Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Konstytucja 3 maja – polska wielkość, polska duma

„Prawdziwy zamiar przyjaciół Konstytucji, by zrobić Polskę niepodległą i rządną” – pisał Hugo Kołłątaj. Możemy jako naród być dumni, że to nasza ojczyzna przyjęła pierwszą w Europie i drugą na świecie, po amerykańskiej, konstytucję. Ówczesny papież Pius VI tak zwrócił się po jej przyjęciu do

polskiego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego: „Trudno zaiste uwierzyć, z jaką radością przyjęta od nas ta wiadomość i jak wielką stąd czynimy sobie otuchę, że naród polski, naród od nas tak mocno ulubiony, z tych tak znakomitych dobrze ułożonego rządu pierwiastków, wkrótce najokazalszy w powszechnej szczęśliwości wzrost obiecuje”.

Po czterech dekadach Maurycy Mochnacki w swoim dziele „Powstanie narodu polskiego w roku 1830 i 1831” tak podsumował: „Polska w Konstytucji 3 Maja na kilka chwil przed zagładą polityczną zebrała w jedną treść całe swe jestestwo (…). Naród polski wzmógł się wtedy na kształt atlety, dobiegającego do kresu (…), odmłodniał, tracąc byt udzielny i energiczniej wyraził swego ducha, konając, niżeli inne narody w początkach swoich albo we wzroście”.

Powiew polskiej wielkości

Trzeciomajowa konstytucja to patriotyczna zasługa kilkuset światłych polskich patriotów – była wszak dziełem całej wspólnoty narodowej. Tak pisał o tym w „Prawach historycznych i politycznych” historyk, poeta i emigrant Karol Sienkiewicz: „Dzień 3 Maja nie był samotnym wypadkiem. Nie był dziełem tego lub owego człowieka, nie był sztucznym tworem (...), był skutkiem powszechnego ocknienia się, skutkiem dążeń całego narodu, koniecznym wypadkiem obudzonych i w lud wcielających się wyobrażeń porządku, jedności, środka i powagi sił społecznych, bez czego nie masz Ojczyzny, nie masz niepodległości, nie masz wolności”.

Gdy dziś, po przeszło dwóch wiekach, czytamy ów tradycyjny „katalog majestatów” zaczynający się od słów: „My, z Bożej Łaski, Król Polski…”, a następnie: „Xiążę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, kijowski, wołyński, podlaski, inflatski, smoleński, siewierski, czernichowski”, czyż nie mamy poczucia, że owiewa nas ten powiew wielkości I Rzeczypospolitej – największego państwa Europy, mocarstwa wielkiego nie tylko potęgą swojego wojska, lecz także wspaniałą kulturą, praktykowaną tolerancją, atrakcyjnością dla cudzoziemców?

Nie ma patriotyzmu bez miłości przeszłych pokoleń

Artykuł 2. ustawy majowej zaczyna się słowami: „Szanując pamięć przodków naszych”. Jakie to było mądre! Jakże słusznie uznano tę swoistą sztafetę pokoleń, o której prof. Ignacy Chrzanowski w „Romantyzmie polskim wobec Konstytucji 3 maja” pisał: „Nie ma patriotyzmu bez szacunku tradycji, bez miłości przeszłych pokoleń, bez poczucia łączności z nimi”. Bo Konstytucja 3 maja, będąc dziełem nowatorskim, nie była w żadnym razie wyrazem rewolucji niszczącej przeszłość. Jakże mądrze określał to w słynnym dziele „Duch dziejów polskich” Antoni Chołoniewski, kreśląc słowa o „reformie, która pozostawiając – wbrew popularnemu mniemaniu – nietkniętymi kamienie węgielne odwiecznej budowy, oparte zasadniczo na podstawach ustroju dotychczasowego, owszem potwierdzając te podstawy na przyszłość (…), dostosowuje wolnościowe instytucje państwa polskiego do pojęć potrzeb nowoczesnych”.

Uobywatelnienie polskiej wsi

Ustawa zasadnicza z 3 maja 1971 r. była wielkim zwycięstwem narodowego solidaryzmu, ponadczasowej solidarności, jak pisał w „Historii reform politycznych w dawnej Polsce” Karol Boromeusz Hoffman: „Szlachta polska wyrzekła się odwiecznych prerogatyw na korzyść władzy i wolności, bez żadnego ze strony Korony lub klas nieszlacheckich nacisku, powodowana jedynie względami dobra pospolitego”.

Wielką wartością pierwszej europejskiej konstytucji był fakt, że tak to określę, „uobywatelnienia” polskiej wsi. Chłopów uznano za „najdzielniejszą w kraju siłę”. Zestawmy to z komunistyczną propagandą, która przez dziesiątki lat rozpisywała się o „pańszczyźnianym ucisku”, „reakcyjnej szlachcie” i „tumaniącym klerze”. Skądinąd ustalenia historyków sprzed kilku dekad pokazują, że stopa życiowa polskiego chłopa była w wiekach XVI–XVIII w porównaniu z zachodnią Europą relatywnie wysoka! Warto podkreślić, że druga na świecie konstytucja powstała w państwie bardzo licznej warstwy szlacheckiej, liczącej nawet do 12 proc. mieszkańców Rzeczypospolitej. Oznacza to, że w dawnej Polszcze co ósmy Polak realnie partycypował we władzy, podczas gdy tylko co czterdziesty Francuz czy Anglik miał ten przywilej w we własnym kraju.

Polska historiografia dzieli się, jak wiadomo, na szkołę warszawską i szkołę krakowską. Ta pierwsza uważała, że przyczyną polskich nieszczęść byli przede wszystkim zaborcy, okupanci, czynniki zewnętrzne. Ta druga, prawdę mówiąc mi bliższa, szukała raczej winy we własnych narodowych błędach i słabości państwa. Ale nawet jej najwybitniejsi przedstawiciele doceniali wiekopomność naszej pierwszej ustawy zasadniczej. Surowy dla rodaków i krytyczny wobec narodowej historii ks. Walerian Kalinka w dziele „Sejm Czteroletni” prawił o „szlachetnym przyznaniu się do dawnych błędów”. Po latach podobnie pisał Artur Śliwiński w „Konstytucji 3 maja”: „Zerwała (konstytucja) z największymi wadami przeszłości i w gąszczu wiekowych przesądów wyrąbała drogę dla dalszych poczynań w duchu postępu i demokratyzacji”.

Prawo wyjęte z serca wielkiej masy

Joachim Lelewel w „Panowaniu króla polskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego” uznał, iż trzeciomajowa konstytucja była dowodem, że „naród Polski z uprzedzeń własnym przekonaniem powstawać może, że umie wolność zachować i monarchię dźwigać”, a Władysław Smoleński w „Znaczeniu Konstytucji 3 maja” uznał pierwszą europejską konstytucję za „zwycięstwo zdrowego organizmu polskiego nad trucizną choroby zaszczepionej w nim przez wrogów, za akt oporu narodu, który chciał niepodległości”.

Ten akt strzelisty ku chwale polskiej konstytucji zakończę słowami wieszcza Adama Mickiewicza, który o trzeciomajowej ustawie napisał: „To prawo nie wypadło z głowy pojedynczego mędrka, z ust kilku rozprawiaczy, ale wyjęte było z serca wielkiej masy”.

Niedawno minęła rocznica dzieła, dzięki któremu możemy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami.

Ryszard Czarnecki

za:niezalezna.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.