Polecane
Ks.prof.Paweł Bortkiewicz TChr-Gdy opada kurz…
Nie mam dobrej orientacji, bo siedzę w domu. Ale mam wrażenie, że opada kurz wydeptywany na ulicach przez strajk feministek ukrywający się za hasłem „strajku kobiet”. Jednak wzniecony wrzask brzmi w uszach, a i pył pobitewny zalega drogi oddechowe. Na dodatek widać, że
był to etap w całej dynamice podpalania naszego świata. Celem jest Kościół katolicki, nasz Kościół. Dlatego teraz przyszedł konsekwentnie atak na osobę św. Jana Pawła II. Mimo całej wrzawy wokół jego rzekomych zaniedbań, chodzi o to, czego św. Jan Paweł II nie zaniedbał – w sferze obrony życia, czystości, godności małżeństwa, promocji kobiety, świętości życia. To właśnie jest celem – zburzyć pomnikowy wizerunek Świętego Papieża, a wraz z nim odrzucić jego nauczanie. To są autentyczne powody tych, którzy wołają od jakiegoś czasu o tak zwaną „dekanonizację” lub „odjanopawłowienie”. Odrzucić Jana Pawła II to odrzucić to, co w Kościele jest Jego siłą i pięknem, blaskiem prawdy i ewangelią życia.
Niedawno analizowałem strategie medialne, które były dziełem różnych mediów przy prezentacji skandalicznej „Klątwy”. Bo to były pewne strategie – od polaryzacji stron ukazywanych w kategoriach wojny po fetyszyzację „sztuki”, przedstawianej jako wyraz wolności, niezbywalne prawo w społeczeństwie demokratycznym.
Podobnie rzecz ma się dzisiaj. Nazywamy, to co się stało poi 22 października eskalacją wojny kulturowej, cywilizacyjnej. I sam przychylam się do tej opinii, od razu wskazując, że nie mam ochoty na żadne dialogi i porozumienia w tej wojnie. Nie mam ochoty na to, co jest niemożliwe z racji braku elementarnego kodu kulturowego. Nie potrafię wejść w rozmowę, z kimś, kto na słowo odpowiada wulgaryzmem i bełkotem.
Jesteśmy świadkami swoistej fetyszyzacji już nie sztuki, ale „walki” o „prawa człowieka” – czyli bezprawnego i wulgarnego domagania się roszczeń.
Pośród tamtych strategii medialnych były też nieliczne próby analizowania istoty rzeczy – czym jest wolność artystyczna, a czym bluźnierstwo, czy prawo do ekspresji artystycznej znosi prawo do wyznawania wiary… Ale była to strategia ukryta. A dzisiaj chyba w ogóle prawie nie podejmowana. A przecież właśni e teraz jest czas, by objaśnić spokojnie, mądrze i szeroko, że człowiek jest człowiekiem od poczęcia, że życie ludzkie to wartość, a nie jakość, że życia nie można utylizować, że „chwałą Boga jest człowiek żyjący”, że aborcja nie jest wyzwoleniem, ale zniewoleniem, że jest syndrom postaborcyjny, że aborcja to prawdziwe piekło kobiet.
Jest teraz czas, aby odsłaniać te prawdy w spokojnym procesie formacji. Aby ten proces uwiarygadniać świadectwami życia – takimi jak te, które ze wzruszeniem czytałem w mediach społecznościowych. By prezentować ludzi, siostry zakonne, dla których nie ma życia bezwartościowego, które oddają swoje życie za tych, pozbawionych prawa do życia, podrzuconych i porzuconych… Jest czas, by o tym mówić… Nie sądzę, by to dotarło na drugą stronę okopów. Ale mamy ten obowiązek o tym mówić. Bo na tym polega nasze chrześcijaństwo.
Publ.równ. NDz z 20.11.20r.