Polecane
Przebudzenie z nihilizmu
Pod takim tytułem Michael Novak wygłosił w 1994 r. przemówienie z okazji wręczenia mu XXIV Nagrody Templetona. Amerykański politolog, ekonomista, teolog, bliski współpracownik prezydenta Ronalda Reagana dokonał w nim pewnego podsumowania XX w. Wskazał, że
był on najkrwawszym stuleciem w historii ludzkości, ale zauważył, iż „nie mamy żadnej gwarancji, że wiek XXI będzie mniej krwawy od obecnego”. Niemniej jednak stwierdził, że na zgliszczach ludobójczych ideologii i konfliktów świat nauczył się czterech rzeczy.
„Po pierwsze – podkreślił Novak – nauczył się, że nawet w cieniu nihilizmu lepsza jest wierność prawdzie niż tchórzostwo. Poprzez wierność prawdzie wewnętrzna wolność zostaje ocalona. Po drugie, że twierdzenie Stalina, Mussoliniego i Hitlera o większej sprawności dyktatury niż «dekadenckiej demokracji» okazało się bezpodstawne. (…) Po trzecie, że przypisywanie socjalizmowi moralnej wyższości nad kapitalizmem i rzekomo większej troski o biednych także jest pustosłowiem. Przygotowało bowiem drogę do pańszczyźnianej zależności. Po czwarte, że rozwijający się obecnie wulgarny relatywizm podkopuje kulturę wolności. Jeśli on zwycięży, wówczas liberalne instytucje mogą nie przetrwać”.
Trzydzieści lat temu takie słowa brzmiały dobrze, mądrze i niosły nadzieję. Dziś możemy się nad nimi gorzko zadumać. Czy rzeczywiście świat czegoś trwale się nauczył po doświadczeniu ideologii zła, jak nazwał komunizm i nazizm Jan Paweł II? Nihilizm polegający na odrzucaniu istniejących norm, zasad, wartości, a także sensu słów, nie zniknął. On się przepoczwarzył. To nihilizm uśmiechnięty, w białych rękawiczkach. Świat wcale się nie nauczył, że lepsza jest wierność prawdzie niż tchórzostwo. Wręcz przeciwnie! Nauczył się lepiej kłamać, pluć na prawdziwie wielkie postaci, a promować tchórzów i karierowiczów.
Ma rację prof. Andrzej Nowak, który pokazuje, że dziś zakrólowało „sowieckie kłamstwo”. Nadaje mu się nowe formy i opakowania, ale istota pozostała ta sama. „Sowieckie kłamstwo” polega nie tylko na fałszowaniu faktów, ale wręcz na całkowitym odwróceniu prawdy i konsekwentnym narzucaniu społeczeństwu alternatywnej wizji świata. Ten typ kłamstwa przekracza zwykłe oszustwo, stanowiąc zorganizowaną próbę zdefiniowania rzeczywistości na nowo, wbrew Bogu i wbrew rozumowi. W opinii prof. Nowaka takiej skali odwrócenia pojęć, kłamstwa i propagandy w Polsce nie było od czasów stalinowskich. Za Jerzego Urbana osiągnięto „wyżyny fałszu”, jednak dziś – za sprawą rozbudowanej struktury dezinformacyjnej – kontrola nad umysłami obywateli jest dużo groźniejsza. Został przekroczony próg, za którym kończy się wspólnota narodowa i międzyludzka, a rzeczywistość osuwa się w „otchłań kłamstwa”. W takiej otchłani pogrąża się pojęcie „praworządności”.
Demokracja, której pragnęło polskie społeczeństwo, przyjmuje zdegenerowane formy. Mieliśmy zakłamaną „demokrację ludową”, a teraz mamy demokrację liberalno-lewicową, której zideologizowanie, a z drugiej strony cwaniactwo przewyższają pod wieloma aspektami klasyczną komunę. W Polsce mamy specyficzną mutację demokracji, czyli „demokrację walczącą”. Temu wszystkiemu towarzyszy „wulgarny relatywizm”, o którym mówił Novak. Benedykt XVI mówił natomiast o „dyktaturze relatywizmu”. To paradoksalne wyrażenie dobrze oddaje zamordystyczną naturę współczesnego relatywizmu. Im kto bardziej relatywizuje podstawowe pojęcia ludzkiej cywilizacji, tym bardziej narzuca nowe „dogmaty”. A z tego diabolicznego zamieszania wychodzi na przykład, że mówienie o złu aborcji jest mową nienawiści. W tej sytuacji nowego nihilizmu misja Kościoła, by głosić Boga Stwórcę i Zbawiciela oraz nadprzyrodzoną godność człowieka, staje się jeszcze ważniejsza niż w czasach XX-wiecznego nihilizmu.
Dariusz Kowalczyk SJ
za:idziemy.pl