Polecane
W obronie Polski i Polaków
Pod hasłem „Precz z Zielonym Ładem” w Warszawie obyła się dziś manifestacja organizowana przez pracowniczą i rolniczą „Solidarność”. Od wczoraj w Sejmie protestują rolnicy ze Związku Rolniczego „Orka”.
***
Rolnicy protestują! "Jest tu dzisiaj cała Polska"
Rzecznik prasowy NSZZ Rolników indywidualnych "S" Adrian Wawrzyniak powiedział , że na marsz do Warszawy przyjechała ogromna rzesza Polaków. Jest tu dzisiaj cała Polska - dodał. Przed godz. 15 część protestujących przeciwko "Zielonemu Ładowi" dotarła przed Sejm. Koniec marszu jest w okolicach ronda de Gaulle'a.
Rzecznik prasowy NSZZ Rolników indywidualnych "S" Adrian Wawrzyniak powiedział, że na marsz przyjechała "ogromna liczba osób, więcej niż na protest rolników 6 marca". "Widać, że to jest morze ludzi, ogromna rzesza Polaków, która tutaj przybyła - rolników, górników, hutników. Jest tu dzisiaj cała Polska" - dodał.
Widać wielki banner z hasłem "My rolnicy chcemy wyjść z Unii Europejskiej". Na tablicach i transparentach widać hasła "Zielony ład = nowa bolszewia". Na koszulkach można przeczytać "przepchną zielony ład, następna będzie pańszczyzna i bat".
Poseł Paweł Sałek ostrzegał, że w Unii dzieją się rzeczy, które rzutują na naszą suwerenność i przypominał, że na stole są zmiany traktatowe, a za nimi idzie pytanie o to, co z Polską.
– Czy będzie zupełnie podległą wobec tego wielkiego europejskiego rządu, który może w najbliższym czasie powstać, jeśli te kwestie traktatowe pójdą do przodu? Zostały tylko trzy kroki, żeby cały ten proces zamknąć – pytał polityk.
za:niezalezna.pl
***
W '90. byliśmy dobrzy. Jeden kierunek: Niemcy i szparagi". Duda stanowczo: Nie. To już nie wróci!
Eurokraci chcą, żebyśmy spadli do poziomu pracownika z początków lat '90. - oznajmił w trakcie manifestacji w Warszawie przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda. Zaznaczył, że Polacy jednogłośnie muszą sprzeciwić się polityce klimatycznej Unii Europejskiej, która ma zahamować rozwój kraju.
W Warszawie trwa manifestacja "Przecz z Zielonym Ładem". W trakcie wydarzenia zorganizowanego przez "Solidarność" głos zabrał jej przewodniczący Piotr Duda. - Rośniemy w siłę i chcą to zniszczyć. Chcą na nas nakładać kolejne tzw. zielone podatki, zielone daniny, a my na to pozwolić nie możemy - podkreślił.
Przypomniał, że 1 maja minęło 20 lat wejście Polski do Unii Europejskiej, ale to nie przystąpienie do wspólnoty było jest powodem rozwoju Polski. - Czyja to jest zasługa, że Polska się tak rozwinęła? Przede wszystkim nas, Polaków, bo ciężko pracowaliśmy przez 20 lat. Nie tylko po to, żeby mieć strefę Schengen, ale także po to, żeby gospodarstwa domowe rosły w siłę, żebyśmy mieli więcej pieniędzy w portfelach, żebyśmy mogli korzystać z tej strefy Schengen - zaznaczał.
"Dzisiaj, po 20 latach, gdzie widzimy, że polska gospodarka się rozwija, gdzie indywidualnie mamy coraz więcej pieniędzy w portfelu, to mamy to, co mamy - muszą nam dowalić Zielony Ład, tylko dlatego, żebyśmy spadli do poziomu polskiego pracownika z początku lat '90. Wtedy byliśmy dobrzy, tylko jeden kierunek - Niemcy i szparagi. Nie. To się skończyło i to już nie wróci i musimy o to wspólnie zawalczyć" – podkreślił.
za:niezalezna.pl
***
Referendum ws. Zielonego Ładu? "Zebrano 150 tys. podpisów"
Szef "Solidarności" Piotr Duda przekazał, że pod petycją o organizację referendum ws. Zielonego Ładu podpisało się już 150 tys. osób.
Demonstracja organizowana przez "Solidarność" odbywa się pod hasłem "Precz z Zielonym Ładem". Protestujący zgromadzili się na Placu Zamkowym w Warszawie, skąd wyruszyli w stronę parlamentu przy ul. Wiejskiej.
Podczas przemówienia przed Sejmem przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda poinformował, że tylko w piątek zebrano około 150 tys. podpisów pod projektem zorganizowania referendum ws. Zielonego Ładu. Duda podkreślił, że "Solidarność" ma "przygotowane alternatywy na wypadek niepodjęcia inicjatywy przez parlament".
Przedstawiciele "Solidarności" wskazują, że z przeprowadzonych na zlecenie związku badań wynika, iż 57 proc. ankietowanych chce referendum ws. Zielonego Ładu, a unijny projekt popiera 3 proc. respondentów.
Piotr Duda: Oni się boją referendum
– Oni się boją, oni mówią, że referendum było nieważne, a uczestniczyło w nim aż 12 mln obywateli – mówił Piotr Duda o referendum, które odbyło się wraz z wyborami parlamentarnymi 15 października 2023 r. Przewodniczący NSZZ "Solidarność" zapowiedział działania zmierzające do zmiany prawa, aby inicjatywy referendalne nie mogły być odrzucane przez polityków.
Piotr Duda zaapelował do zgromadzonych o "wspólne działania i zero kłótni". – Nie dzielmy się, nie kłóćmy, bo pokłócić się zdążymy. Dzisiaj jest ważniejsza sprawa: Polska. I to, żebyśmy pogonili Zielony Ład. My nie jesteśmy przeciwni, żeby żyć w zielonym środowisku. (...) Chcemy zachęt, dialogu, ale przede wszystkim potrzebujemy czasu – powiedział.
Po przemówieniach delegacja protestujących udała się do Sejmu na spotkanie z marszałkiem Szymonem Hołownią.
Ratusz podał dane o frekwencji
Rzecznik prasowa Urzędu Miasta Warszawy Monika Beuth przekazała w rozmowie z portalem Onet.pl, że według szacunków Stołecznego Biura Bezpieczeństwa w piątkowej manifestacji uczestniczy około 30-35 tys. osób.
Z kolei rzecznik NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych Adrian Wawrzyniak powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że na marsz do Warszawy przyjechała "ogromna rzesza Polaków". – Jest tu dzisiaj cała Polska – stwierdził.
Poparcie dla protestu rolników wyrażają politycy PiS i Konfederacji. W wydarzeniu uczestniczą m.in.: Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Beata Szydło, Jacek Kurski, Grzegorz Braun i Krzysztof Mulawa. Związkowcy podkreślają, że marsz jest apolityczny, a "na scenie nie będzie polityków".
za:dorzeczy.pl
***
Manifestujący przekazali petycję do von der Leyen. "Zielony Ład doprowadzi do zapaści"
- Zwracamy się do Pani Przewodniczącej [Ursuli von der Leyen] o głęboką rewizję rozwiązań zawartych w Europejskim Zielonym Ładzie, które jeśli zostaną wdrożone w obecnym kształcie, doprowadzą do zapaści wielu gospodarek Europy Środkowo-Wschodniej, a w konsekwencji do upadku gospodarczego całej Europy – napisano w liście podpisanym przez przewodniczącego NSZZ "S" Piotra Dudę i przewodniczącego NSZZ RI "S" Tomasza Obszańskiego, który złożono w biurze KE w Warszawie.
Marsz "Precz z Zielonym Ładem" dotarł na ul. Jasną w Warszawie, gdzie mieszczą się polskie przedstawicielstwa instytucji UE - Parlamentu Europejskiego oraz Komisji Europejskiej. Tam, przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda oraz przewodniczący "Solidarności" Rolników Indywidualnych, Tomasz Obszański, przekazał petycję związkowców oraz rolników skierowaną do szefowej KE, Ursuli von der Leyen.
za:niezalezna.pl
***
Polacy obawiają się ubóstwa. Płażyński: Bez względu na poglądy, Zielony Ład dotknie każdego
- Dzisiaj, tutaj, Polacy boją się, podobnie jak inne narody, ubóstwa, że będą upadały zakłady pracy, że radykalnie pogorszy się stan ich gospodarstw domowych. Bez względu na poglądy, zaboli to każdego - powiedział w rozmowie z reporterem niezalezna.pl poseł PiS, Kacper Płażyński.
O godzinie 12.00 na Placu Zamkowym w Warszawie rozpoczął się marsz "Precz z Zielonym Ładem", który skupia rolników, związkowców, działaczy społecznych i po prostu obywateli Polski zaniepokojonych polityką Unii Europejskiej.
Wśród tłumów nasz reporter rozmawiał z posłem Kacprem Płażyńskim.
- Zielony Ład to zestaw dyrektyw, które będą miały wpływ nie tylko na rolników, ale na każdego mieszkańca Polski i Europy. To po prostu ludzie bardzo zaczynają czuć po kieszeni - powiedział Płażyński.
Dodał, że są też kwestie suwerenności. - Na ile chcielibyśmy, by ludzie, którzy odpowiadali za politykę prorosyjską na szczytach władzy UE, czy chcielibyśmy, żeby oni, a nie my realizowali politykę np. proobronną? To szaleństwo - stwierdził.
- Dzisiaj, tutaj, Polacy boją się, podobnie jak inne narody, ubóstwa, że będą upadały zakłady pracy, że radykalnie pogorszy się stan ich gospodarstw domowych. Bez względu na poglądy, zaboli to każdego – powiedział Kacper Płażyński.
Poseł podkreślił, że zarówno premier Donald Tusk, jak i marszałek Sejmu Szymon Hołownia obawiają się tego protestu. - Gdyby tak nie było, to w porządku obrad dziś mieliśmy mieć normalnie Sejm. Dziwnym trafem w dniu protestu Hołownia postanowił przerwać posiedzenie i wznowić je w przyszłą środę - dodał.
za:niezalezna.pl
***
Szydło: Zielony Ład sięga do kieszeni każdego z nas
Trzeba pamiętać, że Zielony Ład uderza nie tylko w rolnictwo, ale on sięga do kieszeni każdego z nas. Wyższe rachunki za prąd, za gaz, za bieżące zużycie – powiedziała była premier podczas protestu zorganizowanego przez "Solidarność".
W piątek w Warszawie odbywa się manifestacja "Solidarności" pod hasłem "Precz z Zielonym Ładem". Protestujący zgromadzili się na Placu Zamkowym w Warszawie, skąd wyruszyli w stronę parlamentu przy ul. Wiejskiej.
Rzecznik prasowa Urzędu Miasta Warszawy Monika Beuth przekazała w rozmowie z portalem Onet.pl, że według szacunków Stołecznego Biura Bezpieczeństwa w piątkowej manifestacji uczestniczy około 30-35 tys. osób.
Szydło: Polska potrzebuje solidarności
W wydarzeniu biorą udział m.in. politycy Prawa i Sprawiedliwości. Jak powiedziała Beata Szydło, uczestnicy marszu "tutaj są, aby zaprotestować przeciw polityce Unii Europejskiej, ale też bardziej aby bronić polskiej suwerenności". Dodała, że Polska obecnie bardzo potrzebuje solidarności.
Zdaniem byłej premier, przekrój społeczny uczestników protestu pokazuje, że sprzeciw wobec działań Unii Europejskiej jest w kraju coraz szerszy.
– Tu są rolnicy, górnicy, hutnicy, pielęgniarki z którymi się też widziałam, przedstawiciele wszystkich branż. Trzeba pamiętać, że Zielony Ład uderza nie tylko w rolnictwo, ale on sięga do kieszeni każdego z nas. Wyższe rachunki za prąd, za gaz, za bieżące zużycie – powiedziała.
Europoseł została również zapytana o możliwe prowokacje na marszu. Jak przyznała, organizatorzy mają świadomość, że takie incydenty mogą mieć miejsce.
– Oczywiście wszystko może się zdarzyć. Jeżeli są media, które podają że na tej manifestacji jest 30 tysięcy ludzi, a wiemy doskonale, że jest grubo, grubo więcej – pewnie ponad 100 tysięcy, a może i więcej. Będą próby dyskredytowania i prowokacji. To piękna manifestacja, bo tutaj idą wszyscy naprawdę zgodnie, solidarnie, nie ma żadnych złych emocji. Jeżeli będą złe emocje, to będzie to prowokacja ze strony obecnej władzy – powiedziała.
za:dorzeczy.pl
***
Sejm „otwarty” inaczej. Wracają barierki, dziennikarze wyganiani z budynku
Koalicja 13 grudnia po raz kolejny pokazuje, ile warte był jej hasła na temat Sejmu otwartego na dialog. Przed budynek wróciły barierki, a dziennikarzom uniemożliwia się relacjonowanie strajku rolników.
Wczoraj nie doszło do spotkania marszałka Szymona Hołowni z protestującymi rolnikami. Rozpoczęli oni wczoraj strajk okupacyjny i domagają się spotkania z Donaldem Tuskiem.
Za rządów Prawa i Sprawiedliwości ówczesna opozycja i jej zwolennicy przekonywali, że barierki przed Sejmem to rzekomo symbol tamtej władzy. Mimo szumnych zapowiedzi, po raz kolejny wracają one przed budynek w związku z protestem rolników, który zacznie się dziś o godzinie 12 – zebrani mają przemaszerować spod Placu Zamkowego pod budynek Sejmu właśnie.
Co więcej, jak informuje niezalezna.pl, Donald Tusk mimo obecności w Sejmie, nie znalazł czasu dla rolników. Z kolei dziennikarzy Straż Marszałkowska po pewnym czasie zmusiła do opuszczenia gmachu i uniemożliwiła relacjonowanie strajku.
za:www.fronda.pl
***
Skandal w Sejmie! Redaktor naczelny Tygodnika Solidarność nie został wpuszczony z powodu koszulki
Nie tylko dziennikarka Tygodnika Solidarność Monika Rutke miała problemy z dostaniem się do Sejmu mimo posiadanej akredytacji. Inkryminowana koszulka z napisem "Precz z Zielonym Ładem" okazała się przeszkodą także dla redaktora naczelnego Tygodnika Solidarność, Michała Ossowskiego.
"To jest prowokacja"
Urzędnik sejmowego biura przepustek odmówił redaktorowi naczelnemu Tygodnika Solidarność wejścia na teren Sejmu na umówione spotkanie władz Solidarności z marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią. Powód? A jakże, zakazana koszulka z napisem "Precz z Zielonym Ładem".
Redaktor Ossowski chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom urzędnika na koszulkę nałożył "neutralną" kurtkę. To jednak nie wystarczyło. Złowroga koszulka ukrywała się pod spodem i nadal ziała nienawiścią do unijnej praworządności.
Idziemy na spotkanie z marszałkiem Hołownią, nasza delegacja będzie mu wręczać petycję. Wchodzę z przewodniczącym Piotrem Dudą, tak jak było to uzgodnione. Wchodzi pięcioosobowa delegacja plus Tygodnik Solidarność. Piotr Duda ma na sobie identyczną koszulkę, jego też Pan nie wpuści? - pytał urzędnika Michał Ossowski.
Pan Duda ma prawo wyrażać swoje poglądy, a Pan jest z prasy niezależnej - odpowiedział mu urzędnik.
I też mam prawo wyrażać swoje poglądy, jestem obywatelem - wyjaśnił redaktor naczelny TS.
To jest prowokacja - uznał pan z biura przepustek.
Ja nikogo nie prowokuję. Równie dobrze może Pan tak powiedzieć, jeśli wejdę z krzyżykiem na szyi. Na mojej koszulce nie ma żadnych wulgarnych haseł - tłumaczył Ossowski.
Jest ustawa o symbolach religijnych. Nie mieszajmy tego do tematu - odparł urzędnik.
Czy mam prawo wyrażać swoje poglądy? - dopytywał dziennikarz.
Po to są wybierani posłowie, żeby za nas wyrażać poglądy. Rozumie Pan? - zripostował interlokutor.
Nie - szczerze odpowiedział redaktor Ossowski.
Po to były demokratyczne wybory, że teraz mamy ich i oni wyrażają nasze poglądy - dumnie wyjaśnił urzędnik, za co należy mu się Medal Imienia Ursuli Von der Leyen.
Zakazana koszulka
Przypomnijmy, że wcześniej tego samego dnia dziennikarka „Tygodnika Solidarność” Monika Rutke chciała wejść do Sejmu, aby tak jak zazwyczaj nagrywać rozmowy z parlamentarzystami. Dzisiejszy dzień jest tutaj szczególnie ważny z uwagi na wielki marsz sprzeciwu wobec unijnej polityki Zielonego Ładu.
Dziennikarka nie została jedna wpuszczona do Sejmu, mimo posiadania akredytacji dziennikarskiej.
Proszę zmienić koszulkę – usłyszała w biurze przepustek.
Dopytywała, z jakiego powodu miałaby to zrobić. Uzyskała odpowiedź, iż Sejm nie jest miejscem przeznaczonym do tego, aby prezentować w nim swoje opinie polityczne.
Wygląda jednak na to, że zakaz prezentowania opinii dotyczy jedynie tych krytycznych wobec rządu – choć wyrażanych w sposób kulturalny.
Aktywistki proaborcyjne związane ze Strajkiem Kobiet nie miały żadnego problemu z wejściem do Sejmu, mimo że na koszulkach miały napisy: „Legalna aborcja”, „Strajk Kobiet” oraz symbole błyskawic. Marta Lempart, liderka ruchu proaborcyjnego, wyrażała wówczas oburzenie, że na galerię sejmową nie dostały się wszystkie aktywistki, a „jedynie” 30 z nich.
Galeria ma ograniczoną liczbę miejsc. Wszystkie 80 osób, które klub Lewicy zgłosił, weszły do Sejmu, a 30 z nich wejdzie też na galerię. Na galerii muszą zmieścić się zarówno goście Lewicy, jak i innych klubów parlamentarnych – tłumaczyła wówczas w rozmowie z PAP rzeczniczka marszałka Sejmu Katarzyna Karpa-Świderek.
Zaznaczyła również, iż „galeria jest miejscem do obserwacji debaty sejmowej, natomiast nie jest miejscem agitacji” i że „nie można tam wnosić transparentów, wznosić okrzyków, czyli utrudniać obrad Sejmu”.
Agnieszka Żurek
za:www.tysol.pl
***
Absolutny skandal! Dziennikarka nie mogła wejść do Sejmu, bo… pracownikowi nie podobała się jej koszulka
Szymon Hołownia zapowiadał otwarty Sejm, a teraz udowadnia, co jego zapowiedzi oznaczały w praktyce. W związku z dzisiejszym protestem rolników, przed gmachem parlamentu ponownie pojawiły się „rotacyjne barierki”. To jednak nie wszystko. Dziennikarzom utrudnia się też pracę w Sejmie.
Dziennikarka „Tygodnika Solidarność” nie została dziś wpuszczona do Sejmu, ponieważ… miała na sobie koszulkę z napisem „Precz z Zielonym Ładem”. Pracownik Sejmu stwierdził, że jest… „nieprzyzwoicie ubrana”.
za:www.fronda.pl
***
„Mogą się zdarzyć rzeczy straszne”. Bocheński przestrzega przed prowokacjami na proteście
W południe rozpoczął się w Warszawie ogromny protest „Solidarności” przeciwko Zielonemu Ładowi. W czasie poprzedniej manifestacji rolników w Warszawie nie obyło się bez prowokacji. B. kandydat na prezydenta Warszawy Tobiasz Bocheński przestrzega, że podobnie może być i tym razem.
Bocheński udzielił komentarza reporterowi portalu Niezależna.pl, zwracając uwagę na fakt, że „możemy się spodziewać prowokacji”.
- „Bardzo mnie to martwi. Dziś rano na miesięcznicy smoleńskiej było bardzo dużo agresywnych osób, które normalnie się nie pojawiają. To może być znak, że dziś pod Sejmem będą prowokatorzy i mogą się zdarzyć rzeczy straszne. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie” - powiedział.
Pierwszą prowokację dostrzegł Cezary Krysztopa z portalu Tysol.pl. Dziennikarz opublikował nagranie z kobietą, która na protest przyszła z tzw. wstążkę gieorgijewską, będącą obecnie symbolem rosyjskiej agresji przeciw Ukrainie.
za:www.fronda.pl
***
Kołodziejczak próbuje zastraszyć rolników? Buda: Właśnie popełnił przestępstwo
„Właśnie pan minister popełnił przestępstwo. (...) Poza tym to świństwo i próba zastraszenia rolników” – napisał poseł PiS Waldemar Buda, reagując na informacje dot. jednego z protestujących rolników, które udostępnił wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak.
Michał Kołodziejczak wszedł do polityki jako działacz organizacji rolniczych i organizator często szokujących protestów. Pod jego rządami AgroUnia zasłynęła m.in. rozrzuceniem obornika na placu przed kościołem w Srocku czy Rondzie Żołnierzy Wyklętych w Sieradzu. Sam zyskał popularność nawoływaniem do zniszczenia flagi Unii Europejskiej czy siłowym wtargnięciem do Ministerstwa Rolnictwa. Teraz, kiedy z list Koalicji Obywatelskiej został posłem i wiceszefem resortu rolnictwa, w wyjątkowo haniebny sposób próbuje spacyfikować rolnicze protesty.
Wczoraj wieczorem Kołodziejczak opublikował na X.com wpis, w którym upublicznił informacje mające dotyczyć jednego z rolników strajkujących w Sejmie.
- „ Jeden z liderów protestu w Sejmie dzierżawi ziemię z KOWR i... nielegalnie ją poddzierżawia - to prawnie zabronione działanie jednak dużo pokazuje i świadczy o wiarygodności tego protestu” - napisał.
- „Tak jak mówiłem: dla rolników lepiej byłoby, żeby takich protestów nie było. To niszczy dobry, długo wypracowywany wizerunek polskiego rolnika” - dodał.
W odpowiedzi na wpis wiceministra, poseł PiS Anna Gembicka zastanawia się, czy „teraz każdy rolnik, który odważy się protestować przeciwko uśmiechniętej Polsce zostanie sprawdzony we wszystkich agencjach rolnych, żeby poszukać na niego haków”.
- „A Kołodziejczak będzie na X pisał kto dzierżawi ziemię, ile jej dzierżawi, jakie płatności bezp. dostał w ARiMR itd. Standardy jak z ulubionego kraju pana Kołodziejczaka” - napisała szefowa resortu rolnictwa w trzecim rządzie Mateusza Morawieckiego.
Zawiadomienie prokuratury w tej sprawie zapowiedział natomiast poseł Waldemar Buda.
- „Właśnie pan minister Kołodziejczak popełnił przestępstwo! Wykorzystał publiczne rejestry bez uprawnień w celu zaatakowania rolnika!” - zauważył b. minister rozwoju.
- „Jutro składam zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa! Poza tym to świństwo i próba zastraszenia rolników!” - dodał.
Przypomnijmy, że w pacyfikacji protestujących rolników wiceminister Kołodziejczak ćwiczy się od początku swojego urzędowania. W lutym głośna była sprawa pani Julity Olszewskiej, do której miało „przyjechać dwóch panów” po tym, jak opublikowała apel o udział w proteście.
za:www.fronda.pl
***
Rolnicy ze Związku Rolniczego "Orka" nie zamierzają odpuszczać premierowi. „Zostajemy w Sejmie“
Kiedy osiągniemy to, po co tu przyszliśmy, to zakończymy strajk - powiedział Mariusz Borowiak, jeden z przedstawicieli protestujących rolników w Sejmie. Wyjaśnił, że zebranym chodzi jedynie o spotkanie z szefem rządu. Okazuje się, że Donald Tusk nie jest w stanie poświęcić rolnikom nawet 15 minut.
W czwartek grupa rolników ze Związku Rolniczego "Orka" rozpoczęła protest w Sejmie. Jak powiedział w piątek jeden z przedstawicieli protestujących, do Warszawy przyjechali tylko po to, żeby porozmawiać z premierem Donaldem Tuskiem o Zielonym Ładzie.
"Nie zajęlibyśmy dużo czasu, 15 minut, i tyle by nam wystarczyło" – zapewnił.
Borowiak zapowiedział, że rolnicy nie opuszczą Sejmu co najmniej do czwartku, chyba, że wcześniej spotka się z nimi premier Tusk. "Kiedy osiągniemy to, po co tu przyszliśmy, to zakończymy strajk" - zapewnił Borowiak.
"Jeżeli do środy premier nie znajdzie czasu, żeby się z nami spotkać, to powiedzieliśmy wszystkim opcjom politycznym, które przychodzą i robią sobie z nami zdjęcia, mówią, że nas wspierają i rozumieją, że po skończonej pracy w Sejmie zapraszamy ich na podłogę, krzesła i śpiwory - tak jak my spędzaliśmy tę noc" – podkreślił.
Jak dodał Borowiak, chodzi o to, aby politycy pokazali przed kamerami, że faktycznie popierają rolników. "Skoro wszystkie opcje polityczne chcą dobrze dla rolnictwa, to mówimy: sprawdzam" - stwierdził.
Próba "podejścia" protestujących?
Przekazał także, że w czwartek zaproponowano protestującym pokoje poselskie, gdzie mogliby się wykąpać i spędzić noc w łóżku.
"Nie skorzystaliśmy, bo już dzisiaj byśmy tutaj nie weszli. Nagrodą za to, że wyjdziemy, byłoby spotkanie z ministrem Siekierskim w zupełnie innym budynku i nie moglibyśmy kontynuować strajku" – wyjaśnił.
za:niezalezna.pl
***
Jak ratusz Trzaskowskiego rzucał kłody pod nogi organizatorom manifestacji. "Nie pierwszy raz"
Przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda podczas manifestacji w Warszawie zdradził, że nie jest zadowolony ze współpracy z warszawskim ratuszem. Urzędnicy mieli rzucać organizatorom protestu kłody pod nogi, a kwintesencją ich działań było policzenie frekwencji.
Podczas manifestacji w Warszawie frekwencja była imponująca. - Według nas ok. 250-300 tys. osób było - powiedział Piotr Duda z "Solidarności". - Chcemy pokazać tę jedność, jedność nam jest potrzebna - dodał.
Duda narzekał na współpracę z warszawskim ratuszem, którym kieruje polityk PO Rafał Trzaskowski.
Nie wyrażono nam zgody na tzw. londyńskie autobusy. Policja profeska, a Urząd Miasta beznadziejny! Tylko nam obstrukcję robią, na to wam nie damy zgody, na to też. Nawet nam nie chcieli dać z początku zgody na toi-toie! No, sorry, świat zwariował! Mieliśmy plan pisać, gdzie będą stały toi-toie. Płacimy za to, chcemy dać profesjonalną obsługę, także nie jestem bardzo zadowolony z wydziału kryzysowego miasta – powiedział.