender.  Od pewnego czasu jej zwolennicy, różnymi sposobami, starają się wdrożyć ją również w Polsce. Osoby sprzeciwiające się jej wprowadzeniu są szykanowane i obrażane.

Zdaniem Patryka Jakiego „winę za obecną wojnę kulturową ponosi Lewica, która stara się wmówić społeczeństwu, że nie ma ideologii gender, jest ona jedynie wymysłem prawicy i Kościoła”.

Polityk odniósł się również do stanowiska Unii Europejskiej, która ingeruje i narzuca swoje stanowiska w wojnie kulturowej.

    – Mamy w tej chwili ogromny nacisk instytucji europejskich. Chcą nam zabrać wszystkie elementy suwerenności, łącząc budżet z tzw. kryterium praworządności – ocenił Patryk Jaki.

Zdaniem gościa „Aktualności dnia” rozwiązanie to jest niezgodne z prawem i łamie dotychczasowe zapisy przystąpienia Polski do UE.

    – Jest to bitwa o polską suwerenność (…). Jest to, łamiąca traktaty, próba zawiązania Polsce rąk, nóg oraz narzucenia swojej woli. W tej sytuacji musimy się zdecydować, czy chcemy być województwem Unii Europejskiej, czy niepodległym suwerennym państwem (…). Jeżeli zgodzimy się na powiązanie funduszy z praworządnością, to jest to zmiana ustrojowa Unii Europejskiej – powiedział Patryk Jaki.

Przeciwnicy ideologii gender, która jest poważnym zagrożeniem dla życia i rodziny, podejmują różne akcje uświadamiające społeczeństwo. Jedną z nich jest rozpoczynająca się dziś konferencja „Wojna kulturowa w Europie. Czy Polska ma szansę?” [czytaj więcej]. Inicjatorem wydarzenia jest europoseł Patryk Jaki. Jak zapowiada, w konferencji wezmą udział konserwatywni intelektualiści związani z tematem wojny kulturowej i cywilizacyjnej.

    – Konferencję wygłosi m.in. pan prof. Wojciech Roszkowski, autor genialnej i najważniejszej w dziedzinie humanistyki książki pt. „Roztrzaskane lustro”. W książce dokładnie zostało przedstawione to, jak powstawała cywilizacja zachodnia oraz w jaki sposób była rozmontowywana – poinformował Patryk Jaki.

W dalszej części sympozjum swoje wykłady wygłoszą m.in.: prof. Marek Chodakiewicz, ks. prof. Paweł Bortkiewicz i ks. prof. Dariusz Oko.

    – Będzie to okazja do tego, by sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak, jak niektórzy mówią, że „nie ma ideologii gender, to prawica i Kościół ją sobie wymyśla” – ocenił inicjator konferencji.

W wydarzeniu udział wezmą również zwolennicy tej ideologii.

    – Zaprosiliśmy dwie strony po to, by móc zobaczyć i porównać ich stanowiska – wyjaśnił poseł do europarlamentu.

za:www.radiomaryja.pl
***

Minister Z. Ziobro: Zauważam w UE coraz więcej aktów prawnych, które odwołują się do ideologii

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podkreśla, że w Unii Europejskiej pojawia się coraz więcej aktów prawnych odwołujących się do ideologii. Ten proces staje się groźny kiedy elity brukselskie pod pretekstem obrony mechanizmów demokracji chcą wymuszać wprowadzanie zmian w obszarze kultury, wartości – mówił Prokurator Generalny.

Przed południem na stadionie PGE Narodowym rozpoczęła się dwudniowa konferencja „Zderzenie kulturowe w UE. Czy Polska ma szansę?” organizowana przez grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. [OGLĄDAJ]

Minister sprawiedliwości i szef Solidarnej Polski inaugurując konferencję mówił, że dyskusja dziś nie jest teoretyczna, ale „zakorzeniona w rzeczywistości”.

    „Ona ma być rzeczywistą fotografią tego, co dziś się dzieje, gdzie jesteśmy, w jakim momencie tych kulturowych zmian związanych z walką wartości, o tożsamość” – powiedział Zbigniew Ziobro.

Według niego, w wielu krajach Europy Zachodniej „zwyciężyło myślenie mające de facto swoje oparcie w ideologiach postmarksistowskich jak niektóry je trafianie definiują, ideologii gender, ideologii związanej z ruchem LGBT+, które to idee i wartości przeniknęły do świata polityki, a ze świata polityki do świata prawodawstwa i codziennego życia społeczeństw”.

Jak mówił w tych krajach pojawia się chęć „dzielenia się tymi wartościami nie tylko przez formy miękkiej perswazji, ale coraz częściej chęć używania narzędzi już związanych z realną władzą”. Wskazał tu na zmiany w systemie prawnym począwszy od konwencji prawa międzynarodowego, Konwencję stambulską, czy rozwiązania prawne w ramach UE.

    „Dla mnie jako dla polityka pewnym wyzwaniem, i z całą pewnością związanym z codziennością władzy, jest podejmowanie konkretnych decyzji, które łączą się z wytwarzaniem przestrzeni sporów w polityce. Takie decyzje, dla przykładu, w 2016 r. musiałem podjąć w sporze z Komisją Europejską, decyzje o zawetowaniu rozwiązań prawnych, które miały tylnymi drzwiami wprowadzić do Polski możliwość adopcji przez związki homoseksualne, małżeństwa homoseksualne, w konsekwencji de facto wprowadzałyby tym samym do polskiego systemu prawnego właśnie tego rodzaju fundamentalne zmiany w zakresie postrzegania rodziny i łączyłoby się to z daleko idącymi konsekwencjami” – wskazał Prokurator Generalny. .

Jak dodał tego rodzaju napięcia w relacjach na forum unijnym zdarzają się niejednokrotnie i bywa tak, że Polska wspólnie z Węgrami, czasem przy wsparciu innych krajów, toczy kuluarowe spory o zapisy poszczególnych dokumentów, gdzie „na siłę współpracujący z nami partnerzy w ramach unijnego organizmu, w którym funkcjonujemy, usiłują narzucić nam lewicowe wartości, które są na kursie kolizyjnym z tym wszystkim z czego wyrasta polska kultura, polska tożsamość i co broni polska konstytucja”.

Zbigniew Ziobro stwierdził, że ten proces przyspiesza.

    „Jako polityk zauważam coraz więcej dokumentów, aktów prawnych, które wprost odwołują się do tego rodzaju ideologicznych rozwiązań nie mających czasem żadnego związku z zapisami prawnymi, których dotyczą (…). Ten proces staje się szczególnie groźny wtedy kiedy okazuje się, że Komisja Europejska, elity brukselskie, część przedstawicieli tych dużych państw UE pod pretekstem obrony mechanizmów demokracji, praworządności tak naprawdę chce wprowadzić bardzo mocne mechanizmy władcze, które będą prowadziły do wymuszania na państwach członkowskich, w tym na Polsce wprowadzania tego rodzaju fundamentalnych zmian w obszarze kultury, wartości, w obszarze naszej tożsamości” – powiedział minister.

Szef Ministerstwa Sprawiedliwości stwierdził też, że mechanizm mający wiązać kwestię praworządności z budżetem UE jest bardzo „szeroko ujęty”.

    „Nie dotyczy, wbrew temu co czasami słyszymy, wyłącznie sfery sądownictwa, czy działania prokuratury, ale dotyczy sfery rodziny, kultury, edukacji; dotyczy wszystkich tych obszarów, które mają fundamentalne dla określenia naszej tożsamości i które są związane z nasz do tej pory suwerenną decyzją, jeżeli chodzi o kształtowanie tych obszarów naszego życia społecznego” – podkreślił.

Zbigniew Ziobro ocenił, że stoimy przed bardzo ważnymi decyzjami, ale, aby je podejmować w sposób roztropny, przemyślany i rozsądny, trzeba dokładnie widzieć procesy, w ramach których te decyzje polityczne będą podejmowane.

Organizatorzy konferencji wskazują, że w krajach UE w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat doszło do całej serii przemian o podłożu kulturowym, które mają rzeczywisty wpływ na codzienne życie całych społeczeństw.

    „Zmiany te mają różne oblicza i w wielu państwach przybierały odmienne formy i skale” – akcentują.

Organizatorzy podkreślili, że konferencja „Zderzenie kulturowe w UE” to inicjatywa, dzięki której będzie okazja do podsumowania dotychczasowych zmiany w Polsce na tle innych europejskich państw, a także nakreślenia możliwych scenariuszy zderzenia kultur w najbliższych dekadach.

za:www.radiomaryja.pl

***

O upadku moralnym, kulturowym i intelektualnym Zachodu. Poruszające słowa prof. Roszkowskiego

Na Stadionie Narodowym w Warszawie rozpoczęła się w czwartek dwudniowa konferencja „Zderzenie Kulturowe w UE - czy Polska ma szansę?”. Na początku wstępne przemówienie wygłosili minister Zbigniew Ziobro i dr Patryk Jaki. Jako pierwszy prelegent głos zabrał profesor Roszkowski. Badacz przedstawił wnikliwą diagnozę upadku cywilizacji zachodniej pod względem intelektualnym, moralnym, kulturowym i materialnym.
 
Następnie profesor Wojciech Roszkowski w referacie „Roztrzaskane lustro - upadek cywilizacji zachodniej” stwierdził, że spory o wartości budzą dziś niechęć, gdyż kto je porusza, oskarżony jest o politykowanie. Tymczasem nieistotne jest kto, rządzi, lecz wartości, w imię których to czyni. Cywilizacja zachodnia opiera się na filozofii greckiej, prawie rzymskim i chrześcijaństwie. To ostatnie wprowadziło przekonanie o konieczności istnienia transcendentnego charakteru prawa. Ludzie są bowiem jedynie interpretatorami, a nie twórcami prawa. Gdy starają się je kreować wbrew prawu naturalnemu, prowadzi to niekiedy do tragedii (niewolnictwo, ludobójstwo).

O upadku cywilizacji zachodniej w wymiarze ilościowym świadczy fakt, że w 1900 roku mieszkało w niej (w tym w imperiach kolonialnych) 21 proc. ludności świata, zaś  w 2017 roku tylko 12,5. W 1900 Zachód wytwarzał 48 procent światowego PKB (obecnie jedynie 34 proc.). W wymiarze jakościowym problem stanowi niszczenie dziedzictwa historycznego (np. pomników Kościuszki czy Jeffersona w Stanach Zjednoczonych), a także podręczniki szkolne czy akademickie wpędzające w poczucie winy za dokonania Zachodu.

Problemem okazuje się także „poganienie” społeczeństw, znacząco spada liczba osób ochrzczonych, lecz nieprzyznających się do wiary. Kolejnym problemem jest zanik różnicy między kulturą wysoką a masową. Tymczasem ta ostatnia przypomina „śmietnik”. Popularna okazuje się „antropologia nieograniczona” – wiara jakoby człowiek mógł bez ograniczeń tworzyć swoją tożsamość.

Dziś – jak zauważył uczony - osoby takie jak Daniel Cohn-Bendit dyktują, czym jest demokracja i wolność, podczas gdy w młodości popierały rewolucję kulturalną w Chinach. W efekcie dzisiejszą demokrację liberalną można porównać do świnki morskiej, która nie jest ani świnką, ani morską. Dzisiejszy liberalizm zapomina bowiem o ograniczeniu swobody poprzez wolność drugiego człowieka. Problemem jest też dzisiejsze rozumienie demokracji, gdyż oprócz władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej pojawiają się nawet silniejsze i zakulisowe: biznes, media i służby.

Nieprawdziwe jest twierdzenie o „śmierci wielkich narracji”. To dziś bowiem toczy się między nimi batalia. Niestety często królują w niej emocje, zastępujące racjonalne myślenie. Jedną z przyczyn jest tu brak edukacji filozoficznej. Pod koniec wystąpienia profesor Roszkowski wezwał do walki o media, które stanowią dziś główną arenę cywilizacyjnego sporu.

za: www.pch24.pl

***

"Nie musimy robić tego, co Zachód". Ziemkiewicz o narzucaniu Polsce wzorców tolerancji

Publicysta "Do Rzeczy" podczas konferencji "Wojna kulturowa. Czy Polska ma szansę?" stwierdził, że polska specyfika kulturowa nie wynika z zacofania, ale z odmienności.

 Trwa właśnie konferencja "Wojna kulturowa. Czy Polska ma szansę?". Jak informują organizatorzy, konferencja “Wojna kulturowa” to inicjatywa, dzięki której będziemy mieli okazję podsumować dotychczasowe zmiany w Polsce na tle innych europejskich państw, a także nakreślić możliwe scenariusze zderzenia kultur w najbliższych dekadach. Czy zmiany te zajdą tak daleko jak w innych krajach Unii Europejskiej? Czy mamy szansę uchronić się przed szkodliwymi konsekwencjami przemian kulturalnych, bazując na doświadczeniach innych? – pytają inicjatorzy wydarzenia.
Kompleks Polski

Podczas jednego z paneli głos zabrał publicysta "Do Rzeczy" Rafał Ziemkiewicz. Jego zdaniem polska specyfika kulturowa domaga się szczególnej ochrony w dzisiejszych czasach "wojny kulturowej", która ma narzucić polskiemu społeczeństwu wzorce zachowania i sposób myślenia właściwy dla obywateli państw Zachodu. Ziemkiewicz wspominał przy tym o swojej ostatniej książce "Cham niezbuntowany".

– Głównym wątkiem książki jest leczenie Polaków z tego kompleksu, z tego głębokiego przekonania, które jest im wtłaczane, że, jeśli coś jest u nas inaczej niż na Zachodzie, to tylko dlatego, że my jesteśmy zacofani, że jest jedna ścieżka rozwoju, że wszystko musi być tak jak "tam". Mało tego, to rozumowanie, które jest szalenie popularne w elitach opiniotwórczych, to rozumowanie zaczyna dostosowywać naszą przeszłość do tej jedynej możliwej linii historycznej – stwierdził Ziemkiewicz.

W tym kontekście publicysta przywołał argumenty o polskich koloniach i polskiej homofobii. Ziemkiewicz stwierdził, że są one całkowicie błędne. Rzeczpospolita Obojga Narodów nie posiadała nigdy kolonii. Przedstawiciele nacji wchodzących w jej skład pełnili ważne i prestiżowe funkcje w ówczesnym aparacie państwowym (Radziwiłłowie, ród Sapiehów) w przeciwieństwie do kolonii państw Zachodu, które były eksploatowane. Publicysta przypomniał również, że Polska byłą jedynym krajem, w którym homoseksualizm nigdy nie był karany.

– Dajemy sobie mówić coś bzdurnego (...) Kompleksy przeszłości, które leczy sobie dzisiaj Zachód, są nam narzucane w Polsce. A my, dzięki temu zmiękczamy swoją postawę: no tak musimy robić to samo, co tam. Moja najważniejsza teza: nie musimy robić tego, co Zachód.
Dlaczego nie powinniśmy robić tego, co Zachód?

Rafał Ziemkiewicz jest również zdania, że w Polsce nie ma spontanicznego ruchu wyzwolenia mniejszości seksualnych. Walka o rzekomą równość jest narzucana z Zachodu.

– Sztandarowe hasło dla ruchu LGBT – legalizacji tzw. małżeństw homoseksualnych. To jest hasło, które wynika z faktu, że tak zrobiono na Zachodzie i logika rewolucji jest taka, że my mamy mieć tak jak na Zachodzie – stwierdził publicysta.

Tymczasem, jak twierdzi Ziemkiewicz powołując się m.in. na badania profesora Szukalskiego z Uniwersytetu Łódzkiego, homoseksualiści w Polsce nie chcą legalizacji swoich związków. To pokazuje, że model działania państw Zachodu względem narodów uważanych za "gorsze" nie zmienił się od kilku stuleci.

– Dziś mamy dokładnie powtórzenie tego samego modelu zachodniego, oczywiście już nie promującego wartości chrześcijańskie, które są passe, ale wartości nowej ideologii wolności od wszystkiego. Są tym ideowym uzasadnieniem, dla którego kraje takiej jak nasz mają moralne prawo [państwa Zachodu – przyp. red.] traktować jak dzicz, którą trzeba ucywilizować na swój własny sposób. Historia się powtarza – zakończył Ziemkiewicz.

za:dorzeczy.pl

***

Ekspansja lewicowych ideologii. Sakiewicz i Rachoń o cenzurze, prowokacyjnej koszulce i "fladze LGBT"

Na stadionie PGE Narodowy w Warszawie rozpoczęła się dziś konferencja pod nazwą "Zderzenie kulturowe w UE. Czy Polska ma szansę?". Gośćmi jednego z paneli dyskusyjnych byli redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie" Tomasz Sakiewicz oraz prowadzący program #Jedziemy w TVP Info Michał Rachoń.
Cenzura elementem rewolucji LGBT

Sakiewicz i Rachoń wystąpili w panelu pod nazwą "Ekspansja lewicowych ideologii. Jaki powinien być model zachowania instytucji państwa?" - tytułowe pytanie prowadzący panel postawił dyskutującym publicystom.

- Rewolucja LGBT jako jeden z celów ma przewracanie demokracji. Z jednej strony mówią, że nie ma ideologii, a mówią też o wartościach, że mają ponad demokracją pewne wartości. Tego typu rewolucje koniec końców obracają się przeciwko ich twórco- podkreślił Tomasz Sakiewicz.

Jak powinno zachować się państwo w tej sytuacji?

- Ochrona wolności, żeby ludzie mieli te same prawa. A próbuje się to podważać - jeden nie może się bronić, drugi może napadać, widzieliśmy to w przypadku pana Margot, tego człowieka, który napadł działacza ruchu pro-life (...) Dziś wystarczy bronić praw podstawowych i je respektować- dodał redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie".

"Bardzo silnym elementem rewolucji LGBT jest cenzura" - rozpoczął kolejny wątek i ujawnił, dlaczego "Gazeta Polska" wypuściła w obieg słynną naklejkę "Strefa wolna od ideologii LGBT".

- Chodziło, żeby protestować przeciwko cenzurze. Państwo ma nam obowiązek zabezpieczyć wolność słowa. Pracownicy naukowi są wyrzucani z uczeni, pracownik Ikei został wyrzucony z pracy, podpalano kioski, w której sprzedawano gazetę- wymieniał, dodając, że aktywiści LGBT "uważają, że niosą flagę wolności, ale niosą rewolucję totalitarną".

- Nie bronimy wam głosić waszych poglądów, ale nie zabraniajcie nam głosić naszych. Czy wolno wsadzić księdza do więzienia za to, że głosi, że homoseksualizm jest grzeszny? My bronimy wolności, jeżeli będziemy w tym kierunku szli, to z tą rewolucją wygramy, niezależnie od tego jak wielkie pieniądze i wielkie siły się sprzymierzą- podkreślił Sakiewicz.

Rachoń: Ja się czuję obrażony

Redaktor Michał Rachoń na początku swojego wystąpienia odniósł się do koszulki, jaką podczas poprzedniego panelu miał na sobie poseł Maciej Gdula z Lewicy.

- Ja czuję się obrażony tego rodzaju profanacją symbolu polskiego godła, ale pan profesor powiedział, że kiedy przychodzi do prawicy to musi pozwolić sobie na pewnego rodzaju prowokację- ujawnił Rachoń, mówiąc o swojej rozmowie z posłem Gdulą.

Prowadzący poranny program #Jedziemy w swoim wystąpieniu podjął rozważanie o kwestii ideologii LGBT w kontekście państwowości. Dlaczego często mówi się o "fladze LGBT" lub "tęczowej fladze"?

- Z jakiego powodu środowiska, dla którego ideologia LGBT jest istotna, używają akurat kategorii flagi? Dlaczego to jest flaga LGBT? Flagi mają państwa. Mieliśmy takie przykłady, że pewne ideologie tworzyły swoje własne flagi w odniesieniu do swojej państwowości. Tam sprowadzało się to również do pewnej ideologii, która posiadała swoją własną symbolikę, w tym również flagę- stwierdził, przypominając m.in. komunistyczną flagę z sierpem i młotem.

- To świadczy o tym, że wojna kulturowa, która się odbywa, odbywa się na przestrzeni państwowej. To środowiska, które próbują przejąć w pewnym sensie narrację w przestrzeni państwowej, w pewnym sensie podszywają się pod instytucje państwa, próbują stworzyć wrażenie, że są instytucjami państwowymi, parapaństwowymi lub ponadpaństwowymi. Moim zdaniem obecność pana prof. Gduli w tej właśnie koszulce nie była przypadkiem, bo ona - nawet jeżeli pan prof. Gdula nie w takim celu ją założył - oddaje ten sposób myślenia- dodał Rachoń.

Dziennikarz TVP Info w tej kwestii odniósł się również do działań aktywistów LGBT, w tym Michała Sz. "Margot".

- W wyniku manifestu, który został zamieszczony w przypadku profanacji figury Chrystusa, znajdowało się również odniesienie do tęczy, jako flagi. Tam znajdowało się odniesienie do tego, że skoro biało-czerwona flaga nie obraża, to również tęcza nie obraża. Cóż oznacza takie zestawienie? Że w istocie mamy dwa porządki państwowe albo parapaństwowe. Jeden, którego odniesieniem jest biało-czerwony symbol państwowej flagi i równorzędnym symbolem ma być flaga tęczowa. To ma całą masę konsekwencji dotyczących struktury zarezerwowanej dla państwowości- powiedział.

za:niezalezna.pl

***

Ideologia gender pod ostrzałem – po pierwszym dniu konferencji o walce kulturowej w Warszawie

Na Stadionie Narodowym w Warszawie zakończyła się pierwsza część dwudniowej konferencji zatytułowanej „Zderzenie kulturowe w UE”. Udział w niej wzięli między innymi: ksiądz profesor Paweł Bortkiewicz TChr, profesorowie Wojciech Roszkowski i Marek Chodakiewicz oraz posłowie Patryk Jaki i Robert Winnicki. Z perspektywy różnych dyscyplin naukowych i działalności praktycznej poddali druzgocącej krytyce ideologię LGBT i gender.

Pierwszy prelegent, profesor Wojciech Roszkowski w referacie pt. „Roztrzaskane lustro – upadek cywilizacji zachodniej” stwierdził, że spory o wartości budzą dziś niechęć, gdyż ten kto je porusza, oskarżany jest o politykowanie. Tymczasem nieistotne jest kto, rządzi, lecz wartości, w imię których to czyni. Cywilizacja zachodnia opiera się na filozofii greckiej, prawie rzymskim i chrześcijaństwie. To ostatnie wprowadziło przekonanie o konieczności istnienia transcendentnego charakteru prawa. Ludzie są bowiem jedynie jego interpretatorami, a nie twórcami. Gdy starają się je kreować wbrew prawu naturalnemu, prowadzi to niekiedy do tragedii (niewolnictwo, ludobójstwo).

Podczas panelu dyskusyjnego pt. „Polska jako pole bitwy w konflikcie kulturowym” redaktor Rafał Ziemkiewicz stwierdził, że ideologia lewicowa, prohomoseksualna jest w Polsce produktem importowanym. Ludzie z Europy Zachodniej postrzegają nasze społeczeństwo niczym swoje sprzed kilkudziesięciu lat. Tam też istniały przypadki rzeczywistej nietolerancji. Świadczy o tym choćby los wybitnego brytyjskiego matematyka Alana Turinga, który łamał nazistowskie szyfry podczas II wojny światowej.  W latach 50. XX wieku poddano go chemicznej kastracji (alternatywa dla więzienia). Wskutek powikłań po „zabiegu” popełnił samobójstwo.

„Dajemy sobie wmówić, że sytuacja homoseksualistów była podobna z krajami zachodnimi. Nie była. W Polsce nie penalizowano homoseksualizmu. W Niemczech w 2004 r. wyszedł na wolność ostatni skazany z paragrafu zakazującego stosunków homoseksualnych” – powiedział Rafał Ziemkiewicz.   
 
Redaktor Bronisław Wildstein zwrócił uwagę na problem ideologii emancypacyjnych. Stanowią one swego rodzaju świecką religię. Dlatego też religia prawdziwa jest ich głównym wrogiem. Publicysta zauważył, iż ideologie wymagają istnienia elit narzucających ludowi „słuszny” światopogląd. Projekty rewolucyjne dążą do całkowitego przeobrażenia świata ludzkiego. Tymczasem świat rzeczywisty znajduje się na antypodach utopii z racji różnorodnych ograniczeń. Do tego dochodzi rola rozproszonych ośrodków władzy: mediów i korporacji, z prawniczą na czele. Współczesne prawo staje się narzędziem realizacji nowej utopii.

Zdaniem Wildsteina, demokracja liberalna stanowi zaprzeczenie demokracji, podobnie jak demokracja ludowa (choć może w mniejszym stopniu). W ramach tak zwanej demokracji liberalnej kluczowe decyzje podejmowane są w niedemokratycznych instytucjach.

– Powinniśmy bronić naszej tożsamości między innymi poprzez pokazywanie czym nam grożą ustępstwa – przekonywał Bronisław Wildstein. – Powinniśmy bronić naszej tożsamości, kultury, tej fundamentalnej wspólnoty, której mamy niezwykłe doświadczenie – dodał.

Paweł Lisicki, szef  tygodnika „Do Rzeczy” stwierdził z kolei, iż niektórzy dziennikarze krytykują adwersarzy za traktowanie LGBT jako ideologii. Tymczasem sami promotorzy gender przyznają, że ta ideologia istnieje. Sprzeciwia się ona sumieniu, rozumowi i tradycji. Mimo to zawładnęła ona znaczną częścią elit europejskich. W efekcie niektórzy przestali sobie zdawać sprawę z jej istoty. Kluczem do zrozumienia wpływu LGBT jest rewolucja i jej wpływ na elity polityczne oraz ludzi Kościoła. W Polsce system komunistyczny stał się mimowolnie swego rodzaju szczepionką dla projektów opartych na inżynierii społecznej. Polacy wiedzą bowiem do jakich nieszczęść i zniewoleń prowadzi panowanie dominującej ideologii.

Redaktor Lisicki zaproponował, by Polska przejęła pozycję obrońcy tradycyjnych wartości i wiary chrześcijańskiej, którą to rolę niektórzy błędnie przypisują Rosji. Równie istotne byłoby stworzenie w rodzimych instytucjach ustawodawczych organów monitorujących łamanie praw ludzkich w Unii Europejskiej (w imię lewicowej ideologii).  

– Polska powinna być przedmurzem zdrowego rozsądku, tradycyjnie rozumianego chrześcijaństwa. Być aktywną we wspieraniu wszystkich środowisk w Europie, które podobnie to widzą – podkreślił.

Z kolei redaktor Jacek Karnowski (wPolityce.pl) stwierdził, że obecne państwo polskie ma około 10 procent potencjału wychowawczego w porównaniu z II Rzeczpospolitą. Problemem jest egotyzm młodych ludzi, skupienie się nowego pokolenia wyłącznie na sobie. Z drugiej strony na przykład „The Guardian” opisuje przypadki osób poświęcających kariery w imię walki ze zmianami klimatu. Jest to więc element powołania quasi-religijnego. W imię ekologizmu powstaje też idea rezygnacji z posiadania dzieci. W tej sytuacji „trudno się dziwić, że globalni reżyserzy” dbają o możliwie znaczące osłabienie chrześcijaństwa.

Ideologia w miejsce ładu?

W ekspresywnym wykładzie „Domowa wojna cywilizacyjna” profesor Marek Jan Chodakiewicz zauważył, że o ile w cywilizacji zachodniej jednostki ludzkie mają równe prawa, o tyle według rewolucjonistów prawami (a de facto przywilejami) dysponują kolektywy. Skrytykował także porównywanie cierpienia murzyńskich niewolników do rzekomych prześladowań tzw. osób LGBT. W tym pierwszym przypadku przyczyną było niewolnictwo, narzucone z góry. Ponadto bycie czarnoskórym to kwestia rasy, a nie orientacji seksualnej. – Rasy się nie wybiera a orientację seksualną w znacznej mierze tak – podkreślił.

Historyk zwrócił uwagę na zmianę paradygmatu ludzkich relacji z zachodniego na alternatywny, skopiowany z antyku. W zachodnim zachowania seksualne ograniczały się do sfery prywatnej. Dziś jednak dąży się do zmiany tego porządku. Chodzi tu o obalenie ładu wywodzącego się z judaizmu, a przejętego częściowo przez chrześcijaństwo i  zastąpienie go innym.

Niestety próżnię po chrześcijaństwie wypełniają ideologie. T.S. Eliot podkreślił, że kto traci wiarę w Boga, oddaje cześć Hitlerowi i Stalinowi. G.K. Chesterton wskazywał zaś na związek odrzucenia wiary z utratą zdrowego rozsądku. Wykładowca zwrócił uwagę na konieczność nie tylko refleksji na najwyższym poziomie intelektualnym, lecz również trafienia z dobrymi poglądami do opinii publicznej.   

Profesor Chodakiewicz stwierdził, że Polacy powinni przejąć przywództwo, odważnie stawać w obronie konserwatywnych zasad – wzorem Wiktora Orbana, i to bez względu na wynik wyborów w Stanach Zjednoczonych.  

O wojnie kulturowej

Z kolei w kolejnym panelu „Konflikt kulturowy – perspektywa polityczna” Patryk Jaki zwrócił uwagę, że małżeństwa tradycyjne cieszą się przywilejami, gdyż społeczeństwo uznaje ich wkład w wychowanie nowego pokolenia. To zaś stanowi ciężką pracę. W związku z tym trudno mówić, jakoby te przywileje były niesprawiedliwe.  W odpowiedzi na zarzut Pawła Kowala o niemoralnym postępowaniu w życiu osobistym niektórych prawicowców, przedstawił metaforę łodzi, z której niektórzy pasażerowie wypadają. Mimo to pragną oni, by łódź istniała, by mieli dokąd wrócić. Zdaniem Jakiego, nie należy im tego prawa odbierać.

Europarlamentarzysta zwrócił także uwagę na niebezpieczeństwa związane z ideologią gender. – Nie chcę, by na naszych dzieciach robiono eksperymenty w postaci np. możliwości wyboru jednej z 56 płci, które – jak pokazuje przykład brytyjski – powodują u nich m.in. problemy psychologiczne – mówił.

Poseł Robert Winnicki zwrócił uwagę, że na zachodzie wojna kulturowa już się nie toczy, bo wygrała ją lewica. Świadczy o tym choćby fakt, że 40 ambasad wywiesza co roku flagi LGBT, a nie np. flagi z krzyżem. Podkreślił, iż symbolem ofensywy ideologii LGBT w Polsce jest tzw. marsz równości prowadzący na Jasną Górę. Poseł Winnicki zwrócił uwagę na konieczność moralnej integralności. P   

Państwo wobec ideologii
 
W kolejnym panelu, zatytułowanym „Ekspansja lewicowych ideologii. Jaki powinien być model zachowania instytucji państwa?” redaktor Tomasz Sakiewicz („Gazeta Polska”) powiedział o cenzurze cechującej środowiska LGBT. Jego zdaniem, retoryka praw ludzkich oraz swobody wypowiedzi są wspólne i stronie chrześcijańskiej, i lewicowej. Jednak lewica łamie te wartości, krępując wolność słowa.
 
Redaktor Tomasz Rachoń (TVP Info) zwrócił uwagę, że ideologia LGBT to atak na państwo. Wiąże się z tym kategoria flagi, jaką jej zwolennicy się posługują.

Następnie redaktor Jan Pospieszalski (TVP) zauważył, że na 1 116 dokonanych w Polsce w ciągu roku aborcji aż 1 076 popełniono na podstawie przesłanki eugenicznej. Publicysta skrytykował obecną władzę za opieszałość w tej kwestii. Podkreślił konieczność modlitwy za sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy wkrótce mają rozpatrzeć sprawę przesłanki eugenicznej. Jan Pospieszalski wezwał do tego, by dążyć do odbudowy rodziny, po to by krew Żołnierzy Wyklętych nie poszła na marne. Taki też argument warto przekazywać młodemu pokoleniu, zafascynowanemu bohaterstwem bojowników o polską wolność.

Kim jest człowiek?

W ostatnim panelu pt. „Projekt nowego człowieka?” ksiądz Paweł Bortkiewicz TChr zwrócił uwagę, że istnieją dwie koncepcje antropologiczne: człowieka jako imago Dei (choć skażonego grzechem pierworodnym) i człowieka jako istoty upadłej (Adam i Ewa – Faust – Frankenstein), dążącej do wyzwolenia od prawdy, od natury i Boga. Sednem marksizmu i genderyzmu jest, w przekonaniu filozofa i teologa, radykalny antyteizm i odrzucenie Stwórcy, ze wszystkimi konsekwencjami. Zatem człowiek nie jest w myśl tej błędnej koncepcji stworzony jako mężczyzna i kobieta.

Ksiądz profesor podkreślił, że genderyzm parodiuje religię. Zauważył również, że marksizm i neomarksizm (genderyzm) ze swoim projektem homo sovieticus i homo gender odrzucają również rozum.

Konferencję zorganizowała partia Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy

za:www.pch24.pl


***
Lisicki o wojnie kulturowej z polskością: Bez tego trudno będzie nam ocalić odrębność

Redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy" wskazał na trzy główne źródła słabości polskiego społeczeństwa w walce z ideologią gender.

 Paweł Lisicki wskazał, że niepokój o polskość i tradycję jest obecny i odczuwalny w środowiskach prawicowych. Co więcej, jest on uzasadniony. Lisicki wskazał, że młodzi ludzie coraz częściej i chętniej przyjmują narzucane z Zachodu wzorce zachowań, obce polskiej kulturze.

– Młode pokolenie jest znacznie bardziej podatne na tę nową ideologię niż to było jeszcze kilkanaście lat temu. To jest zjawisko społeczne, które dostrzegamy. Uderzyło mnie, że w Warszawie mniej więcej od dwóch miesięcy zaczęły w niektórych oknach pojawiać się tęczowe flagi. Dla mnie równie dobrze ktoś mógł tam wywiesić flagę z sierpem i młotem albo flagę ze swastyką – powiedział Paweł Lisicki.

Redaktor naczelny "Do Rzeczy" podkreślił, że tęczowa flaga dla wielu osób, którzy przeżyli czasy komunizmu i doceniają znaczenie wartości patriotyzmu, tradycji narodowej i niepodległości, jest symbolem zagrożenia i agresją ideologiczną. W tym kontekście ludzie, którzy identyfikują się z ideologią gender są, według Lisickiego, w pewnym sensie wynarodowieni.

– Pewna część polskiego społeczeństwa wynarodowiła się w tym sensie, że uznaje obce i wrogie polskiej tradycji wartości za swoje własne, gotowa jest to manifestować i pod tym sztandarem iść i w ten sposób funkcjonować. Jest to zjawisko bardzo niebezpieczne – stwierdził Lisicki.
Źródła słabości

– Pierwsze źródło jest najprostsze. Jeśli prawica doszła do władzy i rządzi od 2015 roku, to młodzi ludzie, którzy są zawsze trochę kontrkulturowi i niechętni do establishmentu, utożsamiają wartości patriotyczne z prawicą i naturalnym sposobem wyrażenia buntu jest poszukiwanie czegoś "na kontrze". To jest obiektywna sytuacja – powiedział publicysta.

Kolejnym źródłem słabości jest upadek autorytetu Kościoła katolickiego.

– Połączenie wszystkich rzeczy naraz, czyli skandali pedofilskich, zmian w sposobie funkcjonowania, podziałów wewnętrznych, publicznych polemik między biskupami i hierarchami dało taki efekt. Erozja autorytetu Kościoła zaszła bardzo głęboko. Jeśli Kościół jako stały nauczyciel polskości ulega takiemu osłabieniu, to zagrożona jest również w pewien sposób nasza wspólnota i nasza wspólna tradycja – stwierdził Lisicki.

Jak trzeci powód osłabiania polskości redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy" wskazał wsparcie finansowe płynące z różnych źródeł do organizacji zajmujących się promowaniem zachodnich wzorców.

– Ogromne pieniądze i wsparcie dla ideologii kwestionujących polskość przychodzące z zagranicy. W dużym stopniu z Brukseli, ale także od ludzi takich jak George Soros i innych, którzy są żywotnie zaangażowani w to, by stworzyć nowy typ polskości – stwierdził.
Jak zachować polską odrębność?

Paweł Lisicki wskazał także na działania, które muszą zostać podjęte w celu skutecznej walki o polską kulturową odrębność. Po pierwsze należy dokonać analizy rzeczywistości społecznej, która pozwoli na dokładne zrozumienie zmian zachodzących w społeczeństwie i nastrojów Polaków, zwłaszcza młodych.

Po drugie należy dokładnie rozpoznać ideologie przeciwnika. Dlaczego może być ona popularna? Kto może ją przyjmować? Na te aspekty wskazał Lisicki, wspominaj, że jednym z głównych motywatorów pewnej części środowisk lewicowych do walki z polskością jest czysta nienawiść.

Kolejną ważną cechą jest przejście z defensywy do ofensywy. – Nie doprowadzać do sytuacji, że ciągle musimy się tłumaczyć. Tylko żebyśmy spróbowali wykorzystać jeszcze te resztki pokładów pamięci historycznej i kulturowej i próbować dotrzeć z naszym przekazem na zewnątrz. Trzeba wyjść z polskim punktem widzenia i próbować tam budować przyczółki, przy pomocy których uda się częściowo zdobyć dla siebie poparcie w innych państwach europejskich. Bez tego bardzo trudno będzie nam ocalić odrębność – zakończył Lisicki.

za:dorzeczy.pl
***

Red. M. Nykiel: Wszystkie siły państwa powinny odzyskać szeroko pojętą kulturę, czyli: naukę, religię, moralność i sztukę. Musimy zrobić wszystko, żeby przywrócić zdrowie w edukacji

Wszystkie siły państwa muszą odzyskać kulturę, powinny zostać rzucone na to, by odzyskać szeroko pojętą kulturę, czyli: naukę, religię, moralność i sztukę. Musimy zrobić wszystko, żeby przywrócić zdrowie w edukacji, bo wiele lat pracowano na to, żeby w szkołach serwowano nam nauczanie pozorne, żeby szkoła odarta była z lekcji historii czy literatury po to, aby nie formować człowieka o silnej tożsamości – mówiła Marzena Nykiel, redaktor naczelna portalu wPolityce.pl, polska publicystka i dziennikarka, podczas konferencji pt. „Zderzenie kulturowe w UE. Czy Polska ma szansę?”.

Redaktor naczelna portalu wPolityce.pl podkreśliła, że kiedy słyszymy, że nie ma żadnej lewicowej ideologii i że to konserwatyści są usztywnieni i zamknięci na postęp, to warto przypomnieć sobie źródło – skąd to wszystko się bierze i zastanowić się, jakimi metodami ma zostać osiągnięta rewolucja kulturowa.

    – Duch rozłamu, duch podzielenia społeczeństwa, doprowadzenia do takiego wrzenia emocjonalnego, żeby ludzie zaczęli sobie wybijać okna i bić się na ulicach, to jedno z głównych narzędzi rewolucji kulturowej, z którą mamy do czynienia, której Polska jeszcze do końca się nie podporządkowała – powiedziała publicystka.

Red. Marzena Nykiel przypomniała kilka wątków historycznych, o których – jak zaznaczyła – warto pamiętać.

    – Kiedy rewolucja bolszewicka się nie powiodła, na wniosek Lenina panowie spotkali się w Instytucie Marksa-Engelsa w Moskwie i w 1922 roku zaczęli się zastanawiać, co zrobić, żeby jednak tę swoją rewolucję przeprowadzić i jaki mają potencjał, i jakimi metodami mogą to zrobić. Wśród zgromadzonych osób był czołowy propagandysta Komunistycznej Partii Niemiec Willi Münzenberg, który stwierdził, że >>należy zorganizować intelektualistów i zorganizować ich w sposób, by z zachodniej cywilizacji zrobili odrażający smród. Tylko wtedy, kiedy zepsują wszystkie jej wartości i uczynią życie niemożliwym, będziemy mogli narzucić dyktaturę proletariatu<<. Münzenberg w latach 20. stworzył ogromny koncern medialny. Wiedział, jak posługiwać się mediami, jak wykorzystywać aktorów, celebrytów, ludzi sławnych, aby wprowadzali do opinii społecznej informacje, które propaganda chciałaby wprowadzić. W tym samym czasie na spotkaniu w Moskwie obecny był węgierski historyk pan Gyorgy Lukacs i on wtedy postawił takie pytanie: >>Kto nas uratuje od cywilizacji Zachodu?>>, z którą tak walczono. I stwierdził, że wprowadzenie marksistowskiego ładu możliwe jest dopiero wtedy, kiedy się unicestwi stare wartości. Trzeba uderzyć w rodzinę, która jest głównym formatorem tożsamości oraz w kościół. Dopiero wtedy, kiedy się w to uderzy, będzie można wprowadzać nowe wartości, formować nowego człowieka – podkreśliła uczestniczka konferencji.

Jak przypomniała dziennikarka, Gyorgy Lukacs już w latach 20. mówił, że „główną wartością, jaką należy deptać jest seksualność”.

    – I to on jako pierwszy – jako ówczesny komisarz oświaty na Węgrzech – zaczął wprowadzać wychowanie seksualne do szkół, w których rozmontowywano relacje dzieci z rodzicami, podważano autorytet nauczyciela, podważano autorytet rodzica, podważano autorytet Kościoła. Taką siano propagandę. Dzisiaj, kiedy patrzymy na pomysły, na wychowanie seksualne, to jest dokładnie to samo. To samo źródło. (…) Cały czas pojawiały się założenia (jak dziś widzimy) neomarksistowskiej wizji, która już dziś się wciska we wszelkie przestrzenie naszego życia społecznego. Widzimy dwa elementy: uderzenia w rodzinę i uderzenia w Kościół, bo to one formułują tożsamość, to one formułują silnego człowieka o silnym kręgosłupie mornalnym. A metodą, którą należy to zrobić, jest jak najwcześniejsze rozmontowanie kwestii seksualnych, otwarcie jak najszybciej człowieka na seksualność, zabranie mu wszelkich możliwych hamulców po to, żeby nie był człowiekiem zdolnym do samoposiadania się, do bycia człowiekiem silnym, mężnym, dzielnym potrafiącym walczyć o siebie, o ludzi zdolnym do wysokich wyzwań i dążący do wysokich celów – zaznaczyła publicystka.

Dziennikarka wskazała, że ze wszystkich pomysłów myślicieli powstała szkoła frankfurcka.

    – Postawiono na interdyscyplinarność, tak jak dzisiaj to robią gender studies, bo to miało podbić, podnieść jakość i zasięg nauki. Dzięki temu można było uznać, że jest ona tak wszechstronna i obejmuje całe nasze życie. Punktem wyjścia było zakwestionowanie całego ładu naukowego, społecznego, ale też ładu natury. Dziś jesteśmy w momencie, w którym to nowe społeczeństwo, które wtedy próbowano w szkole frankfurckiej gdzieś wymyślać, cała ideologia weszła tak głęboko w nasze życie, że my nie jesteśmy w stanie rozróżnić, co napłynęło z tym nurtem lewicy marksistowskiej, co się stało i co jest dzisiaj naszym punktem wyjścia. (…) Wszystkie 4 elementy kultury, czyli nauka, moralność, religia i sztuka zaczynają być zakwestionowane i tworzą antydziedzinę. Mamy antynaukę, która jest oparta na relatywiźmie poznawczym. Mamy antymoralność, która jest oparta na relatywiźmie moralnym. Każdy może uważać, że to, co mu się wydaje, jest dobre. Mamy antyreligijność, która się może objawiać albo w agresywnym ateizmie, albo w postmodernistycznych wizjach religii, z czym mamy do czynienia, Mamy tęczowych katolików. Mamy rozmaite rzeczy, które próbuje się nam wmówić i wdrożyć wręcz do katolicyzmu – to postępuje. A to jest po prostu fałszywa treść. I mamy antysztukę, w której nie ma miejsca na klasyczne pojęcie piękna, które się wyraża w harmoni, doskonałości czy blasku (jak mówili klasycy), ale mamy kicz, mamy jakiś dziwny happening. Wszystko ma źródło w tym, jak pojmujemy człowieka czy poznajemy naturę i szanujemy, czy jakiś duch za tym stoi – wskazała red. Marzena Nykiel.

    – Wszystkie siły państwa muszą odzyskać kulturę, powinny zostać rzucone na to, by odzyskać szeroko pojętą kulturę, czyli: naukę, religię, moralność i sztukę. Musimy zrobić wszystko, żeby przywrócić zdrowie w edukacji, bo wiele lat pracowano na to, żeby w szkołach serwowano nauczanie pozorne, żeby szkoła odarta była z lekcji historii czy literatury po to, aby nie formować człowieka o silnej tożsamości. To jest kwestia szkolnictwa wyższego. Naprawdę musimy uzdrowić szkolnictwo wyższe, zwłaszcza po reformie Konstytucji dla Nauki, bo gender studies to tylko jeden z niebezpiecznych elementów na uczelniach. (…) To są też media, które muszą kształtować postawy i to podstawy wymagające. My nie możemy pozwolić sobie na media, które nie formułują człowieka. Media komercyjne robią, co chcą, ale media publiczne muszą z ogromną odpowiedzialnością podejść do swojej misji, do formacji człowieka, do formacji młodych ludzi, do edukacji również w sferze kultury oraz sztuki – podsumowała publicystka.

za:www.radiomaryja.pl
***

Marek Jurek: Pojęcie ,,wojna kultur'' nie wyolbrzymia tylko bagatelizuje problem.

Konferencja “Zderzenie kulturowe w UE” to inicjatywa, dzięki której będziemy mieli okazję podsumować dotychczasowe zmiany w Polsce na tle innych europejskich państw, a także nakreślić możliwe scenariusze zderzenia kultur w najbliższych dekadach. Czy zmiany te zajdą tak daleko jak w innych krajach Unii Europejskiej? Czy mamy szansę uchronić się przed szkodliwymi konsekwencjami przemian kulturalnych, bazując na doświadczeniach innych?

W trakcie swojego wystąpienia Marek Jurek powiedział m.in.:

- Pojęcie „wojna kultur” nie wyolbrzymia tylko bagatelizuje problem. Pojęcie wojna po pierwsze zakłada jakąś równość stron. Jeżeli toczy się klasyczna wojna, to toczą ją uznane podmioty międzynarodowe, państwa. Nawet jeżeli jedno popełniło zbrodnię wojny agresywnej, to jednak jest to uregulowane prawem i podmioty są porównywalne. Tutaj tak naprawdę nie mamy do czynienia z wojną, tylko z rewolucją. Z rewolucją, która opanowała większość krajów zachodnioeuropejskich i – co więcej – za ich zgodą opanowała instytucje międzynarodowe.

za:www.fronda.pl

***

Czy ideologia gender istnieje? Ks. prof. Oko mocno odpowiada prof. Sadurskiemu

- Każdy wierzy, tylko w różne wiary. [...] Ja sądzę, że najbardziej racjonalna jest wiara w Jezusa Chrystusa. Ale ktoś może wierzyć w karierę, przyjemność, seks, Marksa. Ja uważam, że to są wiary mniej racjonalne, ale jeżeli ktoś wytwarza w sobie takie wiary z czystą intencją, jestem w stanie szanować go jako osobę w jego motywacjach. Natomiast najbardziej surowo potępiam ideologię, czyli mniemanie wytworzone ze złą intencją. Czyli mniemanie wytworzone nie w celu znalezienia prawdy, ale w celu ochrony jakichś swoich marnych interesów – mówił ks. prof. Dariusz Oko punktując tezy o rzekomym nieistnieniu ideologii gender.

W piątek 16 października na warszawskim Stadionie Narodowym odbywała się druga część konferencji „Zderzenie kulturowe w UE. Czy Polska ma szansę?” zorganizowana przez europosła Solidarnej Polski, Patryka Jakiego. Pierwszy panel dyskusyjny miał odpowiedzieć na kwestię: „Ideologia w konflikcie kulturowym. Czy istnieje, a jeśli tak, jaką pełni rolę?”. O sprawie debatowali ks. prof. Dariusz Oko, prof. Mariusz Rosiak, prof. Wojciech Sadurski oraz dr Sławomir Drelich.

Rozmowę otworzył prof. Wojciech Sadurski. W jego ocenia cała konferencja jest przykładem na istnienie ideologii, bo jest nią przesiąknięta; jako ideologiczne piętnował przyświecające spotkaniu pojęcie „wojny kulturowej”. Twierdził, że z tego pojęcia wynika traktowanie oponentów jak wrogów, których należy zniszczyć oraz „manichejskie” jakoby przekonanie o toczącej się walce dobra ze złem. Wreszcie prof. Sadurski utrzymywał, jakoby nie istniała ideologia gender, a tych, którzy mają sąd przeciwny, uznał za pogrążonych w niezwykle ciężkich błędach. Sprzeciwił się też używaniu w debacie określenia neomarksizm, uznając, że to określenie „puste i bezmyślne”.

Na to odpowiedział ks. prof. Dariusz Oko. - Pan nas przedstawił jako środowisko idiotów, którzy od początku do końca głoszą idiotyczne tezy. Poniżył nas Pan. Poniżył Pan połowę Polski, która ma inne poglądy od Pana. Dobrze pokazuje Pan choroby i nieuczciwości swojego środowiska – wskazał kapłan na początku.

Następnie przeszedł do kwestii właściwej. Jak zauważył, obszar naszej wiedzy można podzielić na dwa obszary – na wiedzę i na mniemanie. Podkreślił, że w humanistyce jest – siłą rzeczy - dużo wiary. To z kolei wymaga, by humaniści w swoich wystąpieniach zachowywali pewną elementarną pokorę, czego, w jego ocenie, nie zrobił prof. Sadurski, raczej pełen arogancji i pychy. Ks. Oko powiedział, że podział na wiedzę i mniemanie nie jest ostateczny, bo samo mniemanie również podlega podziałowi, a to na wiarę rozumową i na ideologię właśnie. - Wiara rozumowa to jest to, co zdobywamy w sposób uczciwy, stawiając prawdę ponad wszystko. Ideologia to jest przekonanie, do którego dochodzimy ze złych motywacji. Nie kierujemy się zasadą prawda ponad wszystko, tylko nieuczciwą motywacją, dążąc do czegoś innego niż prawda. W nauce i myśleniu powinniśmy kierować się przede wszystkim prawdą – podkreślił.

- Jesteśmy skazani na mieszankę wiary i wiedzy. To nie jest tak, że tylko niektórzy wierzą. Każdy wierzy, ponieważ nikt nie jest w stanie do końca uzasadnić swojego stanowiska. Każdy częściowo musi wierzyć. Każdy wierzy, tylko w różne wiary. [...] Ja sądzę, że najbardziej racjonalna jest wiara w Jezusa Chrystusa. Ale ktoś może wierzyć w karierę, przyjemność, seks, Marksa. Ja uważam, że to są wiary mniej racjonalne, ale jeżeli ktoś wytwarza w sobie takie wiary z czystą intencją, jestem w stanie szanować go jako osobę w jego motywacjach. Natomiast najbardziej surowo potępiam ideologię, czyli mniemanie wytworzone ze złą intencją. Czyli mniemanie wytworzone nie w celu znalezienia prawdy, ale w celu ochrony jakichś swoich marnych interesów – kontynuował ksiądz profesor.

Jako przykład takich marnych interesów ideologicznych podał nazistowskie przekonanie o wyższości rasy aryjskiej lub też resentyment ludzi, którzy mniej posiadają, w marksizmie. Kapłan ocenił wreszcie, posługując się przykładami zaczerpniętymi z popularnych niemieckich podręczników do edukacji seksualnej, że Niemcy, tak jak kiedyś degenerowali się w nazizmie, tak dziś degenerują się w genderyzmie, który jest ateistyczną ideologią.

Głos zabrał z kolei dr Sebastian Drelich, podobnie jak prof. Sadurski wychodzący z pozycji liberalnych. Przyłączył się do twierdzenia o rzekomym nieistnieniu ideologii gender; przyznał, że obserwowalny jest dziś kryzys rodziny, a jego źródeł zaproponował szukać w zjawiskach globalizacji, westernizacji i laicyzacji. Według dr. Drelicha kryzys rodziny należy mierzyć nie postulatami środowisk LGBT, ale raczej liczbą rozwodów.

Prof. Marek Rosiak postanowił tymczasem wykazać, że ideologia gender nie tylko istnieje, ale jest też ideologią w sensie ścisłym, pozbawioną wszelkich podstaw naukowości. Zwrócił uwagę na problem z tak zwanymi gender studies; odwołał się do myśli czołowej ideolożki gender, Judith Butler, która zanegowała arystotelesowskie pojęcie tożsamości. Według Arystotelesa istnieją w świecie substancje, które podlegają zmianom, ale zachowują tożsamość; według Butler tymczasem tożsamości nie ma. Skoro tak, to, powiedział Rosiak, jak genderowcy mogą domagać się praw człowieka dla osób związanych z ruchem LGBT, skoro przecież osoby mające takie prawa otrzymać – nie mają tożsamości, są tylko swoistym „ciągiem wydarzeń”, które następują po sobie. Według prof. Rosiaka to fundamentalna sprzeczność gender studies, która skutkuje tym, że nie ma tu mowy o nauce, a jedynie o ideologii właśnie.

W dalszej części dyskusji także ks. prof. Oko stanął na stanowisku, zgodnie z którym istnieje ideologia gender. Odrzucił twierdzenie, które pojawiało się w wystąpieniach Sadurskiego i Drelicha, a według którego tej ideologii nie ma, bo… w zachodniej nauce czy mediach o nim się nie pisze. Według ks. Oko taka argumentacja przypomina argumentację sowieckich uczonych, dla których nie istniały osiągnięcia nauki amerykańskiej, bo nie zostały opisane w sowieckich pracach. Profesor bronił też pojęcia „wojna kulturowa”, wskazując, że to właśnie genderyści chcą wyniszczyć swoich przeciwników. - To widać na zachodzie. Gdzie genderyści otrzymują władzę, nie biorą jeńców, nie znają pardonów. Do ostatniej szkoły, do ostatniego przedszkola będzie nauczane gender. Kto im się sprzeciwi, idzie do więzienia – powiedział.

 
Zwrócił następnie uwagę na niszczycielski charakter ideologii ateistycznych.

 - Jesteśmy w Warszawie. Warszawa została zniszczona przez dwie potworne ideologie, Berlin i Moskwę, które oszalały na punkcie ideologii. Kto miał rację? My mieliśmy rację, Warszawa miała rację, my zwyciężyliśmy. Oni są w wiecznej hańbie, oni muszą się wstydzić do końca świata. Natomiast my wygraliśmy, bo my mamy też wiarę, wiarę, która chroni przed szaleństwem ideologii. Dlatego ta wiara ma i teraz szansę wygrania. Przecież i oni [scil. naziści, bolszewicy] głosili, że to są najbardziej naukowe teorie, a my Polacy byliśmy tępymi wstecznikami, którzy wierzą w jakiegoś Boga... Ale to my mieliśmy rację, intelektualną i duchową. Myślę, że podobnie jest teraz – powiedział.

Uczony kapłan stwierdził wreszcie, że na uczelniach może istnieć taka dyscyplina jak gender studies, o ile tylko będzie zajmować się historycznymi przejawami płciowości, tym, jak te rzeczy się zmieniają; musi być jednak wolna od ideologii i próby wyjaśniania wszystkiego za pomocą pojęć gender, a to się właśnie dzisiaj dzieje.

za: www.pch24.pl

***

Przyszłość wiary: czy uda się przełamać laicyzm? Górny, Zych, Terlikowski, Pilawa

- Powinniśmy wrócić do klasycznego pojęcia wolności, przypomnieć sobie, że to my rozstrzygamy w ogromnej mierze o naszej przyszłości, a nie jakiś duch dziejów . [...] Soros zaczął to przekuwać w rzeczywistość. Najpierw musiał sobie uświadomić jak wiele zależy od niego, a potem zaczął tę wizję realizować, tworząc na całym świecie niezwykle skuteczne Open Society Foundation - mówił dr Tymoteusz Zych o strategii walki z laicyzmem i lewicą.

W piątek 16 października na warszawskim Stadionie Narodowym odbywała się druga część konferencji „Zderzenie kulturowe w UE. Czy Polska ma szansę?”. Drugi z paneli był poświęcony problemowi „Miejsca/przyszłości chrześcijaństwa w czasie konfliktu kulturowego”. Dyskutantami byli dr Tomasz Terlikowski, dr Tymoteusz Zych, Konstanty Pilawa i Grzegorz Górny.

Debata toczyła się wokół tekstu dr. Marcina Kędzierskiego z Klubu Jagiellońskiego o rozpadzie katolickiego imignarium. Rozmowę otworzył Konstanty Pilawa z tegoż Klubu, streszczając treść tekstu dr. Kędzierskiego.

Następnie do postawionych w nim tez odniósł się dr Tymoteusz Zych z Instytutu Ordo Iuris. Wskazał, że problem dostrzega w samym tytule tego tekstu.

- Jako katolickie imaginarium [tekst] określa rodzinę, małżeństwo, pewne elementarne standardy etyczne związane choćby z szacunkiem dla ludzkiego życia. Myślę, że tu jest zasadniczy błąd. Imaginarium to sfera wyobrażeń, wyobrażenia można mieć te lub inne, to są jakieś konceptualizacje. Natomiast te fundamentalne instytucje, o których mówimy, wcale nie są kwestią wyobrażeń, ale kwestią rzeczywistości, oczywiście nie materialnej, ale relacyjnej. Nie są czymś specyficznie katolickim czy nawet chrześcijańskim. Takie podstawowe struktury społeczne jak małżeństwo czy rodzina spotkamy we wszystkich społeczeństwach świata i są po prostu czymś obiektywnym - powiedział dr Zych.

Prawnik wskazał następnie, że tekst dr. Kędzierskiego mówi o tym, jak będzie; według dr. Zycha to poważny błąd. - To przyjęcie błędnego pojęcia wolności. Kiedy spojrzymy na przestrzeń ostatnich 50. lat, to porażki chrześcijan i negatywne procesy z jakimi się mierzymy polegają przede wszystkim na odrzuceniu chrześcijańskiego rozumienia wolności i zastąpienia go pojęciem heglowskim, przekonaniem, że mamy do czynienia z jakimiś z góry zdeterminowanymi procesami - stwierdził.

To przekonanie wskazuje, że nie możemy nic poradzić na pewne procesy. Taka koncepcja determinizmu historycznego została według dr. Zycha przyjęta przez ogromną część chrześcijan i konserwatystów. Powołał się tu na Karla Poppera, który pisał o samospełniających się przepowiedniach. - To zjawisko, w ramach którego osoby, które nawet nie zgadzają się z jakimś procesem czy jakimiś postulatami, przyjmują, że on następuje i dostosowują swoje własne ruchy i działania do tego procesu. Popper będzie mówił w tym kontekście o tak zwanym efekcie Edypa - wskazał.

Druga wizja wolności jest z gruntu chrześcijańska i rozpoznaje faktyczną naturę człowieka; ta wizja jest już w Genesis, gdzie to od Adama i Ewy zależy ich przyszłość i los. Powołał się na kard. Józefa Ratzingera, który w jednym ze swoich esejów wzywał do działania, pisząc, że przyszłość zależy od niewielkich grup - niewielkich, ale świadomych tego, że mają wpływ na rzeczywistość. Według dr. Zycha nawet jeżeli chrześcijanie są dziś mniejszością, to mogą być mniejszością kreatywną i kształtować rzeczywistość. Podstawą jest właściwe rozumienie wolności oraz odrzucenie samospełniających się przepowiedni.

Dr Tomasz Terlikowski nie zgodził się z dr. Zychem, oceniając, że dyskusja nie dotyczy tego, co będzie, ale tego, co jest; wskazał, że sekularyzacja wśród młodzieży już jest niezwykle daleko posunięta. Uznał następnie, że gdy idzie o małżeństwo i rodzinę, to wpływ na zmiany mają nie ideologie ani myśl Hegla bądź Marksa, ale pigułka antykoncepcyjna, która sprawiła, że w myśleniu wielu ludzi seks i prokreacja zostały od siebie oddzielone.

- Nie jest przypadkiem, że większość Polaków ma jedno lub dwoje dzieci. [...] Jeśli oddzielamy od siebie miłość i prokreację, jeżeli przyjemność się autonomizuje, to w sposób naturalny przychodzi - i nie jest to żaden Hegel, to jest zwykła konsekwencja w myśleniu - drugi etap myślenia, że jeśli w seksualności heteroseksualnej chodzi głównie o przyjemność i o jakieś budowanie relacji, to ona się niczym specjalnym nie różni od seksualności homoseksualnej – powiedział.

Według dr. Terlikowskiego nie ma już powrotu do przeszłości; także Adam i Ewa nie wrócili do raju. - Rozumienie małżeństwa się zmieniło. To, co my, chrześcijanie, możemy, to próbować przypominać jakie ono jest według Pisma Świętego, według tego, jak my rozumiemy naturę. Ale nie ma powrotu do tego, co było - uznał.

Grzegorz Górny odnosząc się do tekstu dr. Kędzierskiego ocenił, że składa się on z dwóch części, diagnozy i recepty. Co do diagnozy, uznał, wszyscy się zgadzają, trwa wojna kulturowa, jest sekularyzacja. Gdy idzie o recepty, to autor swojej nie przedstawił, tylko opisał dominujące strategie, które ocenił jako błędne.

Według red. Górnego jest tak naprawdę tylko jedna strategia: przedstawiona przez Roda Drehera „Opcja Benedykta”; według Drehera nie możemy już uratować cywilizacji, bo to nie jest nasza cywilizacja, musimy tylko budować pewne oazy duchowości i skupiać wokół nich wierzących. Zdaniem Górnego w praktyce na zachodzie często tak to właśnie wygląda.

- Spotkałem trzy lata temu młodego, dwudziestokilkuletniego Belga, który przyjeżdżał do Polski i Węgier, zafascynowany tutejszym modelem politycznym, który jest zainspirowany chrześcijaństwem. Chciał robić to samo w Belgii. Niedawno napisał mi, że rezygnuje z działalności politycznej, bo uczestnictwo w jakiejkolwiek partii politycznej oznaczałoby zaprzeczenie chrześcijaństwu, że nie ma już żadnej partii, która reprezentuje chrześcijański punkt widzenia, w związku z tym nie ma chrześcijanina w polityce. Przeszedł do biznesu – opowiedział.

Red. Górny pytał, czy w Polsce możemy zrobić coś innego. Jego zdaniem istnieje koncepcja, która mówi, że na Zachodzie wszystko się zawali, zanim my dojdziemy do takiego poziomu, jak oni. Przywołał tu Bronisława Wildsteina, który podkreślał kilka razy, że Cesarstwo Rzymskie, owszem, upadło, ale tylko na Zachodzie, a na Wschodzie istniało jeszcze tysiąc lat. Być może dzisiaj granica ta będzie przebiegać na Odrze i Nysie Łużyckiej.

- Są takie badania zrobione przez ośrodek Pew Research Center, które pokazują, że Europa dzieli się na pół jeżeli chodzi o kwestie tego, co jest wspólnotą wartości. Porównywano stosunek do państwa narodowego, do par jednopłciowych, do imigracji. Okazało się, że Europa jest przepołowiona, granica przebiega tam, gdzie kiedyś żelazna kurtyna. Jest więc jakiś rezerwuar kulturowy i cywilizacyjny, on się nie przekłada dokładnie na kwestie religijne, ale jest to jednak pewne podglebie kulturowe, na którym można później budować odrodzenie - ocenił.

Należy zapytać według red. Górnego, w jakiej sytuacji znajduje się Polska. - Polska nie jest jednorodna, jest pęknięta. Co gorsza pęknięty jest też Kościół. Wojna kulturowa nie przebiega tylko między krajami, ale także w poprzek państw i społeczeństw, w poprzek Kościoła; front tej wojny kulturowej nie przebiega tak, że jest Kościół kontra świat laicki, ale i wewnątrz Kościoła jest wojna kulturowa. Parafrazując Roda Drehera, być może nie czekamy dziś na nowego św. Benedykta, ale na nowe Cluny; być może potrzeba dzisiaj nowego Cluny, gdzie pojawi się odrodzenie formacji kapłańskiej, życia duchowego wśród kapłanów. To właśnie tutaj widzimy dzisiaj podstawowy problem – ocenił.

Następnie dr Tymoteusz Zych wezwał do tego, by być otwartym na debatę ze wszystkimi środowiskami; podał przykład Sławoja Żiżka, który wychodząc z pozycji marksistowskich przeprowadził krytykę ideologii LGBT, uznając ją za ideologię tworzącą fragmentaryczne tożsamości. Wrócił następnie do problemu udzielenia właściwej odpowiedzi na kryzys.

- Powinniśmy wrócić do klasycznego pojęcia wolności, przypomnieć sobie, że to my rozstrzygamy w ogromnej mierze o naszej przyszłości, a nie jakiś duch dziejów - wskazał. Dr Zych powiedział, że myśl liberała Karla Poppera o samospełniających się przepowiedniach, zainspirowała jego najbardziej znaczącego ucznia, George'a Sorosa.

- Soros zaczął to przekuwać w rzeczywistość. Najpierw musiał sobie uświadomić jak wiele zależy od niego, a potem zaczął tę wizję realizować, tworząc na całym świecie niezwykle skuteczne Open Society Foundation, w samej swojej nazwie nawiązującej do filozofii Karla Poppera i jego koncepcji wolnego społeczeństwa – powiedział.

- Co możemy zrobić? Po prostu być aktywnym na wszystkich polach, gdzie mamy do czynienia z nieprawdą i manipulacją, trzeba wchodzić tam i przeciwdziałać nieprawdzie. [...] Instytut Ordo Iuris powstał właśnie z takiego przekonania, że to my odpowiadamy za przyszłość i że widzimy pewną strategię wpisaną w postheglowski, postmarksistowski sposób myślenia. To strategia manipulacji i kłamstwa usprawiedliwianego ideologicznie – stwierdził dr Zych.

Ocenił też, że religia nie może ustanawiać zbyt niskich standardów i wymagań, musi podnosić poprzeczkę; bez tego będzie tylko pewnym ersatzem.
 
Grzegorz Górny zabierając kolejny raz głos powiedział, że wizja Roda Drehera jest zbyt defensywna, a jeżeli mielibyśmy czerpać z doświadczenia św. Benedykta, to w znaczeniu ofensywnym, jako doświadczenia tych, którzy zakładali klasztory, karczowali lasy, wprowdzali cywilizację.

Dzisiaj w ocenie red. Górnego podstawowe pytanie brzmi: jak dotrzeć do młodzieży. W jego ocenie współczesna refleksja intelektualna nie nadąża za przemianami technologicznymi; te dzieją się tak szybko, że nikt nie jest tego w stanie ogarnąć. Red. Górny odwołał się do listu św. Pawła do Efezjan, gdzie Apostoł pisze o zbroi duchowej i wymienia broń zaczepną i obronną.

- Broń obronna, to jasne, ludzie modlą się: Panie Boże, broń przed tym czy przed tamtym. Ale co to znaczy broń zaczepna? Podam przykład świętego Josemarii Escrivy de Balaguer. Miał pewną znajomą, której polecał, żeby modliła się o bankructwo pewnego czasopisma antyklerykalnego [...]. Ta kobieta modliła i się i to czasopismo bankrutowało trzy razy z rzędu. Okazuje się, że istnieje coś takiego jak broń duchowa zaczepna, że można ją stosować i że to działa – opowiedział.

Wreszcie red. Górny podkreślił, że istnieją dzisiaj wielkie narracje i ersatze religijności, jak na przykład Matka Ziemia, Matka Natura.

- Co ciekawe, mówi się o Matce Naturze, ale zaprzecza się prawom natury, wpadając w sprzeczność. Ja jestem optymistą, bo człowiek jest z natury religijny. A ideologie oparte na błędzie antropologicznym mają w sobie gen autodestrukcji, pod wpływem własnych sprzeczności i tak muszą się wypalić. To widać na przykładzie wielu ideologii. Pozostaje kwestia czasu - i kwestia ofiar po drodze – podsumował.

za: www.pch24.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.