Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Jan Gać-Po drugiej stronie Jordanu (odc. XI)

Na drugi brzeg Jordanu przeprawiłem się po moście Króla Husseina, w miejscu, gdzie mozaikowa mapa z Madaby umieszcza bizantyński most na rzece. Z dna najgłębszej depresji globu kręta droga uparcie  wspina się po stromiznach Moabu w kierunku Ammanu. Po osiągnięciu płaskowyżu, nagle się rozwidla, jedno jej ramię odbija na północ, ku stolicy, drugie kieruje się na południe, ku górze Nebo.

W tradycji biblijnej Nebo to góra święta, dotknięta obecnością Jahwe, który nakazał Mojżeszowi wstąpić na jej szczyt. "Oto kraj, który poprzysięgłem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi tymi słowami: Dam go twemu potomstwu. Dałem ci go zobaczyć własnymi oczami, lecz tam nie wejdziesz" (Pwt 34,4). Istotnie, z wysokości góry roztacza się bajkowy widok po najdalszy horyzont, ale nie sposób dostrzec stąd granic Ziemi Świętej, za jakie na południu uchodziła Beer-Szeba, a na północy Dan. W takich miejscach jak to, uświęcone Bożą mocą, od zarania chrześcijaństwa osiedlali się pustelnicy, ich śladem podążali pątnicy, dla których stawiano kościoły, od razu imponujące, nawet na rzucie bazyliki. Na zboczach Nebo było ich kilka, z tych aż pięć dało się archeologom zidentyfikować na podstawie zachowanych fragmentów  przyziemia.

Ten na samym szczycie, dedykowany Mojżeszowi, w ostatnich czasach pieczołowicie przesklepiony nowym dachem nad dźwigniętymi z ruin bocznymi ścianami, wprawia w zachwyt z powodu mozaik. A te są wyborne. Głównie ta ze złotego okresu jordańskiego mozaikarstwa przypadającego na VI stulecie. Ówcześni ludzie mieli świadomość piękna  mozaik, żal im było niszczyć pracę wcześniejszych artystów, więc przy kolejnej przebudowie kościoła posunęli się do odkrywczego zabiegu, najpiękniejsze mozaiki przykryli nowszymi o wzorach geometrycznych, unosząc na przyściennych filarach  nową posadzkę nad pierwotną. Wydaje się, że ten zabieg mógł być podyktowany próbą ich ocalenia w okresie obrazoburstwa, wszak nie tylko ikony padały ofiarą burzycielskiej furii, ale i mozaiki, też te posadzkowe.

Co przedstawia zachowane w doskonałym wprost stanie arcydzieło, rozpostarte niczym barwny dywan na posadzce baptysterium oddzielonego ścianą od nawy głównej? Dwa górne pasy, te przy basenie chrzcielnym, zostały poświęcone scenom myśliwskim. Dwaj młodzieńcy, uzbrojeni we włócznie, walczą z dzikimi zwierzętami. Jeden, broniąc się tarczą, śmiertelnie ugodził atakującą go lwicę. Jego towarzysz zmaga się tymczasem z ogromnym lwem o bujnej grzywie. Być może stanęli w obronie przywiązanej do drzewa bezbronnej krowy.

Niższy pas został poświęcony dwóm jeźdźcom podobną bronią atakującym rozszalałego dzika i składającego się do ucieczki niedźwiedzia. W walce z bestiami jeźdźcom towarzyszą psy. Kolejny pas, środkowy, to sielanka, żadnej agresji z czyjejkolwiek strony: pod drzewem, w pozycji siedzącej, czuwa nad swym stadem owiec i kóz czujny pasterz. Zwierzęta skubią liście z drzew, a te są tak egzotyczne, jakby miały sugerować rajską roślinność. Wreszcie pas czwarty, dolny, pokazuje poganiaczy zwierząt, ten we frygijskiej czapce prowadzi na postronku wielbłąda i osła, drugi, do połowy obnażony, o ciemnej karnacji skóry, wiedzie strusia. I wszędzie krzewy osypane kwiatami.
Wzruszający obraz minionego świata. Znamy imiona mozaikarzy, alfabetem greckim uwiecznili swe imiona w dolnej części. Było ich trzech: Soelos, Kaiomos i Elias. I czas wykonania: rok 531.

Zespół monastyczny na górze Nebo, obecnie w ruinie, może stanowić wprowadzenie do głębszego studium nad zagadnieniem sztuki mozaikarskiej w najbliższej okolicy. Zdaje się, że centralnym ośrodkiem tej sztuki w rejonie Arabii, jak nazywano w starożytności pas ziemi pomiędzy doliną Jordanu i Morza Martwego a stepami Moabu, była Madaba. Ruchliwe to miasto, znane już w najdawniejszych czasach biblijnych, ważne dla Rzymian, uchodzi w Jordanii za najbardziej chrześcijańskie w morzu islamu.

Zaparkowałem na placu przeznaczonym dla turystów i puściłem się w labirynt uliczek zatłoczonych byle jak poustawianymi autami, o wąskich chodnikach wypełnionych ludzką ciżbą. Wcale nie musiałem czytać tabliczek  informujących, jak dojść do kościoła św. Jerzego. Kierowałem się tam położeniem straganów obwieszonych kilimami i dywanami, zawalonych wszelakiego rodzaju i kształtu naczyniami z miedzi, tudzież miniaturkami mozaik. Cały ten handel bezbłędnie wyznaczał turystyczny szlak do celu.

Kościół św. Jerzego to nowej daty grecka cerkiew bez wartości architektonicznej. Koniecznie trzeba ją zwiedzić z powodu  unikatowej mapy wykonanej techniką mozaiki na posadzce. Chociaż zachowała się we fragmentach z bliznami wielu ubytków, przedstawia obraz Ziemi Świętej z czasów Justyniana Wielkiego. Pierwotnie pokazywała ogromny obszar ziemi od wybrzeża fenickiego na północy, z zaznaczonym tam Tyrem i Sydonem, po ujście Nilu do Morza Śródziemnego. Jest tak dokładna, iż położenie miast i miejscowości można porównywać z ich lokalizacją na współczesnych mapach. Szczęściem w doskonałym stanie zachował się plan Jerozolimy. Da się na nim  zidentyfikować położenie niektórych kościołów z okresu bizantyńskiego. Bieg obu głównych ulic, cardo i równoległej wzdłuż muru nieistniejącej już wtedy świątyni, dziś El Wad, wprost zachwyca swą akuratnością. Widać, że obie biegły w portykach, za czym przemawia obecność kolumn. Na Morzu Martwym widzimy łodzie wyładowane czarnym bitumenem i pryzmą soli w kolorze białym. Wszystko to zostało starannie opisane alfabetem greckim.

Że Madaba uchodziła za centrum układania mozaik w czasach bizantyńskich, można wnosić na podstawie zabytków ocalonych z licznych tutejszych kościołów, obecnie istniejących w ruinie, zabytków przechowywanych w miejscowym parku archeologicznym. Z tego centrum sztuka ta promieniowała na okoliczne osady, a tych w czasach bizantyńskich było bez liku, co by świadczyło o chrześcijańskiej populacji w tym regionie. Istnieje przepiękny album na temat tych mozaik w Królestwie Jordanii autorstwa nieżyjącego już franciszkanina, profesora archeologii chrześcijańskiej, Michele Piccirillo. Nie miałem możliwości udać się na zwiedzanie tych skarbów, trzeba by na to kilku dni, a i tak zachowane mozaiki w zburzonych kościołach po ich zbadaniu i sfotografowaniu zostały powtórnie przysypane piaskiem z obawy  przed ich dewastacją i kradzieżą.
Oglądając dostępne ogółowi mozaiki posadzkowe, bo tylko takie się zachowały, można tylko wyobrazić sobie piękno pierwotnych kościołów, kiedy wszystkie ich ściany, a zapewne i sklepienia, były ozdobione tym cudownym malarstwem.

Copyright © 2017. All Rights Reserved.