Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Przeszacowanie władzy

W życiu przydatne są różne służby, ale w umieraniu najważniejsza jest ostatnia posługa.
Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu wszczęła postępowanie wyjaśniające w związku ze skargą na jednego z prokuratorów, który odmówił księdzu dostępu do trojga ofiar wichury.

Przypomnijmy, że tragedia wydarzyła się 1 kwietnia w Parku Zdrojowym w Rabce-Zdroju. Drzewo przygniotło dwie kobiety i chłopca, w wyniku czego cała trójka poniosła śmierć. Na miejsce wypadku przyjechały służby: straż pożarna, policja i prokurator. Zjawił się też ksiądz z pobliskiej parafii. Niestety, „prokurator nie dopuścił księdza z namaszczeniem, mimo że przyjechałem na telefoniczną prośbę” – napisał później duchowny w internecie.

Z kolei, jak informuje „Dziennik Polski”, Komenda Powiatowa Policji w Nowym Targu prowadzi postępowanie wyjaśniające w stosunku do policjanta, który był na miejscu zdarzenia. W mediach społecznościowych zamieścił on wpis o takiej treści: „Nagle wpada ksiądz i chce wejść, ja zareagowałem na to i stwierdziłem, że to nie miejsce i czas na jego sakramenty. Ksiądz wykrzyczał groźby, że »za brak jego sakramentów odpowie prokurator i wszystko weźmie na swoje barki«. Dla niego nie liczył się płaczący ojciec, tylko jego czary”.

Być może postępowanie wykaże niewłaściwość postępowania prokuratora i policjanta, ale szokujący jest sam fakt, że mogło dojść do czegoś podobnego. Taki rodzaj arogancji nie zdarzał się nawet w czasach komunizmu. Gdy w grę wchodziły sytuacje graniczne, nikt nie zagradzał drogi księdzu. Nawet skazańcy w ubeckich czasach mieli dostęp do posługi duchownych, a co dopiero ofiary wypadków.

I co z tego, że prokurator – według relacji księdza – „bierze to na swoje sumienie”, skoro akurat nie o jego sumienie tam chodziło.

Jeśli teraz policjant ośmiela się wyrokować, że bezpośrednie zagrożenie życia „to nie miejsce i czas na sakramenty”, to w jakim kraju żyjemy?

Znamienne, że policjant swoją postawą publicznie się pochwalił, w dodatku nazywając sakramenty „czarami”. Może sądził, że jego pogardę dla Kościoła podziela całe społeczeństwo, i to do tego stopnia, że swoje „czynności” uważa za ważniejsze dla umierających niż to, co może ich przygotować do przejścia na tamtą stronę.

Oczywiście ci panowie nie muszą wierzyć w „tamtą stronę”, ale wypadałoby, żeby mieli trochę szacunku dla przekonań innych ludzi. Chciałoby się, żeby stróżowie prawa przestrzegali przynajmniej konstytucji, która gwarantując „wolność sumienia i religii”, zapewnia obywatelom m.in. „prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują”.

Gdy ludzie znajdują się na progu śmierci, potrzebują pomocy religijnej. Funkcjonariusze im takiej nie zapewnią – nawet jeśli uważają się za bogów.

 Franciszek Kucharczak

za:www.gosc.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.