Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr-Być jak Ameryka

Były członek najpierw Socjalistycznej a później Komunistycznej Partii USA Aleksander Tachtenberg miał kiedyś powiedzieć: „Kiedy przygotowujemy się do zajęcia Stanów Zjednoczonych, nie zrobimy tego pod szyldem socjalizmu…
Zdobędziemy Stany Zjednoczone pod hasłami, które stworzyliśmy, a które są bardzo miłe. zdobędziemy je pod hasłami liberalizmu, progresywizmu, demokracji. Ale zdobędziemy je…”

Od kilku miesięcy obserwujemy ruch Black Lives Matter w Stanach Zjednoczonych. Jego symbolem jest czarna pięść na homoseksualnej pseudo-tęczy. Kobiety, które przed kilku laty zawiązały ten ruch to trzy aktywistki – Alicię Garzę, Patrisse Cullors i Opal Tometi. Alicia Garza przedstawia się jako „mężatka” białej kobiety, która identyfikuje się jako „mężczyzna transpłciowy”. Pozostałe panie są zaangażowane w ruch quuer. Krótko i zwięźle – mało kto jeszcze sądzi, że celem tego ruchu jest walka z rasizmem. Celem ruchu jest, co jego liderki stwierdzają wyraźnie: „„Zrywamy z zachodnim wymogiem nuklearnej struktury rodziny, wspierając siebie nawzajem jako rozszerzone rodziny i wioski, które kolektywnie troszczą się o siebie, a zwłaszcza o dzieci, tak, by matki, rodzice i dzieci czuły się komfortowo”. To słowo „wioski” jakoś dziwnie wybrzmiewa mi hasłem komuny, takie, jak tworzyli to aktywiści niemieccy w 1968 roku.

Nikt chyba rozsądny nie wierzy, że polskie aktywistki walczą o jakieś idee i prawa. One walczą z – z rodziną, miłością, życiem, wiarą… Walczą z cywilizacją, wspierane przez chłopaków, partnerów, kolegów ze szkoły. Tym, co powinno ich i nas przerażać, to to, że nie wiedzą nawet z czym walczą. Nie wiedzą, jak ryzykowna dla nich jest ta walka.

Nie ukrywam, że ta walka mnie przeraża. Bo widzę, jak traci się na moich oczach młode pokolenie ludzi. Jeśli nawet odnajdą się za jakiś czas, będą musieli żyć ze smugą wstydu i odpowiedzialności za to, co dzisiaj czynią, Nie jestem jednak pewien, czy dojdą kiedyś do swego sumienia.

Ta walka mnie przeraża, gdy widzę zacietrzewienie elit, czy tych, których chciałbym jako elity postrzegać. Dwaj pracownicy naukowi, doktorzy napisali jakiś czas temu do MSZ, by „podjął działania na rzecz symbolicznego wsparcia czarnej insurekcji kościuszkowskiej” w USA, to znaczy by poparł zbezczeszczenie pomnika polskiego i amerykańskiego bohatera.

W Polsce zaczęła się nagonka na uczelniach na profesorów – członków Trybunału Konstytucyjnego.

Nawet rektorzy nie wykazują się elementarną wiedzą o społeczeństwie, gdy przypisują Trybunałowi moc stanowienia prawa. Gdy bezpodstawnie powtarzają jak mantrę, że zakaz eugenicznej aborcji, czyli zabijania ułomnych dzieci, zagraża życiu matek.

Ogłoszenie orzeczenia w pandemii wielu polityków przyjęło jako „łajdactwo”, ale ci sami politycy nie reagują na to, że w czasie pandemii demonstranci narażają siebie i postronnych na zarażenie.

Może jakąś satysfakcją jest dla nich to właśnie, że w skali absurdu, agresji i nienawiści osiągnęliśmy poziom Ameryki, mierzony oczywiście barometrem Black Lives Matter.

Copyright © 2017. All Rights Reserved.