Polecane
Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr-Kłopoty z kompromisami
Żyjemy w bardzo szczególnym klimacie kulturowym i społecznym. Jego wyrazem jest przekonanie, że powinno się szanować, a nawet popierać istniejącą wielość opinii, kultur, wizji świata itd. Taka postawa ma być cechą nowoczesnej demokracji, taka postawa ma znamionować człowieka dialogu. A kto nie chce pretendować do bycia nowoczesnym, i do bycia człowiekiem dialogu?
Problem nie jest teoretyczny. Gdy piszę te słowa trwa jeszcze spór miedzy Polską a Unią Europejską o bezpodstawnie nazywaną „praworządność”, która jest faktycznie dyktaturą ideologii lewackich. I to właśnie od przyjęcia tej dyktatury ma zależeć sprawiedliwy rozdział środków finansowych. W systemie łagrowym był system trzech bodaj kotłów żywieniowych. Żaden kocioł nie dawał wystarczającej ilości pokarmu głodującym łagiernikom. Ale ilość żywności była rozdzielana według wykonywanej pracy – „praworządnie”, ci, którzy wyrabiali normę dostawali najwięcej, ci, którzy nie byli w stanie wypracować drakońskich norm dostawali minimalną ilość pożywienia. To byli tak zwani „dochodiagi” – dochodzący do śmierci. Wiem, że analogia jest bardzo daleka, ale mechanizm… jakby przypominał i hasła „praworządności” i koncepcję Europy dwóch kotłów, pardon, Europy dwóch prędkości.
Czy w takiej sytuacji można iść na kompromis? Czy można godzić się na uległość wobec ideologii, byle mieć zapewniony jakiś poziom egzystencji? Jaka jest granica miedzy uległością a kompromisem?
Problem kompromisu dotyczy też – jak widzimy – kwestii życia nienarodzonych. Po ogłoszeniu orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego czekamy na jego upublicznienie, A w tym czekaniu pojawiają się znów propozycje „kompromisów”. Podtrzymany zostaje zakaz aborcji w stosunku do dzieci z rozpoznanym w wyniku diagnostyki prenatalnej zespołem Downa, ale otwarta zostaje możliwość „eksterminacji” czyli zabijania nienarodzonych z wadami letalnymi. Nie wiem, czy naprawdę autorzy tych pomysłów, nie widzą, że jest to uwspółcześniona forma eugeniki w najczystszej postaci. Na dodatek niektórzy próbują argumentować te pomysły autorytetem św. Jana Pawła II i „Evangelium vitae”: „jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków […] ”. Najistotniejsza sprawa to ta, że jesteśmy w sytuacji, w której istniejące prawo zostało uznane za niezgodne z Konstytucją. A tworzenie nowej ustawy – jest nie ograniczaniem szkodliwej, ale tworzeniem szkodliwej.
Chrześcijanin winien być światłem dla świata i solą ziemi. Na pewno powinien przyspieszyć kroku i uczestniczyć w życiu pluralistycznego świata. Ale na jakich warunkach? Jest rzeczą jasną, że chrześcijanin nie może przyjąć, że wszystkie prawdy są na równi ważne i wartościowe, gdyż w tym wypadku wyparłby się tym samym swej wiary.