Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Temida Stankiewicz-Podhorecka: Przerost formy nad treścią

"Cardillac" Paula Hindemitha w reż. Mariusza Trelińskiego w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie, koprodukcja Oper Köln  i Teatro Real w Madrycie. Pisze Temida Stankiewicz-Podhorecka w Naszym Dzienniku.

Najnowsza, a zarazem ostatnia w obecnym sezonie, premiera Teatru Wielkiego-Opery Narodowej to opera „Cardillac” niemieckiego kompozytora Paula Hindemitha. Mimo prawie stu lat od powstania (1926 r.) po raz pierwszy została wystawiona w Warszawie. Muzyka Hindemitha mimo tak dużej odległości czasowej brzmi bardzo współcześnie, można powiedzieć – wręcz nowocześnie. Jeśli chodzi o tendencje pojawiające się obecnie w muzyce, to myślę, że na Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”, jaki corocznie odbywa się w Warszawie, muzyka z „Cardillaca” zabrzmiałaby jak dziś napisana.

Autor libretta Ferdinand Lion oparł tekst na noweli „Panna de Scudéry” E.T.A. Hoffmanna, niemieckiego poety z przełomu osiemnastego i dziewiętnastego wieku. Ferdinand Lion w swoim libretcie dokonał zmiany postaci centralnej w stosunku do litery tekstu oryginalnego. Głównym bohaterem u Liona jest Cardillac, w opowiadaniu Hoffmana zaś córka Cardillaca. Opera Hindemitha opowiada o wybitnym jubilerze, Cardillacu, tworzącym wyjątkowo piękną biżuterię, której nie jest w stanie oprzeć się żadna kobieta. Ale także sam jej twórca, Cardillac, jest tak silnie przywiązany do swoich brylantów, że nie może się z nimi rozstać. Toteż każda kobieta, która je kupuje, ginie zamordowana rękami Demona, który jest alter ego Cardillaca. W ten sposób jubiler – obsesjonat, psychopata – odzyskuje swoje dzieła. To diamenty są sensem jego życia, nawet los własnej córki nie interesuje go, bo – jak mówi – ona nie jest całkowicie jego, natomiast diamenty są jego.
Utwór Hindemitha jest operowym kryminałem, a nawet horrorem. Wyolbrzymionym przez reżysera. Jest to nie tylko nieestetyczne, ale umieszcza teatr operowy, który jako gatunek należy przecież do sztuki wysokiej, w całkowicie innej przestrzeni. Można powiedzieć – w kategorii B, należącej do tzw. kultury masowej. Ponadto Mariusz Treliński jako reżyser w swoich inscenizacjach operowych na pierwszym miejscu stawia siebie, to znaczy wymyśloną przez siebie formę spektaklu. Nie wyprowadza koncepcji inscenizacyjnej z partytury opery, lecz w pewnym sensie partyturę podporządkowuje swojej wizji reżyserskiej. W tej sytuacji śpiewaków nierzadko ustawia w przysłowiowym kącie, by wybić na plan pierwszy swoje pomysły inscenizacyjne, w których następuje często przerost formy nad treścią.
  Nagromadzenie w „Cardillacu” różnych elementów przypomina jarmark. Przeszkadza w odbiorze, nie można skoncentrować się na brzmieniu muzyki, na śpiewie, na przesłaniu, które zostaje zamazane, „zagadane” scenograficznie. Uwaga widza jest atakowana z różnych stron, żywy plan miesza się z wideo, piętrowa dekoracja, akcja opery toczy się symultanicznie, jednocześnie na kilku planach, oglądamy zwielokrotnionego głównego bohatera (na żywo na scenie oraz na ekranach), chór w świecących maskach, czarne anioły na wrotkach, migające ekrany itd., itd.
  Muzyka Hindemitha nie jest łatwym zadaniem dla dyrygenta, co można było zauważyć, ale przede wszystkim jest dużym wyzwaniem dla śpiewaków, w tym głównego bohatera. Obsadzony w roli Cardillaca Tomasz Konieczny bas-baryton jest największą i niezaprzeczalną wartością tego przedstawienia. Artysta doskonale prowadzi postać Cardillaca – zarówno wokalnie, jak i aktorsko. Swoim wspaniałym, silnym głosem o wyjątkowym brzmieniu przebija się przez trudności zawarte już w samej partyturze roli, jak i dodatkowe przeszkody wynikające z koncepcji inscenizacyjnej. Już choćby dla samego Tomasza Koniecznego warto obejrzeć ten spektakl. Interesującym brzmieniem głosu dysponuje Izabela Matuła grająca rolę córki Cardillaca, osoby z zaburzeniami psychicznymi, co pewnie genetycznie przejęła po tatusiu, psychopacie-mordercy. Po śmierci Cardillaca to ona kontynuuje jego dzieło. Niestety, artystkę wraz z jej scenicznym narzeczonym ubrano (w tej roli Wojciech Parchem) w jakieś punkowo-cyborgowe stroje, co zmienia wagę granej postaci. Rolę Demona w białej masce znakomicie prowadzi Robert Wasiewicz, który jest mimem.

I – jak zawsze u Trelińskiego – sporo odniesień do stylistyki kina. Tutaj kina noir, kina grozy. Prócz – oczywiście zamierzonych – zapożyczeń filmowych w spektaklu niemało nawiązań do słynnych powieści grozy, science fiction.

„Cardillac” opera Paula Hindemitha, libretto Ferdinand Lion, dyrygent Tim Murray, reż. Mariusz Treliński, scenog. Boris Kudlička, Chór i Orkiestra Teatru  Wielkiego-Opery Narodowej (koprodukcja Oper Köln  i Teatro Real w Madrycie).

Temida Stankiewicz-Podhorecka

Copyright © 2017. All Rights Reserved.