Polecane
ABW zatrzymała posła Mateckiego. Był w drodze do prokuratury
Dziś rano, chwilę przed godz. 9:00 funkcjonariusze ABW zatrzymali posła PiS, Dariusza Mateckiego.
W czwartek Sejm głosami koalicji warczącej wyraził zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła PiS Dariusza Mateckiego. Wcześniej - w środę wieczorem - Matecki sam zrzekł się immunitetu w tej sprawie.
Jak poinformował pełnomocnik Mateckiego w piątek o godz. 8.45 poseł Dariusz Matecki został zatrzymany przez ABW w drodze do prokuratury. Ta zaś podała, że: "zatrzymany poseł Dariusz M. zostanie w piątek doprowadzony do Prokuratury Krajowej, gdzie usłyszy zarzuty popełnienia 6 przestępstw i przesłuchany w charakterze podejrzanego."
Jak relacjonował reporter TV Republika, Michał Gwardyński trzy furgonetki ABW zajechały drogę samochodowi Mateckiego, wyskoczyło z nich kilkunastu funkcjonariuszy, którzy wyważyli drzwi w osobowym aucie i wyciągnęli z niego posła.
W czwartek Sejm RP - głosami koalicji Tuska - przegłosował zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła PiS Dariusza Mateckiego. W środę Matecki sam zrzekł się immunitetu. Następnego dnia zaś pojawił się w budynku Prokuratury Krajowej w celu złożenia zeznań, prokurator jednak nie znalazł czasu na jego przesłuchanie.
Polityczne prześladowanie
Wczoraj poseł PiS Dariusz Matecki, prześladowany przez bodnarowską prokuraturę, przekonywał w telewizji Republika, że ataki na niego ze strony rządu Tuska, są czynione z premedytacją i są elementem zwalczania opozycji. – Już rok temu Tusk wołał do mnie, że będę siedział – przypomniał poseł.
Dariusz Matecki przekonywał, że formułowane wobec niego zarzuty dotyczące tego, że był fikcyjnie zatrudniony w Lasach Państwowych są kłamstwem i podkreślał, że przez godzinę mówił o tym w swoim środowym wystąpieniu w Sejmie, podczas którego zrzekł się immunitetu. W rozmowie z Danutą Holecką zwracał uwagę, że był zatrudniony w Lasach Państwowych głównie w social mediach.
Prowadzenie całego Twittera, doradztwo w sprawach medialnych, kontakty z samorządami, z OSP, liczne wizyty w samorządach, liczne inicjatywy
- wyliczał poseł Matecki.
Pokłosie zeznań Mraza
Powiedział również, że kolejne zarzuty dotyczą przestępstw urzędniczych, czyli że jako urzędnik ministerstwa sprawiedliwości, Funduszu Sprawiedliwości, miał „ustawiać przetargi”, tyle, że – jak zaznaczał w programie – nie był wówczas urzędnikiem w tym resorcie.
Byłem radnym miasta Szczecin. Pracowałem w Lasach Państwowych, ale nie byłem na umowę o pracę w ministerstwie sprawiedliwości. Nie miałem żadnego wpływu na to, w jaki sposób komisja konkursowa decyduje o konkursie
- podkreślił Matecki.
Poseł tłumaczył, że zarzuty te są oparte na zeznaniach Tomasza Mraza.
Pana z przyklejonym wąsem, którego mecenasem jest Roman Giertych, który głosował za odebraniem mi immunitetu. (…) Roman Giertych wprost mówił, że przygotowuje zeznania Tomasza Mraza, to padło publicznie. Tomasz Mraz może kłamać, bo ma status oskarżonego. Tomasz Mraz w tych zeznaniach, w tym wniosku, używa słów <Dariusz Matecki mógł rozmawiać, Dariusz Matecki prawdopodobnie spotkał się>. Nie ma żadnego twardego dowodu: jakiegoś pandrive’a, maila, nie ma tam nic
- podkreślił gość Republiki.
Politycy Koalicji Obywatelskiej chcą aresztować prezydenta Andrzeja Dudę. Zespół R. Giertycha złożył zawiadomienie do prokuratury
- Składamy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa wraz z wnioskiem o ściganie i wszczęcie śledztwa wobec pana prezydenta Andrzeja Dudy - poinformował na specjalnej konferencji prasowej przedstawiciel „zespołu ds. rozliczeń PiS” Romana Giertycha.
Zemsta za przypominanie sprawy Polnordu?
Skąd tego typu inicjatywa akurat dziś? Trudno domniemywać, choć warto przypomnieć, iż we wtorek, 4 marca odbyło się posiedzenie Zespołu Przeciwdziałania Bezprawiu – Bezpieczna Polska. Ustalenia przedstawione na spotkaniu dotyczyły afery Polnordu oraz posła Romana Giertycha.
Choć Kancelaria Sejmu otrzymała prośbę o transmitowanie posiedzenia Zespołu, to na oficjalnej stronie Sejmu relacja się nie pojawiła. Więcej o tej sprawie pisaliśmy tu: Politycy PiS mówią o cenzurze. Sejm nie pokazał posiedzenia ws. Giertycha i Polnordu.
Czy to właśnie ta wspomniana wyżej sprawa wygenerowała potrzebę przedstawienia dzisiejszych wniosków w zespole ds. rozliczeń? Cóż...
Bez wątpienia mamy do czynienia z pomysłem, który trzeba uznać za jedną z najbardziej absurdalnych idei, które pojawiły się w polskim Sejmie po 89 roku.
Za co chcą ścigać prezydenta?
Co na ten temat mówili autorzy? Podczas konferencji mówił o tym, m. in. poseł KO Piotr Głowski:
- Pamięć jest ulotna, ale należy pamiętać tak, żeby przyszłe pokolenia miały również poczucie, że wszystko, co się dzieje, podlega ocenie, wszystko złe co się dzieje, podlega karze, a z drugiej strony, że nie ma osób w państwie, które są ponad prawem. W związku z tym realizując naszą obietnicę wyborczą, którą składaliśmy, startując do tego parlamentu i również zobowiązując się do pracy w tym zespole, składamy zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa wraz z wnioskiem o ściganie i wszczęcie śledztwa w zakresie działań pana prezydenta Andrzeja Dudy jako funkcjonariusza publicznego - przekonywał polityk.
W kolejnej części Głowski mówił o tym, co - zdaniem "śledczych Giertycha" - stanowi o winie prezydenta:
- Poruszamy dwa punkty. Jeden dotyczy praprzyczyny chyba wszystkich naszych problemów związanych z prawem, czyli tego, że nie odebrał ślubowania od trzech prawidłowo wybranych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, pana Jakubeckiego, Ślebzaka, Hausnera pomimo ustawowego obowiązku. I drugi wniosek, że już w 2017 roku, bo ta pierwsza pierwszy element miał miejsce w 15, podpisał sprzeczną z konstytucją ustawę z dnia 8 grudnia 2017 roku o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Obydwa te działania mają absolutnie znamiona czynu, który został określony w artykule 231. kodeksu karnego i mówi o nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. W jednym i w drugim punkcie, który tam się znajduje, kary wynoszą ograniczenie pozbawienia wolności do lat trzech i do lat 10 - mówił.
Sakiewicz: Służby całą noc inwigilowały siedzibę TV Republika. Na jakiej podstawie?
- Przez całą noc służby inwigilowały TV Republika, by śledzić posła Dariusza Mateckiego. Na jakiej podstawie była inwigilowana nasza stacja, skoro dziś prokurator twierdzi, że nie mieli dokumentów na jego zatrzymanie - powiedział dzisiaj na antenie TV Republika redaktor naczelny stacji, Tomasz Sakiewicz.
Dzisiaj ABW zatrzymało na ul. Towarowej zmierzającego do prokuratury posła Dariusza Mateckiego.
Wczoraj Sejm RP przegłosował zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła PiS Dariusza Mateckiego. Wniosek prokuratury związany jest ze śledztwem ws. Funduszu Sprawiedliwości. Wcześniej - w środę wieczorem - Matecki sam zrzekł się immunitetu w tej sprawie.
W czwartek wczesnym popołudniem poseł PiS Dariusz Matecki, pojawił się w budynku Prokuratury Krajowej w celu złożenia zeznań.
- Uważam, że to mój obowiązek. Pomimo tego, że jest to nielegalnie przejęta Prokuratura, to mój obowiązek przed wyborcami, by wytłumaczyć się z zarzutów, które pojawiają się publicznie z ust polityków obozu rządzącego i mediów - mówił. Prokurator jednak nie znalazł czasu na jego przesłuchanie.
Dzisiaj rzecznik PK, Przemysław Nowak, stwierdził, że czynności nie podjęto, bo prokuratura "nie otrzymała wówczas dokumentacji z Sejmu".
W czwartek popołudniu poseł Matecki przebywał w redakcji Telewizji Republika, oczekując na zatrzymanie. Przed siedzibą stacji zgromadziły się osoby solidaryzujące się z politykiem.
Inwigilacja TV Republika
Dziś redaktor naczelny stacji, Tomasz Sakiewicz, przekazał, że służby inwigilowały budynek TV Republika.
- Prokurator, zanim się zupełnie rozpłakał, bo mam wrażenie, że jego telepało z nerwów (...), tłumaczył, że nie mogli podjąć działania wobec Mateckiego, bo nie mieli żadnych papierów z Sejmu, gdy on się do nich zgłosił - powiedział Sakiewicz.
- Tymczasem, przez całą noc służby specjalne inwigilowały Republikę - na co mamy dowody i będziemy je publikować w swoim czasie - żeby śledzić posła Mateckiego. Na jakiej podstawie zatem redakcja Republiki była inwigilowana? Nie zdecydowali się na atak, bo podczas poprzedniej akcji zrozumieli, że nie pozwolimy tutaj nikomu wejść. Dlaczego użyto środki operacyjne na poziomie co najmniej walki kontrwywiadów, szpiegostwa ws. o naruszenie rzekomo Kodeksu pracy. Z tego powodu używa się środków operacyjnych takich jak przy zatrzymaniu dużej siatki szpiegowskiej. Mamy do czynienia z potężnym zamachem na podstawowe wartości i wolności
- dodał.
Prokurator Nowak pytany podczas briefingu prasowego o inwigilowanie stacji - konsekwentnie zaprzeczał.
za:niezalezna.pl