Polecane
Minister Nowacka obraża protestujących przeciwko "edukacji zdrowotnej"
W wywiadzie dla TVP Info Nowacka mówiła m.in. "Przedmiot jest bardzo dobrze przyjęty przez wszystkie środowiska medyczne, naukowe, ekspertów, rodziców. Natomiast jest pewna grupa, która uznała, że jest to paliwo polityczne i próbuje zniszczyć projekt tylko dlatego, że wolą żeby dzieci i młodzież żyły w nieświadomości (...)
Edukacja zdrowotna daje wiedzę dotyczącą diety, ruchu, zdrowia, profilaktyki badań (…) dzisiaj wiele mówimy o kryzysie psychicznym dzieci i młodzieży. chcemy, by one wiedziały jak sobie radzić w sytuacjach kryzysowych. i o tym jest ten przedmiot (…) zaraz powiedzą, że fizyka, chemia i matematyka są antyrodzinne" - informuje Fundacja Grupa Proelio.
97 tys. osób podpisało się pod apelem "Nie dla deprawacji seksualnej w szkołach", w którym sprzeciwiamy się wprowadzeniu permisywnej edukacji seksualnej do szkół w ramach nowo planowanego przedmiotu "Edukacja zdrowotna".
W ogromnej mierze przeciwko przedmiotowi protestowali oburzeni rodzice.
Do apelu dołączono obszerne merytoryczne uwagi do zaproponowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej podstawy programowej.
Szereg krytycznych uwag zgłosili też wybitni eksperci w tematyce wychowania w dziedzinie seksualności, promocji zdrowia psychicznego, profilaktyki problemów dzieci i młodzieży, tacy jak dr Szymon Grzelak.
Dla Minister Edukacji Barbary Nowackiej to wszystko nie ma znaczenia.
W jednej z poprzednich wiadomości Fundacja Grupa Proelio informowała, jak zamiast podjąć merytoryczną dyskusję z protestującymi wybiera obrażanie i propagandę. Określała ich mianem szurii, sekty i reprezentantami pornolobby.
Fałszywie zarzucała, że nie czytali podstawy programowej oraz przypisywała fałszywe intencje i poglądy.
W tym tygodniu znów zrobiła to samo.
W wywiadzie dla TVP Info mówiła m.in. "Przedmiot jest bardzo dobrze przyjęty przez wszystkie środowiska medyczne, naukowe, ekspertów, rodziców. Natomiast jest pewna grupa, która uznała, że jest to paliwo polityczne i próbuje zniszczyć projekt tylko dlatego, że wolą żeby dzieci i młodzież żyły w nieświadomości (...) Edukacja zdrowotna daje wiedzę dotyczącą diety, ruchu, zdrowia, profilaktyki badań (…) dzisiaj wiele mówimy o kryzysie psychicznym dzieci i młodzieży. chcemy, by one wiedziały jak sobie radzić w sytuacjach kryzysowych. i o tym jest ten przedmiot (…) zaraz powiedzą, że fizyka, chemia i matematyka są antyrodzinne".
To kłamstwa i propaganda.
Protest wobec „edukacji zdrowotnej”, nie ma charakteru politycznego.
To oddolny protest tysięcy zaniepokojonych rodziców, do którego politycy dołączyli, gdy zobaczyli, że temat wzbudza ogromny społeczny sprzeciw.
Protestowali też eksperci i nauczyciele.
Minister skrzętnie milczy na temat istoty protestów.
A one są, ponieważ planowana edukacja seksualna w ramach "edukacji zdrowotnej" ma opierać się na radykalnie odmiennej wizji seksualności od tej, w której tysiące rodziców chcą wychować swoje dzieci.
Zakładać ma m.in. odrywanie seksualności od kontekstu małżeństwa, rodziny i trwałej miłości; rezygnacja z mówienia o szkodliwości przedwczesnej inicjacji seksualnej. Zasłanianie się, że "edukacja zdrowotna" ma poruszać tematy zdrowia psychicznego czy diety jest demagogiczne.
Do tego, aby uczyć dzieci, jak radzić sobie z kryzysem zdrowia psychicznego czy walczyć ze złym dotykiem naprawdę nie potrzeba forsować takiej wizji seksualności, jak w "edukacji zdrowotnej".
"Edukacja zdrowotna" w roku szkolnym 2025/26 ma być przedmiotem nieobowiązkowym. Rządząca koalicja przestraszyła się, że protesty rodziców mogłyby zaszkodzić kandydaturze Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich. Ale po wyborach temat powróci. Minister Nowacka daje do zrozumienia, że chciałaby, aby od roku 2026/27 przedmiot był obowiązkowy.
Debata na temat odżyje, dlatego bardzo istotne jest, aby Polacy mieli pełny i uczciwy obraz przedmiotu.
Fundacja Grupa Proelio kieruje list do minister Barbary Nowackiej, w którym wzywa ją do zaprzestania wygłaszania kłamstw na temat protestów przeciwko "edukacji zdrowotnej", podjęcia merytorycznej debaty na temat przedmiotu oraz opublikowania raportu z konsultacji społecznych. Ministerstwo Edukacji do tej pory tego nie zrobiło, co niewątpliwie ułatwia Minister jej manipulacje.
W opisie petycji przytoczono więcej obraźliwych i kłamliwych wypowiedzi pani Minister. Nie da się ich uznać za przejęzyczenie - to nie była jedna wypowiedź, lecz wiele.
Dość kłamstw o protestach przeciwko "edukacji zdrowotnej".
za:www.niedziela.pl
***
To brak wiedzy, czy już swoiste uzależnienie?... Tak czy inaczej - żal.
Żal i ministry... i edukowanych.
k